[HFA] Moje życie jako "High functioning drug addict"

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 76 Strona 3 z 8
Rejestracja: 2016
  • 14 / / 0


Bardzo dobry temat. Post autora informacyjny, dyskusyjny - na pewno nie posłuży jako drogowskaz.
Z pewnością identyfikuje się jako HFAddicted. Nie było tak od początku lecz nadszedł ten moment, życie zmieniło się o 180° (no prawie;)). Zbyt wiele strat (albo brak osiągnięć - jako ambitna osoba ich pożądam) spowodowanych przez narkotyki skłoniło do głębokich przemyśleń i pobycie w ośrodku dla uzależnionych.

Po wyjściu dopiero zaczęło zależeć mi na życiu, pojawiły się cele, sens, kobieta, plany na przyszłość. Mam dobrze płatną, dobrą pracę, w której się spełniam oraz jestem doceniany przez przełożonych. Ćwiczę na siłowni, odkładam pieniądze, żyję.

Uważam, że bardzo ważny jest wizerunek, mimo, że raczej nie obchodzi mnie to co myślą inni to akurat w kwestii narkotyków radzę się nie wychylać. Slang, reakcje na pewne rzeczy, higiena osobista - ludzie widzą, wyciągają wnioski. Nikomu niepotrzebna jest metka "narkoman", prawda?

Z doświadczenia wiem, że w pracy lepiej nie szukać "swoich","ludzi w temacie", chyba, że ktoś naprawdę potrafi utrzymać dystans. Stąd prosta droga do ćpania w pracy, co ostatecznie może prowadzić do jej utraty.
Rejestracja: 2012
Użytkownik nieaktywny
  • 477 / 70 / 0


Ciekawe jak to z osoby pełnej planów na detoks i uświadomienia sobie, że nie chcesz mieć z narkotykami nic wspólnego stałe się hfa %-D.
To całe przypinanie łatek narkomanom porównywalne do quizu "jakim typem pizzy jesteś" jest śmiechu warte.
Jeżeli dbasz o swój wizerunek, komfort życia, relacje międzyludzkie ("wolę się spotkać ludźmi zamiast ćpac", hehe).
Jeszcze chwila, a okaże się,że narkotyki więcej Ci dają niż zabierają mimo, że przed chwilę nazywałes je scierwem i najgorszym co może człowieka spotykac.
Od siebie dorzucę jeszcze jeden link
https://drugabuse.com/library/high-func ... ic-addict/

Narkotyki w przedwojennej Warszawie. Ile kosztowały i kto je zażywał?

Działkę kokainy można było dużo kupić taniej niż butelkę wódki. I kupowano. Ćpali przestępcy, ale też lekarze i urzędnicy państwowi. „Kokainistki rekrutują się przeważnie z najgorszych szumowin, morfinistki już z nieco lepszych sfer” – mówił szczerze przedwojenny diler. I nie krył nawet, ilu w Warszawie jest narkomanów.

Przechwycono towar o wartości 3 mln dolarów. Aresztowano personel pokładowy

- To największy przemyt narkotyków z udziałem personelu lotniczego od dekady – informuje służba celna w Hongkongu.
Rejestracja: 2012
Użytkownik zbanowany
  • 609 / 15 / 0


Jak dla mnie cały ten dekalog to próba usprawiedliwienia samego siebie i tyle. Nie wspominając o próbie podwyższenia sobie samooceny, stosując rozróżnienie "ćpun" a "narkoman".
No i już zdążyłeś złamać te zasady, o czym napisałam w Tasiemcu.
Pewna rutyna jest potrzebna narkomanom, a jakże. Jednak cały post brzmi jak sztuczne kontrolowanie się i udawanie. Ale rozumiem, że niektórym może sprawiać to przyjemność.
Rejestracja: 2018
  • 182 / 22 / 0


Iluzja wytłumaczeń, mózg narkomana i jego tłumaczenia... Jesteś wjebany to jesteś wjebany i się trzeba z tym pogodzić jak najszybciej, że ma się problem. A nie walenie po nosie czy co innego jak żona nie widzi i dostosowywanie całego życia pod ten moment, tworzenie parasola, żeby nikt nie widział, bo Ty to kontrolujesz...

Są alkoholicy wysokofunckonujący jak i narkomanii... Jeden pies i licytacja z samym sobą "ja to jestem tym lepszym narkomanem niż ten co wali w kanał na dworcu bo przynajmniej mam jakieś swoje durne zasady..." Nie jeden właśnie tłumaczy sobie tą swoją iluzję, że jest kurwa wszystko wporządku, bo on jeszcze nie śpi na dworcu, nie stracił rodziny, więc nazywając go żulem czy narkomanem to obraza i "chyba komuś pomieszało się w głowie". Nie jeden co śpi na dworcu, stracił rodzinę, miał wcześniej gdzie spać i miał rodzinę, kontrolował sytuację...

Niby racja niby nie... Lepiej mieć jakieś zasady niż ich nie mieć, ale to chodzenie po krawędzi nad przepaścią. Nie jeden wydawałoby się mieć sytuację pod kontrolę, bo przecież i ma rodzinę i pieniądze i pasję, a zanim się obejrzy został z ręką w nocniku z niczym.

Zdrowia!
Rejestracja: 2017
  • 5551 / 772 / 0


Jedno proste pytanie do autora- w ostatnim roku ile najdluzej byles bez uzywek?
Podciagamy tu alko, rc i "twarde".
Jesli najdluzsza przerwa byla krotsza niz pol roku...
Rejestracja: 2012
Użytkownik zbanowany
  • 609 / 15 / 0


Już sam fakt zażywania substancji odurzających świadczy o tym, że jednak człowiek nie do końca radzi sobie w życiu. Że się nie kontroluje we wszystkich sferach. Bo nie uwierzę w bajeczki o testowaniu, badaniach naukowych, wychodzeniu poza granice.
A takie podporządkowanie sobie życia i wizerunku pod używki jest dziwaczne.
Rejestracja: 2010
  • 2941 / 283 / 0


Nie lepiej po prostu nie być uzależnionym ?
W sensie, nie pytam tutaj o zupełną trzeźwość, ale o zarzucenie stosowania substancji o których wiemy, że nas uzależniają. Wydaje mi się to o wiele prostsze niźli próby nałożenia na siebie takiej czasowo otwieranej klatki. Analogicznie do kwestii rzucania fajek - prościej nie palić niż palić mniej/przy okazji czegośtam

Z częścią wypunktowanych przez autora tendencji i zachowań się zgadzam, ale nie ze wszystkimi. Nigdy nie wykształciłem sobie na przykład żadnego sztywnego systemu bo byłby za szybko złamany, a żaden relatywnie luźny system nie ma szans na utrzymanie narkomanii w ryzach.
Z drugiej strony ograniczenie kontaktu z ćpunami w świecie realnym jest jak najbardziej słuszną inicjatywą bo większość z nich to pojeby. Z trzeciej strony bardzo zgadzam się z uwzględnianiem snu/pracy/regeneracji/dostępnej ilości dni wolnych w naszych narkotycznych wojażach - nigdy nie rozumiałem podejścia w którym ćpamy zupełnie bezrefleksyjnie do jutra podchodząc na zasadzie "jakos to będzie".

Z czwartej strony nie mam tak, ażeby zawsze stawiac człowieka przed narkotykiem. Brzmi to troche jak próba utrzymania pewnego przekonania o sobie jako o osobie ogarniającej. Jeśli na przykład od dwóch tygodni planuje sobie porzygać sie astralnie w zagajniku brzozowym tuż obok, to nie zmienie planów bo ktoś wyciąga mnie na spotkanie %-D
Rejestracja: 2017
  • 5551 / 772 / 0


08 września 2018Mundial pisze:


Niby racja niby nie... Lepiej mieć jakieś zasady niż ich nie mieć, ale to chodzenie po krawędzi nad przepaścią. Nie jeden wydawałoby się mieć sytuację pod kontrolę, bo przecież i ma rodzinę i pieniądze i pasję, a zanim się obejrzy został z ręką w nocniku z niczym.

Zdrowia!
Nie da sie kontrolowac nalogu.
Rejestracja: 2015
  • 166 / 13 / 0


06 sierpnia 2018GG Allin pisze:
Staram się spożywać jak najbardziej odżywcze posiłki, przy czym nigdy tak aby się kompletnie najeść - gdyż wtedy po prostu robie się senny (bo cała krew mi spływa z mózgu do układu trawiennego, ale to temat na inny wątek hehe).
Jeśli chodzi o senność po posiłku, powodem jej występowania nie jest odpływ krwi z mózgu do żołądka, co miałoby skutkować niedotleniem pierwszego z narządów.

Cytat z https://en.wikipedia.org/wiki/Postprandial_somnolence
Although the passage of food into the gastrointestinal tract results in increased blood flow to the stomach and intestines, this is achieved by diversion of blood primarily from skeletal muscle tissue and by increasing the volume of blood pumped forward by the heart each minute. The flow of oxygen and blood to the brain is extremely tightly regulated by the circulatory system and does not drop after a meal, and is not a cause of post-meal sleepiness.
Poziom znużenia pojawiającego się po spożywaniu pokarmu wynika głównie ze zwiększenia aktywności układu przywspółczulnego kosztem działania układu współczulnego, przy czym skala procesu jest proporcjonalna do wielkości posiłku. Rolę w zjawisku tzw. food comma odgrywa pośrednio również insulina. Wpływ jej jest tym większy, im wyższy jest indeks glikemiczny przyjmowanej żywności, natomiast nie jest to tak istotny czynnik jak objętość posiłku.. Dodatkowo, należy wspomnieć, że do indukowania ospałości w nieco mniejszym stopniu od stałych przyczyniają się pokarmy płynne.

Taka drobna uwaga z mojej strony. Swoją drogą, interesujący post :)

lol

Rejestracja: 2006
  • 2577 / 238 / 0


Dekalog ćpuna, Alin wyczesańcu co ty za pierdoły nawymyślałeś %-D

1. Nie będziesz stawiał innych narkotyków nade Mną.
2. Nie będziesz wzywał Matki Opiatowskiej na daremno.
3. Pamiętaj, abyś dzień święty należycie święcił i na grubej fazie chodził.
4. Czcij dilera i kerfura swego.
5. Nie zabijaj (za kiepski towar)
6. Nie cudzołóż, no chyba że klient oferuje ci sowite wynagrodzenie lub działkę.
7. Nie kradnij, o ile nie skończyły ci się ostatnie pieniądze i nie siedzisz na skręcie.
8. Nie mów bliźniemu swemu, że towar cały wyzerowałeś.
9. Nie pożądaj strzykawki bliźniego swego.
10. Ani kubka makiwary, który jego jest.



High functioning drug addict, ale chujowy termin, jeszcze te miniaturki jak na blogach marnych kołczy %-D Ogólnie ciężko brać latami opiaty i utrzymać dyscypilnę bo zmienia się musk i motywacja spada. Prędzej czy później każdy się stacza. Wiadomo nie kazdy wyląduje na ulicy, ale chyba nie znam nikogo, kto by dlugo bral i nie stracil chociażby zainteresowań.


08 września 2018punk6 pisze:
Jak dla mnie cały ten dekalog to próba usprawiedliwienia samego siebie i tyle. Nie wspominając o próbie podwyższenia sobie samooceny, stosując rozróżnienie "ćpun" a "narkoman". No i już zdążyłeś złamać te zasady, o czym napisałam w Tasiemcu.
Pewna rutyna jest potrzebna narkomanom, a jakże. Jednak cały post brzmi jak sztuczne kontrolowanie się i udawanie. Ale rozumiem, że niektórym może sprawiać to przyjemność.
Też mam takie odczucie

I popieram słowa usera gakarth - też uważam, że lepiej się nie wychylać.
Kiedyś nawet dziewczyna mnie rzuciła jak się dowiedziała i szantażowała mnie, ze powie rodzicom %-D
Posty: 76 Strona 3 z 8
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: CamelOnHigh i 6 gości