Czytałem trochę w sieci i tutaj też, niektóre rzeczy są już opisane, ale chciałbym jeszcze zapytać was wprost, aby się do końca upewnić, tak na przyszłość.
Zastanawiam się, co spośród środków rekreacyjnych jest bezpieczne przy stanach lękowych i/lub depresyjnych, a ponadto przy przewlekłych problemach zapalnych z przewodem pokarmowym.
Domyślam się, że to ogólnie nie najlepszy pomysł (delikatnie mówiąc ;) ), ale zapytać przecież można. Może ktoś jest tu w podobnej sytuacji?
Wiem, że psychodeliki, jak LSD, grzyby lub DXM, a także "niewinna" szałwia są w tego typu stanach raczej niewskazane, bo można sobie zaszkodzić. A szkoda, bo one najbardziej mnie interesują... :/
Rozumiem, że można dostać psychoz po LSD, ale po grzybach czy po Salvii?
Gałka M. podobno mocno obniża ciśnienie - a ja mam z natury niskie...
Kokaina ponoć mocno uzależnia psychicznie (poza tym drogie to), więc nie wiem na ile byłbym odporny.
Silnych opioidów nie mam zamiaru próbować, bo nie chcę się wpakować w uzależnienie.
DXM podobno powoduje też gorączkę, tachykardię i problemy żołądkowe (tak jak gałka), gdzieś przeczytałem - nie pamiętam gdzie - że ktoś nabawił
się
po tym niezłych problemów z jelitami. Czy to możliwe?
Ktoś ma podobnie? Czy pozostają mi w takiej sytuacji tylko "bezpieczne" benzodiazepiny i podobne leki, i to w leczniczych dawkach? :/
Pozdrawiam i czekam na wasze opinie!
a z psychodelikami to ciezka sprawa, z jednej strony moga spotegowac i poglebic twoje leki tak ze mozesz sobie pod ich wplywem zrobic cos glupiego a z drugiej moga cie z nich wyleczyc.
Nie no, mimo wszystko zalecałbym psychodeliki - w odpowiedniej oprawie nie powinny ci bardzo zaszkodzić, a mogą też wyleczyć. Przy czym: nie bierz samemu tylko w spokojnym otoczeniu i warunkach, z kimś zaufanym (a nie z kimkolwiek, to duża różnica), kto ewentualnie pomoże ci zwalczyć ataki bad tripa, eksperymentuj z małymi dawkami i zdecydowanie rzadko. Podkreślam, że należy zachować daleko idącą ostrożność, a najlepiej nic nie brać, bo to jednak jest duże ryzyko przy stanach depresyjno-lekowych.
Ponieważ szwankuje ci układ pokarmowy, więc grzyby/DXM raczej odpadają. Kwas chyba nie robi wielkiej sieki w jelitach (bo i jak, kawałek papieru), ale może być zbyt mocny (długo działa). Zostaje szałwia - jest w miarę bezpieczna działa tylko kilkanaśce minut (za to mocno, ale nie od razu przy pierwszym paleniu).
Chciałbym mocno podkreślić, żebyś zachował ogromną ostrożność, jeżeli mimo wszystko się zdecydujesz. Z psychodelikami nie ma żartów. Najlepiej sobie mimo wszystko darować.
Jakiej natury są te twoje lęki i depresje, skąd się biorą? Często się zdarzają? Od dawna?
Adam Selene pisze: Nie no, mimo wszystko zalecałbym psychodeliki - w odpowiedniej oprawie nie powinny ci bardzo zaszkodzić, a mogą też wyleczyć.
A tak to co ci zostało...hmm...niech pomyślę...opiaty ?
Ale : NA PEWNO NIE PSYCHODELIKI !
najlepiej benzo albo opiaty.
w ogole jak masz stany depresyjno-lekowe to obowiazkiem lekarza jest przepisac ci jakies benzo.
electric_terrorist pisze: pal mj ;]
skoluj sobie N2O moze
no i MDMA ;]
Logika Valium, a nie LSD: narkotyki, artyści, mieszczaństwo i codzienność do znieczulenia [WYWIAD]
Młodzież i marihuana w Polsce – jak realnie minimalizować ryzyko?
Marihuana to gorsze wyniki w nauce i stres emocjonalny
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci
Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią
Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka
W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.