Benzedryna, psychedryna, α-metylofenyloetyloamina
Więcej informacji: Amfetamina w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 112 • Strona 1 z 12
  • 25 / / 0
Moja historia zaczyna się prozaicznie. Jestem z Nim pół roku(znamy sie miesiąc dłużej), codzienne spotkania, 2 tyg wakacji czyt mieszkania razem, jego praca fizyczna. Czułam że jest nie halo coś już po 2 miesiącach, żadnej namacalnej rodziny, miejsca zamieszkania, wiele słów, ale życie było nasze lub moje a to jego... zupełnie odległe i niedostępne. Ja w opinii jego jestem porządną kobietą z dobrego domu tzw wyższa półka, która o narko wie mniej niż nic. Kasę miał na wspólne wydatki, niby gdzieś mieszkał, poznałam 2 jego znajomych i kolegów z pracy, nic więcej. Wkurzyłam się zrobiłam awanturę, że czuję się jak kochanka, gdzie on ma swoje zycie gdy nie jest ze mną, gdzie powaga związku, gdzie wspólne wyjścia, a on tylko w domu w domu, wiele tego było, a dodam że nastką nie jestem. Niby coś mówił, zwierzył się, a ja czulam, że to nie jest wszystko. Raz mi nie spasowała reakcja źrenic, potem dziwne zachowanie, ząbki chodzące, trzęsące rączki(z dragami nigdy nie miałam wiele wspólnego, towarzystwo owszem różne ale nie przywiązywałam wagi do tego).Po nitce do kłębka, jak mówią.Potem była dziwna reakcja na żarty żeby pokazał kieszeń z fajkami(bo twierdził ze rzuca) i wtedy już mi światełko czerwone się włączyło. Kiedyś leciał na fecie 2 lata, dobił się i przyszedł po pomoc do przyjaciela, nie znałam go jeszcze. Poznając mnie twierdził, że jest clear od pół roku.
Pomyślałam nad wszystkim rzeczowo - wnioski: jest bezdomną sierotą, która od zawsze była rzucana po placówkach, rodzinach zastępczych,zryta psychika na wstępie,pobawiłam się w sherlocka i jestem pewna że sypia w noclegowni, że fura w pracy.Kiedyś został u mnie na 48 h-nagle po 24 go połamało, ból głowy, czerwone oczy, gorączka, poty do następnego dnia,dreszcze, budzenie co jakiś czas, rozbicie, ból mięśni. Niby, że grypa-taaa. Po kolejnej awanturze kiedy powiedziałam, że nie wierzę w jego stan majątkowy w cięzkich bólach przyznał, że mam rację. A potem dodał, że jest zakłamanym skurwysynem, któremu nie wolno wierzyć bo wszystko co mówił prócz tego że mnie kocha jest kłamstwem i manipulacją i żebym się zastanowiła, bo jest jedną wielką zagadką. I że wie czego się najbardziej boi - odrzucenia. Nie jest agresywny, bywa humorzasty, rozdrażniony, ale ja mam moc zatrzymania go nawet w furii. Każdy trudny temat musze ruszyć ja, on tego nie robi. Ale tematu fety nigdy nie ruszył, chyba że się zarzekał że nie(kiedyś zapytał co bym zrobiła gdybym się dowiedziała, że jednak mu się zdarzyło,może dlatego nie chce sie przyznać,bo powiedziałam że nie mam zamiaru już nikogo ratować i odeszłabym) . W końcu ja w sprzyjających okolicznościach zaczęłam, że wiem. Wkurzył się, milczal, potem zareagował obroną stwierdził że robię z niego ćpuna i że w takim razie on jutro pokaże mi jak wygląda naćpany, żebym mogła rozróżnić.Powiedziałam, że na takich zasadach nie będę się spotykac z nim poza tym widziałam go(powiedziałam o zabkach, zapytałam czy potrafi kontrolowac swoje źrenice? wtedy go zatkało).Przyznał się do 1 razu,g...prawda.Teraz widzę, nie do końca wszystko rozrózniam. Pare razy opowiadałam mu, że wybieram się na terapię do ośrodka dla uzależnionych, współ- itd, pytał gdzie itd i stwierdził że nie bez powodu,ale nic na razie nie zrobił(pracuje 10-12hna dobę).Temat nadal nie jest zakończony, on się nie przyznaje, ja obserwuję i się zastanawiam.Zęby mu się łamią-trzonowce, p... pod oczami, ręce sie trzęsą, wiem nawet którą dziurka wciąga bo oko czerwone, wczoraj najwyrazniej tak się nafurał, że zeba złamał trzonowego i pojechal wyrwać(a ja mu na to że dobrze wie że kości i żabki polecą, bo wapń wypłukany). Kiedy mu w tamtej rozmowie powiedziałam, że skoro jest czysty zrobie mu test i będzie po sprawie, dopiero sie przyznał do jednego razu.A ja mu na to, że to nie 1 raz. Myślę, że to ciąg, a na pewno b. często ale tego już nie powiedzialam. Wychodząc znów zaczął że szkoda czasu tracić na skurwysyna i ćpuna w dodatku, a ja mu że o skurwysyna się nie walczy, a ja to robię-zatkało go.Powiedziałam też że musi chcieć sobie pomóc sam i naprowadziłam na wszystko co wiem o jego życiu.Tego dnia przyszedł do mnie,nie mogliśmy romawiać otwarcie bo rodzina, wiec mnie przytulił i stwierdził że chce mu się płakać.Od tego czasu patrze na źrenice(dziwne bo jak mnie przytula i wie że nie patrzę ma duże,a kiedy tylko kieruje wzrok na mnie ma normalne w normalny oświetleniu),robię test reakcji na jedzenie,spotykamy się często. Dzis dzwoni do mnie z płaczem prawie i mówi, że jest na wszystko wqrwiony, że ma dosyć, chce tylko mnie przytulać i nic więcej, że tęskni, głowa go boli, ząb wyrwany, a w ogóle to dołek i że musi to przetrwać i nie chce się poddać bo mnie kocha, że ma 2 ostatnie fajki i nowych nie kupi, zapytany czy wszystko rzuca stwierdził że tak bo to postanowienie świąteczne. Zadałam parę pytań nie wprost, ale przy tym czy ma zapasy już się spiął, że jakie itd. i temat się urwał.Nie chcę robić dymu przed świetami,bo będzie całe 72ha u mnie. Zobaczymy co będzie.
Jestem oderwana od tej rzeczywistości, nigdy nie próbowalam, wiem że ratowanie kogoś kto nie chce nie ma sensu, ale on zaprzecza. Co robić? Żeby chociaż dało się rozmawiać. Ma system kłamstw dla każdego taki sam, dotyczący sytuacji majątkowej, odkąd mnie zna dba o siebie,bo ubrania i higiena były w strasznym stanie. Ale co mogę zrobić?Pilnować nie da rady, bo wraca do "domu". Na co zwrócić uwagę? Jaka szansa żeby chociaż rozmawiał? A człowiek jest bardzo zamnkięty w sobie poza tym wszystkim że dragi.
Ostatnio zmieniony 23 grudnia 2009 przez nicze, łącznie zmieniany 1 raz.
  • 545 / / 0
Nieprzeczytany post autor: nicze »
Zostaw go.
– Czyż życie nie rozczarowuje? – Tak.
  • 3490 / 55 / 0
Nieprzeczytany post autor: Kurwik »
Tak prewencyjnie.
Zrobić coś bez czegoś ale żeby było jak z tym czymś. To by dopiero było coś.

I mean no harm.
Ani To Ani Tamto
  • 145 / 1 / 0
Ładłnie to napisałaś. Kurde głupia sprawa, koleś wie że go kochasz a mimo to, tak się zachowuje. Ma ewidenty problem.
Spróbuj zrobić w te święta tak, żeby poczuł prawdziwą atmosferę, rozmawiaj z nim dużo. Może coś się zmieni. Pozdrawiam.
nicze pisze:
Zostaw go.
Dziewczyna ma problem, szuka pomocy. Nawet admin ją tak chamsko potraktował. LOL.
  • 2877 / 100 / 0
Nieprzeczytany post autor: Syn Bozy »
Ale obawiam się, że nicze ma rację. Prędzej on jej krzywdę zrobi niż ona mu pomoże moim zdaniem. Uzależnieni od ścierwa to najgorsze kurwy.
Ostatnio zmieniony 23 grudnia 2009 przez Syn Bozy, łącznie zmieniany 1 raz.
"Czuję się gwiezdnie"

Po dzisiejszym robię przerwę
  • 545 / / 0
Nieprzeczytany post autor: nicze »
Chamsko?

Imho najlepsze rozwiązanie problemu.
Lepiej teraz, niż za jakiś czas obudzić się z tym samym problemem, pokomplikowanym innymi (dzieciak, kredyt, etc.).
Biorąc pod uwagę to co napisałaś, prawdopodobieństwo tego, że sytuacja zakończy się happy endem jest dość niskie.
Chcesz się bawić w kotka i myszkę, odkrywanie coraz to doskonalącego się kłamstwa - proszę bardzo. Niemniej jednak takie zachowanie zakrawa o masochizm.
– Czyż życie nie rozczarowuje? – Tak.
  • 145 / 1 / 0
Daj mu szanse moim zdaniem. Pogadaj z nim poważnie w te święta. Jak nie pomoże to go postrasz rozstaniem, tylko nie łam się po kilku dniach, tylko żeby naprawdę poczuł że to koniec.
Problem w tym że to Ty go kochasz, bo jeśli chodzi o niego to bym miał wątpliwości.
  • 545 / / 0
Nieprzeczytany post autor: nicze »
Polecam przejrzeć ten wątek, by zaznajomić się z tym, czego powinnaś się spodziewać.
Również to może okazać się pomocne.
Jeśli ów chłopak nie jest nadziany, możesz się spodziewać odpływu gotówki, rzeszy coraz to nowych "znajomych", by następnie w "sprzyjających okolicznościach" skończyło się egzekucją jego długów na tobie.
– Czyż życie nie rozczarowuje? – Tak.
  • 2877 / 100 / 0
Nieprzeczytany post autor: Syn Bozy »
Patrzyłbym też uważniej na cenniejsze rzeczy w domu, biżuterię, jakieś drobiazgi które łatwo upłynnić.
I proszę nie bagatelizuj, ani nie powtarzaj sobie "Nie on by tego nie zrobił" bo to bezcelowe.
"Czuję się gwiezdnie"

Po dzisiejszym robię przerwę
  • 545 / / 0
Nieprzeczytany post autor: nicze »
Problem nie leży w tym, czy on ćpa - bo można to robić tak, że "straty" są minimalizowane i w życiu codziennym znośne. Sytuacji którą opisałaś daleko do tego.
Nawet zakładając, że przestanie ćpać (w co nie wierzę), musisz sobie uzmysłowić, że "do końca" twój związek z nim będzie w pewien sposób "skażony". Do tego należy dodać ciągłe pilnowanie czy nie jest naćpany (co samo w sobie jest na dłuższą metę męczące i konfliktogenne), a zrezygnowanie z tego prędzej czy później skończy się powrotem do kochanki.
– Czyż życie nie rozczarowuje? – Tak.
ODPOWIEDZ
Posty: 112 • Strona 1 z 12
Newsy
[img]
Spali w lesie i zażywali narkotyki. Policja zatrzymała rodziców trójki dzieci

Jedna z mieszkanek zadzwoniła na policję i poinformowała, że rodzice wraz z trójką dzieci w wieku 1, 4 i 6 lat przez ostatnią dobę przebywali w samochodzie, w lesie. Na miejsce natychmiast skierowano policyjny patrol.

[img]
1 dziennie i ryzyko drastycznie rośnie. Alarm: Polacy nic sobie z tego nie robią

Nawet niewielkie ilości alkoholu mogą istotnie zwiększać ryzyko raka jamy ustnej – wynika z badania opublikowanego w „BMJ Global Health”, które szczególnie alarmujące dane przynosi z Indii.

[img]
Fałszywy narkotest, prawdziwe konsekwencje. Jak policyjna procedura zniszczyła życie 20-latka

W teorii miał to być rutynowy patrol drogówki. W praktyce - początek koszmaru, który na wiele tygodni wywrócił życie młodego człowieka do góry nogami. Fałszywie dodatni wynik policyjnego narkotestu, medialny rozgłos i społeczny ostracyzm okazały się silniejsze niż późniejsze, prawdziwe wyniki badań krwi. Bo gdy prawda w końcu wyszła na jaw, szkody były już nieodwracalne.