Makumba - Wątek Ogólny

Metodyka, przygotowanie, oraz logistyka gotowania, palenia, lub waporyzacji.

Moderatorzy: Konopia, Psychodeliki

Posty: 307 Strona 31 z 31
Rejestracja: 2014
  • 626 / 39 / 13


Ponoć przy makumbie główną aktywną substancją psychoaktywną jest 11-hydroxy-THC, a nie THC (+ wiele innych kannabinoidów - wiadomo).
Ostatnio pierwszy raz napiłem się makumby, która nie zmiażdżyła mnie totalnie. Faza dużo bardziej psychodeliczna i mentalna. Uderzyło mnie bardzo specyficzne rozmywanie się obrazu, którego (już?) nie mam po spaleniu, dużo większa możliwość wkręcenia sobie dziwnych rzeczy i bardzo głębokie, dziwne i dalekie ciągi myślowe. Poprzednimi razami miałem mocniejsze zmiany wizualne jak np. fioletowy filter wkradający się na wizje.
Za każdym razem, gdy napije się tego przypominam sobie, że nie przepadam za tą fazą, ale i tak raz na pół roku najdzie mnie ochota na powtórkę ;-) . Muszę kiedyś odpowiednio wymierzyć dawkę i nie dać się znów tak sponiewierać  :-D .
Polecam gotować w naturalnym środowisku jak las - dodaje uroku całemu procesowi, wygotować materiał z brudu i chlorofilu, dodać cukru i kakao dla walorów smakowych.
Rejestracja: 2018
  • 10 / / 0


Ja robiłem niedawno pierwszy raz w życiu. Dostałem mały worek liści, łodyg i co ważne ziarenek z kwiatami nie do końca dojrzałymi(ale już z nalotem lepkim) bo coś tam się ziomkowi posrało i się zhermiły czy coś tam. Zamroziłem w worku tak jak trzymałem.


Mój przepis, na podstawie tego co się oczytałem:
Cztery solidne garście materiału zielonego posiekałem, po czym w blenderze na papkę zmieliłem(odrobinka mleka dla poślizgu)-tak na oko to szklanka tego wyszła.
W międzyczasie w garnku grzeję litr mleka z dobrym masłem(jak dałem takie 83% w ilości ok. 3/4 kostki). Jak mleko już jest gorące wrzucam, a właściwie przelewam z blendera zielony mus. Gotowałem na malutkim ogniu, na najmniejszym palniku, pod przykryciem niespełna 3 godziny, w końcowej fazie gotowania dając więcej czadu i ciągle mieszając. W telefonie budzik na funkcji drzemki i co 10 min przypominał żeby zamieszać miksturę :) Podczas gotowania może to lekko "bomblować" ale tylko nieznacznie-nie można przesadzać z ogniem, tylko na koniec dać czadu. Dobra wentylacja też ważna bo w całym domu czuć było ;)
Po tych 3 godzinach wyłączyłem ogień i zostawiłem do wystudzenia delikatnego na 15-20 min. Po tym czasie przecedziłem całość przez gęste sitko(można dodatkowo odciskać pulpę przez płótno/gazę). Z takiej ilości wyszło mi litr gotowego płynu, także redukcja była nieznaczna w wyniku gotowania(dlatego też przykrycie-łatwiej kontrolować).
Porcja do szklanki, dwie łyżki kakao instant i do gardła. Smak jak to kakao zwykłe tylko tłuste bardzo. bez problemu do wypicia.
Równiutko po godzinie pozamiatało mnie jak po dobrym wiaderku, ale na dłużej i tak jakoś inaczej. Super sprawa ale nie na częste akcje - raczej okazyjnie(zresztą jak tam liście pierwszy raz miałem w łapie chyba). Trzymało mnie z 7 godzin. Bardzo na oczy siada, ale spać się nie chce.

Narkotyki nigdy nie miały się lepiej

Na wojnie z narkotykami bez zmian. Wygrywają narkotyki.

Kolejne uderzenie w handlarzy „dopalaczami”

W ramach prowadzonej sprawy policjanci CBŚP zabezpieczyli łącznie około 120 kilogramów „dopalaczy” o szacunkowej wartości nawet 3 milionów złotych.
Rejestracja: 2011
  • 1796 / 610 / 0


Według mnie wyczują, jak robiłem muffiny dekarboksylowałem zioło i babeczki pachniałe zielem.
Rejestracja: 2011
  • 2 / / 0


10 grudnia 2018LOBO87 pisze:
Według mnie wyczują, jak robiłem muffiny dekarboksylowałem zioło i babeczki pachniałe zielem.
Ciasteczka puchną dość charakterystycznie, ale jest to zupełnie inny zapach niż zapach jazzu.
Rejestracja: 2006
  • 888 / 14 / 0


10 grudnia 2018Ph4nthom pisze:
Otóż: chcę przewieść ze sobą trochę 'home-made' ciastek. Lece samolotem. Trochę się kitram czy jakiś pies na lotnisku jest w stanie cokolwiek wywęszyć?!
Pewnie.
Rejestracja: 2010
  • 2778 / 248 / 0


Jakoś wyjątkowo mały ruch w tym wątku, ale i tak odkopię
Generalnie to jestem właśnie po klarowaniu masła. Nie wyszło idealnie, ale powiedzmy że 95% bialka mogłem zeń zebrac - po pół godziny straciłem resztki cierpliwości. Gotować mam to zamiar w tłuszczu i wodzie na średnim ogniu przez jakieś półtorej godziny. Materiałem jest dojrzały 8 ball kush pozbawiony topów. Roślinka wyszła cholernie mocna, a przyznam że nie przykładałem się, ażeby jakoś ultra dokładnie go oskubać. Sporo listków towarzyszących topom jak i samych topów na pewno zostało. Zdarzyło mi się kilka razy spożywać kannabinoidy w ten sposób i generalnie to mam mieszane uczucia aktualnie tłumione przez radosne podniecenie - cholernie dawno nie próbowałem tego robić.

Za pierwszym razem spreparowałem z kumplem budyń na samcu. Bylismy jeszcze strasznymi gówniarzami po pierwszej uprawie. Podziałało jak to marihuana - no może troche mocniej i dłużej. Generalnie to zapamiętam chyba to końca życia blędne koło indukowane przez gastro z tamtego dnia. Kiedy chęć na jedzenie wchodzila już mocno totalnie nie chcialo nam się niczego więcej przygotowywać. Całe szczęście w pobliżu stał budyń. Powtórz całość %-D

Innym razem żarłem to w akademcu i serce zaczęło robić takie fikołki że postanowiłem gasić to gieblem (pomogło). Zdarzyło mi się też wrzucić to na zejściu tripa z MXE i nboma. Kurewsko nie polecam takich zabaw zwłaszcza jeśli nie jesteśmy pewni mocy tego co wsuwamy. Najnowsze jedzenie było jakis rok temu. Totalnie najebany zgodziłem sie wsunąć kawałek ciasta i nastepne co pamiętam to kierowce busa z politowaniem budzacego mnie na pętli. Odpowiedzialnośc po całości. Za każdym niemal razem zamuła odczuwalna byla jeszcze na drugi dzień.

Ogólnie to wychodzę z założenia, że totalnie nie warto dodawac makumby do żadnej innej fazy bo można się przejechać jesli moc nas przytłoczy. Co innego wypicie paru piw kiedy faza będzie już aktywna - wtedy mamy przynajmniej jakąś kontrolę nad stanem do którego się doprowadzamy. Druga sprawa, że tym razem mam zamiar dokładnie ważyć każdy kawałek masła ktory będę miał zamiar docelowo wszamać. Cudnie gdyby tylko udało się tak dobrac pierwszą dawkę ażeby nie była mordercza
Rejestracja: 2009
  • 1041 / 13 / 0


Na pierwszą próbę najlepiej wypić bardzo mało - ja wypiłem dosłownie pół kieliszka i po godzinie jeszcze ćwiartkę. Działanie było dzięki temu bardzo przyjemne, bardziej pobudzające i mentalne (sativa), niż po paleniu.
Dzięki temu, że rozkręcało się powoli, można było się przyzwyczaić do tego.
Warto było się bawić w dekarboksylację.
Posty: 307 Strona 31 z 31
Wróć do „Sposoby konsumpcji”
Na czacie siedzi 60 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość