Moje posty to fikcja literacka.
To jest rekreacyjny drag jak 90% dragów. Właśnie tacy jak Ty będą siedzieć w psychiatryku ze sfiksowanym umysłem, któremu się "wydaje".
* * *
Kiedy spoglądam wstecz, widzę siebie pozostającego za mną daleko w tyle.
Moje posty to fikcja literacka.
i DLA MNIE DXM jest do polezenia sobie ze sluchawkami ze spokojna muzyka i niesamowite rozkminki na temat swojego zycia, dobrze mi z tym i spelnia swoja role jak dla mnie. tylko dwa razy mialem halucynajce, cevy i oevy , raz przy 450 - opisalem to w temacie o tripach, polecam, bardzo ciekawa historia ;d i drugi raz przy 900 - to z kolei opisalem w bad tripach. teraz wlasnie max 1,5 paki ako, noc, muzyka, nie mam zadnych schizek czy cos tylko wlasnie te przemyslenia. jak dla was DXM spelnia inna role - spoko, nie moja w tym glowa. ja wszystko biore pod uwage bardzo subiektywnie ale z nalzytym dystansem a 14laek bioracy dla bani moze przedawkowac i sie w glowce poprzestawia, potem szpital, media, halas a na koncu psychiatryk i roslinka kolejna. taki scenariusz jest bardzo mozliwy ale prorokiem nie jestem. mowie tylko jak MOZE BYC.
A co do brania tripowych spraw na serio, mówiłem ogólnie, nie chodziło mi konkretnie o ciebie :)
Moje posty to fikcja literacka.
Generalnie mam taką opinię, że niech sobie już gimnazjaliście ćpają to DXM. Jakby ich odciąć od DXM znaleźliby sobie coś innego, albo upijaliby się w nieskończoność. Dopóki nie biorą na pierwszy raz trzech opakowań i nie trafiają do szpitala przybliżając nas do delegalizacji dexa, to niech sobie wcinają, to mniejsze zło, niż jak zaczną szukać twardych narkotyków, lub spróbują wziewnych. W gruncie rzeczy większości w końcu się to znudzi i rzucą. Mało nastolatków wie o RC, a jak dex będzie na receptę to sądzę, że już o tym w szybkim tempie się dowiedzą. A wtedy żegnaj RC ... Chociaż w sumie ja nieszczególnie będę tęsknić ;p
angor animi pisze:Oprócz RC są ciągle do kupienia mieszanki, tabletki itd. Młodzi o tym wiedzą. Nawet pisałem o tym wyżej. Nie wiem o co chodzi z "twardymi narkotykami". Twardym można bezapelacyjnie nazwać opioidy, szczególnie te mocniejsze. A reszta to zależy od definicji, a trzeba wiedzieć, że każdy ma swoją. Każdy kto używa tego dziwnego podziału. W Holandii LSD jest zakwalifikowane jako twardy naroktyk. Tak rozumując można powiedzieć to samo o DXM. Czyli już biorą twarde narkotyki, jak i zarazem miękkie i również po prostu narkotyki, bez przymiotnika.
Część młodych wie o RC, mieszankach, tabletkach, ale nie wszyscy. Patrząc przekrojowo, jest w ch... cholerę i więcej takich gimnazjalistów którzy mają pojęcie tylko o acodinie. Albo po prostu boją się zamawiać, bo rodzice, bo im sprawdzą, że mają 18-e lat(niestety niechętnie ale mam trochę do czynienia z młodszym środowiskiem więc widzę, jak to wygląda), a po acodin wygodnie, wystarczy podejść do apteki.
"Twarde" to rzeczywiście cienka definicja. Miałam tu bardziej na myśli w sumie nawet te opioidy, ale bardziej coś w stylu amfetaminy, może kokainy(chociaż tu można się śmiać, którego gimnazjalistę na to stać ?). Takiemu 14-latkowi rozwijającemu się dopiero to feta naprawdę zaszkodzi i to o wiele bardziej niż DXM. Dlatego uważam, że ćpanie DXM przez gimnazjalistów nie jest jakąś tragedią narodową, a nadanie mu recepty może mieć opłakane skutki. Podobnie, jak było z tramadolem w niektórych krajach(nie, nie porównuję tramalu do DXM, bardziej mechanizm sytuacyjny), w którym właśnie taki "przerzut" nastąpił. Opioid opioidem, ale to, ile osób przerzuciło się z tramadolu po zrecepturowaniu go(nie wiem, jak to w polsce wyglądało) na heroinę wcale nie jest pozytywną rzeczą. Oczywiście to dotyczy tylko części środowiska, ale nawet ta część ... Delegalizowanie i ograniczanie dostępu do takich rzeczy nic nie da, taka moja opinia.
edit: no shit, napisałam "tramal" zamiast "tramadol" o.0, genialne, jak widzicie ćpanie fety wyżera umysł
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Wolne Konopie: Mamy dowód, że policyjna machina działa dla statystyk
WK: Pamiętacie nasz niedawny tekst o KPP w Głogowie, która wydała ponad 1000 zł publicznych pieniędzy i zmarnowała 13 godzin pracy systemu na ściganie 0,06 grama marihuany? Wtedy zastanawialiśmy się, czy te kosztowne, absurdalne procedury prowadzą do wykrywania jakichkolwiek poważnych przestępstw. Policja nie potrafiła nam odpowiedzieć. Wysłaliśmy więc kolejny wniosek UIP. I właśnie dostaliśmy odpowiedź, która potwierdza całkowity bezsens tej polityki. Komendant Powiatowy Policji w Głogowie oficjalnie przyznał, że ta cała „walka z dilerami” to fikcja, a system produkuje puste zatrzymania.
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?
Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.
83-latce z alzheimerem podano psychodelik. Niezwykła reakcja organizmu
Po jednorazowym podaniu wysokiej dawki psylocybiny 83-letnia pacjentka z ciężką chorobą Alzheimera, mówiąca dotąd głównie monosylabami, zaczęła inicjować rozmowę. Lekarze zauważyli też inne oznaki poprawy, a przypadek opisano w „Frontiers in Neuroscience” - uznanym, interdyscyplinarnym czasopiśmie naukowych poświęconym neurobiologii.
