Dekstrometorfan - nazwy generyczne: Acodin, Tussidex.
Więcej informacji: Dekstrometorfan w Narkopedii [H]yperreala
ODPOWIEDZ
Posty: 133 • Strona 10 z 14
  • 969 / 97 / 0
Nie będę opisywał całych tripów opowiem tylko najsmaczniejsze błyski moim zdaniem które pamiętam sprzed tych kilku lat gdy ochoczo konsumowałem dexa..

1.Wielka hala, oświetlona świetlówkami.Wszystko utrzymane w olśniewająco białej kolorystyce.Cała wypełniona równo ułożonymi szpitalnymi łóżkami.Na łóżkach przykryci prześcieradłami ludzie . Wyglądają jak zmarli,ale oni śpią. Na dużych palcach u nogi mają przyczepione etykietki. Wchodzą na sale żołnierze w maskach przeciwgazowych i białych kombinezonach wojsk chemicznych.Podchodzą do jednego z łóżek.Jeden lekko odchyla prześcieradło.Świetlówka nad nim zaczyna bzyczeć i migotać. Podnosi głowę i patrzy na nią.Po czym opuszcza prześcieradło.Wszyscy wychodzą.

2.Wojna.Ruiny miasta,objęte pożarem.Żołnierze o dalekowschodnich rysach.Chyba zmarłe kobiety w ciąży leżące na ziemi.Żołnierze rozcinają im bagnetem brzuchy i wyciągają za nóżki płody.Wszystkie mają puste oczy jak lalki.Rozwalają im główki o mur.
Jak se przypomnę więcej to napiszę..
  • 69 / / 0
To teraz ja:

1) Wchodzę do najlepszej knajpy w mieście. Jestem innym człowiekiem, niż na codzień. Jestem dorosłym mężczyzną, w średnim wieku.
Spoglądając na swoje ubranie, dostrzegam czarny płaszcz. Po wejściu do knajpy wita mnie osoba odpowiedzialna za rezerwacje stolika i zaczyna mnie prowadzić do niego. W czasie drogi do stolika, dostrzegam drewnianą boazerię na ścianach i zielony dywan pod stopami.
Oświetlenie jest przyciemnione, po to by utrzymywać przyjemny klimat. Posuwając się do przodu, obserwuję po prawej stronie zespół grający muzykę na żywo, po czym skręcam w lewo. Kelner podprowadza mnie do mojego stolika i wizja rozpada się efektem tłuczonego szkła, oraz rozmazuje się.

2) Otwieram oczy i znajduję się w ciele astronauty. Mam na sobie skafander, dokładnie taki, jaki noszą astronauci. Widzę jak od szyby hełmofon'u, która jest wykonana z syntetycznego tworzywa odbija się zarys stacji kosmicznej, na której pełnię swoje obowiązki. Za każdym razem, gdy łapię wdech, czuje jak wdycham tlen i towarzyszy temu szelest wtłaczanego powietrza (dźwięk podobny do oddychania przez maskę gazową). W środku skafandra panuje cieplejsza temperatura, a na zewnątrz jest bardzo zimno, przez co szyba od hełmofon'u drga i lekko strzela minimalnie się wypaczając. Po lewej stronie od siebie dostrzegam planetę ziemię, tak jaką można zaobserwować na zdjęciach NASA. Planeta ma niebieską poświatę i duże skupiska chmur, przez które prześwitują ziemskie kontynenty. Odwracając głowę w prawo dostrzegam część stacji kosmicznej. Wydaje się, że nie poruszam się, a moje ruchy są ograniczone... Ja pływam, jakbym był zanurzony w gęstej cieczy. Wizja rozpada sie i jednocześnie załamuje do siebie.

3) Leżę na łóżku (w realu) i powoli otwieram oczy. Z sufitu wpada do pokoju istota przypominająca Hermes'a(mitycznego posłańca bogów). Ma na sobie szaty, a u stóp buty, do których przyczepione są białe pióra. Istota wykonuje spowolniony ruch i zaczynam dostrzegać w jej rękach świetlisty łańcuch, który zostaje na mnie zarzucony i oplata mnie całego. Zostaję wyrwany z ciała. Znajduję się z powrotem w świecie żywych i zaczynam dostrzegać w swoim pokoju 5 świetlistyh istot. Posiadają one humanoidalne kształty i migdałowe, żarzące się oczy które świecą. Jedna z istot jest wysoka i chuda, druga jest bardziej masywna i sprawia wrażenie silnej.
Powoli unoszę się nad łóżkiem i zaczynam lecieć w kierunku sufitu, po czym wylatuję przez niego. Dostrzegam jak formuje się pomieszczenie, w którym leżę na stole przypominający operacyjny. Pojawiają się pół-przeźroczyste ręce, które wtapiają się w moją sylwetkę i zaczynają we mnie grzebać. Po chwili znajduję się z powrotem u siebie nad blokiem i wzlatuję nad niedawno wybudowany, sąsiedni blok. Zwisając nad nim, dostrzegam młodego mężczyznę, który trzyma pod pachą mały dywan, do swojego nowego mieszkania. Otwiera kluczami drzwi do klatki schodowej i wchodzi. Przesuwam się kawałek i wlatuję przez sufit do mieszkania na ostatnim piętrze. Znajduję się u kogoś w salonie. Światło jest przyciemnione, a sciany mają kolor pomarańczowy. Na kanapie siedzą 3 młode osoby + jedna leży podparta łokciem na dywanie. Ludzie ci świętują nowe miejsce zamieszkania, popijając z kieliszków wino, a ja zaczynam znowu opadać i przelatuję, przez szereg mieszkań ułożonych pionowo i wizja rozpada się przez rozmazanie.

Z racji, że pamiętam dziesiątki takich wizji, jeśli ktoś ma życzenie, mogę stopniowo je opisywać w tym temacie. :)

POZDRAWIAM!
  • 3215 / 420 / 0
amnum podzielisz się dawkowaniem i swoją wagą ?
Uwaga! Użytkownik Fatmorgan nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post.
  • 69 / / 0
Cześć!

Dawkowanie na początku, to 450mg. Ale dopiero, gdy miałem warunki w domu odkryłem wizje i zacząłem brać dawki z rzędu 675mg.
moja waga wtedy wynosiła ok 88kg. To było jakieś 4 lata temu.
  • 5 / / 0
Wiek - 20 lat
Dawka - 9,4mg/kg ciała (44 tabletki)
Miejsce - mieszkanie w bloku, należące do znajomego
4 osoby, dwie doświadczone, dwie "zielone" (ja i znajomek)
Motyw był prosty, pierwszy raz w tym stanie, pierwsze doświadczenie z psychodelikami w ogóle - z początku przyswajanie się do stanu (roboci chód, wiele emocji jednocześnie, pewne zagubienie, lekkie oderwanie od siebie - wrażenie snu) Doświadczony znajomy przygotował nam prawdziwą masakrę - świetna gra świateł (3 pomieszczenia, w każdym inne oświetlenie - kompletna ciemność / światło lampy / białe i mdłe światło telewizora z "kaszką") + muzyka.To spowodowało pewne oderwanie od rzeczywistości - wrażenie że świat składa się tylko z tych trzech pokoi, nie ma nic poza nimi, są to 3 wymiary, różniące się światłem (co budowało klimat) - w "ciemni" - pokoju bez światła, wraz z początkującym kolegą rozmawialiśmy o bzdurach, oglądanie się w lustrze, pierdoły - nagle on się zaczął kręcić w miejscu, podłapałem ten dziwny motyw, daliśmy sobie "piątkę" dwoma rękami i stało się coś, co będę pamiętał do końca życia - widziałem siebie z trzeciej perspektywy w tym pokoju, jako planetę - człowieka kręcącą się wokół własnej osi, w przestrzeni pokoju - ciemni, który była zawieszony na nitce (jakoby wiszący w przestrzeni sześcian) - wszystko dookoła było w kosmosie (gwiazdy, ciała niebieskie) trwało to około 5 minut i przyjęło się, że
"DXM to podróż do kosmosu i z powrotem"
  • 131 / / 0
@Thomaszewsky
Coś mało się działo, jak na pierwszy raz i to z taką dawką.
  • 5 / / 0
Kwestia braków w osobistym "słowniku" mogącym oddać dziwaczny stan i emocje temu towarzyszące, tak czy tak - starałem się
  • 2372 / 57 / 0
Kuba Powiatowy pisze:
Faktycznie, nie ma co tutaj wyrokować. Ja miałem 14 lat jak pierwszy raz się naćpałem- w dodatku były to benzosy znalezione w domowej apteczce, mimo to zawsze miałem bardzo rozsądne jak na swój wiek podejście do dragów i używek, nigdy w nic nie byłem wjebany i po dragi sięgam bardzo sporadycznie.

Ale żeby nie było całkiem off top, to moim najciekawszym przeżyciem był mój własny pogrzeb na fazie deksowej ( nie, nie mam żadnej depresji, samo doświadczenie nie było przerażające- odczuwałem podczas tripu niebywały spokój ). Widziałem mszę w kościele którą oglądałem z góry a następnie czułem , ze jestem w ziemi i widziałem księdza który modlił się za moją duszę, poczułem nawet grudki ziemi które wrzuca do grobu rodzina. Trwało to parę minut i wszystko zniknęło. Rano obudziłem się rześki, uśmiechnięty i niesamowicie lekki. Żadnych lęków itp. pierdół.
Identycznie to samo miałem. :D:D:D I te śpiewy "daj Mu wieczne spoczywanie" i zapętlanie się eeeeee :D:D:
pzodro
Tylko hipisi mieli gnostyczny, poznawczy ideał, natomiast dopalacze kupują głównie młodzieńcy w kapturach, którzy robią to, bo jak mówią - dobrze ryje banie
  • 51 / / 0
Ha, to jest to! Pierwszy jakościowy trip. Znam się z DXM ponad rok to można powiedzieć że od teraz zaczynam przygodę.
A i jest o czym pisać.
Trochę czasu po tym jak się demorfan wkręcił, leżę sobie i patrzę... coś jest nie tak z tym sufitem...
Wychyliłem się za łóżko po to, by przywitać przepaść o kosmicznych wymiarach setek, może nawet tysięcy kilometrów.
Było to czterokątne pomieszczenie, prostopadłościan, z ciemnymi, odbijającymi fioletowe/niebieskie światło ścianami.
Duże wymiary pomieszczenia pozwoliły mi po nim podróżować.
I tak potem zwiedziłem nie ruszając się z łóżka, lewitując, wiele podobnych brył, któraś chyba nie miała sufitu...
To było niczym zwiedzanie kosmosu, czułem się jak jakaś sfera, poruszająca i obracająca się w losowe strony.
Jak DXM ma takie surrealistyczne właściwości to szybko od niego nie odejdę. :diabolic:
Surrealizm to coś co mnie naprawdę potrafi poruszyć, jedyny kierunek w sztuce, jedyny sposób patrzenia na świat który dostarcza mi tyle emocji.
Ostatnio zmieniony 22 lipca 2012 przez Shizen, łącznie zmieniany 1 raz.
Ani animua a la~, li~. La ta-te ti?
  • 23 / / 0
Wiek - 22 lat
Dawka - 12,5mg/kg (900mg)
Miejsce - u siebie w domu, łóżko, wolna chata
4 podróż z dexem (225, 450, 450 do tej pory)
Po zarzuceniu sprzątałem pokój do czasu wejścia, gdy zaczęło wchodzić położyłem się w łóżku i nastawiłem moją szamańską muzykę, dex powoli zaczął wchodzić, stopniowo zwiększając na sile. Kilka razy wstawałem jeszcze siku i za każdym razem było coraz lepiej, dziwna grawitacja, euforia itp. Gdy już ostatecznie się położyłem z telefonem obok (Włączone gg, kumplowi miałem relacjonować tak jak on mi ostatnio) byłem już przygotowany w każdym aspekcie fizycznym. dex uderzył z nikąd, to co widziałem moja głowa zaszufladkowała od razu pod etykietę snu. Jak otworzyłem oczy to cały pokój był jakiś pozmieniany, i mroczny. Pisałem z kumplem na gadu ale coraz mniej mogłem się na tym skoncentrować. W końcu jedynie co widziałem to urywki tego co pisał "żyjesz" "nie umierasz" które niestety bardzo mi zwiększyły bad tripa, wtedy byłem już pewny że jestem szalony i że mama wróciła do domu i widzi mnie w tym stanie, nie wiedziałem co robić, dodatkowo wszystko w tym "śnie" działo się dalej, ponoć utknąłem we własnej głowie, i ludzie na zewnątrz próbują mnie obudzić wyciągnąć z tego stanu bezskutecznie, woda smakowała jak kamienie, a gdy spojrzałem na zegarek na telefonie to jedynym co widziałem były jakieś znaki nie przypominające cyfer ani alfabetu. Uświadomiłem sobie że musi być 7 rano (w rzeczywistości było ok. 1 w nocy) i wyjrzałem przez okno a tam ciemno. Byłem pewny że czas się zatrzymał, że noc nie minie i mój stan nie minie i jedyne co mi pozostało to nauczyć się z tym żyć. Mój telefon był jakimś dziwnym komunikatorem w mojej dłoni, buczał co chwilę i nie wiedziałem jak go użyć, a wiedziałem że to jedyny kontakt ze światem zewnętrznym. Po jakimś czasie (który wydawał mi się trwać wiele nocy a nie ~ 3h) zaczęło schodzić, uspokoiło mnie to trochę, próbowałem wstać i ledwo doszedłem do kibla. Wracając zauważyłem że woda przy moim łóżku jest przewrócona i się leje :/, na nadal wielkiej bani zacząłem to wycierać żeby panele się nie zniszczyły.
Ogólna ocena tripu 4/10, mimo że przerażające momentami przeżycia były koniec końców ciekawe i mogę z nich wyciągnąć wnioski, 900 mg na długo stanie się dla mnie pewną granicą której nie mam zamiaru prędko przekraczać.
Pisane nadal pod lekkim wpływem rano :|
ODPOWIEDZ
Posty: 133 • Strona 10 z 14
Newsy
[img]
My palimy nasze rośliny, wy palicie nasze pieniądze! 13 godzin policyjnego etatu za pyłek marihuany

Wydawało Wam się, że państwo racjonalnie zarządza Waszymi podatkami? No to usiądźcie wygodnie. Komenda Powiatowa Policji w Głogowie właśnie przysłała Wolnym Konopiom kolejną odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej, która czarno na białym pokazuje, jak wygląda „wojna z narkotykami” w lokalnym wydaniu za 0,06g marihuany.

[img]
Są narkotyki, których zażycie prowadzi do przestępstwa częściej, niż innych. Wyniki badania

Nowe badanie opublikowane w „Journal of Psychopharmacology” pokazuje wpływ substancji psychoaktywnych na zachowania przestępcze. Okazuje się, że zażywanie niektórych środków wiąże się z niższym ryzykiem zatrzymań, zaś inne wykazują silne związki z różnymi kategoriami przestępstw.

[img]
MZ: Nielegalna marihuana i legalny alkohol to balans pomiędzy zdrowiem publicznym, a innymi dziedzi

Do Ministerstwa Zdrowia trafiło zapytanie „Czy Ministerstwo uznaje, że alkohol jest substancją mniej szkodliwą niż marihuana? Czy też uznaje, że poziom szkodliwości nie jest jedynym kryterium regulacyjnym? A jeśli tak to jakie są te kryteria?”. Autor zapytania chciał się w ten sposób dowiedzieć, z czego faktycznie wynika status prawy marihuany w kontekście statusu alkoholu. W odpowiedzi resort zdrowia wyjaśnił w jaki sposób ocenia się szkodliwość danej substancji oraz przyznał, że szkodliwość używania konopi jest znacznie mniejsza od szkodliwości alkoholu i to na każdym polu – zarówno w przypadku wpływu bezpośrednio na użytkownika ale także na społeczeństwo. MZ w swoim piśmie przyznaje też, że nie o zdrowie publiczne tu chodzi. Oto więcej informacji.