Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 4 • Strona 1 z 1
  • 1195 / 223 / 32
Do założenia tego tematu zainspirowała mnie lektura wątku Jak chcielibyście umrzeć? Czytając ten wątek zaobserwowałem, że ilekroć ktoś wyrażał lęk przed śmiercią, to nie był to lęk przed samą śmiercią, a przed tym, co ją może poprzedzać - niedołężność, choroby itp, w skrócie - cierpienie. Wydawać się może, że nic w tym dziwnego. Przecież nikt nie chce cierpieć. Jednak lęk ten dotyczy cierpień fizycznych i jedynie w jakimś wąskim zakresie psychicznych.

Nie jest nową teoria, wedle której człowiek wytworzył sobie wizje zaświatów wyłącznie z tej przyczyny, że lękał się śmierci. Nie bólu, nie największego cierpienia - nie, wyłącznie śmierci, tego, że dziś jest, a jutro go nie będzie. Lęk przed niebytem skłonił go do wytworzenia wizji świata alternatywnego, równoległego, w którym dalej będzie mógł istnieć. Nieważne, jaki to miałby być świat po tym, w którym obecnie się znajduje: przypominający ogród czy wnętrza ognia, najważniejszym atrybutem tego świata zawsze była i musi być jego nieskończoność. Można wyobrazić sobie, jak taki człowiek do siebie mówi w skrytości 'Choćbym miał smażyć się, bylebym smażył się wiecznie! Bowiem tak bardzo nie chcę dopuścić do siebie świadomości tego, że może przepaść ta jego część, która myśli, to, za sprawą czego samego siebie zdefiniował i określił w rzeczywistości.

Dałem temu tematowi nazwę "Co z tym, co po śmierci?" bynajmniej nie z tego względu, abym chciał się dowiedzieć jakie są wsze wizje zaświatów czy Boga/ bogów. Dałem mu taką nazwę dlatego, gdyż zawsze wizja tego, co po śmierci nas czeka, skłania nas do określonych postaw w czasie, który mamy do dyspozycji. Lęk przed niebytem, przed tym, że mielibyśmy się skończyć sprawia, że albo motywujemy się, by żyć moralnie, wydajnie i szczęśliwie, albo tworzymy sobie zaświaty, co by do których się dostać, znów, należy żyć moralnie, wydajnie, i tu już nawet w cierpieniu, bo szczęście czeka dopiero po śmierci, w tym lepszym, wiecznym świecie. Przedstawiciele pierwszej postawy są silniejsi, odważniejsi i nie lękają się przezwyciężać swoich słabości; przedstawiciele drugiej postawy są słabsi, mniej odważni i dobrze im ze swoimi słabościami, dlatego liczą, że zostaną z nich w jakiś sposób rozgrzeszeni i do wiecznego świata dopuszczeni, jeśli tylko będą się przed odpowiednimi siłami wyższymi całe swoje życie korzyć.

Lęk egzystencjalny czyli lęk przed utratą egzystencji, istnienia, wydaję się zatem być jednym z podstawowych motorów napędowych tejże ludzkiej egzystencji, tego, kim się jest, jak się żyje i jak chcę się żyć. Czytając wspominany wątek nie widziałem u wypowiadających się w nim tego lęku. Widziałem natomiast lęk przed cierpieniem. Nasunąć to może proste wytłumaczenie, iż osoby nadużywające, odurzające się, mają genetyczne lub inne predyspozycje do reprezentowania postaw nihilistycznych.

Przyznam się, że to proste wytłumaczenie do pewnego stopnia wydaje mi się być nawet satysfakcjonujące. Ale czy ono satysfakcjonuje was? Czy zgadzacie się z nim? Czy uważacie się za nihilistów? Czy potraficie wskazać, co sprawiło, sprawia, że lękacie się bólu i uciekacie od jego najróżniejszych przejawów w substancje, które są w stanie go szybko (niestety też na krótko) wytłumić? A może macie zupełnie inne wytłumaczenie?

Zapraszam do dyskusji.
Klamm
Kto pisze, ten pamięta! Pisząc dla NeuroGroove.info nie tylko nie zapomnisz swoich doświadczeń z substancjami odmieniającymi świadomość, ale również powierzysz je pamięci tysięcy czytelników. Wiesz, co to oznacza? Pisz!
  • 10 / 2 / 0
Według mnie po śmierci, nie ma nic kompletnie, znika wszystko to co masz, to co czujesz, to co przeżyłeś, to co możesz przeżyć, radość, smutek, miłość, wszystko przemija, śmierć nie boli, ani nie ma czego się obawiać z tego powodu gdy już to nadejdzie, trzeba się z tym pogodzić, każdego człowieka to czeka, każdy musi się z tym pogodzić. Selekcja naturalna, ktoś się rodzi, ktoś odchodzi.
Zaczynając od tego że życie z otwartą głową na temat filozofii i rozszerzone tematy związane z nią, jak i również psychiki człowieka i jego mechanizmów, można dojść do wniosku że nie ma żadnego piekła, nieba, jest sama czysta rzeczywistość i realistyczność.
Ludzie doświadczają śmierci klinicznej następnie wmawiają ludziom swoją religie... Że diabeł... Fakt faktem DMT produkuje się przed śmiercią, nawet w klinicznej DMT od szysznki rusza w produkcję, więc normalną kwestią jest to że doznamy ultra rzeczywistych wizji jakby to się działo naprawdę.
Jedyne co zostanie po mnie i po nas wszystkich to oczywiście inicjały na grobie i nasze korzenie z pokolenia na pokolenie.

Według mojego zdania, ludzie którzy boją się śmierci uciekają w religie mając nadzieję że trafią do jakiegoś nieba czy gdzie broń boże, może do Vallhalli jeszcze?

Polecam każdemu czysty realizm i samorozwój bez żadnych bajeczek stworzonych przez ludzką rękę... I proszę mi tu nie zaczynać, skąd był 1 człowiek, skąd powstał świat i wszechświat.. Wszystko macie zawarte w naukowych artykułach, a to w co wierzycie, to tylko w waszej głowie jak i zarówno wyobraźni istnieje :)
  • 17 / 1 / 0
Pytania o to, skąd był pierwszy człowiek czy jak powstał wszechświat nie są najbardziej podstawowe. Można np zadać pytanie dlaczego w ogóle jest cokolwiek I dlaczego w ogóle wszechświat i świadomość miał prawo powstać. I czym w ogóle to jest. I skoro nasze postrzeganie jest tylko postrzeganiem konkretnego gatunku (wiemy że np istnieją zwierzęta które mają inne narządy i są w stanie słyszeć dźwięki niesłyszalne dla nas, albo widzieć światło niewidzkalne dla nas), to co w ogóle możemy mówić o obiektywnej rzeczywistości? Czyż nie wszystko co badamy nauką (i dobrze) nie jest jedynie naszym postrzeganiem rzeczy? Czy istnieje coś więcej i czym by miało być?

A nauka i religijność nie są sprzeczne. Np Georges Lemaître, współtwórca teorii wielkiego wybuchu był księdzem. Myślisz, że nie wiedział skąd się wziął wszechświat i dlatego był religijny?

Co do mnie to w sumie mogę się całkiem zgodzić z główną teza, że mam raczej nihilistyczne podejście i czekam na śmierć jako koniec wszystkich cierpień i problemów. Mam nadzieję, że przybierze taką formę, bez względu na to czy będzie to przeniesoenie do raju czy zniknięcie. Byle nie jakieś piekło czy reinkarnacja(to by niby mogło być do jakiegoś dobrego życia, ale i to razy nieskończoność byłoby męczące
Ostatnio zmieniony 05 stycznia 2023 przez WACEKPALECKI, łącznie zmieniany 1 raz.
  • 377 / 112 / 0
Miałem kiedyś po grzybach taką pojebaną jazdę , że świat nie pozwoli nikomu umrzeć i przeistoczy życie w inne życie , po to żeby sprawdzić mu cierpienie , a jakaś zbiorowa świadomość odpowiada za instynkty do podtrzymywania życia innych i zachowania typu miłość , która jest przykrywką do dalszego życia i cierpienia . Wiadomo tylko grzybowy trip , te rozkminy po sajko są zwykle bez sensu , jednak była to chyba najstraszniejsza myśl jaką miałem w życiu.

Myślę, że w pewnym sensie mam nadzieję że po śmierci nie ma nic, koniec problemów , koniec cierpienia i bólu...
"Life pain always sexy"
ODPOWIEDZ
Posty: 4 • Strona 1 z 1
NarkoMemy dodaj swój
[mem]
Artykuły
Newsy
[img]
Badanie naukowe, które porządkuje temat kiełkowania konopi

Wolne Konopie: "Od lat powtarzamy jedno, że wiedza jest lepsza niż strach, a odpowiedzialność lepsza niż czarny rynek. Nasze hasła „Zmień dilera na farmera” i „Nie kupuj jej, tylko siej” nigdy nie były zwykłą prowokacją. Chodziło nam o zmianę myślenia i w wielu przypadkach ta zmiana naprawdę się dokonała. Uważamy, że jeśli ktoś interesuje się konopiami, powinien robić to świadomie, rozumiejąc podstawową biologię rośliny, procesy jej wzrostu i mechanizmy funkcjonowania, zamiast opierać się na mitach czy czarnorynkowych schematach."

[img]
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa

Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.

[img]
CBŚP zlikwidowało kolejne laboratorium narkotyków. Zabezpieczono narkotyki o wartości ponad 28 mln

Funkcjonariusze CBŚP, przy wsparciu policjantów z KPP w Śremie, zlikwidowali na terenie powiatu śremskiego nielegalne laboratorium klofedronu. Zatrzymano dwóch podejrzanych i zabezpieczono znaczne ilości niebezpiecznych substancji.