Detox od trawy

...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 5961 Strona 563 z 597
Rejestracja: 2014
  • 2747 / 208 / 0


Słyszę to już nty raz od Ciebie a i tak jarasz, weź się zastanów.
Rejestracja: 2018
  • 23 / 11 / 0


Spoiler:
Siema, nie wiem ile jarałeś ale ja przejarałem całe "młodzieńcze lata" i mogę coś Ci powiedzieć z własnego doświadczenia.
Zajebiście, że działasz, jakiś sport, hobby. To pomaga utrzymać się na wodzie, nie tonąć. Ja po prawie 7 latach jarania mam już lekko ponad 4 miechy detoxu i powiem Ci tak. Jeśli chcesz jarać okazjonalnie jak piszesz...To po prostu nie wypali :D Poza tym, jak już będziesz na takim etapie detoxu, że pozbędziesz się THC całkowicie z organizmu to wcale nie będziesz go potrzebował i życie znowu nabierze kolorów :) To już nie będzie "detox" a po prostu życie, nie będziesz potrzebował jarania i zero chęci do zajarania.

Stworzył program badania mikrodawkowania psychodelików

Dr James Fadiman jest psychologiem, który od ponad pięćdziesięciu lat zajmuje się badaniem oddziaływania psychodelików na ludzki potencjał. Wywiad z uczonym, który prezentujemy pochodzi z książki "Czy psychodeliki uratują świat", Macieja Lorenca, wyd. Krytyka Polityczna

Nie chce Ci się iść na siłownię? Badania dowodzą, że marihuana zwiększa motywację do treningów

Większość ludzi, którzy używają marihuany przed lub po treningu twierdzi, że używanie jej poprawia przyjemność z ćwiczeń i pomaga w regeneracji.
Rejestracja: 2015
  • 14 / 2 / 0


No to będzie jakieś 8 lat takiego jarania w dzień w dzień zaczynałem tak mocniej w 2010 gdy zaczynałem studia, oczywiście wychodziły przerwy. Najdłuższe 3 miesiące ale to nie z własnej woli ale z przymusu jak byłem w USA na Campie na robocie i nie potrafiłem sobie ogarnąć dojścia i wtedy nie było takiej nerwicy po odstawieniu. Nie wiem czemu może organizm był świadomy że jadę gdzieś na drugi koniec świata i może być tak że nie zajaram. Po prostu pracowałem i czas leciał. Przerwy robiłem rożne te po 2-3 miesiące przymusowe jak byłem w stanach 3 razy w pracy na wakacje. Przerwy sam z siebie po tygodniu lub dwa. A tak codziennie jaranie jak nie codziennie to co któryś dzień. Potem było łatwiej bo brałem 100 i goniłem, zawsze się robiło że ta dycha była za darmo jak resztę pogoniłem w miarę szybko. Ogólnie jarałem wiadra, lufę albo bongo nigdy jointów tzn sporadycznie bo nie jaram szlugów i jak zajaram to zmieniam kolory, faza nie wchodzi. Raz nawet zajebałem zgona po joincie z haszem pół na pół. Mój organizm nie toleruje tytoniu, pewnie dlatego. Taka dentka że spocząłem na dużym kamieniu gdzie spuściłem głowę w dół, cały zbladłem coś tam majaczyłem a potem wymiotowałem na końcu. Najgorsza faza po THC, mam zdjęcia i filmiki z tego wieczoru na starym dysku pamiętam to jak by to było dziś. Następnego dnia zdawałem maturę z angola tak się bałem że się obudzę na ziołowym kacu, ale chyba coś takiego nie istnieje. Bo po mimo tych skutków wstałem jak nowo na rodzony i napisałem jak na mnie bardzo dobrze.

No masz rację co do Sportu, zresztą jak w każdym przypadku. Wysiłek fizyczny działa cuda. Jestem ustawiony na kolejną gierkę we wtorek, w ogóle będę miał okazję grać dwa razy w tygodniu po 60 minut w piłkę. Coś pięknego jak się o wszystko wybiega. A do tego że jaranie sporadycznie może to wszytko zaprzepaścić to racja. Dziewczyna mi to samo powiedziała. Jak ktoś jest podatny to nie ma tak że nabiję lufę i ściągnie bucha i resztę zostawi, przy dobrym temacie ten jeden buszek przecież wystarczy a i tak się dopalało do końca. To te pazerne ręce według mnie. Potrzebuję więcej czasu żeby zobaczyć jak to będzie po podobno THC wydala się z organizmu 3 miesiące.
Rejestracja: 2014
  • 6188 / 673 / 0


21 października 2018DontLeanOnMe pisze:
Najdłuższe 3 miesiące ale to nie z własnej woli ale z przymusu jak byłem w USA na Campie na robocie i nie potrafiłem sobie ogarnąć dojścia i wtedy nie było takiej nerwicy po odstawieniu. Nie wiem czemu może organizm był świadomy że jadę gdzieś na drugi koniec świata i może być tak że nie zajaram. Po prostu pracowałem i czas leciał...
Miałem dokładnie to samo, tylko ja byłem wjebany w opio. Latam regularnie co 2 lata do Chile, gdzie zdobyć jakiekolwiek opio jest cholernie ciężko. Za każdym razem przerywałem długi ciąg, który normalnie kończyłby się min. tygodniowym, bardzo bolesnym skrętem.
Tymczasem miałem może 10% dolegliwości, które trwały do 48 h.
Dlatego zawsze polecam detoks w jakimś ciepłym kraju (ja latam w zimie, kiedy na półkuli południowej jest lato).

Też byłem na studiach na takim campie. Pracowałem w hotelu jako chłop, który roznosi ręczniki, kosmetyki itp. Wiele razy po opuszczeniu przez gości pokoju, można było znaleźć pod łóżkiem / w pościeli / w szafie.... palenie / kasę / inne "gadżety" : )
Rejestracja: 2018
  • 331 / 18 / 0


A to prawda ,że jakaś baardzo minimalna chęc zajarania ,może zostać do konca życia nawet ?
Rejestracja: 2011
  • 7091 / 669 / 0


@Karolrdm99
Cos w tym jest, bo ja niby nie pale od 6 lat, ale co 2-3 miechy zdarzały mi się wpadki.
Rejestracja: 2015
Użytkownik nieaktywny
  • 1251 / 148 / 0


Znika stopniowo i dość skutecznie, ale potem jak się zajara to wraca jak meserszmit.
Szczerze to z używek akurat o ziole najłatwiej było mi zapomnieć gdy byłem czysty od wszystkiego. Ale do czego najpierw wróciłem? Do zioła.

Zwykła, niewinna używka, czasoumilacz i wzmacniacz wrażeń, psychodelik i nasennik.
Niby nic, szczególnie jak się od niej odzwyczai, a jednak.
Rejestracja: 2011
  • 1782 / 604 / 0


^Dokładnie, ja po 8msc absty złamałem się i zapaliłem, ale dopiera teraz po msc cugu wróciłem do punktu wyjścia i już odczuwam tego skutki. Co dziwne nawet po tylu msc absty, tolerka szybko rośnie.
Rejestracja: 2011
  • 7091 / 669 / 0


Troszkę mnie korci zadzwonić do zioma żeby ustawić się na palenie, ale NIE.Jak detox od trawy to detox.
Rejestracja: 2015
  • 14 / 2 / 0


21 października 2018jezus_chytrus pisze:

Też byłem na studiach na takim campie. Pracowałem w hotelu jako chłop, który roznosi ręczniki, kosmetyki itp. Wiele razy po opuszczeniu przez gości pokoju, można było znaleźć pod łóżkiem / w pościeli / w szafie.... palenie / kasę / inne "gadżety" : )
To miałeś trochę lepiej niż ja gdyż jak ja ja byłem na tych campach to dla dzieci max do lat 14 i jak byłem w zastępstwie na House Keepingu to też na sam koniec było wielkie sprzątanie dzieciaki pozbywały się wszystkiego można było znaleźć dobre buty, ubrania sportowe, gry, gameboye a także hajs. Używek żadnych bo to w końcu dzieci. Pamiętam do dziś jak po pierwszych campie wypożyczyliśmy auto i pojechaliśmy zachodnie wybrzeże dokładnie stan California, jak byliśmy w Los Angeles dwóch moich ziomków kimało u murzyna z Couchsurfingu, bez namysłu zagadałem czy ogarnie mi Palenie, i zgadnijcie co patrze przychodzi i daje mi dwa gramy za 20 Dolarów w takim pudełeczku z wężem na sztylecie prosto z apteki, jak to zapaliłem po prawie 3 miesiącach absty to nie wiedziałem czy płakać ze szczęścia czy z tego powodu że mnie tak porobiło.

A teraz trochę o moim stanie, dzisiaj 12 dzień detoxu. Niby wszystko spoko ale chyba mi odbiło, bo w tych dwunastu dniach miałem 3 sny w których ćpam, masakra jakaś ale faza jest taka że żadnych z nich nie dotyczył mj. Dziwne w ogóle mam ciśnienie na inne dragi i zamówiłem paczkę cut, oczywiście nosy, benzo i kwasy, hajs dzisiaj przelałem i status paczki zmienił się na do wysłania, zobaczymy czy dojdzie bo ludzie ostatnio narzekali. Są dwie opcje albo zajebie ostry ciąg i wrócę do normalności albo popłynę.

Nie podajemy nazw vendorów.Lobo87
Posty: 5961 Strona 563 z 597
Wróć do „Detox”
Na czacie siedzi 68 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość