Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.
ODPOWIEDZ
Posty: 22 • Strona 1 z 3
  • 1519 / 20 / 0
Bez problemu da się zauważyć że są osoby którym no.. dzień na trzeźwo ciężko znieść. Czasem są to fani wybranej substancji a czasem politoksykomani.
Czym się charakteryzuje taki osobnik, jakie mamy wspólne cechy?
Ktoś w jakimś wątku pisał że są to często osoby które lubią zadawać pytania na które niedostanie odpowiedzi.
Co o mnie? Na fazie wszystko robić przyjemniej. Czasem np na trzeźwo nie chce mi sie oglądać jakiegoś filmu, bo na fazie lepiej. Ogółem, jeśli zbyt długo jestem trzeźwy jest mi... poprostu chujowo. Nawet jakaś mała ilość czegoś by wystarczyłą by poprawić stan, buszek mj, troche kody, setka wódki.
Żeby nie było: nie jestem jakąś ciotowatą osobą co siedzi jak szara myszka a jak sie najebie to nagle dusza towarzyska. Nie pije/nie ćpam też z nudów.
Zainteresowań mam aż nadto a jeśli chodzi o ludzi to... podobno mam ciekawy charakter a i nawet ludzie których praktycznie nie znam chcą spędzać ze mną czas. To już raczej ja sie odgradzam od ludzi niż oni odemnie.

W takim razie więc o co chodzi? O zapijanie/zaćpywanie bólów egzystencjalnych i innych tzw werterowskich pierdów?
Choć zawsze miałem w pogardzie rozterki bohaterów z czasów romantyzmu to niestety sam mam czasem taki JASKÓŁCZY NIEPOKÓJ.

Spróbujmy razem scharakteryzować poszukiwacza wiecznej fazy
Żeby życie miało smaczek, raz grzybek a raz maczek...


Breslau jest niemieckie!
  • 4807 / 268 / 0
EdwardZnienacka pisze:
Ogółem, jeśli zbyt długo jestem trzeźwy jest mi... poprostu chujowo.
To chyba jedyna wspólna cecha wszystkich uzależnionych od używek. Brak zadowolenia z życia napędza poszukiwanie uczucia szczęścia. Myślę, że każdy człowiek ma swoją drogą do bycia szczęśliwym, a niektórzy idą na skróty.
Ja otchłań tęcz, a płakałbym nad sobą
jak zimny wiatr na zwiędłych stawu trzcinach
jam błysk wulkanów, a w błotnych nizinach
idę jak pogrzeb z nudą i żałobą.
Na harfach morze gra, kłębi się rajów pożoga
i słońce, mój wróg słońce! wschodzi wielbiąc Boga.
  • 3215 / 418 / 0
W trakcie dłuższych okresów ciągłej fazy, motorem napędzającym była nuda. Po gieblu czy zielsku jakoś więcej rzeczy ciekawi - od biedy można sobie nawet zamulać przed kompem cały dzień. Nawet głupia rzecz jak spacer daje więcej przyjemności i wydaje się sensowniejsza, kiedy jestem na czymś. Nie wiem czy jestem dobrą osobą do tego wątku bo kiedy pojawia się jakieś zajęcie to absorbuje mnie ono na tyle, że nie mam specjalnej potrzeby polać kolejnej dawki giebla, napić się piwa czy ponownie nabić lufę. [ chyba, że wieczorkiem :-D ]
Jedyna używka, bez której nie mogę się obyć to nikotyna. Towarzyszy mi niemal zawsze i niemal wszędzie. Cieszę się, że już nie palę, ale bez tabaki nie mogę się obejść jeśli mam być szczery. Nie jest to w sumie żadna faza, ale przez te 15 minut w głowie się zakręci, człowiek poczuje się troszeczkę bardziej zrelaksowany, no i pozostaje zawsze w nosie fajny aromat :-)

Moim zdaniem ciężko stworzyć jakiś ogólny model "poszukiwacza wiecznej fazy". Jednak na podstawie znanych mi osób jestem w stanie wyróżnić 3 typy takich ludzi
- Ci którzy po prostu się nudzą - mają jakis tam okres w życiu kiedy nic specjalnego się nie dzieje i próbują urozmaicić sobie codzienność dragami
- osoby z poważnymi problemami, które starają się stępić ból istnienia i zapomnieć o chujowości własnej egzystencji
- dzieci które odkryły nowe zabawki (chociaż mogą to być dorośli i w innych sprawach poważni już ludzie ;] ). Znam parę osób, które względnie niedawno zainteresowały się dragami, odkryły jakie to fajne i dzień za dniem odurzają się czymś bo nigdy wcześniej tego nie robiły. Jakby bali się, że ktoś im to zabierze

Są pewnie jeszcze osobnicy, których do codziennego ładowania w siebie substancji wszelakich motywuje coś innego, jednak ja takich nie poznałem.
Uwaga! Użytkownik Fatmorgan nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1179 / 9 / 0
W ciągu ostatnich dwóch lat najdłużej byłem trzeźwy 3 dni. Niby beznadziejna opcja, ale jakoś nie widzę powodów żeby przestać. Generalnie napędza to wszystko nuda i wspomniane uczucie "chujostwa" na trzeźwo, bo problemy ze sobą to ja miałem kilka lat temu, ale wtedy jeszcze nie ćpałem. O dziwo zacząłem niedługo po tym, jak ustatkowałem swój stan emocjonalny.
To ile pożyjemy? Ja stawiam na 40 w swoim przypadku.
Uwaga! Użytkownik pyzg nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1587 / 11 / 0
Zastanawiam się, czy zaliczam się do takiej osoby, czy nie. Niby poszukuję wiecznej fazy, ale moje pragnienie potrafi ugasić taka drobnostka jak mocna herbata, tabletka gripexu, przyprawienie kawy gałką. W efekcie moje życie składa się z różnych odmian trzeźwości.
Gdybym miała policzyć tylko porządne tripy to odstępy między nimi są w miarę spoko, ale jeśli chodzi o takie różne odmiany trzeźwości, to jestem wieczną fazowiczką.
Najwięcej biorę w okresach, gdy mam albo dużo stresu, albo gdy jest dużo imprez. A w ostatnim czasie jest albo tak, albo tak... Z drugiej strony towarzyszy mi uczucie , iż teraz jest najlepszy okres do psychonautyki i muszę go wykorzystać. Gdy założę rodzinę to już nie będzie tak łatwo.
rchiro the best
  • 1519 / 20 / 0
The Light pisze:
EdwardZnienacka pisze:
Ogółem, jeśli zbyt długo jestem trzeźwy jest mi... poprostu chujowo.
To chyba jedyna wspólna cecha wszystkich uzależnionych od używek. Brak zadowolenia z życia napędza poszukiwanie uczucia szczęścia. Myślę, że każdy człowiek ma swoją drogą do bycia szczęśliwym, a niektórzy idą na skróty.
Ogółem jestem zadowolony z życia. Ale nawet jak są czasem zajebiste chwile na trzeźwo to i tak jest "ale fajnie by było do tego jeszcze coś zarzucić..."


Fatmorgan, z tych 3 typów które wymieniłeś moim zdaniem najlepiej pasuje drugi, reszta niezbyt.
Żeby życie miało smaczek, raz grzybek a raz maczek...


Breslau jest niemieckie!
  • 3215 / 418 / 0
Mogę zgodzić się z tym, że numer 2 przeważa, ale pozostałe 2 (przynajmniej w moim otoczeniu) też występują.
Co do gości, którzy odurzają się dzień w dzień z nudów - sam jestem tego przykładem. Praktycznie przez 6 miesiecy codziennie szedł giebel, zioło i alko, bo nie miałem żadnych zajęć ani rozrywek które mogły by to przebić. Jest masa osób, które po prostu lubią zacząć dzień chociażby od lufy czy kreski czegoś. Of kors może to przejść w końcu w uzależnienie, ale pierwotną przyczyną jest nuda. Chyba, że pisząc ten temat masz na myśli tylko i wyłącznie osobników, którzy są non stop odurzeni i nie zaprzestają narkotyzowania nawet kiedy mają ciekawsze zajęcie - wtedy masz rację.

A co do punktu nr 3 najlepszym przykładem będzie alkohol i weed.
Przychodzi taki wiek, że nastolatek zaczyna się interesować alko. W normalnej formie ogranicza swoje zainteresowanie do imprez. Ale znam osoby, które tak zafascynowały się tą pierwszą używką, że wręcz na siłę starają się nie wychodzić z tego stanu. Jeśli nie mają okazji towarzystwa do picia to radzą sobie i bez tego. Chociaż z perspektywy czasu to się za dobrze nie kończy :finger:
Druga sprawa zioło - tu dla odmiany często jest tak, że ktoś przy okazji zapalił sobie gdzieś na imprezie pierwszą lufę i się spodobało. Naturalną reakcją jest chęć powtórzenia tego co fajne. Jednak osóbki z gimnazjum czy liceum nie zawsze stać na kupowanie kolejnych gramów od dilla. Najprostszym rozwiązaniem jest więc uprawa. Jeśli będzie urodzaj i młody ogrodnik zbierze sobie powiedzmy 200 g, do tego ma wbite do głowy, że to jest extra zajebiste i w żaden sposób nie szkodzi, to łatwo może przejść w system codziennego jarania. Zwłaszcza jeśli znajdą się koledzy, którzy generalnie też są młodzi i podnieceni "good sensimilą", a do tego mają masę wolnego czasu.

Może moje okolice są patologiczne, ale takich przypadków byłem po prostu świadkiem i dlatego o tym pisze.
Uwaga! Użytkownik Fatmorgan nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 1179 / 9 / 0
Jak Was czytam, to czuję się akceptowany :heart: %-D
Uwaga! Użytkownik pyzg nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 600 / 4 / 0
Hmm... myślę że również należę do tej grupy. Jak napisałeś w pierwszym poście
Ogółem, jeśli zbyt długo jestem trzeźwy jest mi... poprostu chujowo.
. Jeśli wiem że muszę być ogarnięty w pracy to wystarczy piwko/lampka wina/1 spliff, natomiast problem pojawia się po powiedzmy 5 dniach zapierdalania w pracy, kiedy mam 2 dni wolne... To jest uczucie jakby organizm wiedział że mam wolne i ciągnie mnie do jakiejkolwiek formy nietrzeźwości. Coś jakby organizm do mnie przemawiał: "masz wolne, najeb się, spizgaj". Wtedy nie wystarczy jedno piwo... To jest jak głód psychiki. Głód odmiennych wrażeń. Potrzeba wolności ciała od umysłu (w przypadku alko), lub wolności umysłu od ciała (w przypadku substancji potocznie nazywanych narkotykami). Ciężko to ubrać w słowa, ale przykładowo właśnie się dowiedziałem, że jutrzejsze spotkanie z osobą na której mi zależy zostało odwołane i pierwszy myśl to nie jest - szkoda że się nie odbyło, tylko - jak/czym się spizgać żeby jeszcze wieczorem ogarniać bo jest kolejne spotkanie. Kodeiny np. nie lubię, ale wiem że będę ogarnięty, a co za tym idzie będę spizgany i zdolny normalnie (prawie) funkcjonować no i po tej myśli nagła potrzeba pójścia do apteki.

Myślę że najlepiej takiego człowieka podsumowuje zdanie: To jest jak głód psychiki. Takie burczenie zwojów mózgowych. Głód odmiennych wrażeń. Potrzeba wolności ciała od umysłu (w przypadku alko), lub wolności umysłu od ciała (w przypadku substancji potocznie nazywanych narkotykami).
Doświadczenie to to co osiągasz, kiedy nie osiągasz tego czego się spodziewałeś
  • 1519 / 20 / 0
Dobrze powiedziane, polać mu %-D
Żeby życie miało smaczek, raz grzybek a raz maczek...


Breslau jest niemieckie!
ODPOWIEDZ
Posty: 22 • Strona 1 z 3
Newsy
[img]
Intensywne używanie marihuany wzmacnia związki kobiet, ale osłabia relacje mężczyzn

Nowe badanie wyjaśnia, dlaczego.

[img]
Alkohol ma zniknąć z pola widzenia? Jest petycja do resortu zdrowia

Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego (POPiHN) złożyła w Ministerstwie Zdrowia petycję, w której proponuje wprowadzenie jednolitych zasad tzw. sprzedaży bezwitrynowej alkoholu. To rozwiązanie nie polega na zakazie sprzedaży ani na ograniczaniu konkretnych kanałów dystrybucji. Chodzi o to, by alkohol nie był eksponowany wprost w przestrzeni zakupowej.

[img]
CBŚP rozbiło międzynarodową grupę produkującą marihuanę

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali pięciu obywateli Serbii i zlikwidowali dwie profesjonalne plantacje konopi innych niż włókniste. Zabezpieczono ponad pół tysiąca roślin oraz 55 kilogramów gotowego suszu. Sprawa ma charakter międzynarodowy.