Katynony - wciągnęło mnie jak chyba nic innego w życiu. Nadal mam z tym problem, od jakiegoś czasu unikam, ale jak tylko ktoś zapyta "to co, krystalizacja?" to w chuj ciężko odmówić, ale staram się póki co sam uporać z tym problemem i udaje się coraz lepiej. Potrafiłem mieć tygodniowe ciągi, jak już kryształ się posypie to potem czuję, jakbym w ogóle nie był sobą i robił wszystko by tylko zdobyć jeszcze więcej. Co ciekawe, nie każdy kryształ tak na mnie działał - czasem się zdarzały sorty, po których normalnie jadłem szedłem spać funkcjonowałem, było sobie na jeden wieczór i wystarczyło i nie było problemu, ale najczęściej są takie sorty, które jak wciągną to za chuja nie chcą wypuścić ze swych objęć. Czyli kwestia uzależniania + zauważyłem po dłuższym stosowaniu, że rozpierdala jelita strasznie. Obniżała mi się odporność tak, że łapałem po kilka chorób naraz i nie mogłem się wyleczyć a do tego stany depresyjne +200%. Na szczęście zbastowałem i staram się unikać mocno, jest lepiej. Ale nadal kusi. Fajne w życiu przeżycia związane z krychą miałem, ale jakbym miał zestawić za i przeciw, to w sumie żałuję że kiedykolwiek spróbowałem.
Z innymi rzeczami problemu w sumie nie miałem, opio piłem jedynie w postaci kody, nie robiła nigdy wrażenia; zioło palę bo lubię, dosłownie kiedy chcę i nie robi mi krzywdy, wręcz raczej przynosi korzyści. Psychodeliki uwielbiam, podobnie jak z ziołem - raczej z każdego tripa wynoszę korzyści. Grzyby działają na mnie najlepiej, nie poznałem jeszcze większej narko-przyjemności niż po dobrych grzybach. MDMA też bardzo dobrze mi wchodzi, dodatkowo na drugi dzień po emce nie mam nigdy zjazdów - tylko jakby "o wiele lepszy dzień" niż zazwyczaj. Miałem tak też po 2CB.
alkohol też nie jest moim najlepszym przyjacielem w sumie. Miałem zaczątki uzależnienia, chlałem kiedyś ponad miesiąc dzień w dzień z powodu depresji, ale nagle stwierdziłem "chuj wyjebane" wziąłem się za siebie i zacząłem ćwiczyć i odstawiłem. Teraz nie potrafię się najebać, piję może raz na 3 tygodnie i to małe ilości bo większe po prostu we mnie się już nie ładują.
Legalizacja marihuany w Polsce: 15 g suszu i jedna roślina. Sejm zdecyduje
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Marihuana pod kontrolą czy na sprzedaż? Badanie pokazuje różnicę
Debata o marihuanie zwykle sprowadza się do prostego pytania: legalizować czy nie? Analiza opublikowana w The Lancet Psychiatry wskazuje jednak, że ważniejsza jest odpowiedź na pytanie, jak wprowadzona jest legalizacja.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.
83-latce z alzheimerem podano psychodelik. Niezwykła reakcja organizmu
Po jednorazowym podaniu wysokiej dawki psylocybiny 83-letnia pacjentka z ciężką chorobą Alzheimera, mówiąca dotąd głównie monosylabami, zaczęła inicjować rozmowę. Lekarze zauważyli też inne oznaki poprawy, a przypadek opisano w „Frontiers in Neuroscience” - uznanym, interdyscyplinarnym czasopiśmie naukowych poświęconym neurobiologii.