Dzięki za wskazówkę. Brałem wenlafaksynę (Symfaxin) doszedłem do dawki 750 mg :x... Ale o trazodonie nie słyszałem, powiem lekarzowi.
Z wątkiem "Doping mózgu" będę się sukcesywnie zapoznawać, tylko najpierw chciałbym trochę, w minimalnym stopniu uporządkować swój łeb.
[mention]T800[/mention]
U mnie ani rezonans ani tomografia nic nie wykazały. Co do apatii, anhedonii... Myślę, że przy ciężkiej derealizacji każdy to czuje :/, skoro nie jesteśmy w stanie odczuwać otaczającej nas rzeczywistości. Szukaj dobrego neurologa. Trzymam kciuki.
To wtedy lepiej miks wenli z mianseryną. Ale chyba gdzieś wspominałeś, że na CFR już byłeś.
Może bupropion? Działa na na wszystkie podstawowe monoaminy - serotoninę, dopaminę i noradrenalinę (przy okazji agonista receptorów nikotynowych, co daje efekty nootropowe).
Mimo wszystko, brain foga i derealizacji, to zdecydowanie doping mózgu. Tego bym się trzymał, aczkolwiek nic na własną rękę, boś nowicjusz. Lepiej pytaj. ;)
Karny jeżyk: SŁABO OGARNIAM ANATOMIĘ!
Niestety, 750... Już kurwa nie wiem co robić. Chyba trzeba ładne miejsce na samobója znaleźć, póki się nie zamieniłem w roślinę :P.
[mention]heheh[/mention]
Tak, borelka przebadana. 3 x badania z krwi + badanie płynu MR.
@Fenetylamina - Trazodon na brain foga i DD? Hmm, ja go mam 3 paczki w domu, ale brałem to jedynie na lepszy sen, bo ten lek nieźle zmula człowieka. Myślałem, że tylko do tego się nadaje.
Co do dopingu mózgu Panowie, to nie jest strzelanie w ciemno? Coś jak psychiatrzy przepisujący lek? Bo boję się, że po takich kuracjach to komuś można już całkiem zryć beret, albo poprawić mu sytuację na chwilę, a potem jeszcze bardziej rozregulować przekaźniki we łbie.
Autorze tematu i inni, widzę, że dużo osób ma podobny problem. To jest wszystko nerwica moim zdaniem. Ona się nie bierze znikąd. Tylko zanim to sobie człowiek uświadomi to łazi po lekarzach, robi tysiące badań i się denerwuje jak mu lekarz mówi, że jest zdrowy jak koń. Autor tematu pisze o fobii społecznej i.t.p. Więc to nie tak, że nagle mu się neuroprzekaźniki w mózgu pojebały. Tylko ma zaburzenie psychiczne spowodowane wychowaniem/nie dostosowaniem się do otaczającego świata i.t.d. Wiem, że to głupie pisać o tym na takim forum jak [h]. Najlepsza byłaby psychoterapia, gdzie człowiek doszedłby skąd te lęki i jak sobie z nimi radzić. Tylko znaleźć psychoterapeutę z prawdziwego zdarzenia a nie wysysacza hajsu to jak wygrać z rakiem. Z drugiej strony to jak się ma 30 i więcej lat i ukształtowaną osobowość to da się coś zmienić? Albo samemu sobie z tym poradzić. Czasem myślę czy ten wyśmiewany wyjazd w bieszczady by wielu osobom nie pomógł. W każdym razie piszcie co wam pomaga i jaką suplementację obraliście.
Fajny film: (ten i inne o nerwicy/depresji):
https://www.youtube.com/watch?v=pigTESO88r8
Z supli polecam Wam witaminę b6. Naprawdę ma zbawienny wpływ na OUN i jest tania jak barszcz. Suplementuję od dłuższego czasu magnez, ale dopiero jak dorzuciłem B6 to poczułem, że to coś daje.
Brain fog, derealizacja, nerwica, fobia społeczna, a Ty chcesz to leczyć psychoterapią? W którym wieku my żyjemy? Może jeszcze lobotomia? Bez urazy, ale widać tutaj objawy, jak byk, którego zwykła psychoterapia NIE zaleczy. Aż jestem zaskoczony tym, co mówisz.
Doping mózgu jest zawsze przydatny, O ILE jest dobrze zrobiony, z głową i NIE wykazuje interakcji z lekami. Bo można sobie zaszkodzić, dlatego tak bardzo moderuję ten temat, chociaż dawno tam nie byłem i aż się boję wchodzić. Parę warnow na pewno się posypie, ale to tak BTW.
"Neuroprzekaźniki się pojebały...". Mam nadzieję, że to skrót myślowy.
Karny jeżyk: SŁABO OGARNIAM ANATOMIĘ!
BTW, ostatnio doszedłem do wniosku, że nerwica powoduje, że za dużo się myśli i po prostu trzeba starać się nakierować swoje myśli na coś w czym możemy się realizować (łopatologicznie: znaleźć sobie zajęcie).
Może to komuś pomoże.
31 marca 2017dash pisze: Autorze tematu i inni, widzę, że dużo osób ma podobny problem. To jest wszystko nerwica moim zdaniem. Ona się nie bierze znikąd. Tylko zanim to sobie człowiek uświadomi to łazi po lekarzach, robi tysiące badań i się denerwuje jak mu lekarz mówi, że jest zdrowy jak koń. Autor tematu pisze o fobii społecznej i.t.p. Więc to nie tak, że nagle mu się neuroprzekaźniki w mózgu pojebały. Tylko ma zaburzenie psychiczne spowodowane wychowaniem/nie dostosowaniem się do otaczającego świata i.t.d. Wiem, że to głupie pisać o tym na takim forum jak [h]. Najlepsza byłaby psychoterapia, gdzie człowiek doszedłby skąd te lęki i jak sobie z nimi radzić.
Ja bym stawiał, że pojebane neuroprzekaźniki są częściej przyczyną fobii społecznej niż fobia społeczna pojebanych przekaźników, to tak ogólnie, no ale każdy ma swoje spostrzeżenia i nie ma co się spierać.
Też sądzę, że u autora to głównie nerwica.
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Psychologia w codziennym życiu: psychodeliczny zwrot
Kiedy Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze w sprawie substancji psychodelicznych, internet eksplodował szybciej niż jakakolwiek konferencja prasowa. Nagłówki w mediach społecznościowych migały o „legalizacji narkotyków”, „rewolucji psychodelicznej” i „końcu tradycyjnej psychiatrii”. W rzeczywistości, jak podkreślały NPR (npr.org) i PBS, dokument nie legalizuje żadnej substancji. Przyspiesza on natomiast procesy badawcze, skraca ścieżki regulacyjne FDA i toruje drogę do szerszego stosowania rozszerzonego dostępu w przypadkach poważnych chorób psychicznych, gdzie inne metody zawiodły. Jednak w dobie natychmiastowych emocji to nie fakty, a pierwsze wrażenia decydują o reakcji ludzi.
Pozostałości nielegalnej destylarni whisky w szkockim Highlands
Dobrze, że wcześniej nie znalazła tego skarbówka, bo zniszczyłaby ten piękny kawałek historii. Na szczęście przetrwał i dostarczył silnego dowodu, że kamienna struktura w Ben Lawers National Nature Reserve służyła do nielegalnej produkcji whisky.
Farmakoterapia przewlekłego bólu w USA – nowy i nie do końca bezpieczny wzorzec
Okryte złą sławą leki opioidowe przez lata stanowiły w USA. fundament farmakoterapii przewlekłych dolegliwości bólowych. Naukowcy z Uniwersytetu Michigan zdecydowali się sprawdzić czy opioidy są nadal tak często wykorzystywane w leczeniu chronicznego bólu.
