U mnie występują 2 rodzaje zejścia po alko
1. Najgorzej jest gdy wrócę nad ranem, jak budzę się jeszcze pijany (wielka ochota na piwo, brak wstrętu) i kontruję piwem cały dzień, odnoszę wrażenie, że wtedy stężenie alkoholu jest na tyle duże, że gdy zejdzie pojawia się coś podobnego do delirki czyli : drżenie, lęki, brak apetytu, przewidzenia, problemy ze snem, koszmary, mega napięcie itd. - masakra
2. Czasami (chodzi o pierwszy dzień picia) zdarzy mi się, że wypije dość sporo i jestem bardzo pijany, ALE przed snem dużo zjem, wypije wodę i rano budzę się już trzeźwy w dobrym nastroju z lekkim kacem i energią do działania (czasami wręcz większą niż na trzeźwo) ba, odczuwam nawet obrzydzenie do alkoholu i potrafię fajnie funkcjonować. wracam po połowie dnia praktycznie do siebie, jeśli wieczorem atak na jakieś 8-9 piw to na kolejny dzień nadal brak objawów odstawiennych, i gdy chce wypić to na siłę muszę walnąć 3 piwa bo odczuwam obrzydzenie do alko, a dopiero po takiej dawce przechodzi. - tak chciałbym zawsze :D
Chciałbym rozkminić, od czego zależy czy powstanie zwykły kac - łatwy do ogarnięcia przez pół dnia i niegroźny,
a mini delirka - 1-2 dniowy koszmar.
Miewałem i jedno i drugie po 2-3 dniach picia, dłużej nie zdarza mi się pić więc do prawdziwego delirium podejrzewam nie doprowadzę.
Jak jest u Was ? Jaką dawkę i ile dni musicie pić aby doprowadzić się do ostrego przepicia (blisko delirki) ? Macie jakieś sposoby aby nie doprowadzić się do takiego stanu ?
Po sylwestrze : z relacji świadków wynika,że wypiłem 2 x pół litra i 4 ćwiartki czystej wódeczki. Wtedy miałem nieprzyjemność uświadczyć takiego stanu przez następne kilka dni : po przebudzeniu rano trzęsłem się cały tak, że nie byłem w stanie nalać sobie szklanki wody,o klinie albo piwie na kaca nie bylo mowy,bo nawet bez tego rzygałem. W takiej sytuacji kiedy już budzisz się w takim stanie raczej nie ma ratunku bo nie przełkniesz nawet żadnych elektrolitów.
Ostatnio ciekawą radę na niedoprowadzwnie się do kaca,a przynajmniej nie do tak strasznego usłyszałem od Palikota. Pan Janusz zaleca nie przepijanie wódki,co za tym idzie,alkohol nie jest rozcieńczany w żołądku i dociera do krwiobiegu wcześniej,co jeszcze za tym idzie : nie wypijemy ponad swoje możliwości i jest duża szansa że alkohol skończy się wchłaniać a zacznie wyłazić jeszcze przed położeniem się spać.
A jeśli chodzi o leczenie kaca - zawsze wrzucam jakieś ogólne witaminy typu vitotal, elektrolity, 1500mg wit C a jeśli chodzi o posiłek to jajka na miękko u mnie działają cuda. Zielona herbata też w dużych ilościach,zimny prysznic też fajnie działa,ale zazwyczaj jestem na to zbyt dużą cipką.
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Ciemna strona zieleni: Wszystko, co musisz wiedzieć o negatywnych skutkach nadużywania konopi
Badanie naukowe, które porządkuje temat kiełkowania konopi
Wolne Konopie: "Od lat powtarzamy jedno, że wiedza jest lepsza niż strach, a odpowiedzialność lepsza niż czarny rynek. Nasze hasła „Zmień dilera na farmera” i „Nie kupuj jej, tylko siej” nigdy nie były zwykłą prowokacją. Chodziło nam o zmianę myślenia i w wielu przypadkach ta zmiana naprawdę się dokonała. Uważamy, że jeśli ktoś interesuje się konopiami, powinien robić to świadomie, rozumiejąc podstawową biologię rośliny, procesy jej wzrostu i mechanizmy funkcjonowania, zamiast opierać się na mitach czy czarnorynkowych schematach."
Holandia: Marihuana zastąpiła kokainę w liczbie przejęć
Holandia była kiedyś uważana za europejskie centrum konopi, jednak w ubiegłym roku port w Rotterdamie został nagle zalany zagraniczną marihuaną. Jednocześnie liczba przechwyceń kokainy w porcie znacząco spadła. Według dziennika AD handel konopiami okazuje się dla przestępczego półświatka niemal tak samo dochodowy jak kokaina, ale przy znacznie mniejszym ryzyku.
92% czy 1,9%? Jak nagłówki zmieniają odbiór badań o marihuanie
W ostatnich tygodniach w medium Medonet pojawił się alarmujący nagłówek mówiący o „92% wyższym ryzyku poważnych zaburzeń psychicznych u młodych osób używających marihuany”. Taka liczba silnie działa na wyobraźnię i niemal automatycznie wywołuje emocjonalną reakcję czytelnika. Zanim jednak potraktujemy ją jako dowód nadciągającej katastrofy zdrowotnej, warto przyjrzeć się samemu badaniu, jego metodologii oraz temu, co w języku statystyki ta liczba faktycznie oznacza.