Inhalanty - wątek ogólny

Najprostsze substancje odurzające, m.in. eter dietylowy i podtlenek azotu (N2O).
Więcej informacji: Inhalanty w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Dysocjanty

Posty: 117 Strona 8 z 12
Rejestracja: 2013
Użytkownik zbanowany
  • 321 / / 0


Inhalanty są przerażające, albo ja po prostu jestem mało zaprawiony w psychodelicznych bojach:
-straszny strach przed przypałem i wstydem ,że ćpa się takie coś
-rozkminy nie wiem musiałbym wam to narysować ale wygląda to tak: straszne uczucie dezawi ,że kiedyś się to już stało, świat składa się z rzeczy odwróconych do góry dnem, cała rzeczywistość to wytwór świadomości która wytworzyła świadomość a świadomości te określam jako okrąg który podzielony jest na 8 ćwiartek każda świadomość to zabarwiona jedna ćwiartka, przy kiraniu zapala się ta na dole, po za tym rozkminy o tych świadomościach.

OMFG KIRANIE TAK RYJE BANIE ,ŻE ACODIN SIĘ SCHOWAĆ MOŻE! :D

połączyć proszę, nie zachęcam nikogo do tej fazy bo jest chora i przerażająca.
Ostatnio zmieniony 11 lipca 2013 przez Dezinteglator, łącznie zmieniany 1 raz.
Rejestracja: 2009
  • 1910 / 131 / 0


O to właśnie chodzi w inhalantach, Fazy trudno opisac, bo przezycia wymykaja się logice, są tak inne od rzeczywistych doznań, ze czlowiekowi brakuje slow, odpowiednich określeń. Inhalantom zawdzięczam odpowiedx na dręczące mnie przez parę lat pytanie odnośnie istnienia Boga, tylko o to mi chodzilo, nie szukalem odpowiedzi, czy jest dobry, czy ludzie sa dla niego ważni, czy wystepujace na świecie religie są właściwe, chodzilo mi o wyjaśnienie, czy może istniec jakis wyzszy byt. Długo by opisywać co przeżylem, co widzialem, ale uswiadomiłem sobie, że tak jak 1,5dm3 ludzkiego mówzgu tworzy naszą swiadomosc, osobowosć, umożliwia ograniczone samopoznanie i poznanie otaczajacego swiata, tak cala materia i energia wszechswiata dąży do wyższej formy organizacji, nie ptrzestrzennej oczywiscie, ale do utworzenia świadomosci. OcZywiscie w sposób inny niz materia budujaca mózg tworzy naszą swiadomosć, ale bierze w tym udzial cała materia i energia wszechswiata tworząc świadomość Boską i stad Bóg może istnieć od początku wszechswiata, od samego wielkiego wybuchu. To jakby duch wszechswiata. Nie wydaje się to jakieś odkrywcze, ale w połączeniu z podrózą jaka przeżyle, z dotarciem do końca wszechswiata, z przeżyciem własnej smierci i pustki po niej, wszytsko dalo tym przemysleniom taka otoczkę, ze do tej pory nie moge wyjsć z podziwu, najcenniejsza grupoa psychodelików IMO.

Niestety kiranie coraz szybciej i na coraz dluzej mnie ryje, dlatego powinienem juz to całkiem zostawic puki mogę wyjsć z tego obronną reka, bez trwałych, zauwazalnych szkód. ludzie są przerażeni neurotoksycznoscia inhalantów, ale popularny u nas alkohol ryje tylko trochę mniej, jak ktos mial ciagi alkoholowe to może sobie wyobrazic porycie po inhalantach, po których też wystarczy zrobić przerwę, by odzyskać, przynajmniej w znacznym stopniu sprawność intelektualną. oczywiscie musi byc jakaś granica, rezerwa funkcjonalna mózgu musi sie kiedys skonczyć.
Ostatnio zmieniony 06 sierpnia 2013 przez gazyfikacja plazmy, łącznie zmieniany 2 razy.

Zastosowanie substancji psychoaktywnych w medycynie

Czasami działanie psychoaktywne jest skutkiem ubocznym substancji, a czasami właśnie ten wpływ jest pożądanym działaniem sprawiającym, że dana substancja jest lekiem.

Irakijczyk sprzedawał narkotyki za siedem różnych kryptowalut. Surowa kara

Trzydziestoletni Irakijczyk Alaa Mohammed Allawi został skazany na 30 lat więzienia za sprzedaż 245 kg narkotyków w zamian za kryptowalutę.
Rejestracja: 2013
  • 104 / 1 / 0


Lubię inhalanty za to, że po nich nie zdaję sobie sprawy, że mam halucynacje. Zazwyczaj widzę jakieś postacie, rozmawiam z nimi.
A i niektórzy helupiarze z mojej okolicy, którzy wiedzą, że ćpam inhalanty, po prostu mną gardzą.
Rejestracja: 2011
  • 6 / / 0


OGROM!
Przed chwilką kiralem i gdy kiram i kiram nagle pojawia się we mnie uczcucie deja vu - jakby cos co bralem dawno temu znow sie odezwalo, tyle ze jeszcze tego nie bralem. I wtedy kurtyna padla, a ja zauwazylem calosc ludzkich istnien jako momenty objawien psychodelicznych, a tej substancji mialbym mialbym sprobowac w przyszlosci. I widzialem ludzi i nie tylko w kreskowkowej wersji - poczatkowo jako rząd kolorowych kreskówkowych zebow, a ja bylem kazdym z nich przez chwile. Zeby wziely sie stad bo az otworzylem usta kiedy to sie stalo. Widzialem boski plan, plan ludzkiego zycia, zaginięcie czasoprzestrzeni wspomnien, cos niewyoobrazalnie wielkiego. A potem bylem tym kazdym pojedynczym 'zębem' naraz który ewoluował w cos innego. Słyszalem swoje myśli miliardami glosow a wszystkie gadaly zgodnie, jednym glosem takie glupoty, ze pomyslalem ze wstyd przed Bogiem. I wtedy wszystko zgasło a ja pomyślalem ze to Bóg wyłaczył wizję, ze jestem na Ziemi sam, i ze on chce to zakonczyc. Nie czułem Jego obecnosci, mialem tylko wrazenie ze czeka na mnie na górze staruszek który ,pogasi światła'
PS. Kirałem paliwo do kosiarki, jakąś czerwonawa benzynę.
To było jak inny świat, jakbym trzymał baniak DMT w garażu.

Nie polecam, a ja idę na RUNDE 2
Rejestracja: 2009
  • 512 / 23 / 0


Tak sobie rozmyślam nad dawnymi czasami, rok 96-98 kiedy miałem kontakt konkretnie z Butaprenem (toluen), nastepnie lata 2000-2002 kiedy miałem kontakt z Ronsonem (izobutan), cieszę się, że minęło tyle lat i mózg mam w miarę sprawny, choć paru psychiatrów wtedy skazało mnie na śmierć i degenerację. To podziwiam zdolności immunologiczne organizmu, że niby te szare komórki poszły w 'kosmos' to jakoś się jednak zregenerowały, nie jestem imbecylem, inteligencję mam na poziomie przeciętnego człowieka a nawet odrobinę wyżej (IQ ~120), a była ona mierzona wyjątkowo żmudnymi testami w profesjonalnej instytucji a nie pseudo-testami w internecie.
To momentami mam ochotę odegrać się na tych psychiatrach (2 osoby), którzy zasiali w mej głowie paranoję, że mam uszkodzony mózg, że jestem skończony, szare komórki się nie odradzają itp. A więc WIELKI CHUJ W DUPĘ tym pseudo-doktorom :old:
Może tym co napiszę wyjdę dopiero na idiotę ;) Ale palenie kannabinoidów, bardziej mnie 'pokarało' niż te zasrane inhalanty, mówię o wpływie na koncentrację/pamięć/motywację. Bo wiadomo, kanna zażywa się przewlekle i przez dłuższy czas, podobnie z alkoholem, którego aktualnie w ogóle nie używam (i nie nadużywałem nigdy).
Podsumuję - dziwne są zdolności naszych mózgów, a INHALANTY do dzisiaj wzbudzają we mnie mieszane, dziwne i nielogiczne uczucia %-D

Mimo to nie wrócę już nigdy do tych substancji, ponieważ dawno temu straciły one dla mnie swój "MAGICZNY" potencjał rekreacyjny, wiele lat temu miałem ekstremalne fazy po tym, których nie da się porównać do żadnej innej substancji, łączyłem się jakby z nieznaną "siłą", "duchem", taką nieokreśloną postacią, jakbym zawierał pakt z diabłem, który mnie wprowadza w ten magiczny świat odlotu i prowadzi za rękę - mówi do mnie i sugeruje mi, hehe, grzechy młodości :D
Pod koniec swojej przygody z inhalantami, nie było już tej postaci, fazy były płytkie i jałowe - tak jakby się to "coś" wypaliło i powiedziało "Drzwi zamknięte" :)

Ktoś z Was ma w aktualnych 'fazach' kontakt z ową postacią ? ;)
A dodam, że jest to uczucie na poziomie narko-para-psychologicznym, niby tylko faza, ale... ;)

Pozdro dla aktualnych inhalanciarzy ;)
Rejestracja: 2013
  • 104 / 1 / 0


A czy macie trudności z zapamiętywaniem?
Rejestracja: 2009
  • 1910 / 131 / 0


zaqzax pisze:
Tak sobie rozmyślam nad dawnymi czasami, rok 96-98 kiedy miałem kontakt konkretnie z Butaprenem (toluen), nastepnie lata 2000-2002 kiedy miałem kontakt z Ronsonem (izobutan), cieszę się, że minęło tyle lat i mózg mam w miarę sprawny, choć paru psychiatrów wtedy skazało mnie na śmierć i degenerację. To podziwiam zdolności immunologiczne organizmu, że niby te szare komórki poszły w 'kosmos' to jakoś się jednak zregenerowały, nie jestem imbecylem, inteligencję mam na poziomie przeciętnego człowieka a nawet odrobinę wyżej (IQ ~120), a była ona mierzona wyjątkowo żmudnymi testami w profesjonalnej instytucji a nie pseudo-testami w internecie.
Widzisz, bucham 11 lat, generalnie więcej niż mniej i jeszcze niedawno też takl samo myślałem, byłem wrecz dumny, ze swoje przekirałem, a jestem w miare bystry, iku też w Twoim zakresie. Teraz mam straszny problem by przerwac ciąg, kiram 3 tyg toluen. gdzieś pól dnia bucham, nie śpię, nie jem od paru dni. Rano do pracy a ja spać nie moge, musialem sie nakirac, a od rana wyrezymałem, dopiero wieczorem 6-7h sesja. teraz sie przewietrzyłem. Potrafię buchac jadac autem (ze 3 buchy dla spokoju i o dziwo koncentracji. lekko zakręci i jest dobrze), jak mnie kurwica strzela muszę się uspokoić, wtedy, nasaczam recznik, mocno otwieram usta bo mam popalony język i jame ustną od oparów, 3 buchy długo trzymane w płucach, spokój, 5-10 buchów i dochodze do siebie, trwa to kilka minut i potem nie kontaktuje, wiadomo jak to z inhalantami. Strasznie zryłem organizm, codziennie rzygam, struty jestem, z pamięcią chujnia. Jak sie przewietrze jeszcze jakos może byyć, ale z ostatnich 3 tygodni pamiętam urywki tylko no i momenty jak zaczynam kirac, buch, buch buch, spokój, milo, ciepło. potem schizofreniczne jazdy, albo tylko ujebanie jak mam ochotę mniej kirać. Wieczoram albo pije, bo zostawiam rozpuch poza domem, albo pije i wychodze po rozpuch. teraz jestem w domu sam, bucham pare godzin, pare godzin przerwy, potem znów bucham pare godzin. Dziś nie wychodziłem z domu, zaraz ide do pracy, nawet nie spłaem ale juz musze wyjsc, jesxcze troche a strace wszytsko. kiedyś łatwiej przerwyalem ciągi, wrecz bezproblemowo, ale kazdy kolejny ciąg jest u mnie gorszy, trudniej skonczyc, coraz bardziej ryje organizm. Gdy rzygam, albo jak zwijam sie z powodu bólu brzucha zastanwiam sie jak do tego doszlo, kurwa.

Marze o tygoidniu na dtx, wtedy bym się ogarnał, ale jestem na metadonie, jak wejde na dtx bede odbieral metke codziennie, a cos w życiu jednak robię i nie mogę sobie na to pozwolić. Muszę sie wyzerować w domu, ale nie wiem jak. Nawet na drugie pietro ledwo już wchodze, tak styrałem organizm. Jestem bezsilny, kurwa!

Jak mam przerwe to zdolnosci intelektualne wracają do normy, teraz kiram najdluzej, zwykle kirałem do 2 tyg i przerwa, ale rzadko dlużej jak miesiąc. Ilości to do połowy butelki rozpuszczalnika dziennie, ale wiadomo, toluen jest silnym anestetykiem, inaczej wdychajac starcza mi 30-50ml/d by buchać pól dnia. Szczególnie po kilku dniach jak organizm tym przesiąknie, wtedy duzo nie trzeba. A pochłaniam praktycznie caly rozpuszczalnik taką mam technikę, mogę kirać w pokoju i nawet nie czuc, wszytsko pochłaniam. Matka niedawnoi weszła do pokoju jak bylem nieprzytomny, wyczula rozpuszczalnik, ale ojcieć juz nie poczul, nie wiedzial co ze mna jest, przewietrzałem i sie przyznałem, ze nawdychalem się rozpucha.
Ostatnio zmieniony 12 października 2013 przez gazyfikacja plazmy, łącznie zmieniany 5 razy.
Rejestracja: 2007
  • 580 / 2 / 0


Wspolczuje. Bardzo zle sie traktujesz. Szanuj zdrowie!
.
Wyglada na to, ze sprawy zaszly za daleko. Sprobuj jednak wrocic do swiata zywych, za wszelka cene.
Rejestracja: 2009
  • 1910 / 131 / 0


Masakra teraz jest, ostatni ciąg przerwałem wylewając resztkę rozpuszczalnika, ża;owałem strasznie jak przetrzeźwiałem, ale dałem rade. Może miesiac minął i teraz nie wylewam, powiedziuałbym chetnie koniec i chuj, ale boje sie powylewac, i tak pewnie pojade po rozpuch jak mnie przyciśnie. Jestm tak styrany, ze najchetniej wciągnąłbym spida, nie daje rady. nie wiem jak w pracy teraz sobie poradze, boje sie wszytsko stracić. Jestem tak struty, że mam ochote na przerwe, ale za pare godzin znów zabucham, to pewne, wróce z pracy tylko. Jak pójde, to moja chwila prawdy, chyba już nie dam rady, tak czuje, ale jeszcze spróbuje sie pozbierac. Niebardzo można ogarniać kirając, opiaty mogłem brać, obowiazki wykonane, wszytsko ok, ten rozpuch gorszy jest od stymulantów, opiatów, kurwa.
Rejestracja: 2009
  • 1910 / 131 / 0


Nie moge edytować. No, przewietrzałem, napiłem się czaju, trwalo to wieki, musiałem zjeść pol kanapki tak by nie zwrócić, bo po czaju mndli. Juz czaj wypiłem, ale nawet każdy łyk powodował odruchwymiotny. Jeszcze nie zacząl działać czaj, ale czuje cieplo w brzuchu, zaraz powinieneem poczuc sie lepiej. Powinienem juz wyjsć, ale jeszcze przez chwile nie dam rady, spóźnię sie do pracy góra pół godzinki, tak mysle. Moze dziś uda mi sie przerwać ciąg. bardzo mi na tym zależy, głupi rozpuch, kurwa. A po swoich przejsciach myslalem, ze już niewiele substancji może mnie skrzywdzic :)


Edit
No prysznic wziety, naszykowałem sie, czaj dziala (na mnie dziala zauważalnie 2-3h, na początku w pracy bede sie jakoś trzymal, potem odezwie sie brak snu), wychodze. A było juz cieżko.

Obym dziś przerwal ciąg. wczoraj mialem to zrobic, kumpel pisal mi, ze na pewno dam rade, łatwo sie pisze :) Ale myslami był ze mna, wstyd bedzie i powiedzieć, ze jednak poleglem. Oby dzis bylo inaczej. A swoja droga mam jazdy typowe dla schizofreni niekiedy, widzę zwiazek z buchaniem. Jak przestaje jest luz, jak bucham czesciej to sie rózne rzeczy dzieja, nie chce sobie krzywdy zrobić. No ale jak dopada mnie cisnienie to nie panuje nad sobą, po prostu kiram. nastawialem budzik na poł godziny, 2h, różnie, teraz pomimo budzika kiram az organizm nie powie dosc, nieraz wiecej jak 5h za jednym zamachem. po takim kiraniu dlugo trzeba sie "wietrzyć", a i tak później organizm szwankuje, byle umysl jakos dzialal.
Ostatnio zmieniony 12 października 2013 przez gazyfikacja plazmy, łącznie zmieniany 2 razy.
Posty: 117 Strona 8 z 12
Wróć do „Środki wziewne”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości