Zacznę od konkretów i od mojego zagadnienia "Grzyby a synestezja"
Mam nadzieję, że wiecie na czym polega ta nie inwazyjna przypadłość. Po prostu widzę podświadomie i nie mam żadnych omamów jak to często ludzie twierdzą.
jednak pewnego dnia przy pomocy bongo za jednym buchem dostałam ostrego bad tripa. Prawdopodobnie były to dopy bo u nas o prawdziwy towar ciężko.
Było to najgorsze przeżycie jakie można doznać. Przeniesienie się w inny świat? nie. to ja się stałam wszechświatem żyjącym bez ciała jako straszna świadomość w ciągłej retrospekcji jednej chwili. Ale może, jak kogoś to zainteresuje kiedyś opowiem więcej
Bardzo chciałabym zażyć grzybów. wizja połączenia się ze wszechświatem i orgazm każda komórką ciała jest niewyobrażalnie kusząca. Lecz...
-co ze synestezją? Jeżeli ktoś już zażył grzybów a ją posiada chętnie wysłucham wrażeń
-mój strach przed kolejnym bad tripem. Jakie jest duże prawdopodobieństwo po grzybach?
-Jak to często bywa u dużej części ludzi. Mam stany depresyjne i bardzo dużo filozofuje co tylko rozszerza mi moją przestrzeń myślenia. Czy to też może dołączyć się do "złej fazy"
Przepraszam, jeżeli rozbawiłam was swoimi obawami ale...zawsze wolę czuć się bezpieczniej :)
kazuma_velvet pisze:to ja się stałam wszechświatem żyjącym bez ciała jako straszna świadomość w ciągłej retrospekcji jednej chwili.
kazuma_velvet pisze:mój strach przed kolejnym bad tripem.
Nikt nie przewidzi rozwoju wydarzeń, a próba ich manipulacji okazuje się zazwyczaj wynikać z lęku(przed lękiem), który albo spłyca doświadczenie, albo koloruje je, dając bad-trip.
Porada? Kieruj się wyczuciem, nie myślą. Kiedy zapala się iskierka odkrywcy i kieruje w stronę grzybów - jedz grzyby. Jeśli nie, nie próbuj siebie przekonywać. Zminimalizujesz ryzyko bad-tripu i znacznie zwiększysz szanse na ekscytujące, potencjalnie głęboko transformujące doświadczenie. Liczy się stan, nie tylko czynność(do tego stopnia, że w końcu możesz odkryć, że już psychodelików nie potrzebujesz).
Co do bezpieczeństwa mam zapewnione.
Głównie chodziło mi o aspekt Synestezji.
Macie racje mówią że powinnam zmniejszyć dawkę. Dlatego planuję wziąć nie 25 a 15 grzybów. Co mam nadzieję na mój umysł zadziała wystarczająco.
Ludzkie zmysły są ułomne, więc nie dziwi mnie to, jak pierwsze nuty jednej z moich ulubionych piosenek są tak cytrynowe, że wykręca i ślinka cieknie, a z innej płyty którą lubię dźwięk jest jak taka szeroka aksamitna i wijąca się taśma. Ze jestem kinestetyczką-części takich wrażeń nie umiem nawet ubrać w słowa, jak jakiś dźwięk jest jak jakiś ruch, to nie umiem tego zbytnio wyrazić słowami.
Jak się do tego ma grzyb/kwas? Super :) wyobraźnia to potęga. Nie ma powodu ograniczać się do postrzegania spętanego paroma zmysłami.
Na grzybnych tripach muzyka brzmi bosko.
Jeśli chodzi o strach przed bad tripem, to powiem Ci tyle- tripa będziesz mieć takiego jak sama sobie zrobisz.
I w głowie też masz to co sama sobie zrobisz. Nie przychodzi Pan Józek i nie napuszcza badtripa do głowy za karę, ani żaden reptilianin Ci tripa na krzywy tor nie przekierował. Takie jest prawdopodobieństwo że będziesz mieć bad tripa, jakie sobie zrobisz, tu wszystko od Ciebie zależy.
Niektórzy nigdy nie mieli złej fazy, a niektórzy miewają często. I niektórzy cieszą się z tego, a niektórzy nie umieja wyciągnąć żadnych wniosków.
Psychodeliki często pokazują jakie luki są w myśleniu, psychice i w ogóle ludzkim całokształcie, warto to przyjść z pokorą, a nie z lękiem.
-Jak to często bywa u dużej części ludzi. Mam stany depresyjne i bardzo dużo filozofuje co tylko rozszerza mi moją przestrzeń myślenia. Czy to też może dołączyć się do "złej fazy"
W momencie gdy człowiek błądzi po głowie, to nic mu to nie daje. Rozszerza i rozszerza sobie tę przestrzeń myślową, i co, żyje się lepiej?
Z moich obserwacji będąc osadzonym w TU-I-TERAZ ciężko o złą fazę. Bo jest to, co jest. Jak poobserwować złe tripy to często z zewnątrz wyglądają jak burza w szklance wody.
Koncentracja na ciele i kontakt z rzeczywistością mocno sprowadzają na ziemię.
A co do ilości 15 grzybów, to ciężko mi to skomentować. Na trip to nie ta ilość. Jak chcesz żeby było kolorowo, a myślenie normalne, to rozejrzyj się wśród psychodelicznych wizualnych fenyloetyloamin. Jak chcesz odmienionego, "grzybnego" myślenia, to bierz koło 30, ale nie nastawiaj się na specjalnie wizualny trip.
A poza tym, jak myślisz- wzięła bym grzyby ale się boję... Może to jeszcze nie czas?
Bardziej przewyższa jak już wspomniałam ciekawość i strach.
ile umiesz dostrzec pisze:Jaki stopień synestezji masz na myśli?
Ludzkie zmysły są ułomne, więc nie dziwi mnie to, jak pierwsze nuty jednej z moich ulubionych piosenek są tak cytrynowe, że wykręca i ślinka cieknie, a z innej płyty którą lubię dźwięk jest jak taka szeroka aksamitna i wijąca się taśma. Ze jestem kinestetyczką-części takich wrażeń nie umiem nawet ubrać w słowa, jak jakiś dźwięk jest jak jakiś ruch, to nie umiem tego zbytnio wyrazić słowami.
Jak się do tego ma grzyb/kwas? Super :) wyobraźnia to potęga. Nie ma powodu ograniczać się do postrzegania spętanego paroma zmysłami.
Na grzybnych tripach muzyka brzmi bosko.
Jeśli chodzi o strach przed bad tripem, to powiem Ci tyle- tripa będziesz mieć takiego jak sama sobie zrobisz.
I w głowie też masz to co sama sobie zrobisz. Nie przychodzi Pan Józek i nie napuszcza badtripa do głowy za karę, ani żaden reptilianin Ci tripa na krzywy tor nie przekierował. Takie jest prawdopodobieństwo że będziesz mieć bad tripa, jakie sobie zrobisz, tu wszystko od Ciebie zależy.
Niektórzy nigdy nie mieli złej fazy, a niektórzy miewają często. I niektórzy cieszą się z tego, a niektórzy nie umieja wyciągnąć żadnych wniosków.
Psychodeliki często pokazują jakie luki są w myśleniu, psychice i w ogóle ludzkim całokształcie, warto to przyjść z pokorą, a nie z lękiem.Grzyby działają w pogodniejszy sposób niż marihuana, tak twierdzi wiele osób. Mi się ciężko ustosunkować.-Jak to często bywa u dużej części ludzi. Mam stany depresyjne i bardzo dużo filozofuje co tylko rozszerza mi moją przestrzeń myślenia. Czy to też może dołączyć się do "złej fazy"
W momencie gdy człowiek błądzi po głowie, to nic mu to nie daje. Rozszerza i rozszerza sobie tę przestrzeń myślową, i co, żyje się lepiej?
Z moich obserwacji będąc osadzonym w TU-I-TERAZ ciężko o złą fazę. Bo jest to, co jest. Jak poobserwować złe tripy to często z zewnątrz wyglądają jak burza w szklance wody.
Koncentracja na ciele i kontakt z rzeczywistością mocno sprowadzają na ziemię.
A co do ilości 15 grzybów, to ciężko mi to skomentować. Na trip to nie ta ilość. Jak chcesz żeby było kolorowo, a myślenie normalne, to rozejrzyj się wśród psychodelicznych wizualnych fenyloetyloamin. Jak chcesz odmienionego, "grzybnego" myślenia, to bierz koło 30, ale nie nastawiaj się na specjalnie wizualny trip.
A poza tym, jak myślisz- wzięła bym grzyby ale się boję... Może to jeszcze nie czas?
Moja synestezja nie jest głęboka. Masz rację że nie da się tego w żaden sposób opisać. Czasami słysząc piosenkę czuje się że zamykają się za Tobą białe drzwi itd. Ale wszystko to dzieje się jakoś poza Tobą więc nawet jak nie pomyślisz, nie zdasz sobie sprawy.
Myślę, że na grzyby nastał czas. Po prostu chciałam się upewnić w paru aspektach. przezorność.
Myślę, że synestetyka a Kowalskiego pogrążonego w "problemach" nie różni wiele. Kiedy następuje percepcja/kojarzenie synestetyk wyłapuje "produkt" niegotowy, zabiera go przed czasem z linii produkcyjnej, Kowalski pozostaje odpowiedzialnym właścicielem fabryki.
Grzybowa synestezja jest "makro", totalnie przesuwa cały świat z jednej modalności zmysłowej w drugą. Codzienna jest mikro, przemienia pojedyncze przedmioty obserwacji pozostawione w nienaruszonym świecie. Chociaż bywają wyjątki jak synestetyk / mnemonista Łurii który miał synestezje makro na codzień.
GIF: Nielegalny handel w sieci lekami narkotycznymi zaczyna się od legalnej recepty [WYWIAD]
Efekty terapii wspomaganej psychodelikami są zachwycające
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Endometrioza, opioidy i droga do macierzyństwa
Kamila mówi wprost, że gdyby nie terapia konopna, prawdopodobnie zdecydowałaby się na histerektomię (usunięcie macicy) jako ostateczne rozwiązanie. W jej ocenie poprawa jakości życia pozwoliła jej podjąć inne decyzje terapeutyczne i odzyskać nadzieję. Dziś uważa, że bez tej zmiany nie byłoby ciąży i nie byłoby Gabrysia.
Picie we wczesnej dorosłości powiązane z problemami poznawczymi w średnim wieku
Stres i alkohol idą w parze. Alkohol może pomagać w radzeniu sobie ze stresem, ale jednocześnie zmniejsza zdolność mózgu do samodzielnego rozwiązywania problemów. To może prowadzić do częstszego sięgania po kieliszek, by poradzić sobie z kolejnym stresem. Z drugiej strony pijąc więcej narażamy się na większy stres z powodu złych decyzji podejmowanych pod wpływem alkoholu. Pojawia się samonapędzający się mechanizm, z którego trudno się wyrwać z powodu zmian w mózgu. Naukowcy z University of Massachusetts Amherst donoszą, że picie alkoholu w celu radzenia sobie ze stresem we wczesnej dorosłości ma negatywny wpływ w wieku średnim, nawet jeśli przez kilka dekad nie piliśmy.
Rzeczniczka praw dziecka apeluje o edukację w zakresie skutków dopalaczy
Rzeczniczka praw dziecka ponowiła swój ubiegłoroczny apel skierowany do Ministerstwa Edukacji Narodowej o podjęcie działań edukacyjno-informacyjnych na temat szkodliwości dopalaczy we wszystkich placówkach oświatowych. Problem jest powszechny, a obecny wśród dzieci i młodzieży trend sięgania po dopalacze nie maleje. Jak pokazują statystyki, z roku na rok jest coraz więcej przypadków zatruć spowodowanych sięganiem po substancje psychoaktywne.