Analogicznie wszystko też może pójść w drugą stronę. Facet może mieć pare fajnych parnerek w życiu, z którymi uprawiał dobry seks, i jest dosyć spokojny jeśli chodzi o swoje umiejętności. Kobieta może mu opowiedzieć o świetnych kochankach jakich miała w przeszłości i absolutnie nie zaprzątnie mu to głowy. W moim przypadku osiągnięcie tego spełnienia wiązało się ze spadkiem libido, bo musiałem przyznać przed sobą, że seks to nie wszystko, i zacząłem kierunkować energię w innych kierunkach, jak kreatywność i aktywność fizyczna. Że 'seks to nie wszystko' kobiety dowiadują się dosyć wcześnie. Większość facetów nigdy nie osiąga tej świadomości, są niespełnieni, sfrustrowani, i niektórzy w wieku 45 lat kupują sobie sportowe samochody i wciąż gapią na nastolatki. Większość obsesyjnie wali konia.
Chciałbym przy okazji podziękować narkotykom, które wiele lat temu pozwoliły mi się przełamać, pomogły trochę oswoić się z seksem, gdy wciąż był dla mnie zbyt podniecający, i dzięki nim mogłem sobie na spokojnie nauczyć się ruchania.
17 czerwca 2021bulku pisze: Że 'seks to nie wszystko'
Natomiast jeżeli zapewnimy realizację tych podstawowych obowiązków choć w stopniu podstawowym (nie trzeba zarabiać nie wiadomo ile), to seks jest gwarancją szczęśliwego, bezproblemowego i spokojnego życia w związku. Jeżeli tego seksu nie ma, to związek upada i zaczynają się problemy z byle czego. Kobiety mają pretensje o byle co. Mężczyźni zaś traktują kobiety nie jak kochanki (w dobrym tego słowa znaczeniu) a jak kucharki i opiekunki do dziecka.
Wielokrotnie rozmawiałem z moimi rówieśnikami (zarówno wiekiem jak i stażem małżeńskim) i ponad połowa z nich jasno twierdzi, że ich życie seksualne nie istnieje. Żony zajęły się opieką nad dziećmi (mogą mieć coś na boku) mężowie zaś umawiają kurwy z Roksy i chodzą na "masaże" z happy endem. Alternatywnie walą na boku koleżanki z pracy, lub co gorsze - koleżanki żony, które potem z własnym mężem i dziećmi przychodzą na imprezę. Najabsurdalniejszy motyw jaki widziałem, to sytuacja w której były dwa małżeństwa. Żona z pierwszego waliła się z mężem jej najlepszej koleżanki, zaś koleżanka była zaspokajana przez jej męża. Co śmieszne, wiedzieli o tym wszyscy w towarzystwie, poza samymi zainteresowanymi. Nawet umawiali się na seks w tym samym czasie (kumpel prosił o alibi na ten czas, a drugi mąż prosił o to samo). Jak sprawa wyszła, to tak jakby granat w szambo wjebać. Ostatecznie rozpadły się dwa małżeństwa i stworzyły się dwa konkubinaty. Wymienili się partnerami po prostu. Oczywiście trwająca 3 dekady przyjaźń koleżanek się rozpadła. Panowie zaś wypili wódkę i dalej na ryby jeżdżą!
Kłopotem w utrzymaniu dobrego związku jest fakt, że monogamia jest w praktyce nie do utrzymania. Człowiek jest stworzony naturalnie do poligamii i tylko przymusy prawne i kulturowe, oraz społeczne nas do tego zmuszają. W praktyce po kilku latach małżeństwa większość związków ma zdradę, lub nawet stałych kochanków. Jakby tego nie umoralniać, taka jest rzeczywistość. Najlepiej, jak związek dopuszcza okresowe "skoki w bok" które oczywiście nie oznaczają że się nie kocha drugiej osoby. Musi to jednak być obustronna, dobrowolna akceptacja takiej sytuacji (a nie wymuszona szantażem, czy zależnością jednej osoby od drugiej). Każdy taki skok w bok zapewnia realizację "marzeń, żądzy itd, a jednocześnie co dziwne, utrwala miłość w takim związku. Idea otwartego związku jest w naszej kulturze co najmniej kontrowersyjna, jednak moim zdaniem gwarantuje bardzo szczęśliwy związek na wszystkich płaszczyznach. Jeszcze lepiej, jak np małżonka jest biseksualna i zaprasza "koleżanki" na wspólne wieczorne spotkanie z małżonkiem (alternatywnie o ile mąż jest bi i zaprasza "kolegę" - choć nie znam osobiście takiej pary). Takie spotkanie pozwala na eksperymenty, nowe doznania, możliwość wypróbowania nowych rozwiązań, układów itd.
Podsumowując. Dobry, regularny, namiętny seks jest niezbędny, by związek był stabilny i szczęśliwy. Jego zaś brak, to najszybsza droga do rozpadu związku i budowania frustracji, kompleksów, problemów i przede wszystkim samotnego walenia konia do monitora, gdzie dwie tłuste murzynki są walone w dupę przez obleśnego murzyna (w tasiemcu jakiś czas temu ktoś pisał, że właśnie oglądał taki film i mu się strasznie spodobał).
Dlatego też - uprawiajcie seks jak najczęściej - dla dobra waszych związków
17 czerwca 2021Ankaaa pisze:Czy abstynencja od masturbacji ma sens? I tak i nie. To taka moja odpowiedź na szybko, później/jutro uzasadnie swoją wypowiedź.16 czerwca 2021DexPL pisze:
Czy kobiety mogą się wypowiedzieć w tym jakże ważnym dla mężczyzn temacie? Może spojrzenie z drugiej strony medalu? Czy wg was siłowa abstynencja od masturbacji ma sens i czy nie lepiej zaspokajać się z drugą osobą, czy samemu? Jak WY rozwiązujecie problem nadmiaru popędu seksualnego?
Let that sink in....
17 czerwca 2021bulku pisze: A tak w ogóle to gratualcje dla nas wszystkich- siedzimy na forum o ćpaniu, w wątku o waleniu konia.
Let that sink in....
17 czerwca 2021DexPL pisze: Seks jest kluczowym elementem związku.
Dzisiaj już kulturka, brak żadnych ekscesów.
17 czerwca 2021DexPL pisze: Nie traktuje tego jak pacierza, Zdarzyło się i chuj. Dzisiaj jest nowy dzień i nie samobiczuj się. Ważne by nie zrobić z oglądania porno całodziennych maratonów. Jednorazowa wpadka nie jest końcem świata.
17 czerwca 2021DexPL pisze:Kłopotem w utrzymaniu dobrego związku jest fakt, że monogamia jest w praktyce nie do utrzymania. Człowiek jest stworzony naturalnie do poligamii i tylko przymusy prawne i kulturowe, oraz społeczne nas do tego zmuszają. W praktyce po kilku latach małżeństwa większość związków ma zdradę, lub nawet stałych kochanków. Jakby tego nie umoralniać, taka jest rzeczywistość. Najlepiej, jak związek dopuszcza okresowe "skoki w bok" które oczywiście nie oznaczają że się nie kocha drugiej osoby. Musi to jednak być obustronna, dobrowolna akceptacja takiej sytuacji (a nie wymuszona szantażem, czy zależnością jednej osoby od drugiej). Każdy taki skok w bok zapewnia realizację "marzeń, żądzy itd, a jednocześnie co dziwne, utrwala miłość w takim związku. Idea otwartego związku jest w naszej kulturze co najmniej kontrowersyjna, jednak moim zdaniem gwarantuje bardzo szczęśliwy związek na wszystkich płaszczyznach. Jeszcze lepiej, jak np małżonka jest biseksualna i zaprasza "koleżanki" na wspólne wieczorne spotkanie z małżonkiem (alternatywnie o ile mąż jest bi i zaprasza "kolegę" - choć nie znam osobiście takiej pary). Takie spotkanie pozwala na eksperymenty, nowe doznania, możliwość wypróbowania nowych rozwiązań, układów itd.17 czerwca 2021bulku pisze: Że 'seks to nie wszystko'
Kiedyś myślałem, oglądając pornografię, że takie akrobacje to tylko na filmach będzie mi dane zobaczyć, że taki seks to tylko w porno. A później poznałem W. ..., no cóż: linie proste, trójkąty i kwadraty w różnych konfiguracjach. I wydałem na to zero złotych. Nie to, żebym miał coś przeciwko pracownikom i pracownicom seksualnym lub sexworkingowi, jeśli nie jest robiony przez mafijnych typów, co handlują ludźmi jak mięsem, tylko tak mówię, że można, jak się trafi na odpowiednią osobę.
Tak swoją drogą: pierwszy seks miałem w wieku 25 lat, a wcześniej porno, porno, porno i jazda na ręcznym. Któregoś dnia postanowiłem, że mam dość wszystkiego i co mi szkodzi skorzystać z usług sexworkerki, którą w tamtym czasie określałem prostytutką. Poszedłem pod wyznaczony blok, był chyba marzec, a więc szaro, zimno i jakoś tak przygnębiająco. Stoję pod klatką i czekam, aż klient stamtąd wyjdzie albo chuj wie na co, a wtedy podbiegł do mnie malutki piesek, shih tzu (takiego pieska wciąż mają moi rodzice w domu rodzinnym), i zaczął na mnie skakać. Prawie się poryczałem wtedy i poszedłem w pizdu. Bardzo dobra decyzja z wielu powodów.
Od siebie dodać mogę, że otwarte związki są trudne na początku, bo może wejść dużo zazdrości, która mija, jeśli się ogarnie swój łeb, bo ona wynika ze wszystkiego, tylko nie z samej siebie. Faceci mają trudniej w związkach otwartych czy też poliamorycznych, bo jajca ich bolą (mnie bolały, ale przestały) od tego, że inny samiec zajmuje się "ich" suczką. No ale im dalej w las i w związek, tym związek staje się mocniejszy, jak rzekł dexpl. Mój przypadek wygląda tak, że jesteśmy swoimi głównymi partnerami, a reszta jest zazwyczaj dochodząca i prawie w stu procentach odchodząca. Faceci mówią, że to wszystko okej, ale tak naprawdę dociera do nich, w co wchodzą po fakcie i kontakt się urywa. To u W. U mnie? Inne kobiety w ogóle nie chcą mieć ze mną zbyt wiele do czynienia, gdy otwarcie mówię o tym, że jestem w otwartej relacji. Te Tinderowe (pozbyłem się Tindera), bo te, które przez pośrednictwo swojej narzeczonej poznaję, mają inne spojrzenie te sprawy.
Moja W. jest poliamoryczna, ja raczej poligamiczny jak już. No a po ponad roku takiego związku? Dla mnie to jak oddychanie, naturalne, zwyczajne, ot, inna wersja związku. Jestem zadowolony :)
A jak ktoś myśli, że kobiety lecą na kasę (są i takie, co lecą i z spoko): W. poznałem, kiedy byłem bezrobotny :D
Narcyz, ale nie ostentacyjny.
Kłamca, ale wrażliwy.
Miło mi Cię poznać.
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Marihuana negatywnie wpływa na płodność kobiet? Nowe badania kanadyjskich naukowców
CBŚP zlikwidowało nielegalne laboratorium narkotyków. Zabezpieczono ponad pół tony klofedronu
Skuteczne działania funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji doprowadziły do ujawnienia nielegalnej fabryki syntetycznych narkotyków na Dolnym Śląsku. Zatrzymano jedną osobę i zabezpieczono znaczne ilości wyjątkowo niebezpiecznej substancji.
Sprawa biznesu „Króla dopalaczy”. Na ławie oskarżonych 13 osób
Biznes „Króla dopalaczy” znów na łódzkiej wokandzie. Tym razem chodzi o sprzedaż w internecie.
Fernando i Horacio gotowali "metę", teraz grozi im 20 lat więzienia
Poszukujący pracy obywatele Meksyku trafili, przez Hiszpanię, do gminy Osielsko. Tak brzmiały tłumaczenia zatrzymanych. Teraz w sądzie rozpocznie się proces dwóch obcokrajowców i Marcina P., właściciela posesji, na której działała fabryka metamfetaminy.
