leamas pisze:Eliade nie miał racji w wielu kwestiach, no ale w końcu kto z Was ją ma? ;-)
Breslau jest niemieckie!
W kwestii szamanienia na trzeźwo, są to fakty wielokrotnie udokumentowane, nie tylko przez Eliadego. Używanie w podobnych zagadnieniach słów "wszystko", "zawsze", etc. świadczy o ignorancji. Pozdro.
Frame pisze:terrence mckenna twierdził że ludzie wyewoluowali bo małpy jadły grzybki
'"Stoned Ape" teoria ewolucji człowieka"
http://pl.wikipedia.org/wiki/Terence_McKenna
ale czasem ciekawie prawi.ł.
Swoją drogą, to niesamowite, że tyle ludzi, niezależnie tworzy podobne/takie same teorie.
Myślę, że substancje psychodeliczne są bardzo pomocne w szamanieniu i pozwalają zrobić rzeczy, których nie da się zrobić na trzeźwo. Ale jestem przekonana, że szaman potrafi też wejść w różne światy będąc trzeźwym, w światy, o których nie mamy pojęcia, bo są inne od psychodelicznych światów, a żeby do nich dojść, to wymaga wielkiego doświadczenia, lat pracy i doskonalenia.
Można szamanić jedynie na trzeźwo (dla mnie dalaj lama jawi się jako taki szaman, choć nie wiem o nim tak znowu dużo), jedynie na trzeźwo lub czasem na trzeźwo, czasem na nietrzeźwo. Tu nie ma sztywnych reguł, to jest wolny, wielki świat!
sem pisze: Już Eliade uważał ( za co był niejednokrotnie atakowany ) , że używanie muchomora czerwonego jest objawem dekadencji szamanizmu, a pierwotne doświadczenie ekstatyczne było spontaniczne.
Eliade owszem, nie uznawał roli psychedelików, ale w opozycji do nich nie pisał o ekstazie spontanicznej, przecież nawet w tytule jego najważniejszego w tym temacie dzieła występują archaiczne techniki ekstazy...
pokolenie Ł.K. pisze:?sem pisze: Już Eliade uważał ( za co był niejednokrotnie atakowany ) , że używanie muchomora czerwonego jest objawem dekadencji szamanizmu, a pierwotne doświadczenie ekstatyczne było spontaniczne.
Eliade owszem, nie uznawał roli psychedelików, ale w opozycji do nich nie pisał o ekstazie spontanicznej, przecież nawet w tytule jego najważniejszego w tym temacie dzieła występują archaiczne techniki ekstazy...
Chrześcijaństwo ludowe nie może być w pełni brane pod uwagę w dyskusji o chrześcijaństwie, jako że zawiera sporo naleciałości pogańskich, co do któregoś z postów Feya.
Naukowym dowodem dekadencji szamanizmu jest natomiast spożywanie alkoholu.
A "spontaniczne" ekstazy szamańskie wiązały się tylko z aktem "wybrania" przyszłego szamana przez duchy, bogów - dalej musiał pójść sam, używając danych technik. Chyba źle tutaj użyłeś sformułowania "spontaniczne".
Co do mitów; pamiętaj, że to są mity. Mitów nie rozpatruje się pod względem ich prawdziwości, patrzy się na znaczenie symboliczne. W mitach pierwszych szamanów takowi darowali ludziom bęben; technika jest więc zapisana w micie.
Jeżeli chcemy dalej o tym, wydzielę do szamanizmu.
feydewey pisze: Naukowym dowodem dekadencji szamanizmu jest natomiast spożywanie alkoholu.
Inną kwestią jest stosowanie opiatów w szamanizmie, co miało miejsce epokę wcześniej. Choć też wzbraniałbym się uznawania tych praktyk za przejaw zmanieryzowania, dekadencji obrzędowości, bo to jednak jest w czasach wzrostu i rozkwitu nowego, atlantyckiego nurtu wierzeniowego - więc znów chodzi o "przetasowanie" sytuacji kulturowej niż jej skostnienie.
W ogóle ciekaw jestem czemu się tu pomija kwestię właśnie szamanizmu opiatowego. W prahistorii ziem polskich właściwie mamy udokumentowany źródłowo tylko wykorzystanie opiatów, no i może tego alkoholu. Psychodeliki są jedynie "domniemane", bardziej przez analogię do zwyczajów ludów pierwotnych przetrwałych do czasów obecnych, podczas gdy brak w materiale archeologicznym dowodów na stosowanie ich na naszych ziemiach.
Dodam: istnieje wiele koncepcji badań nad szamanizmem i można zapytać, czy taki "szamanizm opiatowy" zostałby w ogóle uznany przez badaczy za "szamanizm". Nie chodzi o redukowanie tego do zdania nauki, po prostu znowu zachodnia nauka niefortunnie spina całą konstelację praktyk w jedną klamerkę, a potem jest bajzel i nie wiadomo czy słusznie, czy nie. Napewno nie rozszerzałbym tej klamerki o kolejne przykłady, zwłaszcza takie, które poznaje się z historii, a nie z bezpośredniego kontaktu. Może to po prostu rozwodnić pojęcie szamanizmu i zatracić jego esencję
Na płaszczyźnie rzeczywistości pradziejowej proces tej dyfuzji kulturowej jest jakby bardziej naturalny, bo po obu stronach stoją kultury pierwotne, więc wszelkie zmiany nie są od siebie dalekie gatunkowo. W tej mierze to było po prostu przejście do kolejnego etapu ewolucji kulturowej, czy to poprzez nadejście atrakcyjnej idei opanowującej wielkie obszary Europy (horyzont pucharów dzwonowatych), czy to poprzez fizyczny podbój i asymilację (inwazja Indoeuropejczyków).
feydewey pisze:Dodam: istnieje wiele koncepcji badań nad szamanizmem i można zapytać, czy taki "szamanizm opiatowy" zostałby w ogóle uznany przez badaczy za "szamanizm". Nie chodzi o redukowanie tego do zdania nauki, po prostu znowu zachodnia nauka niefortunnie spina całą konstelację praktyk w jedną klamerkę, a potem jest bajzel i nie wiadomo czy słusznie, czy nie. Napewno nie rozszerzałbym tej klamerki o kolejne przykłady, zwłaszcza takie, które poznaje się z historii, a nie z bezpośredniego kontaktu. Może to po prostu rozwodnić pojęcie szamanizmu i zatracić jego esencję
feydewey pisze:Napewno nie rozszerzałbym tej klamerki o kolejne przykłady, zwłaszcza takie, które poznaje się z historii, a nie z bezpośredniego kontaktu. Może to po prostu rozwodnić pojęcie szamanizmu i zatracić jego esencję
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Koniec ery alkomatów. W polskich firmach zaczyna się era narkotestów
Kilkanaście lat temu problem używek w miejscu pracy kojarzył się niemal wyłącznie z alkoholem. Kontrola trzeźwości, alkomaty, procedury odsuwania pracownika od obowiązków – to wszystko zamieniło się w standard w wielu branżach. Dziś jednak punkt ciężkości wyraźnie się przesunął. Coraz częściej mówi się nie o alkoholu, lecz o narkotykach i innych substancjach psychoaktywnych. Wydaje się, że ta zmiana nie jest przypadkowa, ale wpisuje się w szerszy trend społeczny, szczególnie widoczny w młodszym pokoleniu.
Co dzieje się w mózgu pod wpływem psychodelików? Nowe badanie daje odpowiedzi
Psychodeliki mogą sprawiać, że ludzie doświadczają siebie i świata w uderzający sposób – kształty ulegają przeobrażeniom, dźwięki zniekształceniu, a niekiedy dochodzi nawet do zaniku poczucia własnego „ja”, zjawiska określanego jako „ego death”. Jednak to, co dokładnie dzieje się w mózgu, by wywołać takie wrażenia, wciąż nie jest w pełni zrozumiałe.
CBZC uderza w narkobiznes. Zatrzymano 27 osób
Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zatrzymali 27 osób podejrzanych m.in. o wprowadzanie na terenie województwa opolskiego znacznych ilości środków odurzających i substancji psychotropowych. Z ustaleń śledczych wynika, że grupa zajmowała się dystrybucją marihuany oraz mefedronu, czerpiąc z tego procederu stałe korzyści majątkowe.
