Zastanawia mnie tylko kardiotoksyczność takiego połączenia, bo samo 5-meo-mipt czuć całkiem mocno na sercu, a z ketonem...
Weszło dość szybko, gdzieś po 20minutach. Efekty wizualne ciągle narastały, zaczęło się robić "dziwnie". Gdzieś po godzinie faza uderzyła całą mocą - mocne efekty wizualne, coś jakby mindfuck, spora stymulacja.
Po dotarciu na miejscówkę w Parku Pałacowym (pałac jest zamurowany i niszczeje, ale park jest niesamowity) zażyłem z ekipą po 17mg 5-MeO-MiPT. Wchodzić zaczęło zaskakująco szybko, gdzieś po 20 minutach. Zaczęło się robić dziwnie, pląsały jakieś zarodki wizuali. Źle obliczyliśmy odległość miejscówki od ścieżki, po której dość często przechadzali się ludzie, więc szybko się przenosimy, póki nas nie zmiotło. Już przeniesieni, odpalamy muzykę z nieśmiertelnego magnetofonu Hitachi. Brzmi inaczej, piękniej, euforycznie, ale jest zmieniona jeszcze w niewielkim stopniu. Spostrzegamy, że na obecnym miejscu również widzą nas ludzie podążający ścieżką, ale tym razem już nam się nie chce przenosić, więc bunkrujemy się wbrew przeciwnościom.
Odpalam cygaretkę trzęsącymi się jak u mojego wujka rękami (jeden mój wujek to alkoholik). Wizuale narastają, zaczyna się euforia, czuć niewyżycie. Włożyłem do ust gumę Mentos 3D o smaku ananasa, mango i arbuza
Wypiłem piwo i nastąpiło coś dziwnego - coś jakby zaczął urywać mi się film. Gadałem coś na jakiś temat, a po chwili budziłem się i nie wiedziałem o czym przed chwilą mówiłem i tak ileś razy. Po jakimś czasie zaczęło mi sprawiać trudności prawidłowe artykułowanie wyrazów i praktycznie bełkotałem. Nie wiem czym to było spowodowane, u towarzyszy nie wystąpiło nic takiego, mimo że też pili piwo. Oni wyciągnęli piłeczkę i zaczęli się bawić i po jakimś czasie po prostu zaczęło im schodzić. W końcu w ogóle przestałem się odzywać i ponoć patrzałem nieobecnym wzrokiem, czym zaniepokoiłem dość mocno ekipę. Po upłynięciu nieokreślonej ilości minut, To minęło i wszystko wróciło do normy.
Wracając podziwialiśmy piękno nieba o zachodzie słońca, a przechodząc pod liniami wysokiego napięcia obserwowaliśmy jeszcze odrobinę wizuali. Po powrocie do domu wszystko wyglądało trochę inaczej - tak jakoś kolorowo, cukierkowo. Miałem świetny nastrój. Położyłem się spać, lecz długo przewracałem się z boku na bok. W końcu usnąłem. Na drugi dzień, mimo niedostatku snu, czułem się znakomicie. Całość doświadczenia zamknęła się gdzieś w sześciu godzinach + trzy godziny słabnięcia efektów.
Generalnie bardzo polecam, wcale nie jest to "słaba" tryptamina, zależnie od dawki może dać lekką fazę lub dość głęboką i mocną podróż. Występuje mocna euforia, działanie afrodyzjakalne i niesamowity odbiór muzyki (właściwie to wszystich bodźców - tak jakby cokolwiek=>euforia^n). I gówno prawda że nie ma wizuali - co najwyżej za mała dawka.
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Psylocybina w praktyce klinicznej, nie w badaniu. Dane z Zurychu
Gang opioidowy rozbity. Cztery młode kobiety nie żyją, 17 zatrzymanych
Policja rozbiła grupę przestępczą handlującą opioidami w całej Polsce. Śledczy łączą jej działalność ze śmiercią co najmniej czterech młodych kobiet w Krakowie. W sprawie zatrzymano 17 osób, w tym lekarza anestezjologa, który wystawiał recepty za pieniądze.
Ekspert: Środki psychoaktywne zwiększają ryzyko schizofrenii
Specjaliści zauważają radykalny przyrost liczby pacjentów ze schizofrenią i innymi zaburzeniami psychotycznymi, wśród osób, które wcześniej przyjmowały środki psychoaktywne. Z dr hab. n. med. Pawłem Krukowem rozmawia Lilianna Kaczmarczyk.
Nieprzytomni nieletni i pacjent z 7,3 promila
Lekarka opowiada „mrożące krew w żyłach” alkoholowe historie z oddziału toksykologii.