Psychodeliki - uzależnienie.

Homocykliczne substancje psychoaktywne, oddziałujące agonistycznie na układ serotoninowy w mózgu.
Więcej informacji: Fenyloetyloaminy w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Psychodeliki

Posty: 135 Strona 10 z 14
Rejestracja: 2013
  • 581 / 80 / 6


Skłaniasz się ku opinii NIEKTÓRYCH ekspertów, zdania są podzielone.

Psychedelics and Mental Health: A Population Study:
The classical serotonergic psychedelics are not known to cause damage to the brain or other organs of the body, or cause withdrawal symptoms, elicit addiction or compulsive use
Prof Jerzy Vetulani
Halucynogeny nie powodują uzależnienia fizycznego, nie wywołują też uzależnienia psychicznego u zwierząt. U człowieka w grę może wchodzić uzależnienie od kontekstu.
Wielu ze 'specjalistów', szczególnie odpowiedzialnych za tworzenia kryteriów - jeśli dobrze rozumiem proces - są tak zawaleni dosłownie WSZYSTKIM, że nie mają czasu ani możliwości żeby zagłębić się w temat wystarczająco głęboko żeby go zrozumieć. Uważam więc, że wyższość nad opinią ekspertów medycyny ogólnie mają eksperci poświęcający swoją karierę studiowaniu uzależnień i narkotyków. I opinię tych drugich jestem w stanie potwierdzić ze swojego doświadczenia, jak niejeden stąd podejrzewam.
Rejestracja: 2014
  • 3947 / 705 / 2


Kocham 2C-P, gdyby nie tolerancja i codzienne obowiązki, to wolałbym mieć te niesamowite umiejętności jak po 2C-P. Problem ogarnięcia rozmazu psychicznego przy np. 14-16mg załatwiłem kiedyś karbamazepiną. Nie wiem, nie czułem się terminatorem, jak brałem więcej niż 30mg. Nie sądzę także, żebym miał wtedy tolerancję, bo tak mnie klepnęło, że ogólnie straciłem świadomość na długo. Ale to, co pamiętam, że podróżowałem przez Galaktykę, to było niesamowite. I jeśli chęć odczucia tego ponownie można podciągnąć pod uzależnienie, to zapewne tak jest. Mnie ani papierosy (nie palę), ani alkohol(nie piję), ani 3MMC(przerobiłem ze 100g i jak zdelegalizowali to już bk- nie walę), przyjazne stimy z fenyloetyloamin: nie uzależniły w ogóle. Co innego 2C-P, mimo że już długo nie brałem, to ciągle myślę o tym, jak doskonały jest świat po tej substancji i ile cudownych rzeczy można zrobić. Poza tym - przynajmniej wg. mnie, ta substancja jest idealna do nauki - jeśli ogarnie się nakładkę w postaci tego, jak wygląda świat rzeczywisty mimo, że wszystko się rusza heksagonalnie.

Niemal połowa Kanadyjczyków wciąż kupuje marihuanę na czarnym rynku

Prawie połowa kanadyjskich konsumentów marihuany dokonuje zakupów na nielegalnym rynku, wynika badania National Cannabis Survey opublikowanego w czwartek (15 sierpnia) przez Statistics Canada.
Rejestracja: 2017
  • 193 / 30 / 0


No cóż, uzależnić się można. Ja latam solidnie od marca, przerobiłem kilka mg lizerów, z 1g mipro i kilka innych wyskoków. Do tego nie żałowałem sobie DXMu. Inne filtry rzeczywistości również konsumowałem, ale psycho to jest to. Jeśli ciągle wyczekuje się kolejnego przyjebania, nawiedzają natrętne myśli i wspomnienia związane z sajko to oznaka wjebania. Gdyby nie tolerka, to brałbym co chwilę. Gdy sajko zaczyna działać odczuwam swoiste spełnienie, przewietrzenie umysłu. Nie powiem, że nie wyobrażam sobie życia bez tego, ale taka wizja wydaje się dość smutna.

Pierwsze podróże uczyły poruszania się po psychodelicznym światku, dawały ekscytację związaną z tym pięknym odbiorem bodźców. Czy dzięki psychodelikom poznałem siebie? Raczej absolutne nie, aczkolwiek niektóre poglądy uległy małym zmianom lub wzmocnieniom. Żeby świadomość samego siebie uległa istotnym zmianom trzeba chyba mieć niezłe klapki na oczach przed podjęciem eksperymentów.

Obecnie traktuję to raczej czysto rekreacyjnie. Jest to dla mnie wysokiej jakości rozrywka z delikatnymi pozytywnymi długofalowymi akcentami i swoiste hobby. Nie łudzę się, że dzięki psychodelikom poznam jakąś prawdę objawioną, odkryję sens życia czy naprowadzę je na właściwe tory ((zresztą co to znaczy "właściwe"?)). Owszem, podejście do niektórych spraw zmienia się, ale nie ma co robić z siebie frajera. Ćpańsko, jak ćpańsko.

Aktualnie staram się nauczyć niemyślenia. Zbyt często myślę o psychodelikach, co zwyczajnie bywa nudne, męczące i wprowadzające monotonię w umyśle. To jedyny minus związany z uzależnieniem od sajko, który dostrzegam.
Rejestracja: 2009
  • 1772 / 221 / 0


Taka obserwacja np. w kontekście części powyższej wypowiedzi : fani psychodelików (a konkretniej kategoria tzw. oświeconych ćpunów) są mistrzami odpowiadania na pytania, które nikt nie zadał. Ponadto często ich przerośnięte ego (które występuje w zaskakująco wysokiej częstotliwości, wbrew wszystkiemu czym jakoby są i co powodują psychodeliki lol). A to tylko niektóre z wypaczeń jakie występują u osób nadużywających tego typu środki.

Wracając jednak do meritum tematu to w swej narkokarierze miałem okres intensywnego romansowania z psychodelikami. Gdzie w zasadzie podobnie jak u Indian z amazońskiej puszczy ćpałem to dla fajnych kolorków, a uczucie odkrywania czegoś (uczucie oświecenia czy tam mistycznego doświadczenia), było głównym triggerem motywującym do ćpania tego. Czyli de facto w jakiś tam sposób karmiłem swój układ nagrody, ergo sensownym jest mowa o uzależnieniu psychicznym.
Rejestracja: 2014
  • 3947 / 705 / 2


Po co powielasz ten mit o oświeconych ćpunach. Prywatnie nie znam osoby, która brałaby psychodeliki tylko dla wyjebania i fajnych kolorków. Osoby, które biorą w moim otoczeniu psychodeliki to zazwyczaj ludzie wykształceni, którzy nadal się kształcą. Zresztą adekwatne jest: podróże kształcą, ale tylko ludzi wykształconych.

Psychodeliki napędzają nie tylko rozwój duchowy, ale także intelektualny!
Rejestracja: 2016
  • 633 / 66 / 0


A ty Blackgoku? Jeśli nie jesteś wjebany w psychodeliki to ja nie jestem ani w kodę ani w dysocjanty ani w gta V.

Natomiast jeśli chodzi o mnie po okresie cotygodniowego sajko stwierdziłem ze jeśli nie jestem na sajko moje ego jest tak przeogromne, ze zupełnie nie jestem w stanie zmienić swoich poglądów. Także z bólem serca i szyszynki robię przerwę.
Rejestracja: 2018
Użytkownik nieaktywny
  • 1010 / 196 / 2


Od psychodelików zaczynałem swoją "przygodę" z narkotykami i szczerze mogę powiedzieć, że byłem od nich psychicznie uzależniony do tego stopnia, że potrafiłem tripować cały weekend na festiwalu muzycznym (najpierw tryptaminy, potem fenyloetyloaminy i w końcu to i to + podbijanie dexem), potem 5 dni przerwy i to samo, a jak już nic nie klepało to się resetowało tolerkę changą.
90% moich tripów to byłą zabawa, kolorki, itp. Te 10% to jedyne kilka pierwszych tripów gdzie faktycznie coś tam z nich wyciągnąłem, bo wcześniej naczytałem się Grofa, ale niewiele to mi dało, skoro było tylko drogą do wjebania w politoksykomanie, bo jak psajko zaczęły mi w końcu szkodzić to zacząłem się "leczyć" benzodiazepinami i opioidaimi, a w międzyczasie były stimy, ketony i cała masa innych gówien.
Na ten moment staram się leczyć z uzależnień od opio i benzo (chociaż kiepsko to wychodzi), ale psychodelików (ani mj) nie ruszałem kilka lat i nie zamierzam ich już raczej nigdy brać.

Uzależnienie to nie tylko substancja, to emocje i przyjemność, która towarzyszy ćpaniu, dlatego dosłownie od wszystkiego można się uzależnić psychicznie i ja wcale nie jestem wyjątkiem w tej kwestii, bo w specyficznym środowisku oprócz mnie sporo osób tak funkcjonowało i w końcu prawie każdy wylądował w psychiatryku, na detoksie czy w ośrodku.

"Bo kto nie robi przerwy ten szybko traci nerwy"
Rejestracja: 2018
  • 139 / 25 / 0


11 maja 2014KapitanAizen pisze:
Właśnie ja poruszyłem dyskusję na ten temat bo sam nie do końca dowierzam słowom ludzi, którzy deklarują się jako uzależnieni od psychodelików.
Dziś odkryłem ten temat.

Człowiek uzależnia się od wszystkiego dosłownie. Nie każdy, ale nauka zna i opisała dokładnie przypadki, tak niedorzecznych uzależnień a do tego tak silnych, ze wybitni specjaliści nie potrafili wyciągnąć takich ludzi z tych nałogów, bez długich terapii.

Oczywiście ze psychodeliki mają głęboki potencjał uzależniający, ale o tym potem.
11 maja 2014KapitanAizen pisze:
Raczej każdy się zgodzi, że uzależnienie charakteryzuje się:
- problemami z kontrolowaniem dawek
- problemami z kontrolowaniem częstości używania
- problemami z ograniczeniem sytuacji, w których zażywa się daną substancję
- natrętnymi myślami o kolejnej intoksykacji
- kontynuowaniem używania pomimo wystąpienia silnych przeciwwskazań ku temu (w szczególności zdrowotnych lub społecznych).
- utratą umiejętności odczuwania pełni szczęścia na trzeźwo
Bardzo dobra definicja
11 maja 2014KapitanAizen pisze:
Jak dla mnie jest kilka argumentów za tym, że uzależnienie od psychodelików nie jest realnym problemem.
1.Literatura
a)
WHO(Światowa Organizacja Zdrowia) określa uzależnienie od substancji halucynogennych jako słabo wyrażoną zależność psychiczną, przy braku zależności fizycznej i braku zwiększenia tolerancji (LSD, meskalina).
Tak, nie może być mowa tu o uzależnieniu fizycznym. Niech WHO przyczyni się do legalizacji LSD i meskaliny a wtedy niech jeszcze raz to napisze, opierając się wynikami sprzedaży i częstotliwością zażywania. Szczególnie ze meskalina jest bardzo trudno dostępna, a tam gdzie jest dostępna z zasobów naturalnych, występuje inna mentalność i religijne przeznaczenie tego halucynogenu. Więc i spożycie jest ściśle regulowane przez tamtejszą tradycje. Opierając się na wyniki z czasów legalności LSD, to nie trudno się nie zgodzić ze stwierdzeniem, ze nie tylko LSD było konsumowane w ogromnej skali, ale stworzyło nowa epokę New Age, która dzięki intensywnym badaniom naukowym, zdołała się jako jedyna szkoła psychologii obronić w sposób całkowicie ściśle naukowy, udowadniając ze człowiek tworzy swoją świadomość w pięciu etapach, zwanymi dalej matrycami okołoporodowymi. W dalszych badaniach wyjaśniono znaczenie i powstawanie odmiennych stanów świadomości i od tej pory nowy nurt wpisał się jako 5 nurt psychologiczny zwany psychologią transpersonalną. Wybuchła panika :old: bowiem pierwszy nurt psychologiczny, sięgnął do leczenia wielu chorób w tym schizofrenii paranoidalnej przy pomocy LSD. Natychmiast więc zdelegalizowano LSD i zakazano prowadzenia dalszych badań przy pomocy LSD na ludziach.

WHO więc może podawać takie wnioski jedynie w czasie obecnym, kiedy i dostęp do tych halucynogenów jest nielegalny. Pomijam meskalinę, bo ona zawsze była trudno dostępna dla ogółu świata.
11 maja 2014KapitanAizen pisze:
c)
Samopodawanie związków chemicznych wywołujących tzw. preferencje miejsca u zwierząt doświadczalnych
Preferencja miejsca polega na tym, iż zwierzę po pewnym czasie preferuje klatkę z wodą zawierającą narkotyk względem klatki zawierającej czystą wodę. Wszystkie substancje o działaniu „nagradzającym”, czyli narkotyki dają pozytywny wynik w tym teście z wyjątkiem substancji halucynogennych...
źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Uzale%C5%BCnienie
Od czasu kiedy zakazano badania przy pomocy halucynogenów nad człowiekiem, zakazano tez takich badań nad zwierzętami. Zwierzęta tez w większości porządków zupełnie inaczej reagują na halucynogenny jak człowiek. Słoń umiera w kilka sekund od 50 mcg LSD :old:

Takie badania udowadniają wyłącznie ze kofeina na pająka jest 100x silniejsza jak LSD, bo na LSD buduje prawie całkowicie pajęczynę prawidłowo a na kofeinie przypomina to dzieła współczesnej sztuki rzeźby i malunku :old:

Pies nie reaguje na LSD wcale itp itp
11 maja 2014KapitanAizen pisze:
c)2. Tolerancja
Uniemożliwiająca stosowanie narkotyku w ciągach.
3.Dowód społeczny.
a)Terapeuci od uzależnień, z którymi rozmawiali moi znajomi/ lub ja twierdzili, że nie pamiętają aby ktoś do nich się zgłosił z problemem uzależnienia od psychodelików.
b) Pomimo taniości części substancji z tej grupy ciągi są czymś bardzo rzadkim.
4.Body load, wolny początek działania.
5.Osobiste obserwacje.
Nie znam osoby, która zażywałaby psychodeliki w sposób:
a)znacznie pogarszający jej stan zdrowia fizycznego lub psychicznego
b) powodujący problemy społeczne
i pomimo zdania sobie sprawy, że dzieje się to za ich sprawą kontynuowała ten proceder.
Tak, psychodeliki zgodnie z nurtem psychologii transpersonalnej, nie są same w sobie szkodliwe. To sprawia, ze negatywne skutki są naprawdę trudne w zaobserwowaniu, ale występują. Zacznijmy od tego, ze jak ktoś czytający temat tego nie wie, to wszystkie opierają się o zwiększenie w naszych mózgach poziomu serotoniny. Serotonina odpowiada za przekształcanie sygnału elektrycznego na sygnał chemiczny. Czyli jest kluczowym czynnikiem naszej pracy mózgu i świadomości. To główne jej działanie ale nie jedyne. Ma również właściwość następującą- gdy napotka na zdrowy i nieprzyłączony neuron do sieci neuronowej, natychmiast go przyłącza do tej sieci. Ta właściwość zazwyczaj jest korzystna - zwiększa nasza inteligencje poprzez zwiększenie ilości aktywnych neuronów. Nie mniej jednak, czasem zdarza się, ze ta zmiana jest niekorzystna, człowiek po takim doświadczeniu jest inny i często wykazuje oznaki choroby psychicznej. Pisanie więc ze jest to tylko korzystne jest nieprawdziwe :old:

Tak jak napisałem, dziś odkryłem ten temat. Swoje notatki z czasów studiów mam zachowane i jako ze temat bardzo mnie fascynował, mam je bardzo dobrze udokumentowane do roku 2005. Całość mam wywiezione na działkę, ale nawet dla własnej przyjemności i przypomnienia sobie wielu faktów, opartych wyłącznie na badaniach potwierdzonych, wraz z źródłem każdej informacji chętnie to sobie przypomnę.
Rejestracja: 2018
Użytkownik nieaktywny
  • 124 / 16 / 0


Psychodeliki prawdopodobnie powodują ultraplastyczność stąd też łatwiej może być utrwalony szlak "przyzwyczajenia". Ale nadal nie mówimy tu o uzależenieniu.

A co do przyzwyczajenia: to chodzi o przyzwyczajenie do tego stanu. Że podczas tripa jest lepiej niż na trzeźwo. Ja tak to rozumiem.
Rejestracja: 2018
Użytkownik nieaktywny
  • 1010 / 196 / 2


No to na jedno wychodzi przecież. Uzależnienie psychiczne = przyzwyczajenie do stanu, emocji, przyjemności. Nie ma tu większego znaczenia CO bierzesz tylko DLACZEGO. Jeżeli po CZYŚ jest Ci lepiej i kompulsywnie powielasz ten schemat byle tylko gonić za przyjemnością to jesteś uzależniony.

Widzę, że ciągle "psychonauci" próbują się oszukiwać na wszelkie możliwe sposoby, żeby tylko nie przyznać, że są zwykłymi narkomanami.

Słyszałem też teorie, że badtrip skutecznie chroni przed uzależnieniem. Na jakiś czas może to faktycznie być przeszkodą (szczególnie jeżeli ktoś się jeszcze nie zdążył uzależnić i nie ma do tego predyspozycji to może sobie odpuścić psychodeliki po jednym badtripie), ale z tym jest podobnie jak ze skrętem po opio, benzo czy kacu alkoholowym. Powtarzasz sobie "nigdy więcej" a za miesiąc zapominasz jak chujowo się wtedy czułeś i znowu sięgasz po substancję, bo odpalił Ci się jakiś wyzwalacz, który smyra uzależnienie psychiczne i kierujesz się tylko i wyłącznie emocjami, a nie zdrowym rozsądkiem.
Posty: 135 Strona 10 z 14
Wróć do „Fenyloetyloaminy”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości