- Staraj się określać połączenie jako pozytywne, bądź negatywne – bazując na doświadczeniu, uwzględniając czy miałeś dobry set&setting.
- Każda substancja się liczy, chyba że nie ogarniasz. Niewiadome ilości też należałoby podać.
- Nie doradzaj, jeśli to nie jest oczywiste. Łatwiej zapytać, aby dyskusja mogła nastać. To nie jest takie proste.
Karny jeżyk: SŁABO OGARNIAM ANATOMIĘ!
Drogu pisze:Czy ktos ma jakies informacje / opracowania dotyczace szkodliwosci selegiliny z pea przy dluzszym stosowaniu?
U mnie moja 4 miesiac wlasciwie uzywania dzien w dzien, zastnawiam sie czy to juz nie za d;ugo
Specjalistą to ja nie jestem, ale znam się trochę na suplementacji. Obecnie ze znajomym mocno, z podejściem strikte naukowym podchodzimy do testów sele+pea w odniesieniu do tego jaką mamy dietę w co bogatą i po czym jak "kopie".
Wnioski, które mogę na tą chwilę wyciągnąć to na pewno PEA wyciąga z nas węglowodany, nie wiem w jakim stopniu, ale czasem mam wrażenie że wypłukuje z nas je do zera - ale nie jest to powód do obaw, bo nasz organizm (sa specjalne diety jak CKD) potrafi się przestawić w ketogeneze w momencie braku węglowodanów w organiźmie, z których normalnie czerpał energię... na ketogenezie czepie energię z tłuszczy.
Jeśli jest zainteresowanie, mogę mój dzienniczek wysypać, przede wszystkim przy PEA jest potrzebny cukier, najlepiej dekstroza/glukoza (wlaśnie kupiłem kilogram za 6 zł w sklepach w których kupuje się akcesoria do pędzenia bimbru). Spróbujcie na test z apteki 75g glukozy w proszku za ok. 5zł. Przywalcie sobie tradycyjną dawkę PEA, podbijcie to zdrową dawką glukozy rozpuszczonej w wodzie, to macie podwójny odlot, euforię itp. Dodatkowo białko, ale z nim gorzej, ono zauważyłem że "opóźnia" działanie PEA ale również wzmacnia.
Osobiście jako laik polecam się dobrze, zdrowo odżywiać, ładować w siebie białko (jajka mięso głównie) duużo węglowodanów (ryż kasze tutaj grubaski nie muszą się w ogóle ograniczać, bo na prawdę jestem przekonany, że PEA tyle potrafi pochłonąć węgla że szok). Do tego na fazie, jak Wam wszystko smakuje jak papier albo nie macie uczucia głodu, polecam zainwestować w białko serwatkowe + taka glukozę, wypić szklankę tego i tego dacie radę, a będzie to swojaki zamiennik normalnego posiłku.
Dodatkowo zauważyłem, że im dalej w las stosuję PEA tym znikają mi problemy początkowe, tj. ogromna, przeogromna suchość, piłem wodę litrami, skóra na ustach mi pękała, język przyklejał się do podniebienia - znikło, teraz jestem w stanie wypić 0,5l wody na 4-5 wrzutek PEA (co prawda pić trzeba, wiec nie oszczędzać no ale jest jakaś różnica) dodatkowo od połowy tygodnia mam OGROMNE gastro, do tego stopnia, że na PEA odwiedzam mc donalds o 12 w nocy, i opycham się cheesburgerami z frytkami jak opętany - a w trakcie jedzenia dodatkowo mnie "wywala".
Nadmienię, że chodzę na siłownię, dbam o % tłuszczu w organiźmie, obecnie jestem ok. 10% - powiem wam, że zszedłem z diety jakieś 2 tygodnie temu, ale moja tkanka tłuszczowa... spada, waga delikatnie też leci, a bilans kaloryczny dzienny wyrabiam ten sam - tutaj mam mocne podejrzenie, że przy regularnym stosowaniu PEA jesteśmy w stanie wprowadzić nasz organizm w tryb ketogenezy MIMO braku ograniczania (umyślnego) węglowodanów w organiźmie co pozwala nam... nie ograniczać się za bardzo w jedzeniu (powiedziałbym w ogóle) jednocześnie paląc tłuszcz... - wtedy na co dzień czerpiemy energie z tłuszczu.
W połączeniu z siłownią i jakimś wysiłkiem (tylko nie pod wpływem PEA ! ) leci nam % tłuszczu w oczach, a wpierdalam glukozy, czipsów i ryżu jak głupi żeby faza była fajna na PEA.
Jestem wręcz o tym przekonany patrząc na swoje wyniki, analizy składu ciała i badania które robiłem ostatnio (morfologia, płytki, lipodogram, wskaźniki wątrobowe).
Zachęcam ludzi walących PEA obecnie do dyskusji, bo podszedłem do tematu konkretnie i każe wskazówki są dobre
PS: udało mi się zwalczyć bezsenność po PEA :) - w skrócie, w ciągu dnia jestem supermanem, nie mam wyrzutów histaminy, nic po mnie nie widać, jem za 3, dodatkowo śpię jak dziecko.
Co Wy na to ? Śmiało, podważać moje teorie, jesteśmy tu po to by coś wspólnie poodkrywać.
W weekendy robię przerwy, łykam samą kofeinę i tutaj niestety zaczynają się schody. Wprawdzie nastrój mam dobry, żadnego zjazdu ani efektu odstawienia, poza jednym istotnym detalem, a mianowicie denerwującym uczuciem zmęczenia - mimo dłuższego snu, regeneracji, wrzucenia na luz i ruchu na świeżym powietrzu w ciągu dnia. Organizm jakby nie chciał się wkręcać na normalne obroty, a przez to czuję się ociężały.
Dlatego też zaczynam rozważać odstawienie PEA, choć poza powyższym nie odczuwam absolutnie żadnych skutków ubocznych. Czuję się wręcz zdrowiej niż zanim zacząłem się nią wspomagać.
DorianGray pisze:Cóż, mogę tylko potwierdzić twoje słowa. Wprawdzie zamiast selegiliny łączę PEA z hordeniną i kofeiną, ale również dbam o dietę bogatą w białko, zdrowe tłuszcze i węglowodany złożone, a mimo to tkanka tłuszczowa niknie w oczach. Jeszcze nigdy nie miałem tak płaskiego brzucha. Łapiąc się w pasie, czuję trochę mięśnia i miednicę, czy co tam za kość wisi...
W weekendy robię przerwy, łykam samą kofeinę i tutaj niestety zaczynają się schody. Wprawdzie nastrój mam dobry, żadnego zjazdu ani efektu odstawienia, poza jednym istotnym detalem, a mianowicie denerwującym uczuciem zmęczenia - mimo dłuższego snu, regeneracji, wrzucenia na luz i ruchu na świeżym powietrzu w ciągu dnia. Organizm jakby nie chciał się wkręcać na normalne obroty, a przez to czuję się ociężały.
Dlatego też zaczynam rozważać odstawienie PEA, choć poza powyższym nie odczuwam absolutnie żadnych skutków ubocznych. Czuję się wręcz zdrowiej niż zanim zacząłem się nią wspomagać.
A to ja mam ciekawa historię, otóż no nie ukrywajmy walę codziennie mniej lub więcej, czasem jednorazowo ale jednak. Do sedna, przeszedłem tydzień w którym spałem po... 3-4h na dobę, a PEA po prostu pozwalało mi żyć, pociągnąłem tak cały tydzień, starałem się jak mogłem z dietką i tak dalej... po takim tygodniu zrobiłem sobie odstawkę, to szczerze mówiąc, również zauważyłem spadek energii na starcie w dniu bez PEA, ale najgorsze było samo wykaraskanie się z łóżka - po dobrym śniadaniu (polecam jajecznice na boczku z cebulą, konkret sprawa) postawiło mnie na nogi bez problemu, nie czułem zmęczenia mimo braku pea tamtego dnia i kolejnego kiedy zrobiłem sobię odstawkę, ale czułem się strasznie "wypłukany" z jedzenia i miałem dziwne uczucie trochę otępienia. Co mam na myśli hm, nie czułem się fizycznie zmęczony, senny tylko czułem się jakby mniej sprawny - więcej rzeczy umykało moim oczom, jakbym stracił trochę spostrzegawczości, energii takiej, że robię wszystko szybciej, zdecydowaniej... bardziej się zastanawiałem nad wszystkim niż na PEA - może to jakieś efekty uboczne ?
Wesoło będzie, kiedy po zejściu z PEA, okaże się, że tak normalnie, jesteśmy powolnymi ciulami i się potykamy o banknot stu złotowy na chodniku hahaha.
Bywają przypadki, że to połączenie działa na mnie wyłącznie obwodowo - spidująco, serducho bije, ja się czuję nerwowy, nie mogę usiedzieć na miejscu. Strzelam w nadmierną aktywność noradrenergiczną. Bardzo odpowiadało mi początkowe działanie skłaniające się bardziej ku profilowi stricte dopaminergicznemu. Ktoś potrafi powiedzieć, dlaczego tak się dzieje? Ciśnienie 130/70 i puls 100-120. Nie podoba mi się to. Czuję się rozdrażniony.
Parę spostrzeżeń: węglowodany, jak zauważył Norbertus, są niezwykle ważne. Sam w "sklepie dla karków" kupiłem spory worek różnych węgli - od najprostszych (dekstroza/glukoza) po polisacharydy. Pomaga. Zdecydowanie węgle są tutaj ważne. Zwyczajny pączek potrafi "obudzić" fazę.
białko to absolutny mus. Również polecam "sklepy dla karków" i białko serwatkowe (wiem, że kusi, by kupić jak najtańsze - sojowe, ale tego się wystrzegamy ze względu na zbyt dużą ilość kobiecych hormonów). Posiłki to rzecz strasznie trudna, gdy jest się na PEA. Jedzenie to karton, dlatego gdy już zaczniemy z PEA, to faktycznie koktajl z węgli, białka i tłustego mleka zastąpi nam posiłek. białko zwykle u mnie opóźnia działanie PEA o 1,5 godziny. Jeżeli ktoś jest uparty, to może "porcjami" dodawać do każdej kolejnej dawki PEA odrobinę białka - a w zasadzie jakieś 10/15 minut po. PEA wchodzi wtedy na bieżąco.
Dodatkowo suplementacja witaminami (kompleks witamin Olimp dla sportowców do niesamowite cudo!), magnezem, potasem, kwasami Omega (polecam tran w ampułkach). Magnezu trzeba sporo ładować, zauważyłem. Jakieś 300% ZDS przy intensywnym używaniu PEA powinno wyeliminować wszelkie negatywne efekty związane z jego niedoborem.
Sen jest niezwykle ważny. To nie odkrycie. Po PEA można nie spać i pracować intensywnie. PEA daje energię ...i wpierdol dla organizmu. Takie branie kredytu, który trzeba potem spłacić z nadwyżką. Całkiem sporą.
Antyhistaminy... Wydaje mi się, że loratadyna jest najlepszą opcją. Testowałem bilastynę, cetyryzynę, lewocetyryzynę i wapń z kwercetyną (Duo Allergo). O ile nie walimy giebla/gąbek do zestawu, to właśnie loratadyna działała u mnie najskuteczniej, aczkolwiek ja nie jestem jakoś podatny specjalnie na działanie histaminy.
Suche, podrażnione usta - nie ślinimy! To je tylko bardziej wysusza. Najlepiej sobie kupić pomadkę. To żaden wstyd, a naprawdę pomaga.
Karny jeżyk: SŁABO OGARNIAM ANATOMIĘ!
Fenetylamina pisze: Białko zwykle u mnie opóźnia działanie PEA o 1,5 godziny.
Jako źródło białka proponowałbym podroby i żółtka.
Karny jeżyk: SŁABO OGARNIAM ANATOMIĘ!
Badanie: Brak dowodów na resztkowe efekty marihuany w prowadzeniu pojazdów
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci
Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią
Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.
