Więcej informacji: Dysocjanty w Narkopedii [H]yperreala
eso pisze:w wiekszych dawkach brakowalo mi wczucia sie w muzyke, nie sprawilo mi przyjemnosci lezenie z zamknietymi oczami przy muzyce jak mam w zwyczaju po dysocjantach.
Po 4-MeO-PCP też mi tego brakowało, byłem bliski hole a nadal miałem samoświadomość, słabe to było.
ENTEOGENY PRAWEM, NIE TOWAREM!
Układ nagrody kurwą jest.
rastafaray pisze:moim zdaniem nie za duzo. kazda faza zostawiala takie uczucie wlasnie "co sie stalo, what da fuck?" ale nie wiązałbym tego w ogole z pamiecią czy amnezją.milosky pisze:Przy tej dawce doszło do mocnego odrealnienia typu "gdzie jestem i co się stało" Chyba poszło trochę za dużo. .
Zależy jeszcze też od substancji - ja najwięcej brałem MXE i tam właśnie tak było - oraz od tego co kto lubi. Ja nie lubię zerwanych filmów i totalnej utraty kontroli i nie tego szukam w dysocjantach. Nawet jeśli trwa to tylko 10 minut.
Po diff zdarzyło mi sie nie ogarnac co robiłem przez ostatnie 2h i było to faktycznie dosc chujowe, ale to wtedy gdy niepotrzebnie dojebałem do i tak już dużej dawki kolejną dużą.
Po MXE ofc też tak czasem miałem, ale było to umilone zajebistymi CEVami, więc zdecydowanie nie żałowałem, tutaj mi tego brakuje :x
Dla mnie diff jest najlepszą substancją by sobie po prostu posiedzieć i ew. pogadać ze znajomymi. Nie ma takiego nieogaru jak przy MXE, nie ma problemów z mową, można potem na lacjcie iść spać i na drugi dzień też żadnych nieprzyjemności nie ma.
Muzyka nieźle przy diff wchodzi, ale podejścia do MXE nie ma, CEVów jakiś mocniejszych niż leciutkie też brak i nie sądzę, by większe dawki zmieniały tą sytuację.
Zastanawiam się czy ona aby nie antagonizuje receptorów dopaminowych, bo takie mam odczucia. Wziąłem na trzy razy 170mg łącznie i czuję się trochę jak jakimś chlorprotiksenie, ciężko mi się myśli, ale w taki sposób charakterystyczny dla neuroleptyków.
Inna sprawa, że mogę mieć zdownregulowaną dopaminę przez cug na 4-MeO-PCP.
EDIT ta substancja jest dla mnie kontrowersyjna. Fajna była w małych dawkach rzędu 30mg jak odstawiałem giebla, sprawdziła się super. Natomiast w dawkach trochę większych (po 60mg) zawsze mam takie dziwne uczucie strucia organizmu. Cięzko to określić, ale się tego boję. Jakby hamowała jakieś biologiczne procesy w organiźmie. Sam flow jest z dość dużym nieogarem, natrętny i trochę uwala też pamięć. Zawsze jak jestem w tym stanie to zastanawiam się czy jeszcze przeżyję tego tripa czy też może tym razem ta substancja mnie ukatrupi - takie odczucie. Mimo iż nie są to jakieś mocne dawki. Nie chcę chyba wiedzieć co by było po 200mg za jednym zamachem.
Z tych powodów nie podoba mi się. Myślę, że to dobra substancja jak ktoś chce odstawić jakieś benzo, giebla czy inne opio, ale do kreatywnej twórczości to ona się absolutnie nie nadaje. Lubi zawiać zimnym negatywem i lękiem.
Dopaminę na pewno smyra, ale nie jakoś szczególnie.
Na pewno jest neurotoksyczne, ale nie tak jak na przykład klefedron.
Nie ma sensu walić takich dawek. Ja po 30 mg z 45 mg 4-MeO-PCP w miksie IM trafiłam do szpitala i dopiero po 2 dniach pod kroplówką się obudziłam.
Muszą zapamiętać słowa starego narkomana - zawsze możesz wziąć więcej, ale nigdy mniej.
~Michael Linnel Odpisuję tylko na GG i e-mail.
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Narkomani i nędza. Niemcy wolą się tu nie zapuszczać. "Sytuacja nie do przyjęcia"
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci
Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią
Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.
