Amfetaminy (różne) + Beta-ketony

Łączysz? Doradź!
patrz: Reguły działu i Spis treści

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Regulamin forum
  1. Staraj się określać połączenie jako pozytywne, bądź negatywne – bazując na doświadczeniu, uwzględniając czy miałeś dobry set&setting.
  2. Każda substancja się liczy, chyba że nie ogarniasz. Niewiadome ilości też należałoby podać.
  3. Nie doradzaj, jeśli to nie jest oczywiste. Łatwiej zapytać, aby dyskusja mogła nastać. To nie jest takie proste.
Posty: 113 Strona 1 z 12

 

Rejestracja: 2010
Użytkownik nieaktywny
  • 9 / 1 / 0

4-fluoroamfetamina + mefedron

Wczoraj miałem okazję wypróbować wyżej wymieniony mix. Gdzieś około 23:00 zjadłem obfity posiłek (celowo, planowałem zarzucić i chciałem przedtem coś zjeść bo potem to nie bardzo), a następnie przyjąłem około 125mg 4-FA. Proszek zamierzałem wciągnąć więc podzieliłem go sobie na dwie części. Co prawda czytałem wcześniej na H że tego nie można wciągać ze względu na towarzyszący ból, ale chciałem to sprawdzić osobiście. No i krecha poszła w prawą dziurkę. W tym momencie dowiedziałem się dlaczego ludzie odradzają tą metodę przyjęcia. Po sekundzie poczułem OGROMNY ból w nosie, jak by coś mi go wyżerało i rozrywało jednocześnie. Ból był taki że aż prawe oko mi się mocno załzawiło. Po 30 sekundach ból ustąpił bez śladu. Drugą porcję wtarłem w dziąsła. Dwie minuty później załapałem lekkiego nieogara (mam tak przy ładowaniu się większości stymulantów) który zwiastował szybkie nadejście efektów. Po 4 minutach nieogar ustąpił na rzecz narastającej stymulacji i jasności myślenia. Poszedłem do łóżka, wziąłem laptopa i zacząłem słuchać muzyki i cos tam obczajać na necie. Zauważyłem że 4-FA załadowała się znacznie szybciej niż standardowa amfetamina (zazwyczaj czuję początek po 5 min od zażycia). Odczuwałem przyjemne naładowanie, napięcie w mięśniach w całym ciele. Wkręciły się standardowe efekty jak po fecie, ale zauważalnie słabsze. Dodam tylko że w moim zdaniem 4-fluoroamfetamina to czysty stymulant. Nie odczuwałem wogóle euforii, tylko taką produktywną stymulację i nakręcenie. Wszystko robiłem szybciej, lepiej ogarniałem, miałem zwiększoną motywację (ale nie tak jak po A, niestety słabiej a spodziewałem się czegoś lepszego). Po około 1,5 godziny poczułem że faza jakby mnie puszcza. Potem że znowu narasta. Szybko się jednak zawiodłem bo efekty zaczeły jednak słabnąć. Nie chciało mi się jedynie spać. Rozczarowałem się trochę tą 4-FA (ogólnie jednak nie jest złe) zwłaszcza że ma ona ponoć działać na układ serotoninergiczny. Niestety wogule tego nie poczułem, czysty stymulant (A daje chociaż sporą euforię). O północy czując niedosyt zdecydowałem że w takim razie wypróbuję jeszcze mefa, bo miałem jeszcze go. Nigdy wcześniej nie testowałem tej substancji. Miałem jednak nastawienie raczej sceptyczne. Wciągnąłem około 100mg. Leżę w łóżku, słucham muzyki i czekam. Naszła mnie myśl "e, może to nie działa tak zajebiście jak piszą, może wogóle słabo zadziała". I nagle poczułem że coś się dzieję, jakby obraz się wolniej przesuwa, jak po alkoholu. I nagle BUUM, ale wjazd. Wszystko zwolniło, dosłownie. Jak by czas się zatrzymał. Do tego takie przyjemne uczucie w głowie, rozlewające się na całe ciało. Nagle całe moje ciało się niesamowicie rozluźniło, jakby się rozpływało, wtapiało w łóżko. Gdy przesuwałem wzrok po pokoju, obraz nie nadążał i odczuwalne było takie spowolnienie i smugi. I ten cielesny orgazm, dosłownie w całym ciele. Miałem także wrażenie że lecę do tyłu, że oddalam się od mojego łóżka, pokoju, od wszystkiego. Było to niesamowicie przyjemne ale przez chwilę bałem się tego. Coś jakbym umierał. Od razu pomyślałem sobie że w takim stanie mogę nawet umrzeć, przynajmniej zakończę życie przyjemnie. Potem doszły do tego różne myśli ta temat swojego życia, co mam poprawić, co ulepszyć. W głowie euforia, ale zupełnie inna niż po fecie itp. Czułem w całym ciele takie odurzenie, ujebanie. Kojarzy mi się to raczej z opiatami (aczkolwiek nigdy żadnego nie próbowałem). Oczy same mi się przymykały a głowa opadała to w jedną, to w drugą stronę. Po około 30 min wszystko zaczęło łagodnie opadać, ale tak że prawie tego nie zauważyłem. Zero zjazdu, dosłownie zero. Byłem ogromnie zaskoczony tym co się stało. Nie spodziewałem się czegoś takiego. Po niczym jeszcze tak nie miałem. Mef przerósł moje najśmielsze wyobrażenia. Na największej bani cały czas mówiłem do siebie w myślach "o kurwa, kurwa jak zajebiście". Zawsze myślałem że to tylko takie gadanie, a teraz doświadczyłem tego osobiście. Doszedłem do wniosku że meph to substancja mojego życia, absolutnie najlepsza z tego co dotychczas testowałem (a jest tego nawet sporo). O 3:30 postanowiłem dorzucić jeszcze jedną setę i przeżyć to jeszcze raz. I powtórka z rozrywki. Tym razem nasilenie efektów na wejściu było trochę słabsze, ale i tak wypierdoliło mnie w kosmos. Całe ciało rozluźnione, ale jakby z gumy. Dłonie i stopy dosłownie mokre, szczękościsk niemiłosierny. Po około 45 min główne efekty puściły ale pozostał bardzo dobry nastrój i stymulacja. Ponownie zero zjazdu, raczej łagodne lądowanie samolotem. Tej nocy już nie zasnąłem. Przyjemne samopoczucie utrzymywało się przez cały dzisiejszy ranek (nie spałem tej nocy ani minuty), zero zmęczenia lub potrzeby snu. Zero obniżenia nastroju czy depresji. Po prostu zajebiście. Dzisiaj poszedłem na zajęcia, i nie miałem ani trochę trudności w myśleniu i ogarnianiu tematu. Dzisiaj jednak, pomimo że mam jeszcze 1g mefa, nie ciągnie mnie do niego. Mam w głowie wspomnienie tej niesamowitej euforii, pamiętam to dokładnie a jednak nie mam ochoty powtarzać tego zbyt szybko. Taki stan wysycenia. To zresztą dobrze. Dodam jeszcze że podczas fazy miałem ogromną zajebistą psychodelę choć nie potrafię wytłumaczyć na czym ona polegała. Po prostu była, i była tak niesamowita że mogę śmiało powiedzieć że jeszcze takiej nie miałem. Z efektów ubocznych zaobserwowałem tylko obfite pocenie całego ciała ale zwłaszcza stóp i dłoni (rano wykąpałem się jeszcze, bardzo przyjemne doświadczenie), oraz silny szczękościsk i niekontrolowane ruchy szczęką które sprawiły że dzisiaj trochę boli mnie szczena. Wczoraj dokonałem przełomowego odkrycia, meph trwale zapisze się w mojej pamięci. Z pewnością na przebieg fazy wpływ miał także obfity posiłek jaki zjadłem przed intoksykacją. Ochroniło mnie to przed odczuwaniem zjazdu i deficytem energii.

 

Rejestracja: 2009
  • 990 / 18 / 0

krukmanek pisze:
Ja bym chciał wypróbować miksa składającego się z:
-ćwara dobrego mefa
-może do tego kot z połowy paczki acataru
Ja bym przy takim miksie był bardzo ostrożny.
Papaver Somniferum po miksie fety z kotem wyciągnął nogi.
A to w sumie podobny mix.

Narkotyki w przedwojennej Warszawie. Ile kosztowały i kto je zażywał?

Działkę kokainy można było dużo kupić taniej niż butelkę wódki. I kupowano. Ćpali przestępcy, ale też lekarze i urzędnicy państwowi. „Kokainistki rekrutują się przeważnie z najgorszych szumowin, morfinistki już z nieco lepszych sfer” – mówił szczerze przedwojenny diler. I nie krył nawet, ilu w Warszawie jest narkomanów.

Basista Red Hot Chili Peppers: mówiliśmy na siebie Bracia Wstrzykalscy

"Po wstrzykiwaniu sobie koki albo później, gdy jarałem crack, ogarniało mnie poczucie beznadziei i opętania. Te eksperymenty wywołują tylko smutek, nerwicę i fizyczny ból. Nie życzę tego nikomu. Nie zdawałem sobie sprawy, jakie spustoszenie w człowieku czyni ćpanie. Jak mogłem być tak głupi?"
Rejestracja: 2009
  • 482 / 2 / 0

Ostatnio miałem ciekawą przygode z fetką,otóż po waleniutych wszystkich ketonów feta nie działa tak jak kiedyś,nie ma tej fetowej euforii,spid jakiś taki niejaki,mnie ścieżka trzymała do 2h i musiałem dociągać,patrząc na znajomego było jasne że jedna setka go całą noc trzyma,więcej nie wciągał...a ja w noc zrobiłem całego grama dobrej,dobrej fety co jest moim życiowym rekordem,nad ranem położyłem się do łóżka,o 10,czyli 2 godziny po wciągnięciu ostatniej wielkiej ścieżki,mam wrażenie że ketony przyspieszają metabolizm amfetaminy,jedyny plus z tego taki że byłem ostro wyjebany i 0 zejścia,i to przy fecie 8-(
Rejestracja: 2006
  • 835 / 4 / 0

Wykańczasz się, wiesz? Twoja dopamina przestaje istnieć. Ketony to najbardziej zabójcze i uzależniające prochy.
Rejestracja: 2006
  • 835 / 4 / 0

Receptory się nie wyczerpują. To się nazywa uszkodzenie, albo degeneracja neuronów dopaminergicznych...

BS

Rejestracja: 2010
Użytkownik nieaktywny
  • 2775 / 14 / 0

Mogą też zostać na jakiś czas po prostu wyłączone. W każdym bądź razie żaden receptor nie jest w stanie wytworzyć hormonu ;-)
Ostatnio zmieniony 20 października 2010 przez BS, łącznie zmieniany 1 raz.
Rejestracja: 2010
Użytkownik nieaktywny
  • 43 / / 0

Czytałem kiedyś na forum Szampańskiego Krisa (jakieś 2 lata temu), że ten miks jest najbardziej zbliżony do MDMA. Czy ktoś może zaprzeczyć, lub potwierdzić? Czy ktoś ma w ogóle doświadczenie w miksie metylon + jakiś stymulant? jeżeli tak to dajcie znać w jakiej kolejności powinno się brać? Gdzieś kiedyś czytałem, że najlepiej wrzucić najpierw stymulant i dopiero jak się załaduje dorzucić metylon.

scalono - surveilled

Ok widzę, że nikt nie odpowiada, więc napiszę jakie były moje odczucia po tym miksie: wrzuciłem na początek 120mg 4-FA, następnie jakieś 15 minut później jak zaczęło się wkręcać dorzuciłem 300mg metylonu. Miks bardzo przyjemny, ale chyba nie tak przyjemny jak metylon + butylon. W odróżnieniu od samego metylonu pik na miksie 4-FA metylon trwał jakieś 2 razy dłużej i co dziwne miałem dużo mniejszą suchość w ustach niż po samym metylonie. Zejście bez tragedi, zwały psychicznej nie odnotowałem.
Rejestracja: 2009
  • 4 / / 0

hej!

czy mix tych dwoch substancji ma jakikolwiek sens? Jaka ewentualna kolejnosc przyjecia? Przyjecie caps.

Pozdrawiam

johny
Rejestracja: 2007
  • 380 / 11 / 0

nie ma to sensu. bk-MDMA jest słabszą cząsteczką i nie wpłynie na zwiększenie mocy tego miksu.


na eng wiki jest taki teskt:
Methylone acts as a mixed reuptake inhibitor/releasing agent of serotonin, norepinephrine, and dopamine.[2][9] In comparison to MDMA, it has approximately 3x lower affinity for the serotonin transporter, while its affinity for the norepinephrine and dopamine transporters is similar.[2][9] Notably, methylone's affinity for the vesicular monoamine transporter 2 (VMAT2) is about 13x lower than that of MDMA.[2] The results of these differences in pharmacology relative to MDMA are that methylone is less potent in terms of dose, has more balanced catecholaminergic effects relative to serotonergic, and behaves more like a reuptake inhibitor like methylphenidate than a releaser like amphetamine; however, methylone has relatively robust releasing capabilities,[9] perhaps due to its ability to phosphorylate the monoamine transporters being similar in potency relative to MDMA.
Lepiej więc będzie zajebać większą dawkę MDMA niż bawić się w taki miks ;)
Rejestracja: 2007
  • 380 / 11 / 0

mef + MDMA?

co sądzicie?
Posty: 113 Strona 1 z 12
Wróć do „Miksy”
Na czacie siedzi 49 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości