nie cytuj posta znajdującego się bezpośrednio nad Twoim - misspill
kwasiki zwykle nieźle gadają, szkoda że zawsze w ogromnym uproszczeniu, a często też nieprawdę.
jakaś prawda w tym, co piszesz, pewnie jest.
za dużo tu założeń, mających prawdopodobnie zastosowanie wyłącznie w stosunku do twojej osoby.
Jeśli przeszkadza Ci Twój onanizm to może zwróć się ku medytacji, jodze i powoli ograniczaj stosunki seksualne z samym sobą. Ci cali buddyści chyba też rezygnują z seksu, bo cośtam. Bo chcą się wyrwać z Samsary, bo życie jest złe i bez sensu dawać nowe życie.
Na pewno nie masturbuj się w celu rozładowania stresu itp. To najprostsza droga do uzależnienia w przypadku absolutnie wszystkiego - jedną z cech osób uzależnionych jest nieumiejętność radzenia sobie z problemami i tzw. nałogowe kontrolowanie uczuć - czyli masz problem - ćpasz, uprawiasz seks/samogwałt, grasz w gry komputerowe itp., zamiast ten problem rozwiązać.
SSRI mogą wywołać u Ciebie PSSD (poczytaj o tym), a wypieranie własnej seksualności też nie prowadzi do niczego dobrego. Znam przypadek dziewczyny, która po pewnym zdarzeniu chyba bardzo próbowała się zrazić do seksu i swojej seksualności i potem miała spore problemy z przywróceniem jej.
Wybierz:
1. chcesz być uszkodzony przez antydepresanty, z niskim libido (ewentualnie niesprawny seksualnie),
2. chcesz do końca życia być niedojrzałym gamoniem, który po spięciu z jakimkolwiek urzędnikiem krzyczy a potem idzie do domu walić konia przez łzy,
3. chcesz w końcu dojrzeć i nauczyć się rozwiązywać własne problemy?
gynoid owszem masz racje ze leki a szczególnie SSRI to zwyczajna chemiczna kastracja... onanizm to w moim przypadku sposób radzenia sobie ze stresem i napieciem psychicznym..inni wybierają narkotyki,alkohol itp mnie sie spodobał ten sposób znieczulania sie.. walcze z tym i oczywiscie wiem ze to samo zło,ale walka nie jest prosta o czym kazdy nałogowiec doskonale wie... jestem "czysty" juz tydzień i dla mnie to wielki sukces ..wierze ze wytrwam w tym postanowieniu na zawsze...
pozdrawiam
TO NIE JEST ZŁO! Z punktu widzenia natury jesteśmy po to, żeby się rozmnażać (a do tego z reguły niezbędny jest seks), a jeśli nie możemy sobie tego zapewnić - to wybieramy masturbację, która też jest naturalna! Na pewno bardziej naturalna niż SSRI... Nawet mój wykastrowany kocurek gwałci czasem pościel, bo taka jego natura!
Gwałć się, ale nie po to żeby rozładować stres, tylko dla przyjemności. I rzadziej. I nic więcej nie musisz - żadnych leków, żadnej masturbacyjnej abstynencji do końca życia. Chcesz się uszkodzić? A jak Ci sperma pod ciśnieniem uderzy do głowy? A jak znajdziesz kiedyś jakąś kobietę, z którą będziesz chciał uprawiać seks, ale nie będziesz mógł (bo w głowie będzie pojawiało się wciąż poczucie winy) - wtedy dopiero zaczną się problemy!
Po prostu można się onanizować i można ćpać, ale nie w chwili, gdy mamy problem.
2. Skutki odstawienne - bo jak wiadomo SSRI nie wywołuje uzależnienia, czyli nie jest to zespół abstynencyjny, ale jak zwał tak zwał - można pominąć stosując jak najbardziej powolne schodzenie z dawek. I niekoniecznie są spowodowane nagłym spadkiem neuroprzekaźników, bardziej jak pisałeś rozregulowaniem pewnych funkcji mózgu (bo przecież podobne efekty mogą pojawiać się na początku brania).
Co do ogólnej skuteczności leków antydepresyjnych, na pewno na swój sposób jakoś działają i pomagają. Myślę, że placebo też odgrywa tutaj dużą rolę, gdyż pozwala nam wierzyć, że nasz stan będzie lepszy i tym samym polepsza ogólne nastawienie i poprawia pozytywne myślenie. A nie było by dodatniego efektu placebo, gdyby pacjent stwierdził, że lek nie działa w ogóle.
Osobiście niedługo prawdopodobnie odłożę na jakiś czas paro itp, żeby sprawdzić na swoim przykładzie, czy po tak -w miarę długim- okresie stosowania, mój stan psychiczny i umysłowy (bez dragów) uległ zmianie, i czy na lepsze bądź wręcz przeciwnie.
Co do leków - SSRI zwiększają stężenie serotoniny w synapsach. Nienaturalne zwiększenie poziomu serotoniny (mniej lub bardziej wybiórczo - to już inna sprawa) powoduje szereg efektów ubocznych ale i adaptację w postaci zmniejszenia liczby receptorów. Dlaczego czasami to poprawia nastrój, tego nie wie nikt. Jeszcze. Btw. czy jest na forum jakiś osobnik, który wyleczył się SSRI na STAŁE?
Co do masturbacji. Jeśli to sposób na rozładowanie napięcia seksualnego np przy braku partnera, to si. Ale nałogowa masturbacja to co innego. To sposób na rozładowanie STRESU bez satysfakcji seksualnej. Nałogowi onaniści nie walą konia bo im się chce seksu, tylko żeby się znieczulić - jak niektórzy robią to przy pomocy substancji psychoaktywnych. Jeśli wypijesz czasami kieliszek wina żeby lepiej zasnąć jest ok, ale jak chlejesz dzień w dzień od samego rana to na pewno nie dlatego, że lubisz wódę. Nałogowy onanizm sprawia, że rośnie poziom prolaktyny, spada dopaminy a taki stan utrzymujący się chronicznie przez lata rozregulowuje całą gospodarkę neuroprzekaźnikową i najczęściej bywa przyczyną problemów w relacjach z partnerem.
Gwoli ścisłości - nie twierdzę, że narkotyki (w tym leki) czy onanizm to zło. W ogóle nic nie jest złe czy dobre. Dobro i zło definiuje fakt, czy coś nam pomaga czy szkodzi. Brutalna prawda jest taka, że najczęściej jesteśmy zmuszeni wybrać po prostu mniejsze zło i dlatego sięgamy po leki, bo życie bez nich po prostu szkodzi nam bardziej.
Czechy luzują prawo konopne. Duży krok naprzód, ale z gwiazdką
Śmierć na zamówienie. Z dostawą na oddział psychiatryczny
Rzetelna historia kryminalizacji konopi (USA + kontekst międzynarodowy)
Kofeina może pomóc w diagnozowaniu Alzheimera. Nawet umiarkowana dawka może mieć wpływ
Kofeina może wpływać nie tylko na koncentrację i poziom energii, ale także na wyniki badań neurologicznych. Włoscy naukowcy wykazali, że dawka odpowiadająca około dwóm filiżankom kawy wyraźnie zmienia sposób, w jaki mózg tłumi sygnały odpowiedzialne za ruch. Odkrycie może mieć znaczenie dla przyszłej diagnostyki choroby Alzheimera i innych zaburzeń neurodegeneracyjnych.
Mieszkańcy protestują. Sklep z marihuaną blisko parku i autobusów szkolnych
Grupa rodziców ze Scarborough sprzeciwia się planom otwarcia sklepu z marihuaną, który – jak podkreślają – miałby powstać naprzeciwko ruchliwej strefy autobusów szkolnych.
Psychologia w codziennym życiu: psychodeliczny zwrot
Kiedy Donald Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze w sprawie substancji psychodelicznych, internet eksplodował szybciej niż jakakolwiek konferencja prasowa. Nagłówki w mediach społecznościowych migały o „legalizacji narkotyków”, „rewolucji psychodelicznej” i „końcu tradycyjnej psychiatrii”. W rzeczywistości, jak podkreślały NPR (npr.org) i PBS, dokument nie legalizuje żadnej substancji. Przyspiesza on natomiast procesy badawcze, skraca ścieżki regulacyjne FDA i toruje drogę do szerszego stosowania rozszerzonego dostępu w przypadkach poważnych chorób psychicznych, gdzie inne metody zawiodły. Jednak w dobie natychmiastowych emocji to nie fakty, a pierwsze wrażenia decydują o reakcji ludzi.