W tym wątku chciałem poruszyć temat, który pewnie niejednemu z was jest bliski i być może te rzeczy też was dotyczą. Ostatnio dużo myślałem o tym jaki jest jeden z największych problemów osoby, która zażywa jakiekolwiek substancje psychoaktywne i doszedłem do wniosku, który zaczął mi odbierać smak ćpania, nawet okazyjnego.
Moim zdaniem najgorszym problemem osoby uzależnionej w funkcjonowaniu w społeczeństwie jest chyba to, że jeżeli masz jakieś problemy, jakiejkolwiek natury. Zdrowotnej, psychologicznej, zawodowej, emocjonalnej to ludzie już zawsze zmienią nastawienie o 180 stopni i będą traktować to w ten sposób, że "dragami sobie rozwalił na własne życzenie życie".
W rozmowach rodziny, znajomych przy których nawet was nie będzie będą opowiadać, że rozwaliliście sobie zdrowie dragami.
Może być tak, że jak ćpak na coś zachoruje i rozwali sobie zdrowie przez coś innego to i tak każdy będzie gadał, że "rozwalił se na własne życzenie narkotykami".
Niestety to jest nawet tak tutaj, że ja wiele razy słyszałem, że mam te swoje problemy, bo generalnie "zryłem sobie układ nagrody ćpaniem" i inne podobne teksty, które znacie dobrze. Dlatego postanowiłem poruszyć ten temat, bo wiem jak to było u mnie i zastanawiam się czy ktoś ma podobne problemy.
Ja miałem długie przewlekłe stresy, system zmianowy, praca na czterobrygadówki i bezsenność oraz toksyczne środowisko pracy. Ćpanie było tak rzadkie, że to praktycznie nie występuje na tym forum. Praktycznie od dzwona zdarza mi się coś przyjąć. Grubo ponad 90 procent czasu funkcjonuję trzeźwy, pracuję, zajmuję się codziennością, pracą, aktywnościami sportowymi, swoimi hobby, pasjami, normalnymi czynnościami.
Dotarło do mnie, że gdyby coś się stało, jak te stresy, problemy ze snem i inne atrakcje przysporzyłyby mi grubszych problemów zdrowotnych to wszystko zostanie i tak zwalone na ćpanie i to jest frustujące.
No i teraz zapierdalając, płacąc wszystkie składki, jakieś ubezpieczenia, pakiety medyczne miałbym i tak wszędzie robione pod górkę i olanie praktycznie wszystkich innych ważnych kwestii, nasrane w papierach i wrzucenie do jednego worka z kompletną patologią.
Jakie wy macie z tym doświadczenia? Pewnie wielu tutaj przeżyło piekło i wie o czym ja mówię. Mimo to niestety często sami powielacie narrację chłopskiego rozumu i zredukowania wszystkich problemów każdego użytkownika do "porycia mózgu dragami" chociaż wy jako pierwsi powinniście zrozumieć, że często przyczyna jest mylona ze skutkiem.
Na koniec jeszcze dodam swoje "must have", tak jak waszym jest w każdym poście dorzucanie zdania, lub akapitu o racjonalizacjach i "nie ćpaj, chociaż sam święty nie jestem"
Osoby o nikłym intelekcie będą rozmnażać się i cywilizacja upadnie więc jakiego huja to życie tracić na przejmowanie się tym wszystkim.
A alkoholicy to osobny wymiar chyba, tam poziom racjonalizacji to jest jakaś abstrakcja. Wymowna anegdotka jak jeden grzejnik znajomego zagotował, ripostujac "dlaczego to ćpasz?" równie zasadnym "a ty dlaczego pijesz?" już była, ale warta powtórzenia, znakomicie ilustruje ocb.
Ewentualne uwagi lekarza to bym zbył krótkim przypomnieniem że ów jest od leczenia a nie od pierdolenia (jak listonosz huehue) i tyle.
Na koniec powiem ci że aż tak źle to chyba jednak nie jest i podejście do oraz zrozumienie ,zagadnienia jest coraz lepsze, tylko dużo zależy od tego z kim gadasz, jak i co sobą reprezentujesz tak naprawdę. Ludzie mają uprzedzenia i nic dziwnego, trzeba cierpliwości jeśli chcesz to w swoim otoczeniu zmienić.
Masz nerwicę? Dragi
Nie śpisz? Dragi
Problemy w pracy? Dragi
Coś ci dolega? No wiadomo, zryłeś sobie układ nagrody. I chuj, że ktoś przez lata pracował na zmiany, spał po 4h, żył w stresie i miał toksyczne środowisko, a coś przyjebał raz na miesiąc. Nagle cała reszta przestaje mieć znaczenie
Najbardziej pojebane jest właśnie mylenie przyczyny ze skutkiem. Ktoś może zacząć brać, bo już wcześniej miał problemy psychiczne, stres czy bezsenność, a później wszystkie te problemy przypisuje się narkotykom. Oczywiście substancje mogą realnie rozpierdolić zdrowie, ale nie każdy użytkownik jest automatycznie chodzącym uszkodzeniem mózgu XD
No i oczywiście alkohol ma taryfę ulgową, bo „taka kultura”. Możesz co weekend najebać się jak świnia i nadal jesteś „normalnym człowiekiem, który lubi wypić”. Powiedz, że raz na jakiś czas bierzesz coś innego i nagle jesteś ćpunem, który sam sobie zniszczył życie
A później człowiek faktycznie ma jakiś problem zdrowotny i zamiast normalnie go zdiagnozować, dostaje etykietę „ćpa, więc pewnie przez to”. I właśnie to jest najbardziej frustrujące
bliskim tez sie nie chce wyciagac reki do kogos kto w kolko napierdala glowa w ta sama sciane i oczekuje roznych efektow
nie jestem święty, palę trawę, ale zdziwiłem się o ile wzrósł mój komfort życia gdy przestałem walić twarde - nie mówię o stricte skutkach brania, ale o tym jak inni nas traktują (cpuna malo kto traktuje powaznie... jesli zastanawiacie sie dlaczego, to myslcie dalej
edit. bron boze, nie jestem oswiecony! kupe lat zmagalem sie ze stygmatyzacja w miejscu zamieszkania, we wszystkich zakladach pracy ktore tu zwiedzilem i wiem jak to potrafi dobijac. bliscy zmieniaja podejscie gdy widzą że zaczynamy o siebie walczyć, ale w reszte trzeba miec wyjebane i robic swoje. moich bliskich to mi do teraz szkoda, jednak czlowiek w cugu jak w amoku i staram sie nie miec wyrzutow sumienia, tylko wyciagnac lekcje
Też nigdzie nie twierdziłem, że to jest rozwiązanie i nie przysporzy dodatkowych problemów, ale to jest irytujące, bo czuję się jako jednostka fizycznie i psychicznie zniszczony nie przez dragi, ale przez system edukacji, rynek pracy, kulturę zapierdolu, stresy, wyścig szczurów i presję. No, ale u nas jest taki mental, że ciężka praca może uszlachetnić.
U mnie w chacie np. była taka kultura zapierdolu. Jak pracowałem na zmiany i miałem ciężką bezsenność, od której zaczął mnie boleć żołądek, zacząłem mieć jakieś problemy to raz na miesiąc wziąłem tabletkę nasenną to moja stara do mnie "zrujnujesz sobie zdrowie tymi tabletkami i będziesz wrakiem". Myślałem, że mnie krew zaleje. Jak mówię o problemach w pracy to słyszę, że "trzeba się po prostu starać i dobrze pracować to wszystkie problemy w życiu się rozwiążą"
Tolerowany jest tylko alkohol i nie mówię, że jest nie ma potępiania i złośliwych uwag od polskiego społeczeństwa, personelu medycznego, ale widziałem nie raz jak ludzie łatwiej wybaczą i odzyskują zaufanie do alkoholika, a personel medyczny też przymyka na to oko, bo "kto nie pije w ogóle?"
No, a jak gdzieś się przewinie, że miałeś jakąś styczność z innymi substancjami to już zawsze podejrzliwe oczka będą, że jesteś jak zwierzę, które tylko czeka, żeby wszystkich orypać, zawieść i rzucić się na dragi.
To jest właśnie chyba najbardziej przewalone w życiu ćpaka. Nikt nie będzie wnikał głębiej. Jak się dowiedzą, że nawet raz coś zażyłeś to już masz łatkę i automatycznie najchętniej wyrzuciliby cię na ulicę. Tylko pytanie dlaczego skoro ja dokładam do tego systemu tyle kasy?
Z drugiej strony jak widzę dookoła jak ludzie zataczają się, leżą narąbani w sztok co weekend to jest git.
Ja się z tym stanem rzeczy nie zgadzam i to nie może tak być. Chyba zacznę być jakimś aktywistą do walki ze stereotypami o ćpakach. Oczywiście nikt by mnie pewnie nie słuchał tylko skwitowaliby:
"No, ty i te twoje filozofie"
Atakują mnie, że racjonalizuję se ćpanie, a ile razy ja słyszałem od chlejących ludzi racjonalizacje: "alkohol jest dobrze poznany, jednego nie można odmówić, że może i jest szkodliwy, ale łączy ludzi i jest używką społeczną. Tradycja od tysięcy lat itd"
No to wyobraźcie sobie taki eksperyment. Jedno pomieszczenie pełne ludzi zjaranych zielskiem, albo po opio, albo po benzo, albo czymś tam. Drugie pomieszczenie ludzi narąbanych i chlejących.
Gdzie będzie więcej burd, zwierzęcych zachowań, rzygów i żenujących odpałów?
PS. dałbym jeszcze alfiarzy do proponowanego zestawienia, to chociaż wartość humorystyczna nadrobi merytoryczną.
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Konopie w leczeniu demencji. Naukowcy wskazują dwa związki
Doustna kombinacja oczyszczonego THC i CBD istotnie zmniejsza pobudzenie u seniorów z zaawansowaną demencją – wynika z badania LiBBY zaprezentowanego na konferencji Alzheimer’s Association International Conference w Londynie.
Medyczna marihuana a autyzm — 18 miesięcy obserwacji 130 pacjentów
Brytyjscy badacze prześledzili losy 130 dorosłych osób w spektrum autyzmu leczonych produktami z konopi przez półtora roku. To najdłuższa obserwacja tego typu na świecie. Poprawa w zakresie lęku, snu i jakości życia była wyraźna po miesiącu — i systematycznie topniała przez kolejne siedemnaście. W tym samym czasie mediana dawki THC wzrosła z 20 do 192 mg dziennie.
Rok po częściowej legalizacji w Niemczech: młodzież nie sięga po marihuanę częściej
Federalny Instytut Zdrowia Publicznego przebadał ponad 7 tysięcy Niemców w wieku 12–25 lat rok po wejściu w życie ustawy konopnej. Wśród nastolatek, nastolatków i młodych kobiet nic się nie zmieniło. Jedyny istotny wzrost odnotowano u młodych mężczyzn — ale ten trend trwa nieprzerwanie od 2008 roku, czyli od szesnastu lat przed legalizacją.