Zastanawiam się, skąd się to bierze. Nie uważam, by była to wina deregulacji układów odpowiedzialnych za moje zachowanie. Widzę w tym raczej pewną cechę nabytą. Dopaminergiki i serotoninergiki pokazały mi możliwości interakcji z innymi ludźmi, acz po ich zażyciu staram się raczej nie dać tego po sobie poznać, więc hamuję swoje zachowania. Kiedy jestem czysty, nie obawiam się tej decepcji (nawet jeśli, to przecież jest błędna) i te limity znikają. Mówię głośniej, odważniej i pozbyłem się tych mikrofobii społecznych, przykładowo, nie mam problemu z nawiązaniem kontaktu z nieznaną mi osobą, co dotąd wywoływało naturalny strach przed odrzuceniem.
Objawia się to także czymś w rodzaju widoku konwersacji z trzeciej osoby. Słyszę całość konwersacji i nierzadko odczuwam swego rodzaju empatię wobec rozmówcy, co wpływa na moje wypowiedzi - przystosowuję je tak, by brzmiały przyjaźniej dla odbiorcy. Nie przypominam sobie korzystania z tejże umiejętności przed okresem używania substancji psychoaktywnych. Ten proces zachodzi już w pełni świadomie i wymaga mojej ingerencji, puszczony w samopas efektuje zanikiem tejże empatii.
Nierzadko zdarza się, że trochę się w tym zapędzam i ludzie pytają się mnie "czy coś brałem". Pewnego razu zamyśliłem się trochę, zanim odpowiedziałem "nie". Uważam to jednak za bardzo pozytywny aspekt, szczególnie w relacjach damsko-męskich. Czy ktoś z was, hyperrealowcy, zauważył u siebie podobne zjawisko?
Teraz, jak już zaznajomiłem się bardziej z ulubionymi substancjami i wiem co dokładnie się będzie ze mną działo pod ich wpływem (wiadomo, ze na psychodelikach nie jest to do końca przewidywalne, ale tak mniej-więcej) to całkowicie oddaję się temu stanowi i nie zważam na okoliczności czy obecność innych ludzi, z resztą wszyscy moi znajomi i rodzice wiedzą, że ćpam
Ale faktem jest, że też bardziej się otworzyłem na kontakty międzyludzkie na trzeźwo. Czasami jeszcze mam swoje lęki wywołane przez nerwicę, fobię społeczną, ale już w dużo mniejszym stopniu niż kiedyś, bo jeszcze rok temu nie lubiłem obecności innych ludzi, rzadko wychodziłem, a teraz to się diametralnie zmieniło.
Po stymulantach śmiało rozmawiałem ze wszystkimi, miałem wiele do powiedzenia i wiele do wysłuchania, teraz nie chce mi się tracić czasu na rozmowy z ludźmi i nie lubię tego.
Autorze jesteś tylko wyjątkiem potwierdzającym regułe,
Na trzezwo rozmowa nigdy nie szla tak plynnie, oporniej sie myslalo, wiec i mniej rozkmin. Na trzezwo jestem bardziej smialy jesli chodzi o kontakty damsko-meskie, badz poznawanie nowych osob.. Ale to glownie z powodu tego, ze bedac np. nafukany, nie chce sie pokazywac z wyjebanym ryjem/oczami przy trzezwych ludziach.. Chyba, ze jakies disco, ale tam sie tanczy, a nie gada ;]
Wplyw moze miec tez rodzaj stymulanta.. Np. po mefie, czy metkacie nie mam takiego zapedu do rozmowy jak na fecie.
o to wlasnie chodzi w cpaniu, ze podczas fazy poszerzasz horyzonty, uczysz sie nowego spojrzenia na wszystko, uczysz sie komunikacji, myslenia i zrozumienia, a potem na trzezwo przypominasz sobei jak bylo zajebiscie i wszystkie bariery znikaja.
takze ciesz sie i wyciagaj z odurzania najwiecej ile mozesz, bo jak sam juz odkryles - warto :)
Autorze jesteś tylko wyjątkiem potwierdzającym regułe
Dzięki dragom na pewno uświadomiłem sobie, że nawet jak nie ma o czym mówić, to jest o czym mówić i może to być ciekawe. Krótko mówiąc wiem, jak zainteresować rozmówcę niezależnie od barier dzielących nas. Ponadto, rozwinęła się też u mnie empatia, co także bardzo wpływa na kontakty międzyludzkie(tak jak napisał autor). Te rzeczy z pewnością pośrednio wpływają na pewność siebie.
W dodatku czasem pod wpływem nauczyłem się robić rzeczy, które na trzeźwo przychodziłyby mi z trudem (wystąpienia publiczne). Więc z czystego doświadczenia wyniknęło, że potrafię to robić. Nie można sobie tylko wmówić, że na trzeźwo jesteś gorszy czy nie mógłbyś zrobić tego samego - bo to bzdura.
Podsumowując mam podobnie jak surveilled, z tym, że u mnie to nie miało związku za bardzo ze stymulantami.
Sam często się nad tym zastanawiam, ale mimo wszystko nie odnotowałem.
Nie promuję tutaj dragów, nie tłumaczę swojego postępowania itp - nie mam przed kim, i napewno nie w tym miejscu - ale jeśli zaszły jakieś zmiany to pozytywne. Doceniam niematerialne zjawiska, nie skupiam się wokół kasy, fury itd, i jestem bardziej otwarty do ludzi niż przed stymulantami-euforykami. Paradoksalnie, często na dragach doceniam uczucie trzeźwości, analizuje stereotypy itp.
Nie jestem z tych co zarzucają karton i zmieniają sobie życie, ale po prostu myśle jak każdy racjonalny człowiek o życiu, i dragi pozwalaja sie zdystansowac od tego co wyuczone i przyjac nowe spojrzenie, czesto trafne.
Czy sie gruntownie zmieniłem? Nie.
:)
Psychoaktywny kameleon. Dlaczego marihuana to nie psychodelik?
Alkohol i konopie wpływają na kierowców w odmienny sposób
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Narkotyki w listach do więźniów. Wysyłali je do zakładów karnych w całej Polsce
Narkotyki trafiały pocztą do więzień w całej Polsce. Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko małżeństwu z Gorzowa Wielkopolskiego. Ewelina T. i Marcin T. mieli przez ponad cztery lata uczestniczyć w procederze, którego wartość oszacowano na co najmniej 50 tys. zł.
Rozebrali LSD na części. Zostało działanie bez wizji
Zespół z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis podszedł do LSD tak, jak inżynier podchodzi do urządzenia, którego nie rozumie: rozłożył je na części i sprawdził, bez których nadal działa. Praca ukazała się we wrześniu 2026 roku w „Proceedings of the National Academy of Sciences”, a jej autorem korespondencyjnym jest David E. Olson, dyrektor Institute for Psychedelics and Neurotherapeutics.
Marihuana w Szwecji — jedno z najostrzejszych praw w Europie
Szwecja karze nie tylko posiadanie marihuany, ale samo bycie pod jej wpływem — to rzadkość na tle reszty Europy. Od ponad trzydziestu lat policja może zlecić test na miejscu przy samym podejrzeniu, a dostęp do konopi medycznych pozostaje w praktyce symboliczny.
