Farmakologia jest rozwiązaniem przez pewien czas. Historie typu NLP często kończą się źle.
Nie wiem jak reszta "wujków dobrych rad" ;-) , ale ja miałem kilka sytuacji w normalnym życiu, kiedy inne spojrzenie i rozmowa pomogły. Nuda i gadanie dla gadania ? Zależy od odbiorcy.
Co sądzisz o podejściu typu: metylofenidat dla 5 latków ?
Rooty, keyloggery i zdalna administracja
Konta, podpisy i tania sensacja
Logi, podsłuchy i w podświadomość wkręty
Czy to fakty czy pozory ?
Życie czy przekręty ?
Eskapizm
Wiem, że gdyby w pewnym okresie życia ktoś pomyślał o lekach dla mnie a nie tłumaczył sobie to moim lenistwem, niechęcią do nauki, to dzisiaj bym lepiej funkcjonował, lepiej zarabiał, był innym człowiekiem.
Niestety wtedy nikt nie znał ADHD (nie mówię że je mam), o fobii pewnie też mało wiedziano.
Mnie leki postawiły na nogi. Szkoda tylko, że tak późno. Wiem jak funkcjonuje na lekach a jak funkcjonuję bez nich. Najgorzej wkurwia mnie pierdolenie w stylu "leki to żadne rozwiązanie", "to pójście na skróty", tak może pisać osoba która gówno na ten temat wie, która nie miała w życiu takich problemów. Leki same w sobie nie działają automagicznie, ułatwiają pracę nad sobą, podnoszą poczucie wartości (radzisz sobie w końcu z tym z czym sobie nie radziłeś, z czymś co dla innych jest oczywiste, nie do opisania jest jak to podnosi samopoczucie) - które ginie gdy nie radzisz sobie z rzeczami, z którymi inni radzą sobie nadzwyczaj dobrze, dużo by tłumaczyć. Farmakologia jest konieczna, dla tych co jej potrzebują, dopiero ona otwiera drzwi do pracy nad sobą, uwierz mi że czasem bez niej nie starcza sił, że są osoby słabsze psychicznie/fizycznie które muszą się wspomóc w ten lub inny sposób. To tak jakbyś myślał, że ktoś kto bierze lek na grypę, chodzi na skróty, bo nie walczy z chorobą za pomocą systemu immunologicznego.
3 dzień fluanxolu. Po bardzo mocnym odespaniu (prawie 16 godzin, położyłem się o 17:00), ponieważ na fluanxolu czułem się bardzo sennie, dziś jest kompletnie odwrotnie. Jest dobrze! Po przebudzeniu wziąłem 1mg. Panowie, to działa. Działa i to bardzo dobrze. Wszystko co zalegało mi od tygodnia zrobiłem dzisiaj. Została mi jedna rzecz, ale ponieważ muszę czekać, to piszę w wolnej chwili posta. Siedzę nad książkami od 10 rano i nie czuję zniechęcenia. Wielkiej radości z tego powodu również nie czuję, ale jak coś robię to robię, nie opieprzam się. Fluanxol działa i postawił mnie do pionu. W końcu poprawa, w końcu konkret. W połączeniu z kawą to hoho.. :)
voorman: Nie kwestionowałem każdego przypadku i każdego leku. Nie jestem tak nieodpowiedzialny. To tylko trochę wiedzy o suplementach, ziołach, myślach i odczuciach w takim wieku.
Też byłem "trudnym dzieckiem". W takim sensie, że właśnie tzw. wychowawcy z ambicjami ujednolicenia każdego ucznia tak to oceniali. Nie wyniki w nauce. Bzdety typu "dlaczego nie lubisz szkolnych dyskotek ?" wałkowane systematycznie, kilka rozmów z pedagogiem itp. Nie chodziło o jakieś patologie, wagary, pobicia, pierdolenie głupot na lekcjach itp. Też często miałem okresy zniechęcenia, odczucia przerastających moje możliwości problemów itd.
Moje obawy budzi stosowanie leków regulujących pracę systemu nerwowego u osób w coraz młodszym wieku. Może wcześniej nie dostrzegano takich problemów. Obecnie też niektóre aspekty zawodowe czy relacje społeczne są dla mnie trudniejsze. Problem polega na tym, że wiem iż chemia wiele ułatwia. Czasami zbyt wiele. Dlatego staram się kształtować własną osobowość, panować nad reakcjami itd.
Rooty, keyloggery i zdalna administracja
Konta, podpisy i tania sensacja
Logi, podsłuchy i w podświadomość wkręty
Czy to fakty czy pozory ?
Życie czy przekręty ?
Eskapizm
Ale wiesz co, gdybym wtedy więcej rozmawiał z ludźmi o swoich problemach i SŁUCHAŁ tego co mają do powiedzenia na ten temat to może moje życie wyglądało by teraz inaczej. Może fobia społeczna (która zaczęła się od fobii szkolnej) nie byłaby u mnie rozwinięta do tego stopnia, że pójście do urzędu to dla mnie duży problem. Czy nawet do sklepu.
Może źle się wyraziłem na temat leków. Jeżeli ktoś uwierzy w to, że mu pomogą to tak będzie. Ale to tak naprawdę nie jest zasługą leków, tylko jego włąsnego umysłu. Tak samo, żeby psychoterapia działała trzeba w nią uwierzyć. Inaczej to nie ma sensu. To samo z "terapią psychodeliczną" jakkolwiek to brzmi, ja uwierzyłem, że to mi pomoże i tak było w zasadzie. Na jakiś czas. Tylko właśnie wszystko opiera się na tym, żeby zmienić swoje nastawienie wobec życia, oderwać się od myślenia typu "jestem zjebany, nic mi nie wychodzi" i zacząć myśleć co zrobić, żeby to zmienić. I słuchać rad innych, którzy w młodości przechodzili przez to samo.
Jeżeli chodzi o rozwód nauki - wymyślanie coraz to nowych zaburzeń psychicznych wcale nie jest takie dobre jak się wydaje. To wszystko jest napędzane przez przemysł farmaceutyczny i chyba nie trudno się domyślać, co jest podstawą takich zachowań. Nie mówię, że to źle, że ludzie nad tym pracują, ale nie można się w tym tak zapędzać. Niektórzy to by chcieli wszystkim wcisnąć "tabletki szczęścia", żeby tylko byli wydajni w swojej pracy i nie myśleli za dużo. A to jest właśnie problem, jak ktoś jest indywidualistą to nie można go zmuszać do uczestniczenia w jakimś tam modelu społecznym, czy tępić za to, że nie ma ambicji wyjebanych w kosmos. Nie ma jednej recepty na życie, żeby być szczęśliwym, ale wystarczy spojrzeć wstecz w historii, ludzie zmagają się ciągle z tymi samymi problemami na okrągło. Co z tego, że ileś tam lat temu nie było zdiagnozowanej fobii społecznej i nie było na to leków? Problem istniał i tak, może w mniejszym stopniu, bo życie wyglądało trochę inaczej, ale już nawet Hipokrates o tym wspominał. I o to mi właśnie chodziło w tym co zacytowałeś z mojej wypowiedzi.
Chec zrobienia czegos, ale tylko wtedy kiedy mozna to zrobic zaraz, teraz i od razu beda efekty, w sensie na przyklad, po co zaczac cwiczyc jesli efekty beda po dluzszym czasie albo w jakikolwiek sposob zajac sie soba. Zawsze interesowalem sie infa i programowaniem, ale do tego moge zmusic sie tylko jezeli mam tydzien wolnego przed soba i wiem ze z pokoju nie bede musial nawet wychodzic, wtedy zapierdalalem jak pojebany i bylem zawsze ucieszony z efektow. Jesli efekty pojawia sie pozniej niz po tygodniu to nie warto sie nawet za to brac.
Kompletny brak checi do nauki, choc wiele rzeczy interesuje mnie w szkole to nie ma szans zebym sie za to zajal w chacie. Najlepsze ze mam ostatnio nowego kompa no i posciagalem super ekstra nowe gry, sciaganie ich trwalo dluzej niz samo granie, bo rzecz jasna pogralem 15 min i stwierdzalem - co za glupota, marnuje tylko swoj czas.
Wszystko uwazam za marnotrawstwo swojego czasu. Nadmierne spanie lub kompletny brak snu, brak checi i motywacji do czegokolwiek !! ( poznalem zajebista kolezanke, co tydzien mnie zaprasza na imprezy i brakuje juz mi wymowek, wole posiedziec samemu w chacie i i tak nic nie zrobic, poogladac jakies glupie filmy, nie lubie integrowac sie z ludzmi, usmiechac sie i udawac ze to o czym oni mowia mnie wogole interesuje)
Nie dbam o siebie, nie myje wlosow, wogole rzadko sam sie myje ani mysle dbac o siebie, ubieram brudne ciuchy i w dupie mam co sobie kto pomysli, chyba ze ide na impreze albo do jakiejs laski to wtedy a tak to pierdole. Najchetniej nie robilbm nic, zupelnie nic, spal i patrzyl sie w sufit. Przez 3 miesiace nie wystawilem kompa starego zeby zarobic kilka stow chociaz trwalo by to max 2 godziny i mialbym na to co lubie - cpanie to nie ma szans zebym sie za to zabral.
Tak przypuszczalem ze mam depresje i widzialem jedna z takich alternatywnych sposobow - brak snu kompletny lub czesciowy fakt wtedy do popoludnia przynajmniej mam checi i dobry humor. Lubie kawe chociaz nabilem juz tak tolerancje ze raczej wogole nie dziala, a jak dziala daje 'pusta stymulacje'. Do tego jestem bardzo obiektywny, nawet jezeli ktos wyrzadza mi jakas krzywde ale wiem ze zachowal sie jak kazdy czlowiek i mial powody to potrafie nawet sie nie zloscic. Zloszcze to tylko sie kurwa na siebie, na okraglo. I caly czas planuje ze cos zrobie to i to itd, ale jak przychodzi co do czego to gowno mi wychodzi.
Zadnych zajec dodatkowych, watpie zebym byl wiezniem kompa - fakt siedze duuzo i czesto ale to dlatego ze nie mam nic lepszego roboty, nie ma szans zebym poszedl do lekarza bo nie chcialo by mi sie ruszyc dupy, lubie czasem jebnac sie na kanapie i puscic muzyke na ful z kolumn :-p
Co polecacie miski ?
Nie wiem co sie dzieje, w sensie przed tym jak zaczalem cpac to byl koniec gimnazjum
Juz od kilku tygodni prawie caly czas trzezwo to powinno mi sie w koncu zaczac 'chciec', mysle nad jakimis witaminkami, raczej legalnymi, zadne dragi na dluzsza mete nie poplacaja :-p Moze znacie jakies witaminki, tanie ofc, co poprawiaja checi itd. ? :-)
Ja miałem bardzo podobnie ogólnie, z tego co piszesz to większość tez bym do siebie przypasował, czyli odkładanie wszystkiego, nawet tego co mnie interesuje, wyjebanie na swój stan fizyczny i to w czym chodzę, a z kompem to Cię nawet przebiję - kupiłem sobie nową budę, bo w starej musiałem wywiercić kiedyś dziury do dodatkowej wentylacji, a bez jednej ścianki stoi już ze dwa lata. No i co? Obudowa leżała zapakowana przez ponad pół roku, a sprzęt dalej w starej, ledwo stojącej w kupie
No ale właśnie od jakiegoś czasu się staram ogarnąć, bo stwierdziłem, że za długo trwa ten stan depresyjny. Poznałem jakiś czas temu kobietę, w której niedawno się zakochałem, a cały czas wcześniej wmawiałem sobie, że życie w samotności jest lepsze i tak mi pasowało, a typowe "związki" nie miały dla mnie sensu i po prostu nawet nie wiedziałem jak sobie tym szkodzę. No i ona mnie motywuje do jakiegoś działania, żebym cokolwiek robił. Ale nie w jakiś nachalny sposób, tylko po prostu, tym że jest i że się spotykamy. To zawsze jednak podnosi na duchu, jak ma się pewność, że komuś bliskiemu zależy.
No i nie mówię Ci, żebyś na siłę kogoś szukał, bo to bez sensu, ja swoją poznałem zupełnie przez przypadek, jakbyśmy się nie spotkali kiedyś w pewnych okolicznościach to bym dalej się pogrążał we własnej samotności. Ale jeżeli jest jakakolwiek osoba, która by Ci pasowała (ja miałem zawsze ten problem, że mnie wszyscy w około wkurwiali swoim byciem po prostu) no to warto się nią bardziej zainteresować, bo to zawsze motywuje, żeby zadbać o siebie i jakoś ruszyć do przodu. Mówisz, że czasami wyjdziesz do jakiejś laski - no to już masz punkt zaczepienia. ;-)
Teraz mam jeszcze ciekawą opcję pracy, tzn muszę najpierw włożyć w to sporo wysiłku, żeby coś się ruszyło, ale jak się uda to będzie zajebiście. No a poza tym staram się mniej dołować samym sobą, a bardziej patrzeć co tu można zrobić, nawet niewielkiego, żeby poprawić swoje samopoczucie, ale jednocześnie, żeby było to jakoś pożyteczne dla mnie, a nie polegało tylko na zabijaniu czasu. Nawet się zmuszam, żeby odkurzyć w pokoju i potem rzeczywiście jakoś lepiej się czuję
No ale z tym kompem to sam myslalem ze pierdolne, no kurwa przez ile chyba 2 miechy lezal czy dluzej, ale ostatnio go wystawilem no i za niedlugo pojawi sie kaska - pojawia sie mozliwosci do zabawy.
U mnie chodzi raczej o to - ludzie mnie mecza, i to mecza czesto ciezko, nie lubie sie usmiechac i sprawiac wrazenie 'tak masz racje', po prostu zal mi kogos jak widze ze sie stara i to dla niego wazny temat itd to nawet jak mam to w dupie to poslucham, dlatego ludzie duzo rzeczy mi mowia czesto osobistych i wiedza ze nikomu nigdy nie powiem, przez co tez wiem jak bardzo sa zdradliwymi sukinsynami i co robia czesto na boku itd. Wszyscy jestesmy egoistami, niestety, ludzie placza po bliskich bo im ich bedzie brakowac, a nie kurwa bo sie boja gdzie ich bliscy pojda, przyjaznisz sie z kims bo to on wlasnie sprawia usmiech na twojej twarzy w zimowe smutne dni i podziela twoje zainteresowania, oczywiscie tutaj to tez idzie w druga strone ale bardzo malo. Dbam o ludzi; czesto; w rozny sposob ktorego nie widza i czesto sie na mnie wsciekaja potem za to, opierdole kogos jak trzeba, to i wyjawie jego sekrety zeby sie nie wpiepszal w bagno ktorego nie chce i bedzie potem zalowal. kurwa. ale ze mnie asceta ja pierdole. Ale dobrze ostatnio zaczynam sie wkurwiac na ludzi i daje to po sobie poznac, bez wymowek, nie chce mi sie kurwa siedziec przy zerowej temperaturze i pic wodki no sory ludzie pojebalo was, zamiast klamac po prostu mowie ludziom ze mi sie nie chce albo ze nie podzielam ich zdania. Nie dbam o respekt grupy bo jak mysle ze mam dbac o respekt ludzi z takimi kompleksami i zdupywyjetymi problemami to smiac mi sie chce, a powiedz mi ze jestem kurwa brudasem, wyjebane mam, jak bede chcial to laske o ktora walczysz przez pol roku zdobede w tydzien i swiata poza mna nie bedzie widziec. Dobrze czytam ludzi i wiem co chca uslyszec, a po co sie nie zgadzac i klocic i robic wasnie jak za pol roku nawet nie bede o tobie pamietal ? Lepiej napic sie piwa i pospiewac piosenki w swiecie ciaglej hipokryzji ulzyjmy sobie nutka przygodnego szczescia.
To nie zmienia moich pogladow na temat przyjazni, jest mozliwa, i wiem to, ale maks w jednym momencie mam jednego zaufanego przyjaciela.
Ale ESEJ kurwa pierdolnalem az pani z polaka bylaby ze mnie dumna :-D kurwa przeczytalem i jestem z siebie dumny, okej jestem pesymista, wiem, ale to nie jest moja wina do konca, po prostu staram sie patrzec pozytywnie ale codziennie widze co ludzie robia sobie i innym i nie potrafie, moda na egoizm i zatracenie wszelkich wartosci niestety sie nie sprawdza.
Smieszna sprawa im bardziej jestem smutny tym wiecej sie usmiecham, ale na serio nie sztucznie do rozmowy, dlatego ludzie nie umieja mnie przeczytac jak ksiazki i to dobrze. Nikt kurwa nic nie widzi i dobrze bo wiem jakie by byly konsekwencje gdyby wiedzieli.
Co do panny, poznalem baardzo ladna dziewczyne ruda nizsza o glowe z piegami wyglada slodko jak misiu xD Co mnie wlasnie zapraszala na imprezy rzucil ja chlopak, i glupi bylem ze nie poszedlem bo sobie jakiegos inne i to dziecko 15 letnie chyba poznala i niby chodza razem, ale wiem ze zaraz bedzie koniec do sylwestra bedzie moja ^_^ No i jestem zajebistym kochankiem, serio nie mam jakos przerosnietego ego, laska 25 letnia co miala kilkunastu facetow mi to powiedziala i wiem ze mowila prawde i tez wiem jak bylo zajebiscie
Kurwa a moze to jest to, zawsze sobie nakladalem w huj jak juz mialem cos zrobic a zrobmy cos malego codziennie i tak malymi kroczkami do sukcesu, hmmm, ale witaminki i tak sobie sprawie przydadza sie nie pogorsza to co :-p
SORKI ZE TAK DUZO :rolleyes:
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Marihuana a metabolizm. Naukowcy odkryli zaskakujący wpływ konopi na organizm
Naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego odkryli, że związki zawarte w konopiach mogą wpływać na wagę i metabolizm w sposób bardziej złożony, niż dotąd przypuszczano. Eksperymenty na myszach sugerują, że za potencjalne korzyści metaboliczne mogą odpowiadać nie tylko THC, ale również inne substancje obecne w marihuanie.
Polak zatrzymany na granicy. Próbował wwieźć do Rosji 40 kg haszyszu
Na przejściu granicznym w Grzechotkach polskie służby zatrzymały mężczyznę, który próbował wjechać do Rosji z ponad 40 kg haszyszu o czarnorynkowej wartości ponad 2 mln zł - poinformowała Krajowa Administracja Skarbowa w Olsztynie.
Kofeina może pomóc w diagnozowaniu Alzheimera. Nawet umiarkowana dawka może mieć wpływ
Kofeina może wpływać nie tylko na koncentrację i poziom energii, ale także na wyniki badań neurologicznych. Włoscy naukowcy wykazali, że dawka odpowiadająca około dwóm filiżankom kawy wyraźnie zmienia sposób, w jaki mózg tłumi sygnały odpowiedzialne za ruch. Odkrycie może mieć znaczenie dla przyszłej diagnostyki choroby Alzheimera i innych zaburzeń neurodegeneracyjnych.