04 maja 2023canonkod pisze:Ty w ogóle thioco nie powinieneś brać. Szcególnie jeśli bolał Cię brzuch po braniu i jeszcze miałeś w dzieciństwie taką sytuację. On nie jest obojętny - on rozpierdala żołądek.02 maja 2023g3no pisze: Już nie pamiętam. Możliwe, że masz rację. Na przestrzeni lat łykałem, rozgryzałem i rozpuszczałem te tabletki. Obecnie od dłuższego czasu wróciłem do klasycznego połykania i pasuje.
Pamiętam za to, że jakiś czas temu gdy gniotłem Thiocodin na proszek i rozpuszczałem to w dość małej ilości wody - pół szklanki, a wcześniej zażywałem pewną dawkę DXM, to brzuch potrafił boleć znacznie i to przez dłuższy czas. Może jest to indywidualna sprawa, może trochę się żalę. W wieku lat kilkunastu miałem jednak niedrożność jelit podobno polekową. Doświadczenie bardzo bolesne - dwie operacje w przeciągu pół roku. Po tym zdarzeniu wnętrzności się odzywały po jedzeniu ostro przyprawionego jedzenia. Sulfogwajakol taki znowu obojętny dla jelit i to w takich dawkach, które przyjmuję, też nie jest. Pewnie nie każdemu tak to doskiwera...
Straszną krzywdę sobie robicie tym thioco. Naprawdę to potwornie niszczy żołądek, ja jak jadłem kodeine (10 lat temu) to antidol był w praktycznie takiej samej cenie jak thioco więc wybór był oczywisty a mianowicie ekstrakcja antka lodowatą wodą. Ogólnie to uważam, że jeśli ktoś wpierdala thioco w ciągu albo bardzo regularnie w dawkach powyżej tych 300mg to już lepiej wziąć mocniejsze opio, bo brown walony iv jest mniej szkodliwy niż to paskudne thioco...
04 maja 2023lesdoxem pisze:Bardzo mądre - przerzućcie się z Thiocodinu na browna i jeszcze bardziej rozpierdolcie sobie życie. Nie, nie róbcie tego. W brownie z ulicy jest w chuj dużo gównianych zanieczyszczeń i wątpię, że walenie tego dożylnie jest porównawczo aż tak zdrowe. Lepiej już sobie DHC kupywać.04 maja 2023canonkod pisze:Ty w ogóle thioco nie powinieneś brać. Szcególnie jeśli bolał Cię brzuch po braniu i jeszcze miałeś w dzieciństwie taką sytuację. On nie jest obojętny - on rozpierdala żołądek.02 maja 2023g3no pisze: Już nie pamiętam. Możliwe, że masz rację. Na przestrzeni lat łykałem, rozgryzałem i rozpuszczałem te tabletki. Obecnie od dłuższego czasu wróciłem do klasycznego połykania i pasuje.
Pamiętam za to, że jakiś czas temu gdy gniotłem Thiocodin na proszek i rozpuszczałem to w dość małej ilości wody - pół szklanki, a wcześniej zażywałem pewną dawkę DXM, to brzuch potrafił boleć znacznie i to przez dłuższy czas. Może jest to indywidualna sprawa, może trochę się żalę. W wieku lat kilkunastu miałem jednak niedrożność jelit podobno polekową. Doświadczenie bardzo bolesne - dwie operacje w przeciągu pół roku. Po tym zdarzeniu wnętrzności się odzywały po jedzeniu ostro przyprawionego jedzenia. Sulfogwajakol taki znowu obojętny dla jelit i to w takich dawkach, które przyjmuję, też nie jest. Pewnie nie każdemu tak to doskiwera...
Straszną krzywdę sobie robicie tym thioco. Naprawdę to potwornie niszczy żołądek, ja jak jadłem kodeine (10 lat temu) to antidol był w praktycznie takiej samej cenie jak thioco więc wybór był oczywisty a mianowicie ekstrakcja antka lodowatą wodą. Ogólnie to uważam, że jeśli ktoś wpierdala thioco w ciągu albo bardzo regularnie w dawkach powyżej tych 300mg to już lepiej wziąć mocniejsze opio, bo brown walony iv jest mniej szkodliwy niż to paskudne thioco...
Podałem tylko przykład, że walenie dużych dawek thioco dzień w dzień przez dłuższy cas jest bardziej niszczące dla organizmu niż walenie browna iv. A już szczególnie w przypadku tego użytkownika, którego bolał brzuch po thioco + miał problemy po lekach w dzieciństwie i operacje.
A to, że lepiej przerabiać antka/kupić sobie DHC czy majke czy oxy to jest oczywista oczywistość.
Z 1 recką, kolejne żaden problem nie stanowiły.
Ale i tak kodeina jest lepsza niż DHC imo.
Kapsaicyna podobnie do piperyny działa w tej kwestii wpływając na metabolizm.
Ciekawe czy ma to działanie typu IMAO również jak połączenie kurkumy z piperyna. Samo IMAO (moklobemid) wzmacnia i przedłuża kodeinę w sumie.
I popieram jebanie w pizdu opio na rzecz psychodelików lub dysocjantów.
Oczywiście sam lubię opioidy chociaż staram sie już ich nie brać wcale przez ryzyko wjebania sie w ciąg i tolerancję.
Jestem w trakcie swojej majówki. Nabrałem wolnego, bo do tej pory 6 dni w tygodniu praca, a siódmego dnia chodzę do szkoły medycznej o profilu farmaceutycznym;P
Co do mocniejszych opio to w sumie zgodzę się z przedmówcami, że to co można dostać na ulicach to raczej w głównej mierze zanieczyszczenia. Lubię kodeinę za jej łatwodostępność i farmaceutyczną czystość. Przyjemny był też fentanyl, jedynie przy dawkowaniu trzeba było się mocno skupić, bo substancja aktywna dość mocno.
Próbowałem jeszcze Tramalu, ale to była opcja ograniczona dostępnością. Nie ponawiałem próby załatwienia tego skoro mam OTC.
Nade wszystko jednak przypasowało mi PST, czyli przepłukane nasiona maczku, a tam całe spektrum alkaloidów:)
Jak narazie jednak pod ręką nasion aktywnych brak, a ciągu na opio kończyć nie chcę. Podjadam zatem rodzimy produkt na kaszel bez recepty.
Grzybki zmieniają połączenia w mózgu. Czy to dobrze?
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Narkotyki schował w atrapie Biblii. Wpadł po policyjnym pościgu
W trakcie ucieczki uszkodził swój pojazd, a badania wykazały, że mógł być pod wpływem alkoholu i narkotyków. W jego aucie policjanci znaleźli atrapę stylizowaną na Biblię z ukrytymi narkotykami, w tym mefedronem i kokainą. Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu i usłyszał już zarzuty.
„Król dopalaczy” poszukiwany listem gończym. NIEOFICJALNIE: Dawid B. przebywa na Zanzibarze
Dawid B., łódzki „król dopalaczy” jest poszukiwany listem gończym. Mimo prawomocnego wyroku z 2023 roku nie spędził ani jednego dnia w więzieniu. Jak udało się nieoficjalnie ustalić reporterce Radia Łódź, mężczyzna obecnie przebywa na Zanzibarze w Tanzanii.
Co dzieje się w mózgu pod wpływem psychodelików? Nowe badanie daje odpowiedzi
Psychodeliki mogą sprawiać, że ludzie doświadczają siebie i świata w uderzający sposób – kształty ulegają przeobrażeniom, dźwięki zniekształceniu, a niekiedy dochodzi nawet do zaniku poczucia własnego „ja”, zjawiska określanego jako „ego death”. Jednak to, co dokładnie dzieje się w mózgu, by wywołać takie wrażenia, wciąż nie jest w pełni zrozumiałe.