Otóż tak.
Przez ostatnie 3 miesiące ostro leciałam w melanż.
Zaczęło się głównie od amfetaminy. Nie byłam nigdy w dłuższym ciągu niż 3 dni. Zdarzały się sytuacje, że waliłam dzień w dzień min. 1 kreskę. Czasami znowu było tak, że po 2 nieprzespanych nockach, dawałam sobie 2 dni na regenerację i znowu od nowa. Oczywiście do tego wszystkiego paliłam mega dużo zioła, czasem nawet po parę wiader dziennie. Papierosy też wchodzą w grę.
Jakiś czas później miałam parę okazji do skosztowania dopalaczy. mefedron miałam już dawno za sobą i nie tykam tego od roku.
(Pierwsza przygoda z dopami)
Najpierw było Fresh Funky. Nie waliłam tego dużo, praktycznie tyle co nic. 2 kreseczki 40 mg starczyły mi na calą noc.
Kolejnym dopem była alfa, ale nie robiła mnie praktycznie w ogóle, wiec opuściłam sobie walenie tego.
Później ABC (alfa Beta Crystal) - no po tym to była pizda.. Dość sporo wtedy tego zjadłam jak na jedną noc. Ale później opuściłam, bo za bardzo rozkurwiało klame.
Do tego wszystkiego paliłam Hardcore by Wakiki Ben. Max. 1 lufę na 4-5 godzin. Osobiście wolę zapalić ziółka, niż Wakiki wiec nie zrobiło to na mnie zbyt dużego wrażenia.
(Wszystkie 4 substancje brane w ciągu 4 dni.)
*miesiąc przerwy od dopałów* Tylko feta i buszek.
Po miesiącu spotkałam się z panem Heniem.
Tzw. "Hexen". Była to jedna z lepszych bomb po dopalaczach. Waliłam to przez 3-4 dni w ciągu tygodnia. Do tego standardowo fetka, buszek, no i pół pixy robionej na MDMA.
Niecale 2 tygodnie później, zapaliłam największego gówna z dopalaczy, czyli syntetycznego haszu (fake hasz). Paliłam przez 3 dni po 1 buchu, dopóki nie przeliczyłam swoich możliwości. Raz wzięłam 3 duże buchy i było ze mną naprawdę źle. Haluny, fazy umierania itp. Od tamtego dnia nie tkne tego nawet palcem.
Później leciała znowu tylko fetka i buszek przez jakieś 2-3 tygodnie.
Pojawił się u mnie dość ostry kaszel. Odrywa mi się coś białego. Bardzo uciążliwe. Zaczęłam brać flegamine, ale zbytnio nie pomagało.
Będąc na mieście, znalazłam lufke do opalenia. Po zapachu byłam pewna że to po dopale, ale znalazłam jeszcze opakowanie i była to "Turbo Śruba". Opaliłam ją z koleżką na pół, chwilę poklepało i zaraz puszczało.
Ogólnie to straszna lipa, nie polecam.
Kaszel jest coraz gorszy. Najczęściej łapie nad ranem i wieczorem, gdy kładę się spać. Byłam z tym u lekarza. Stwierdził on, że jest to zwykle przeziębienie i przepisał mi jakieś leki.
Biorę leki juz 4 dzień z rzędu, do tego flegamina i inhalacje.
Wydaje mi się, że ani trochę nie widać poprawy.
Do tego wszystkiego, od kaszlu mam koszmarną chrypę. Praktycznie ledwo co mówię..
Zdaje sobie sprawę z tego, że to wszystko jest spowodowane moim chorym trybem życia..
Dopalaczy nie tykam juz wcale, jak już to na codzień tylko buch i bardzo rzadko amfa.
Powiedzcie mi proszę !
Co mam zrobić, aby mi się polepszylo?
I czy w ogóle palenie zioła pogarsza mój kaszel?
Do jakiego lekarza mam się udać?
Czym najbardziej może być to wszystko spowodowane?
Wpadłam w wira i mam nauczkę. Jestem pewna, że nigdy w życiu już nie popełnie tego błędu...
:'(
Nie ćpiej nic przez minimum pół roku (tak, palenie też podrażnia) a najlepiej wcale to na pewno się poprawi :D
Ale z tymi inhalacjami to bym był ostrożny. Jakieś ziołowe mogą dawać ukojenie na podrażnione wszystko co masz w środku. Ale jeśli toczy się tam jakaś infekcja wirusowa/bakteryjna to tylko niepotrzebnie rozsiejesz ją po organiźmie. :old: <-- Tu wracam, poszedłbym do laryngologa i spytał o pozwolenie na te inhalacje. Najlepiej poczytaj opinie by iść do dobrego lekarza.
Daje sobie spokój z chlorami. Zatoki mam niby czyste. Nie mam żadnego stanu zapalnego zatok. Gardło i płuca też ok. Ale śluzówki w nosie to praktycznie nie mam. Pomimo regularnego płukania nosa i zatok, smarowania maściami typu hysan, psikania różnymi nawilżaczami panuje tam jedna wielka susza - w nosie mam biało dokładnie tak samo jak od oparzeń. Skutkuje to tym, że zbiera mi się woda w górnej części nosa i potem ścieka jak z kranu.
Ale to co ty opisujesz to pikuś przy moich problemach. Weź sobie daj siana na jakiś czas z ćpaniem bo ta "chwila szczęścia" czy też "chwila wyjebania" nie jest tego warta żeby się potem tygodniami męczyć.
i dzieciakom piszącym "XD" w co drugim zdaniu... :kotz:
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Funkcjonariusze zagarnęli ponad 60 kg narkotyków
Ponad 60 kg narkotyków - marihuany, kokainy i haszyszu, a także przedmioty przypominające broń, amunicję i ponad 16 tysięcy sztuk papierosów bez polskich znaków akcyzowych, nie trafi na rynek. To efekt intensywnej pracy policjantów z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego, dw. z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, których wspierali funkcjonariusze KAS i CBŚP. Śledztwo w sprawie wewnątrzwspólnotowego obrotu narkotykami nadzorowane jest przez Prokuraturę Okręgową w Rzeszowie. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych substancji to ponad 3 miliony złotych.
Używanie marihuany zwiększa ryzyko wystąpienia chorób psychicznych u młodzieży
Używanie marihuany przez nastolatki i młodych dorosłych ma związek z wyższym ryzykiem wystąpienia u nich chorób psychicznych, zwłaszcza psychozy i choroby afektywnej dwubiegunowej – wynika z badania, które publikuje czasopismo „JAMA Health Forum”.
Holandia: Marihuana zastąpiła kokainę w liczbie przejęć
Holandia była kiedyś uważana za europejskie centrum konopi, jednak w ubiegłym roku port w Rotterdamie został nagle zalany zagraniczną marihuaną. Jednocześnie liczba przechwyceń kokainy w porcie znacząco spadła. Według dziennika AD handel konopiami okazuje się dla przestępczego półświatka niemal tak samo dochodowy jak kokaina, ale przy znacznie mniejszym ryzyku.
