Kocimiętka (Nepeta cataria)

Dział służący dyskusji o pozostałych odmianach roślin, np. afrodyzjakach, ziołach snu, czy ziołach o właściwościach uspokajających i sedatywnych.

Moderatorzy: Wszyscy moderatorzy, Magiczny Ogród

Posty: 184 Strona 16 z 19
Rejestracja: 2015
  • 176 / 9 / 0


Palić nie próbowałem, bo po pierwsze wydaje mi się bez sensu, po drugie mam słabe płuca, po tym jak rzuciłem szlugi dbam o te sprawy.

Co do naparu - po wypiciu szklanki naparu (wsypane do 1/4 wysokości z torebki zioła nie mielonego, kupionego w sklepie) lekki chill, rzeczywiście coś jak po kilku buchach marychułany, rozluźnienie ale bez jakiegoś uciążliwego działania na umysł jak po typowych ziołowych uspokajaczach.

Teraz wypiłem drugi raz ale surowca dosypałem do połowy kubka, to samo może ciut mocniej.

Wnioski - spróbuje jeszcze z 3/4 kubka w wolnym czasie bo zostało mi połowa opakowania 100g, ale rzeczywiście bardziej do jakiejś kompozycji (btw jest coś ciekawego teraz w jakimś sklepie etnobotanicznym?). Jak ktoś chce narkotycznego uwalenia to zdecydowanie nie dla niego. Myślę, że nie jest to placebo, ale subtelne działanie - i dobrze tego oczekiwałem.
Rejestracja: 2017
  • 8 / 6 / 0


To teraz ja się wypowiem.
Kocimiętkę pokazał mi kolega w roku 2014 i od tego czasu zażyłem jej już setki gram. Roślina ta jest jedną z najwspanialszych używek jakie poznałem. Często jest porównywana do Gandy, ale to porównanie moim zdaniem za bardzo wprawia w błąd. Rozkochała mnie w sobie swym subtelnym działaniem. Postaram się ją wam, Drodzy forumowicze przybliżyć.

Kocimiętkę przyjmowałem na najróżniejsze sposoby:
!. Palenie - jako że roślina ta często jest przyrównywana do Mary Jane ten sposób najprędzej się nasuwa. Jednakże by odczuć wyrażne działanie trzeba jej spalić bardzo dużo. Pojedyncze szkło ma działanie podobne do papierosa, ot taki dymek dla rozluźnienia w stresie przed egzaminem. Lepsze już jest ściągnięcie wiadra, lecz prócz kilkudziesięciosekundowego odświeżenia i ledwie wyczuwalnego odprężenia po jednym za dużo nie odczujemy. Możemy sobie spalić całego gibona na dobry sen, ale to nadal nie jest to czego większość z nas szuka. Kocimiętka ma to do siebie że działa na nas kilka minut, ale każde kolejne szkło ma coraz silniejsze działanie. Pierwsze kilka lufek w ciągu dnia praktycznie nic nie czuć. Ale już od jedenastej, o ile oczywiście mamy jej z sobą dużo, możemy już zrezygnować z innych używek do końca imprezy ponieważ ona da nam wszystko czego potrzebujemy dla znietrzeźwienia umysłu. Ja robię tak że pierwsze lufy palę zwyczajnie wychodząc na papierosa, dotrzymując dowatrzystwa komuś palącemu etc. a gdy odczuję już że kocimiętka działa, sięgam po następnom gdy działanie przestaje być odczuwalne kwestia ok. 15-20 minut. Podobnie jest z wiadrami. Pamiętam że od tak 28 wiadra w ciągu dnia, po ściągnięciu bucha przez chwilę leże ,,wypierniczony z kapci" ciesząc się błogim stanem otrzymanym odukochanej Nepety, a po chwili to przechodzi i mogę śmiało napić się winka lub zbijać kolejne szkło. Efekt odurzenia miętką odczuć można szybciej mieszając ją z tytoniem, ale wtedy faza jest mniej przyjemna. Lepiej cierpliwie wypalić więcej czystej. Nie mieszaj z Gandą jeżeli lubisz się nią ,,spizgać jak prosię", kocimiętka neutralizuje to w pewnym stopniu.
Podsumowując: Jeżeli chcemy się pofazować, palimy cierpliwie szkło za szkłem z krótkimi przerwami

2. Picie - zwyczajnej ,,herbatki" nie polecam, chwasta potrzebujemy więcej by odczuć działanie i dostaniemy najwyżej lekko uspokajającą herbatkę. Już lepiej skoczyć do najbliższego GS'u po jakieś inne ziółka do picia. Zwłaszcza że cherbaty z kocimiętki nie możemy trzymać za długo bo smak robi się wtedy obrzydliwy i nikt już nie będzie chciał jej wypić. Znacznie lepszym sposobem jest zrobieniem silnego wywaru, gotujemy na malutkim ogniu dużą ilość ziół parę godzin by wyciągnąć z nich wszystko, potem przesączamy przez pieluchę by wyłowić rośliny, resztę możemy jeszcze troche poredukować jak nam się chce. Efetk? Efekt uspokojenia i rozluźnienia skuteczniejszy niż po papierosku lub zwykłej cherbatce. Smak przyjemny. Polecam zrobić przed stresującymi sytuacjami i wypić. Minus- moczopędna. Możliwe że wypicie wcześniej wywaru sprawia że potem efekt spalenia trwa dłużej, ale zbyt mało razy próbowałem by ręczyć za to.
Podsumowując: Nie zwykły naparek a silny wywar zastąpi nam wypalenie połowy paczki papierochów przed zaliczaniem semestru, na więcej nie licz.

3. Wciąganie - Spodziewał się ktoś tego? :P Próbowałem kilka razy. Działanie zauważyłem jedynie w momencie gdy tak się trząsłem z nerwów że nie umiałem utrzymać długopisu w ręku a co dopiero myśleć o napisaniu czegoś nim. Telepanie ustąpiło ale bolała potem głowa. Przynajmniej jak spłynęło do gardła był ziołowy posmaczek nie to co przy proszkach.

Uzależnienie: Nieraz miałem długie przerwy w paleniu (to jest roślina, trzeba czekać aż urośnie) i nie doskwierały mi jakoś bardzo, z łatwością zastąpywałem ją czymś lub zwyczajnie ignorowałęm odruch sięgnięcia po szkło. Raz mi się zdarzyło że już po kilkunastej lufce w ciągu dnia miałem bardzo silny napór by sięgnąć po następną. Ale kolejnego dnia mogłem już żyć jakby kocimiętka nigdy nie istniała. Nie ma raczej co się bać że skończymy pod mostem po przewaleniu całego majątku na zioła z zoologicznego :D

Moi drodzy, nie porównujcie mojej ukochanej do Gandy, ponieważ nepetalakton to zupełnie inna substancja, inny narkotyk. Jestem w trakcie robienia ekstarktu z niej. Za dwa tygodnie może opiszę tutaj czy warto i jak działa.

Organizatorzy imprez opisują najdziwniejsze sposoby szmuglowania na nie narkotyków

Jeśli jest jakaś zasada, która nagminnie łamana jest we wszystkich klubach, barach i na festiwalach muzycznych, z pewnością będzie nią ta dotycząca narkotyków i zakazu i ich wnoszenia...

Meksyk: bitwa gangów narkotykowych z policją w "twierdzy el Chapo"

W mieście Culiacan, stolicy położonego na północnym zachodzie Meksyku stanu Sinaloa, uchodzącego za "twierdzę" narkotykowego barona Joaquina "el Chapo" Guzmana, doszło do ostrych walk między policją i członkami kartelu Sinaloa.
Rejestracja: 2015
  • 176 / 9 / 0


Dodam jeszcze, że na drugi i trzeci dzień czułem ból (pieczenie) brzucha, jak przy typowym, alkoholowym kacu. Dlatego wstrzymam się od dalszych badań.
Rejestracja: 2017
  • 8 / 6 / 0


Zapomniałem napisać wcześniej. Zauważyłem że kofeina wzmacnia trochę działanie kocimiętki.
A co do pieczenia w brzuchu, nigdy się nie spotkałem z tym. Już prędzej w gardle dzień do dwóch po.
Rejestracja: 2017
  • 8 / 6 / 0


Zapaliłem w końcu ten ekstrakt. Z ilości rośliny (mieszane liście, gałązki i kwiaty) na kopiastą zakrętkę od małego słoika po przecierze pomidorowym wyszło mi na tłustą, kleistą lufkę którą właśnie spaliłem z narzeczoną. Mimo intensywnego średnioprzyjemnego zapachu ekstraktu w smaku jest naprawdę fajny i przyjemnie się pali. Tutaj nie ma mowy o jakimś gryzieniu w gardło. Problemem jedynie jest to że ciężko ogrzać do wystarczającej temperatury by wygodnie palić, ale też nie jest źle. Polecam też wcześniej zrobić mały cybuszek z folii do szkiełka bo po spaleniu zrobiła mi się taka twarda gruda i wydłubując ją rozwaliłem lufkę (upsii). Tyle od strony technicznej. Efekt jest naprawdę wyraźny, nie ma najmniejszej szansy pomylić go z placebo. Nie czuć takiego ,,upierdolenia" jak po trafie. Ale relaks jest naprawdę intensywny. Do tego odświeżenie w ustach, lekko ciężka głowa. Człowiek ma ochotę wziąć się za coś co sprawia mu dużą przyjemność. Posłuchać muzyki, zjeść coś, poprzytulać się spokojnie. Faza trwa znacznie dłużej niż przy paleniu roślin ale też nie jest jakaś naprawdę długa. Szczerze polecam! Jutro napiszę raport na neurogroove o tym jak było dokładniej.

(Przepraszam ze wpis pod wpisem moje. Niestety nie widzę możliwości edycji powyższego lub usunięcia go)
Rejestracja: 2015
  • 176 / 9 / 0


Może mam wrażliwy żołądek, ale ostatnio jak piłem to też odczułem ból na drugi dzień, a była to mniejsza ilość. Jest też możliwość, że to od codziennego picia dużej ilości kawy, ale tak piszę ku ostrzeżeniu bardziej wrażliwych. Zostało mi pól opakowania, ale chyba nie będę na razie tego dalej pił, ewentualnie jedną szklankę z łyżeczki dziennie.
Rejestracja: 2015
  • 1027 / 177 / 6


15 marca 2017NepetasFionce pisze:
Podsumowując: Jeżeli chcemy się pofazować, palimy cierpliwie szkło za szkłem z krótkimi przerwami
Potwierdzam te informacje. Jest to coś więcej niż placebo. Więcej testów przeprowadzę jak zrobię ekstrakt...
Rejestracja: 2017
  • 3095 / 1038 / 0


U nas zrobili tak z tytonie zmieszali w papierosów choć w lufce tez świeże liście razem z kwiatkami rozdrobnili na drobne mocno palili Efekt: stan lekko marihuano podobny kocimieta to nie placebo relaks spokój luz lekka euforia .
Rejestracja: 2017
  • 1 / / 0


Kiedyś bardzo dużo i często paliłem kocimiętkę. można odczuwać dość silne działania po niej, które ja bym najlepiej mógł opisać jako działanie zioła pozbawione fantazji.
Dużo ludzi niestety nigdy nie odczuwa tych samych efektów, dlatego bo żeby odczuwać cokolwiek trzeba "odbudować" naturalną tolerancje. To znaczy że trzeba palić kocimiętkę codziennie przez co najmniej tydzień aby móc z pewnością odróżnić doznania po wypaleniu od placebo.
Im dłużej i częściej ją paliłem tym mnie potrzebowałem aż po paru miesiącach wystarczały mi z trzy fioletowe kwiatki, czy dwa listki aby być najarany.
Efekty jednak nigdy się nie wydłużały i trwały do dwóch godzin mniej więcej
Rejestracja: 2017
  • 3095 / 1038 / 0


W granicach 2h zawiera Nepetalakton jeden z głównych składników tej rośliny oprócz fazy można też w alkoholu lub dodać jabłko i zrobić kompot na kaszel na ból gardła na wzmocnienie.
Posty: 184 Strona 16 z 19
Wróć do „Inne”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość