Sniff drażni śluzówkę, miej to na uwadze :-D Poza tym wszystko co chciałbyś wiedzieć zostało napisane w temacie ;-)
Ale od siebie dodam, że jak jeszcze masz z kim się bawić to lepiej z ziomblem usiąść do tego. Może i będzie słabo, ale za jakiś czas pewnie będziesz jak większość tego forum; samotnie zarzucał dragotyki, więc wtedy przyjdzie czas na mocne doznania przed ekranem pcta :rolleyes:
Mies van der Rohe
W dodatku ta metoda podania jest O WIELE bardziej wydajna w przypadku 2C-X'ów, no i wjazd jest gwałtowny, ale raczej przyjemny. Niestety czas działania znacznie się skraca.
Jednak imo 15mg to za mało nawet na podanie sniffem, raczej celuj w 30mg bez kumpla. ;)
Trochę późno, ale może się komuś innemu przyda - 15 mg sniffem jest fajne na urozmaicenie obowiązków, zresztą 30 mg też jest dosyć trzeźwe, tylko już fraktale porządne latają, a przy 15 mg jest tylko pływanie otoczenia, wyostrzenie i lekkie przesunięcie odcieni kolorów. Ogólnie nie spodziewaj się kosmosów, żeby mentalnie coś posmyrało mocniej trzeba wciągnąć ze 40+ mg, tym niemniej przy 30 wizualnie jest bombowo. W głowie w sumie luz (dlatego fajnie 2C-D z czymś połączyć albo na nim medytować, bo inaczej to tylko kolorowa zabawka), ale te fruwające wszędzie fajerwerki są piękne. Zazwyczaj, gdy psychodeliki dochodzą do takich wizualów, to już wchodzi mocna synestezja i zanik ego, a tutaj nic - można sobie podziwiać na trzeźwo praktycznie. No i oczywiście jest też tradycyjne poczucie ciała, zmieniony dotyk itd., generalnie cały pakiet poza mindfuckiem.
2015 sie 04, 01:55
A, jeszcze jedno - zbadałem dziś dla dobra nauki jak się prezentuje waporyzacja 2C-D (w e-fajce). Parę mg soli zapodałem do liquida (wolna zasada następnym razem), rozpuściło się od razu bez mieszania nawet i nawet nie zatkało grzałki (amfetaminy i biedaketony zazwyczaj zamieniają w ten sposób grzałki w jednorazówki, chyba, że ktoś lubi wapować spaleniznę). Wejście jest gorsze niż donosowo, spory dyskomfort na serduchu i ogólny niepokój (chociaż donosowo może też to czuć, tylko ból śluzówki a potem spływ skutecznie odwracają uwagę), ale na szczęście trwa to tylko kilka-kilkanaście minut (zależnie od tego ile naraz zaciągasz i w jakich odstępach). Potem godzina luźnego peaka i baseline. Może z większą dawką dobiłoby do półtorej godziny. Całkiem przyjemna metoda podania, można sobie bardzo wygodnie regulować siłe tripa na bieżąco aż do oczekiwanych rezultatów, tylko smak jest O-CHY-DNY - masakra. Dodam, że potrafię zjeść opakowanie Acodinu na samej ślinie bez popitki (choć już sto lat nie jadłem), chusteczki z benzydaminą przeżuwam, a koda wyekstrahowana z antka to mi nawet smakuje... więc jest naprawdę źle
I w przeciwieństwie do kanna i większości innych proszków wapowanych e-fajkiem, waporyzacji najpierw ulega 2C-D (podejrzewam, że inne fenetylki też będą tak miały), bo np. jedno sypnięcie paru mg kanna się wapuje przez kilka kolejnych zalań do pełna i nie da się tego przyspieszyć, bo już i tak leci na temperaturze bliskiej spalenia materiału. Ogólnie wapowanie kanna w e-fajce to dobre ćwiczenie na pojemność płuc
2015 sie 19, 12:39 / scalono
W każdym razie zmieniam zdanie w kwestii smaku przy wapo, przy kolejnym podejściu można przywyknąć, negatywne efekty na wejściu też jakby zniknęły. Tym razem rozpuściłem ~150 mg w 2 ml 50/50 pg/vg, naprawde świetnie wchodzi i możliwość regulacji intensywności na bieżąco jest kapitalna. To chyba będzie moja ulubiona droga podania, bo nosem jednak jest mniej przyjemnie, dłużej się utrzymuje niedrożność, a gardło dochodzi do siebie po kilku sekundach. Do rektalnego podania trzeba się przygotować, więc zdecydowanie polecam wapo.
Nota bene przetestowałem też jakiś czas temu 2C-D w konkretnej ilości (110 mg doustnie + 40 donosowo) i muszę potwierdzić, że jest to solidna propozycja sama z siebie, tylko faktycznie trzeba trochę go zużyć. Bodyload taki sam jak przy małych dawkach, czyli niewielki.
GruntToZiemia pisze: A, jeszcze jedno - zbadałem dziś dla dobra nauki jak się prezentuje waporyzacja 2C-D (w e-fajce). Parę mg soli zapodałem do liquida (wolna zasada następnym razem), rozpuściło się od razu bez mieszania nawet i nawet nie zatkało grzałki (amfetaminy i biedaketony zazwyczaj zamieniają w ten sposób grzałki w jednorazówki, chyba, że ktoś lubi wapować spaleniznę). Wejście jest gorsze niż donosowo, spory dyskomfort na serduchu i ogólny niepokój (chociaż donosowo może też to czuć, tylko ból śluzówki a potem spływ skutecznie odwracają uwagę), ale na szczęście trwa to tylko kilka-kilkanaście minut (zależnie od tego ile naraz zaciągasz i w jakich odstępach).
Druga sprawa - nie wierze, że po paru mg soli dodanych do liquida coś w ogóle poczułeś po paru machach.
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Od daru bogów do codziennej ucieczki. Co antropologia mówi o naszym związku z alkoholem
Naukowcy ostrzegają: „pożycza energię” kosztem nocnej regeneracji i napędza błędne koło
Kofeina wpływa na jakość nocnego wypoczynku i może skracać sen lub utrudniać zasypianie - wynika z badań. Jednak nawet przy pozornie prawidłowej długości snu może zmniejszać aktywność wolnofalową i przesuwać obraz EEG w stronę bardziej czuwającego mózgu – oceniła ekspert prof. Donata Kurpas.
Po zjedzeniu tego grzyba zaczniesz widzieć „malutkich ludzi”. A nawet nie zawiera psychodelików
Wyobraź sobie, że po zjedzeniu dziko rosnącego grzyba nagle zaczynasz dostrzegać wokół siebie… miniaturowe postaci. To jednak nie wina znanych substancji psychodelicznych – przypadek Lanmaoa asiatica całkowicie przeczy chemicznej logice.
Czysta fikcja. Dlaczego MSWiA udaje, że nie ma rąk ubrudzonych wojną z narkotykami?
Klasyczny urzędniczy unik w Polsce opanowano do perfekcji. Gdy obywatele pytają o absurdalne koszty i społeczne dramaty wynikające z obecnej polityki narkotykowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) zasłania się procedurami: „Idźcie do Ministerstwa Zdrowia”. Problem w tym, że w rzeczywistości nie lekarze w kitlach, ale policjanci w mundurach zamykają rocznie tysiące ludzi za przysłowiowego grama. Czas wreszcie zacząć o tym rozmawiać.
