Buprenorfina - jak wyjść ?

Syntetyczny opioid, będący jednocześnie agonistą oraz antagonistą receptorów opioidowych.
Więcej informacji: Buprenorfina w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Opioidy

Posty: 66 Strona 5 z 7
Rejestracja: 2015
  • 911 / 58 / 19


Kfit - poszło.
Rejestracja: 2015
  • 911 / 58 / 19


Kfit - rzucaj od razu całą buprę i przechodź na majkę (p.o., niestety, mi też było żal marnować, ale dzięki temu udało mi się wyjść). bupra to jedyne opio, którego nie da się redukować (jeśli walisz iv już jakiś czas). Ja męczyłam się rok z redukcją dawek bupry, aż doszłam do 1/8 kratki (!), a skręt po rzuceniu tych mini ilości był taki sam, lub gorszy, niż jak na początku chciałam rzucić od razu buprę z wyższych dawek bez redukcji. Nie ma bata, rzucaj od razu i przećpaj tego jebanego skręta bardziej "ludzkimi" opioidami (bo bupra to jakiś, kurwa, szatan jest).

Czyli tak sobie rozłóż na, dajmy na to, 30-40 dni, najpierw majka, potem tramal, redukcja Tramalu, możesz jeszcze z tydzień kodeinę już w małych dawkach pojeść na sam koniec i koniec redukcji - nie zrób takiego błędu, jak ja, bo kiedyś redukowałam głupią kodeinę w nieskończoność miesiącami i też to nic nie dało, i tak, czy siak, musisz swoje odwalić na sucho. Napisz, jak tam teraz z dawkami, jeszcze dziś waliłeś buprę, czy już oddałeś się całkiem w ręce Majki?

O tym, jak wojna z narkotykami niszczy kultury tubylcze

W cieniu globalnej wojny z narkotykami rozgrywa się nieustająca i niedostatecznie nagłośniona tragedia ludów tubylczych, których prawa są notorycznie gwałcone.

Polak z Bradford doglądał uprawy konopi na przemysłową skalę

Jak sam zeznał policji nie miał wyjścia - z pistoletem przystawionym do skroni miał obiecać się, że zajmie się pilnowanie plantacji konopi indyjskich wartej 150 tysięcy funtów.
Rejestracja: 2009
  • 165 / 7 / 0


SandS-muszę jeszcze do końca czerwca ciągnąć bupre, bo na majce nie dam rady ogarniać spraw dnia codziennego. Jak obowiązki się skończą to wskakuje na majke :) (pod koniec czerwca kupię paczkę setek, może na miesiąc starczy)
Pozdro!
Rejestracja: 2015
  • 911 / 58 / 19


@kfit - poważnie? Ns buprze Ci lepiej, niż na majce? Ja bupry nie czułam działania żadnego, jak rzuciłam te pieprzone plasterki i oddałam się w objęcia tych drugich różowych tabletek o nazwie Sevredol (mimo, że p.o. było walone!), to od razu inne samopoczucie!
Rejestracja: 2009
  • 165 / 7 / 0


^Może nie tyle lepiej, co po prostu normalnie. Na majce/helu ciężko mi ogarniać codzienne sprawy: praca, nauka itp, bo jak wiadomo występują wahania nastroju. Nie dałbym rady pracować czy uczyć się będąc non stop na bombie, już raz próbowałem-z marnym skutkiem ;)
Być może jest to kwestia przyzwyczajenia, bo po buprze czuję się po prostu normalnie (o ile ten stan stagnacji można tak nazwać).
Rejestracja: 2015
  • 911 / 58 / 19


To ja się czułam na buprze jak na pół-skręcie, a na majce/helu bardziej normalnie. Kwetia zdegenerowania głowy. :-p
Rejestracja: 2017
  • 2 / / 0


Cześć
Byłem na transtecu prawie rok, przez większość czasu naklejane na skórę ostatnie 3 miesiące po około 2 mg na policzek. Bupre zacząłem brać przez wypadek i kregoslup. Jestem starym cpunem, w latach 1999-2001 heroina palona + z braku laku próbowałem wszystkiego. 4 detoksy i 2 letni ośrodek i aż do 2016 żyłem szczęśliwie. W Dani gdzie obecnie mieszkam w szpitalu od razu powiedzialem że jestem uzależniony. Obiecano mi że dostanę po wyjściu ze szpitala bezpieczny lek....i dostałem zasrane plasterki. Gdy zauważyłem co to za gowno było już za późno. Mój lekarz rodzinny rozłożył ręce i wysłał mnie do poradni. Tam powiedzieli że mogę wejść na program metadonowy i jakiś inny (detoxu tu nie ma) ale muszę oficjalnie podpisać dokumenty że jestem uzależniony a to ciągnie ogromne konsekwencje. Zacząłem czytać forum i generalnie Internet i obecnie moja sytuacja wygląda tak. Bo zacząłem leczyć się sam tylko przy drobnej pomocy mojego starego lekarza w Pl.
Nie wiem czy nie przesadziłem ale schodzenie z bupry w okolicach 1,2 mg na dobę powodowało większe skrety niż po helu. Więc po przeczytaniu wielu informacji postanowiłem brać inne swinstwa przez miesiąc, wygląda to tak.
1 tydzień fenatyl plastry
1 tydzień ocycontin
2 tygodnie DHC Conticus 90 ( zaczynałem od 6 tabl a skończyłem na 2)

I teraz jest pierwszy dzień bez niczego i czuję się jak scierwo, poty, ciarki, rozwolnienie, mega depresja.

W apteczce mam w razie czego Relanium, Lorafen, Doxepin trochę Tramalu i oczywiście pierdolony transtec. ( mam jeszcze Seronil i Mitrazepin bo w 2010 miałem ataki depresji i natręctw ale te leki tylko pogorszyly mój stan i w zamian pobralem Doxepine przez jakieś 2 miesiące i jakoś wróciło do normy ) Pisze to wszystko bo warto byście mieli pogląd na cala sytuację. Wiem że sporo tych leków ale jestem na obczyźnie gdzie nie ma prywatnych gabinetów i w razie czego pobiec po receptę. Sorry za tak długi post ale mam straszny bałagan w głowie.
Doradzcie co mogę robić, czy pobrać parę dni bupre czy relanium na uspokojenie czy zdychac na czysto przez jakiś czas.
Chcę wrócić do dawnego życia, nie interesuje mnie dalsze cpanie. Niestety niektórych objawów nie jestem znieść pomimo motywacji. Dodam że nie jestem w tym sam, żona się wszystko i wydziela mi leki.
Dziękuję
Rejestracja: 2017
  • 2 / / 0


Depresja, dreszcze, poty ciągną się w nieskończoność. Kto wymyślił to dziadostwo i napisał że objawy abstynencyjne są niewielkie.

sdd

Rejestracja: 2010
  • 2 / / 0


Kurcze, też mam problem z B. 1-2 mg dziennie od kilku lat. Jednego tylko nie rozumiem. Jakie problemy z libido? Przy odpowiedniej partnerce pałka po wytrysku nie mięknie, mogę i z 6 razy. Plus taki, że można dłużej, niemal zawsze (poza pierwszym wytryskiem) partnerka musi kończyć ręką. Problemy są z amotywacją i stanami depresyjnymi przy próbie odstawienia, ale z libido - w życiu!
Rejestracja: 2005
Użytkownik nieaktywny
  • 196 / 16 / 0


Mi się udało z tego gówna zejść. ale redukcja to 60 dni męczenia i rozpierdalania na około kibli od ciągłego srania i zatykania ich kałem.

Nie będę dokładnie sprawdzał, mam i tak rozpiskę na kartce oddzielne opatrzoną obwolutą "FUCK bupra". Po kicker dose ostatnie 2mg na sam koniec, nie czułem się dobrze w ogóle mi to nie sprawiało przyjemności. Plasterki znajdywałem przez kolejne miesiące pochowane w przeróżnych miejscach, książki, obwoluty, a te sreberka to jeszcze w tym tygodniu gdzieś wyleciały. Oczywiście wszystko sobie przeżuwałem po cichaczu nic nie mówiąc mojej Kochanej.

Nachodziłem się po aptekach z totalnym poczuciem wstydu, ze człowiek przed 30lat kupuje antidole, albo tjoko... I po tajniacku szamałem (nawet zdarzył się 3 dniowy ciąg)... Diabeł siedział w BUCach z galaktyki, które można sobie wsadzać w dupę jak piszemy na różowym forum. To mnie totalnie wkurwiło. Jeszcze miałem sprawę na świadka bo SWIM przypalał jak pojebany i to także odstawił THC. Sporadycznie THC na imprezie owszem.

Najbardziej pomocne okazały się lizergamidy... Nie odczuwam potrzeby zażywania opio mam do nich żal za oszukiwanie mnie przez tyle lat, a raczej żal do samego siebie, że dałem się w to tak wjebać. Szkoda gadać. Obecnie, po tej aferce z BUCEm jest już całkiem wkurwiony (bo wiadomo tolerki nie ma człowiek TEN JEDEN RAZ SOBIE OSTATNI zarzuci smakołyk). I po prostu odpuściłem całkiem wszelkie eksperymenty z opio, także ogólnie dziękuje SiN oraz Predziowi za ten gówniany benzylfentanyl który zdecydowanie nie był dla mnie. I nie chce "prawilnego sortu".

Ta bupra wychodziła i męczyła jakieś 3-4 miesiące po dostawieniu... I tu tak jak wcześniej pisałem o swimkach grassujących. Tak tutaj lizergamidy odpowiednie s&s oraz nastawienie i zmierzenie się z tą piękną damą dało mi do myślenia... Introwertyczny trip.

Tyle wam powiem to jest dla ludzi. Dla ludzi cierpiących... Cierpiących w stanie agonalnym. Umierających a nie dla młodych ludzi którzy zamiast cieszyć się życiem oddają się w ręce jakieś zimnej, bezuczuciowej suce. Jak wrócę do opiatów to napisze i jadę na jakieś dwa lata do Gruzji czy chuj wie gdzie.

Ogólny ciąg trwał ok. 7 lat. Przejście z politoksykomani na narkomanie. I żałuje, bardzo dałem się dać ponieść i robić tak głupie rzeczy... Szkoda zdrowia, czasu, pieniędzy i utraty emocji. Bo byłem wyzerowanym zimnym gnojkiem. Na szczęście Cesarzowa (aka moja kobieta). Była ze mną od początku. A na pierwszej randce waliłem oxycodon, morfine przy niej mówiąc jej, że "muszę bo inaczej się uduszę" < coś w tym stylu. Cesarzowa to delikatna wrażliwa artystka, która nie bierze narkotyków.

Moja pierwsza próba we wrześniu 2016 tapperowania plastrów okazała się totalną porażką. Drugie podejście pocięcie plastrów wraz z nią oddanie jej całego towaru i wydzielanie przez nią mi dawek było skuteczniejsze o jakieś 80%. Ciągle uczę się srać, nie ogarniam że człowiek tyle musi srać xD

Powróciłem do bliskich znajomych, z rodziną żyje mi się zaskakująco dobrze. Pozbyłem się mizantropii i ogólnego poczucia bezsensu. Owszem mam jakiś etap politoksykomanii, ale to nie są ciągi robię to odpowiedzialnie na ile mogę. Bo drugi to moje hobby... Nigdy z niego nie zrezygnuje. Pisałem tą jebaną prace mgr cały naćpany i obroniłem... Ledwo bo byłem przynoddowany na obronie.

Serio schodzenie z dawek wygląda w ten sposób, że każde zmniejszenie 0,25mg boli 3 dni. Tak to się toczyło, nie wiem czy w odpowiednim wątku to napisałem, jeśli nie proszę o przeniesienie. bupra jest paskudna w odstawce, idealna w zaprzestaniu napierdalaniu wszystkich dostępnych opiatów. Ale to dzika i kurwa wysycająca tkanki, zwalnia metabolizm, sramy co 3 dni. I powiem tyle nie brakuje mi jej, mam ciągle stały dostęp z 4 źródeł i to pierdole.

Nigdy więcej (narkomańskie pierdolenie, pseudoneofity i oświeconego musi pójść bo w ten slogan to ja wieże 50/50, muszę budować silną wolne, w ogóle boost kratywności x 1000, zadowolenie z dnia, nocy, przyrody empatia), bo czuje się jak dziecko poznające świat na nowo. I odnośnie psychodelików. To only THC przy redukowaniu. Jak już 2-3 miechy przebolejmy to wówczas możemy myśleć, o lizerkach, tryptaminach>

Wtedy czas na lizergamidy. Wszystko zrobiłem bez pomocy żadnego lekarza. Wjebałem/wpierdalam się w benzo, martwi mnie to ale pomagają, a dopóki będą pomagać będę brać, a te kurwy wiem jak odstawiać, dużo lepiej niż opio, które jest kurwa droga bez powrotu. Trzymajcie się ciepło :-) (ogólnie powrót do homeostazy to terror trwający 30-60 dni).

EDIT: W międzyczasie 3 próby samobójcze ;) jak to mawiają do trzech razy sztuka, więc już się nie uda.
Posty: 66 Strona 5 z 7
Wróć do „Buprenorfina”
Na czacie siedzi 81 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości