Kiedyś się ogarniesz??

Dział poświęcony wpływowi substancji psychoaktywnych na działalność człowieka.

Moderator: Wszyscy moderatorzy

Posty: 567 Strona 53 z 57
Rejestracja: 2018
  • 35 / 4 / 0


@Ujebany Traumatyczne przeżycie z bliskimi osobami też poskutkowac finalnie może w ogarnięciu swojego życia, siebie, otoczenia dodatkowo też myślenia.
Rejestracja: 2011
  • 5495 / 408 / 0


Niby miałem się ogarnąć, ale chuja z tego wyszło.Pierdole to :gun:

Jak działają dopalacze?

Dobrze wiedzieć przed Sylwestrem ;) Dość obszerny i w większości całkiem do rzeczy artykuł z periodyku „Służba Zdrowia”.

Konopie na cele medyczne powinny być uprawiane w Polsce

Zdaniem posłów z klubu Kukiz’15, uprawa konopi innych niż włókniste powinna być prowadzona przez Instytut Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich z siedzibą w Poznaniu, pod nadzorem ministra rolnictwa.
Rejestracja: 2012
  • 1702 / 121 / 0


Cały czas jestem ogarnięty, jednak trochy taki nierozgarnięty. Przyzwoity, uprzejmy dibbiléck o nienagannym savoir-vivre.
Rejestracja: 2017
  • 26 / 3 / 0


Nie. Wyjebane mam. Nigdy nie chciałem być jakimś człowiekiem sukcesu i mieć sześć samochodów i dwa domy z pięcioma łazienkami. Wygodnie mi jest być ćpunem na marginesie.
Rejestracja: 2009
  • 1024 / 35 / 0


NIE MAM PIERDOLONEGO POJĘCIA! Generalnie robię od jakiegoś czasu normalne rzeczy typu praca, staram się częściej przebywać w towarzystwie znajomych, którzy potrafią życie, no ale ni chuja! W przyszłym roku kończę 30 lat a cały czas wpierdalam się w jakieś kłopoty, przypały... Rocznie wyrabiam sobie 3-4 dowody i tyle samo portfeli kupuję, bo każdy gubię. Hajs jak mi wpada jakiś większy to od razu połowa idzie na spłaty długów, a drugą rozpierdalam w ekspresowym tempie i nawet nie jestem w stanie powiedzieć na co. Nie chce mi się zabrać do rzeczy, które pchnęłyby mi życie do przodu, wolę zapalić lolka albo zajebać coś hehe mocniejszego i robić rzeczy głównie bezwartościowe.
Wkurwia mnie to, bo z jednej strony lubię siebie i to, że jestem mentalnym kurwa dziewiętnastolatkiem, od dawna to akceptuję, ale poszedłbym do przodu i ogarnął sobie jakąkolwiek stabilizację i ruszył do tak zwanego przodu, ale to się wyklucza z naturą tej osoby opisanej na początku zdania. Nwm jak to godzić, żeby pozostać również w zgodzie z samym sobą. Jestem w kropce, a do tego obawiam się, że jedynym skutecznym rozwiązaniem problemu byłoby odstawienie używek, hehe :(((((.
Rejestracja: 2015
  • 314 / 45 / 0


Codziennie zadaje sobie to pytanie i za każdym razem nie wiem co sobie odpowiedzieć.
Rejestracja: 2018
  • 22 / 2 / 0


@zioloziolo skąd ja to znam... mam prawie 26 lat, a mentalność 17latki. Jestem dorosłą i rozsądną dziewczynką. Dosłownie czuje się jakby w moim ciele żyły dwie osoby w różnym wieku i co jest najgorsze to jedna z nas ma 5 lat, a ta druga 55...
'brak porządku, bo mam paradoks'...
Rejestracja: 2008
Użytkownik zbanowany
  • 361 / 23 / 0


19 listopada 2018EvilDead pisze:
Codziennie zadaje sobie to pytanie i za każdym razem nie wiem co sobie odpowiedzieć.
Bo jesteś nie trzeźwy, abstynencja ukaże piękno tego świata i pomoże obrać sens życia i to co jest dla nas ważne . Alk/narko to mgła, syf który nas zamyka w tym bagnie po którym tylko bagno i syf widać. Wychyl głowę nieco wyżej i zobaczysz jaki świat jest piękny....... pełen inspiracji, marzeń, miłości ...itd
Rejestracja: 2017
  • 1589 / 203 / 2


Dokładnie, wiele pięknych chwil można przeżyć na trzeźwo - szczególnie tych związanych z miłością, bądź przypływem dużej ilości gotówki, czy też nawet sport i sukcesy (mniejsze, większe) w tej dziedzinie - wtedy hormony szczęścia zalewają nasz mózg, ludzie którzy nie ćpają karmią się właśnie naturalnymi endorfinami.

Problem tych, którzy odstawiają dragi jest taki, że zapomnieli, iż do pięknych chwil trzeba doprowadzić a często jest to żmudna i trudna droga, pełna niepowodzeń. Za jedną piękną chwilę trzeba przeżyć ileś chwil gorzkich - za to jedna, prawdziwie piękna chwila wynagradza nam wtedy cały trud który przeżyliśmy. No chyba, że ktoś jest kozak, farciarz, naturalnie mu wszystko wychodzi od razu i nie musi się babrać w niepowodzeniach podczas walki o swoje szczęście, takiemu komuś mogę tylko pozazdrościć. Pamiętam, jak jeszcze nie ćpałem w ciągu, gdy po wielu nieudanych randkach i poszukiwaniach w końcu trafiłem na odpowiednią w tamtym momencie osobę, uczucie na spotkaniach z nią, czy też nawet rozmawiając z nią, podczas czekania na następne spotkanie było piękne, mózg cały zalany endorfinami.

Ćpuny chcą jednak wszystko na już, po co się starać o jedną piękną chwilę, przechodzić ten trud, skoro można mieć "szczęście" na pstryknięcie palcami? Ktoś, kto się odtruł, jest po terapii, zaczyna trzeźwe życie i od razu narzekanie - miało być pięknie, a jest jeden wielki chuj. Po prostu takie osoby zapomniały, że trzeba zakasać rękawy i wypracować swoje szczęście, to prawdziwe, nie z prochu czy tabletek. Lenistwo, słomiany zapał, brak wiary w siebie to często cechy narkomanów.
Rejestracja: 2015
  • 314 / 45 / 0


Chciałbym poczuć szczęście, radość czy chociażby chciałbym spędzić jeden dzień z dobrym humorem ale nie potrafię. Nie potrafię odczuwać tak jak inni dlatego między innymi miałem milion wizyt u psychiatry. Nic mnie nie cieszy, wierz mi lub nie, ale narkotyki i nie ważne jaka to grupa, czy stymulanty, czy depresanty, czy dysocjanty żadna nie powoduje u mnie euforii, szczęścia czy radości a trochę już tych narkotyków przeszło przez mój organizm. Dajmy na to że piję w pewien dzień alkohol - spoko fajnie, tylko że nie działa on na mnie pozytywnie, właściwie nie poprawia mi humoru w żaden sposób, jedyne co tak naprawdę dzięki niemu osiągam to oddalenie się od problemów a że jestem człowiekiem które pragnie uciec jak najdalej piję do nieprzytomności, na dodatek nie ważne czy pije sam czy z kimś, pije tyle żeby po prostu odciąć się od codzienności, od tego życia. I tak jest z każdą grupą substancji, najgorsza jest dla mnie sytuacja wtedy gdy na przykład jaram zioło z ziomkami, oni beka, śmiechy że brzuchy bolą i ja dokładnie tak samo, tyle że tylko udaję ten śmiech, nic mnie nie śmieszy, żadne żarty czy sytuacje. To jest dla mnie najgorsze.. wiecznie muszę udawać przed innymi że to jest zabawne, że to jest fajne, a tak naprawdę nie potrafię tego odczuć. W skrócie można to ująć tak że nie ćpam po to by poczuć się lepiej, a po to by odciąć się od rzeczywistości, niezależnie od grupy substancji.

Ja bym chętnie dążył do tego szczęścia, ale ja nawet nie wiem co znaczy to słowo. Moje poglądy są trochę kiepskie, ale co poradzę. Ludzie mówią że narkotyki szybko prowadzą do śmierci, boją się umrzeć przez to dlatego niektórzy przez to poważnie rezygnują z narkotyków, dla mnie szybka śmierć spowodowana przez narkotyki to tylko kolejny pozytywny efekt.
Posty: 567 Strona 53 z 57
Wróć do „Substancje psychoaktywne a człowiek”
Na czacie siedzi 86 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości