Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 50 • Strona 1 z 5
  • 761 / 13 / 0
Zakłdam osobny wątek dla "Narkotyki a sukces zawodowy" i liczę na poważną dyskusję.

Kto zerwał z ćpaniem(nie tam 2-3 dniowy ciąg na BK) i coś osiągnął w życiu- dobra praca, super auto, własna firma etc.

Mam 24 lata- nie mało, lecz też nie dużo- od 2010 regularny kontakt z dragami i dopiero teraz układam sobie życie. Trochę popierdoliło mi się w deklu, straciłem prawie wszystkich znajomych, olałem 5 lat studiów.

Myślicie, że od tego wieku można coś jeszcze osiągnąć, zaczynając od zera?
Uwaga! Użytkownik nieobgryzampaznokci nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 4807 / 268 / 0
Hmmm, może to nie do końca na temat, ale po około 5 lub 6 latach brania różnych tabletek, proszków, płynów, no i po kilkunastu latach spożywania alkoholu osiągnąłem stan miażdżącej depresji, problemów z funkcjonowaniem żołądka i jelit, problemów z kasą, co tam jeszcze, lekarz powiedział że jak się nie ogarnę umrę na zawał bo mam pierwsze objawy, poza tym grożą mi nowotwory i wrzody, w sumie nie robiłem badań więc może już mam zaczątki. Nie jest do końca powiedziane czy organizm jest na tyle młody że będzie się wciąż regenerował (a stary nie jestem, dopiero ledwo 30 lat minęło, ludzie powinni żyć z jeszcze 2 razy tyle) ,jak opowiadałem u lekarzy co wyczyniałem nikt nie chciał wierzyć patrząc z wytrzeszczem że jeszcze funkcjonuję.

A teraz drugie. Jak ktoś myśli że dobrą pracę, firmę, reputację, zdrowie i szczęście można osiągnąć ćpając to go.....

.... POJEBAŁO!

Ewentualnie lubi cierpieć :)

Dziękuję.

A po trzecie do autora. W wieku 24 lat to Ty jeszcze niedoświadczony młokos jesteś jeśli to Cię pociesza. Życie można jeszcze z kilka razy zacząć na nowo.
Ja otchłań tęcz, a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
  • 761 / 13 / 0
Troche męczy mnie to, że ludzie mają w tym wieku magistrów, stałą pracę itd. A ja taki nieograr.
Uwaga! Użytkownik nieobgryzampaznokci nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 4807 / 268 / 0
Bezpodstawnie. Ja nie skończyłem studiów bo takich mnie pierdół nauczali że się załamałem. Poszedłem do pracy i w miarę zdobywania doświadczenia dorobiłem się większych zysków niż koledzy z mgr na bezrobociu. Patrz na siebie. Rozpacz to będzie jak dożyjesz 60-tki i będziesz w dupie. Z tym że jak się nie pozbędziesz nałogów to i tak wszystko zabiorą. Na nieliczne przypadki ludzi którym się powodzi i ćpają nie patrz. Bo są nieliczni.
Ja otchłań tęcz, a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
  • 989 / 76 / 0
Narkotyki...

Tak jakby to one były największym problemem. One się u mnie pojawiły, bo jestem psychicznie pokaleczonym emocjonalnym kaleką. Kaleką, który zaczął ćpać, bo sobie ubzdurał, że ucieknie od kicania o kulach i od bólu z tym związanego. Tylko, że potem jest wózek, łóżko, a na końcu kaplica.

Rzuciłem narkotyki, bo się tego wózka przestraszyłem, ale wiesz co?

Nadal kucam o kulach, tyle że bardziej pogiętych i bez gumek. Łatwiej się wypierdolić.

I teraz można sobie zadać trud, popracować nad sobą, uzdrowić siebie, zostawić ten cały gnój i te kule i robić to co zawsze się chciało. Albo gnić dalej.

Ja na razie gniję i to jest tylko i wyłącznie moja wina.
Egoista, ale miły.
Narcyz, ale nie ostentacyjny.
Kłamca, ale wrażliwy.
Miło mi Cię poznać.
  • 698 / 172 / 0
Światło pisze:
Na nieliczne przypadki ludzi którym się powodzi i ćpają nie patrz. Bo są nieliczni.
Trudno się z tym nie zgodzić, właściwie wszystkie znane mi przypadki takich osób to ludzie, którzy najpierw coś osiągnęli i ustawili się w życiu, a potem jako dodatkowe hobby/przełamanie rutyny dnia codziennego/kryzys wieku średniego/chęć urozmaicenia życia seksualnego i z innych podobnych błahych przyczyn sięgnęli po mocniejsze używki. Wcześniej zazwyczaj mieli tylko epizodyczne przygody z mj lub amph na studiach. Klasyczne przykłady narkotyków jako dodatku do życia, a nie odwrotnie.
  • 29 / 9 / 0
A czy to nie jest po prostu pytanie, czego oczekuję od życia? Zawsze uważałam, że najprostsze rozwiązania są najlepsze. Jeżeli chcę przebieg maraton, to biegam, a nie szukam czegoś, z czego pomocą mi się to uda.
Narkotyki rozpraszają, jeżeli się ma cel. Myślę, że u większości jednak tego jasnego celu nie ma. Co do zasady większość chce mieć po prostu pracę, najlepiej nie trudną, ale lukratywną. I jeszcze rodzina, nie?
To pytanie można w sumie postawić i bez narkotyków. Spójrz na swoich kolegów ze szkoły, ilu z nich jest dorobionych? Ilu z nich udaje takich, którzy się dorobili? Generalnie większości, w każdej grupie społecznej, czy to naćpanej czy nie, się w życiu nie udaje dorobić.
Uwaga! Użytkownik EmilyB nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 3197 / 385 / 0
nieobgryzampaznokci pisze:
Troche męczy mnie to, że ludzie mają w tym wieku magistrów, stałą pracę itd. A ja taki nieograr.
To dobrze że cię to męczy, znaczy zachowałeś jakieś szczątki ambicji.
Życie od zera można zacząć w każdym wieku, wszystko zależy od odpowiedniego nastawienia psychicznego, wiary w siebie, itp.
Ja przestałem ćpać 6 lat temu, nie mam rodziny i dzieci jak większość ludzi w moim wieku, nie mam firmy ani stałej pracy ale i tak uważam że sporo osiągnąłem. Szczególnie wyraźnie to widzę jak rozmawiam i obserwuję tych, którzy zostali na wiecznym balu z dragami.
  • 4807 / 268 / 0
Spójrz na swoich kolegów ze szkoły, ilu z nich jest dorobionych? Ilu z nich udaje takich, którzy się dorobili? Generalnie większości, w każdej grupie społecznej, czy to naćpanej czy nie, się w życiu nie udaje dorobić.
A ja Ciebie zapytam ilu z tych niećpających kolegów będzie czekało na przeszczep trzustki lub wątroby? Bo ćpający mają zdecydowanie większe szanse niż trzeźwi żeby się tego dorobić. Że ktoś się nie dorobi majątku w wieku 25 lat to nie tragedia. Tragedia to jest jak ktoś będzie leżał w wieku 35 lat pod respiratorem lub na onkologii. Nie mówię że abstynencja chroni w 100% bo obciążenie genetyczne też się liczy. Warto jednak oprócz potencjalnego zagrożenia degeneracji narządów wewnętrznych mieć na uwadze postępujące zmiany w psychice. A jak ktoś chodzi nawalony chyba ciężko oczekiwać zmian na lepsze?
Ja otchłań tęcz, a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
  • 492 / 16 / 25
W sumie jak jest temat to też się zwierzę. Moi rodzice ćpali w chuj czasu, razem brali wszystko na co mieli ochotę. Moja Mama w wieku bodajże 16 lat zaczęła szamać benzo z koleżanką, a Tata zaczął od traty i przeleciał przez większość używek. Jak się spiknęli to poszli w tango... Zielsko, alko, koki, opium, fety, kwasy, grzyby i wszystko co było wtedy dostępne. Najgorzej się wjebali w amph (w sumie ja potem poszedłem w ich ślady), ale ostatecznie też jakoś z tego wyszli. Potem przestali w ostateczności jarać i chuj. Rzucili wszystkie dragi samodzielnie, ogarnęli się, wyszli na prostą, ale jedno zostało. Ten jebany alkohol, który ojca wciągnął bodajże 6 lat temu (6 lat picia dzień w dzień bez przerwy). Mama już nie pije, czasem ze mną ganje zajara, albo sajko wrzuci raz na ruski rok.
Owszem rzucili ćpanie, ale co z tego ? Co kurwa z tego, skoro w prawie każdym sklepie jest ogólnodostępny alkohol. Można osiągnąć w chuj biorąc lub nie, ale niektórzy do życia po prostu potrzebują uzależnienia. Mama założyła firmę, wszystko gra, hajs leci a ojciec na bezrobociu prze te jebane alko.
Znałem w chuj ludzi co przestali nagle ćpać licząc na lepsze jutro, a wpadli głębiej bo se kurwa nie dali rady z życiem. Przedtem dragi za nich wszystko załatwiały, teraz są ułomni i nie umieją se nawet koszuli wyprasować.
Ziomek mój dawny rzucił wszystkie używki, poszedł na studia, a nawet je skończył. Zaczął pracę i kupił sobie samochód. jakieś 5 lat po skończeniu ćpania był na imprezie gdzie wciągnął jakiegoś rcka, wsiadł w samochód z dwójką pasażerów i wyjebał na czołówkę z dostawczakiem.
Przeszłość zawsze Cię dogoni.
I nagle czas zaczyna płynąć wolno jakoś w slowm'ie
Robi się chłodniej, czekam na to kiedy mnie pierdolnie
I jest goręcej serce bije mocniej w piersi...
To po tym koksie, goście robią sobie selfie :cool:
ODPOWIEDZ
Posty: 50 • Strona 1 z 5
Artykuły
Newsy
[img]
Koniec hurraoptymizmu? Brakuje dowodów na skuteczność medycznej marihuany przy większości schorzeń

Złe wieści dla osób, które widzą w medycznej marihuanie remedium na całe zło świata – nawet na nowotwory. Analiza 2500 badań wykazała, że jej skuteczność można potwierdzić zaledwie w ułamku schorzeń, na które jest stosowana. Czy kannabinoidy czeka podobna przyszłość co opioidy?

[img]
Produkowali tyle amfetaminy, że narkotyki musieli wozić taczką

Ponad 64 kilogramy amfetaminy, nielegalna linia produkcyjna i dwie osoby zatrzymane – to efekt działań specjalnego wydziału antynarkotykowego łódzkiej policji. Ilości narkotyków były tak duże, że do ich transportu sprawcy wykorzystywali… taczkę.

[img]
Dentysta od razu pozna, czy paliłeś marihuanę. Kilka ważnych szczegółów

Coraz więcej pacjentów siada na fotelu "po skręcie", licząc na mniejszy stres. Tymczasem stomatolodzy i badacze alarmują: regularne używanie marihuany może odbić się na zębach i dziąsłach, a przed zabiegami potrafi skomplikować działanie znieczulenia. Na liście konsekwencji pojawiają się nie tylko ubytki i utrata zębów, ale też sygnały związane z nowotworami jamy ustnej.