Poznaję dziewczynę.
Zakochuje się w niej.
Nic specjalnego, prawda?
Teraz inny scenariusz:
Biore przez jakis czas wenlafaksyne. Są olbrzymie efekty uboczne (prawie zespół serotoninowy).
Odstawiam.
Poznaje dziewczynę.
Zakochuje się w niej.
I tu zaczyna się jazda...
Po 2 dniach, od mocnego zakochania, zastanawiałem się kto mi dosypał wenlafaksyny do jedzenia.
Objawy zakochania, są DOKŁADNIE IDENTYCZNE z lekkim zespołem serotoninowym.
Autentycznie, zanim skojarzyłem że to od tego, to się zastanawiałem, kto jest taki wredny, żeby mi po cichu dawać antydepresanta.
Zawsze się dziwiłem, że niektórzy tak dziwnie podchodzą do spraw miłości, a niektórzy wręcz nie mogą się zakochać (?).
Efekt jest identyczny jak "skutki uboczne" wenlafaksyny i wielu innych antydepresantów które są inhibitorami wychwytu zwrotnego serotoniny i noradrenaliny.
Prosiłbym pare osób które brały antydepresanty (serotoninowe), żeby potwierdziły moje spostrzeżenia, ponieważ jeśli mam rację, to istniałby lek na nieodwzajemnioną miłość (zwykły inhibitor serotoniny).
Jeszcze jedno - jedni ludzie mogą brać antydepresanty tego typu i nie mają skutków ubocznych podwyższonej serotoniny i noradrenaliny - prawdopodobnie właśnie Ci ludzie mają problemy z zakochaniem się i troche mniej wieżą w miłość, ponieważ nie czują jej tak silnie. Natomiast są też tacy, którzy bardzo przeżywają (niektórzy wtedy mówią "co tak przeżywasz") i wychodzi na to, że jest to grupa bardziej podatna na zespół serotoninowy.
Bardzo ważna rzecz - jeśli wydaje Ci się, że masz depresję z powodu niespełnionej miłości - NIE BIERZ antydepresanta podnoszącego serotonine, bo możesz się najzwyczajniej w świecie nim zabić.
Powód: redakcja tytułu
Czy miłość to tylko chemia?
I mean no harm.
Ani To Ani Tamto
Jeśli chodzi o miłość w bardzo górnolotnym znaczeniu (tj. miłość chrześcijańska, buddyjskie współczucie, itp) to moim zdaniem w żadnym wypadku nie serotonina. Jeśli już to w bardzo małym stopniu.
x = x
glaeken pisze: Objawy zakochania, są DOKŁADNIE IDENTYCZNE z lekkim zespołem serotoninowym.
Możesz stwierdzić co najwyżej, że u osoby biorącej wenlafaksynę z danego powodu (brałeś rekreacyjnie czy terapeutycznie?) i reagującej na nią wdany sposób stan zauroczenia (co to znaczy ''po 2 dniach, od mocnego zakochania'' ? ) może w sytuacji odstawienia (jaki odstęp?) spowodować odczucia podobne do tych, jakie towarzyszyły braniu wspomnianego środka. Nie widzę w tym wszystkim co napisałeś nic, co upoważniałoby do jakichkolwiek szerszych wniosków.
Co innego, gdyby
Jeszcze jedno - jedni ludzie mogą brać antydepresanty tego typu i nie mają skutków ubocznych podwyższonej serotoniny i noradrenaliny - prawdopodobnie właśnie Ci ludzie mają problemy z zakochaniem się i troche mniej wieżą w miłość, ponieważ nie czują jej tak silnie. Natomiast są też tacy, którzy bardzo przeżywają (niektórzy wtedy mówią "co tak przeżywasz") i wychodzi na to, że jest to grupa bardziej podatna na zespół serotoninowy.
mrBottom pisze:Łoł!
Czy miłość to tylko chemia?
Wiecie jak taka mikro bakteria widzi człowieka? Tak jak my widzimy gwiazdy. Jeden atom/gwiazda w chuj oddalony/a od drugiego. Taka mikro bakteria może przejść przez nasze ciało nawet nas nie dotykając. Im twardsza tkanka tym atomy/gwiazdy bliżej siebie. Może te gwiazdy co widzimy nad sobą to tylko część czegoś większego czego nie jesteśmy w stanie ogarnać wzrokiem bo jesteśmy tylko tą 'mikro bakterią'.
Myślałem o tym już kiedyś, to faktycznie fascynujące. Jednak stwierdzenie, że wszystkie emocje to chemia uderza w cały rdzeń naszej kultury (etyka, filozofia, literatura) ...
Przerażający pragmatyzm.
agsfd pisze:Tylko czemu to ma służyć?
Jedna dawka "molekuły duszy" może pokonać depresję na pół roku
Mundur nie izoluje od rzeczywistości. O hipokryzji, która pęka na komisariatach
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Konopie w leczeniu demencji. Naukowcy wskazują dwa związki
Doustna kombinacja oczyszczonego THC i CBD istotnie zmniejsza pobudzenie u seniorów z zaawansowaną demencją – wynika z badania LiBBY zaprezentowanego na konferencji Alzheimer’s Association International Conference w Londynie.
USA: DEA tymczasowo zaklasyfikuje 7-OH do tej samej kategorii co heroinę i LSD
W środę amerykańska Agencja ds. Walki z Narkotykami (DEA) ogłosiła zamiar tymczasowego zaklasyfikowania 7-hydroksymitagyniny (7-OH) oraz trzech powiązanych substancji jako narkotyków Grupy I, czyli tej samej kategorii co heroina i LSD.
Marihuana medyczna w wywiadzie stomatologicznym. Pytanie, którego nie warto pomijać
Jeszcze kilka lat temu marihuana medyczna kojarzyła się przede wszystkim z leczeniem przewlekłego bólu lub łagodzeniem dolegliwości u pacjentów onkologicznych. Dziś coraz częściej mówi się o jej stosowaniu także w depresji, zaburzeniach lękowych czy zespole stresu pourazowego. Nie oznacza to jednak, że skuteczność takiego postępowania została potwierdzona. Wyniki najnowszej metaanalizy wskazują, że dowody naukowe są w tym zakresie ograniczone, a w przypadku depresji brakuje dowodów z randomizowanych badań klinicznych.
