idn pisze:czy twoje flashbacki "na czysto" są takie jak w opisach HPPD, w sensie zmiany percepcji, np. postrzegania kolorów, tekstur etc, czy raczej są to odczucia zbliżone do - powiedzmy, z braku lepszego porównania - deja vu (ograniczające się do wewnętrznego poczucia zmiany bądź efektu)?
Ech, zostawmy ten wątek, bo to off topic... Bardziej w temacie: zaraz się kładę, ale jestem świeżo po lekturze materiałów na temat research chemicals na Erowidzie. Zgadza się, 2T-C-7 wydaje się niestety mocno ryzykowne, znane są co najmniej trzy wypadki śmiertelne, choć w dwóch z nich denat zażył wcześniej także ecstasy i w jednym jeszcze efedrynę. :( Przyznam, że sama w jakimś stopniu czuję się stropiona... póki co niczego nie próbowałam, ale szczególnie pociągają mnie psychodeliki działające mocno "wizualnie"... 2T-C-7 zdecydowanie do nich należy, ale wydaje się bardzo ryzykowne.
Ciekawe, jak będzie z analogami LSD, bo wydaje mi się, że to może być nowa grupa "designer drugs". Badania naszej rodaczki Marony-Lewickiej :D (jako feministka musiałam wymienić ją najpierw :D) i prof. Nicholsa na szczurach (nie wykluczam, że ktoś z zespołu badawczego mógł po cichu wypróbować na sobie, ale wiadomo, że w artykule o tym nie napiszą) wskazują, że któryś z analogów wydaje się bardzo aktywny... To były proste analogi, zamiana grup etylowych na coś innego, np. wodór i metyl...
Wracam na forum?...
idn pisze:mr. cipacza
Jeżeli chodzi o rycie mózgu, powiem tyle, że osobiście okropnie się boję DXM. Naczytałam się materiałów i na samą myśl włos mi się na głowie jeży. Poza tym... ech, zarzucają mi, że ja idealizuję psychodeliki a inne środki odrzucam (a co mam robić, wychwalać heroinę? *LOL*), ale mam jednak takie świadomie odmienne podejście, wedle którego psychodeliki nie służą do zabawy, tylko do celów takich jak poznawanie. Więc zakładam za np. Shulginami, że co komu ze środka, który niby działa podobnie, ale nie pamięta się po nim za bardzo, co się przeżyło? "Jeśli nic nie pamiętasz, nic się nie nauczyłeś", jakoś tak mówiła Ann Shulgin.
Wracam na forum?...
Skoro grzyby najzdrowsze, to co sądzicie o lsd?
a wedlug mnie LSD jest najzdrowsze z tego powodu ze nie musisz jesc grzybow ktore sa ciezkostrawne i nie za smaczne.
Co to za środek??
zewsząd i znikąd pisze: Co to za środek?? ]
Tantum Rosa, co zresztą już wyjaśnił lucyper2. ;)też już się boję, ale nie o mózg (bo przy rozsądnych dawkach i odstępach ciężko go trwale uszkodzić), tylko o wątrobe i wzrok. masakrycznie się przeraziłem jak na drugi a nawet trzeci dzień po trzecim plateau wciąż miałem nieco rozmytą wizje, podczas gdy normalnie jest perfekcyjnie ostra, brr... a dodam, że miałem miesięczną przerwe przed trzecim plateau właśnie po to, żeby poprzednie trzy podejścia (drugie plateau) nie wpłynęły w żaden sposób na doświadczenie.zewsząd i znikąd pisze: ale nigdy nie byłam pijana (...) i zostałam dumną stuprocentową abstynentką. ]
no właśnie, to dlatego, że nie byłaś jeszcze pijana :D. trzeba się przemóc z tym smakiem tylko na początku, potem nie czuć, a nawet smakuje ;). choć osobiście nie pije prawie wcale, tylko jak jest naprawde zacna okazja i porządne towarzystwo (co się w moim przypadku zdarza może raz na pół roku), niemniej lubię stan upojenia.owszem, zresztą DXM wziąłem z pełną świadomością konsekwencji jak i dłuższym przemyśleniem całej intrygi. muszę powiedzieć, że mimo efektów negatywnych (które całkowicie już minęły i nie czuję żadnych innych zmian, zarówno w organiźmie jak i psyche) nie żałuję i z chęcią spróbowałbym tego interesu ponownie (najchętniej bez powikłań). zaintrygowała mnie teraz ketamina, o której jeszcze właściwie niczego nie czytałem, wiem tylko z doświadczenia z DXM, że stan dysocjacji i depersonalizacji dostarczają mnóstwa interesujących pytań i wniosków.zewsząd i znikąd pisze: Po prostu uważam, że środki psychoaktywne to B-A-R-D-Z-O poważna (bo ryzykowna i potężna) sprawa i nie wolno decydować się pochopnie.ja już wiem. właściwie wiedziałem wcześniej - jest całkiem zbliżony do transu wywołanego medytacjami (z zaawansowanymi hipnagogiami spełniającymi rolę halucynacji) i jest właściwie identyczny ze stanem w jakim znalazłem się w dzieciństwie gdy opiłem się wody z Dunajca i wylądowałem w łóżku z ~42 stopniami temperatury ciała (nie polecam nikomu takich tripów ]zewsząd i znikąd pisze: Myślę, że LSD na pierwszy raz to zbyt silny środek, zwłaszcza dla osoby, która poza teorią kompletnie nie ma pojęcia, co to znaczy być w "odmiennym stanie świadomości".
Jeżeli chodzi o rycie mózgu, powiem tyle, że osobiście okropnie się boję DXM. Naczytałam się materiałów i na samą myśl włos mi się na głowie jeży.zewsząd i znikąd pisze: mam jednak takie świadomie odmienne podejście, wedle którego psychodeliki nie służą do zabawy, tylko do celów takich jak poznawanie. Więc zakładam za np. Shulginami, że co komu ze środka, który niby działa podobnie, ale nie pamięta się po nim za bardzo, co się przeżyło? "Jeśli nic nie pamiętasz, nic się nie nauczyłeś", jakoś tak mówiła Ann Shulgin.
PS.
lucyper2 pisze:Cipacz = benzydamina. Nazwa pochodzi od zastosowania głównego źródła tegoż specyfiku, czyli Tantum Rosa - płyn do płukania pochwy.
Wracam na forum?...
idn pisze: podejrzewam, że różnica jak zwykle polega na dawce. jedni biorą leczniczo, inni rekreacyjnie. ;)
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób
Rozebrali LSD na części. Zostało działanie bez wizji
Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis podszedł do LSD tak, jak inżynier podchodzi do urządzenia, którego nie rozumie: rozłożył je na części i sprawdził, bez których nadal działa. Praca ukazała się we wrześniu 2026 roku w „Proceedings of the National Academy of Sciences”, a jej autorem korespondencyjnym jest David E. Olson, dyrektor Institute for Psychedelics and Neurotherapeutics.
Indonezja: Najstarszy dowód na użycie substancji psychoaktywnej - sprzed 25 tys. lat
Mieszkańcy indonezyjskiej wyspy Sulawesi już 25 tys. lat temu wykorzystywali orzechy betelowe jako substancję psychoaktywną - wykazały nowe badania. Nawyk, który początkowo mógł być sposobem na złagodzenie bólu zębów, stał się najstarszym na świecie dowodem używania substancji psychoaktywnej.
Marihuana zmniejsza stres? To nie musi być prawda
Regularni użytkownicy konopi często deklarują, że marihuana pomaga im w walce ze stresem. Najnowsze ustalenia naukowców pokazują jednak, że subiektywne poczucie ulgi w dużej mierze wynika z efektu placebo. Choć THC faktycznie wpływa na niektóre wskaźniki fizjologiczne, inne pozostają bez zmian, a część – jak tętno – wręcz rośnie. Badanie przeprowadzone przez naukowców z Washington State University oraz Arizona State University objęło 120 osób regularnie sięgających po marihuanę. Eksperyment przeprowadzono metodą podwójnie ślepej próby (ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto otrzymuje substancję czynną).
