20 października 2020Coconuthey pisze: czy ktoś wie jaki bieluń ma okres półtrwania?
Czajnik Ty żyjesz?:P
I kolejne pytanie, jest sens brać kwetiapine, aby skończyć halucynacje, lub po prostu przespania tripa? Czy może są do tego lepsze specyfiki? tytoń, jakieś benzo? na grzyby działa benzo ale to raczej co innego. Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi (:
"Do mniejszych dawek trzeba dorosnąć"
Fermentacja najprawdopodobniej rozłoży jakieś składniki datury. Chociaż może też wydobyć ich więcej z rośliny niż inne metody obróbki. Jak dla mnie to kiepski pomysł, bo nie wiadomo co z tego wyjdzie. Czyli ogólnie to loteria. Musisz pamiętać, że datura jest sama w sobie trochę toksyczna, a nie wiadomo czy fermentacja by nie sprawiła żeby była jeszcze bardziej szkodliwa.
Jak dla mnie najlepiej zrobić sobie herbatkę z liści bielunia. Ciekawie smakuję i jest w miarę przewidywalna (chociaż sam bieluń wciąż jest nieprzewidywalny). Jak robiłem ją to tylko z jednego dużego porwanego na kawałki liścia. Nie była to dawka na halucynacje, tylko bardziej na zmianę percepcji.
Na zbicie tripu po deliriantach używa się rzeczy które które zwiększają aktywność systemu cholinergicznego. Może to być np. piracetam, albo jakiś inny nootropik (ale nie każdy się nadaje). nikotyna też lekko pomaga. kofeina tak samo, chociaż może powodować więcej nerwów.
Kwetiapina najprawdopodobniej tylko by pogorszyła sprawę. Branie jej to zły pomysł.
Pojawia się ciepła euforia, szczęka zaciska się jak po mocnym stymulancie, popęd seksualny wyraźnie rośnie.
Muzyka brzmi blisko i pełnie, jakby ktoś grał ją wprost wewnątrz twojej czaszki.
Potem przyjemny blask gaśnie, a na jego miejsce wkrada się dziwne zmęczenie.
Kończyny robią się ciężkie, jakbyś brnął przez gęste błoto.
Każdy ruch wymaga podwójnego wysiłku, jakby nerwy były na wpół uśpione.
Mowa staje się nieskładna, słowa zamieniają się w bełkot.
W ustach sucho jak na pustyni, źrenice rozwarte do granic możliwości.
Wzrok się rozmywa, ostrość ucieka jak woda między palcami.
Wtedy pojawiają się pierwsze halucynacje, jak ciche szepty z alternatywnego wymiaru.
Pająki w kątach pokoju, półprzezroczyste, poruszające się w jednym stałym tempie.
Możesz je przywoływać samym spojrzeniem, jakbyś rysował oczami.
Drzwi otwierają się i zamykają same, drobne przedmioty przesuwają się bez powodu.
Te wizje są przewidywalne, jak nudny film, który widziałeś już kilka razy.
Rzeczywistość wciąż wydaje się solidna, rozróżniasz, co jest prawdziwe, a co nie.
Ale wkrótce obciążenie ciała pogłębia się, tępy, nieprzyjemny ciężar.
Czujesz się głupi, spowolniony, myśli plączą się jak kłębek nici. Pamięć zaczyna się kruszyć.
Wstajesz, ale zapominasz po co, jak duch we własnym domu.
Zdania urywają się w połowie, zapominasz, co właśnie mówiłeś.
Starcza ci tylko na krótkie słowa: „tak," „nie," „podaj mi to."
W tym samym czasie zaczynają się scenariusze senne, unoszą się łagodnie jak mgła nad łąką.
Wpatrujesz się w ścianę, ale w głowie jesteś zupełnie gdzie indziej.
Las, jakiś obcy pokój, geometryczne kształty dryfujące w przestrzeni.
Nagle wyrywasz się z tego, przez kilka sekund zdezorientowany.
Uświadamiasz sobie, że jesteś w swoim mieszkaniu, ale to zrozumienie przychodzi z opóźnieniem.
Świat senny nabiera siły, wciąga cię coraz głębiej.
Pojawiają się postacie, mówią do ciebie, ty im odpowiadasz.
Kiedy odezwiesz się na głos, wracasz do rzeczywistości jak po uderzeniu młotem.
Tkwisz zawieszony między światem snu i jawy.
Z każdą chwilą jesteś bardziej po stronie snu, rzeczywistość szarzeje i blaknie.
Nie pamiętasz, co wydarzyło się chwilę temu, pamięć krótkotrwała przestała istnieć.
Ale dopamina wciąż cię napędza, czujesz przymus działania.
Wstajesz, zapominasz po co, potem przychodzi ci do głowy coś innego.
Idziesz do kuchni i zapominasz, gdzie jesteś.
Zaczynasz sprzątać, ale kończysz kładąc brudne talerze na łóżku.
Wydaje ci się, że gdzieś się spóźniasz, ubierasz się jak pajac, jednego buta brak.
Jesteś przekonany, że po pokoju biega mysz, i gonisz ją przez kilka godzin.
Siadasz przed wyłączonym telewizorem i wpatrujesz się w czarny ekran.
Umysł wyświetla na nim twój sen.
Godziny mijają jak w gorączce, robisz rzeczy absurdalne, pozbawione sensu.
Ciało porusza się samo, jak marionetka na poplątanych sznurkach.
Nie śpisz, a jednak śnisz, zagubiony w mgle zapomnianych zamiarów.
Ciężar ciała ustępuje, albo po prostu przestajesz go zauważać.
Twój mózg jest opętany przez coś, co nie potrzebuje zwykłych receptorów.
Możesz chodzić, mówić od rzeczy, ale słowa wychodzą wyraźnie.
Całe doświadczenie to zlepek fragmentów, rozbite lustro rzeczywistości.
Budzisz się wiele godzin później, poobijany, zdezorientowany, pusty.
Wspomnienie tego snu zostaje, jak na wpół zapamiętany koszmar.
Wiesz, że byłeś gdzieś indziej, ale nie potrafisz powiedzieć gdzie
Naproksen i LSD w bałtyckich krabach. Jak leki trafiają do morza?
Polska 2026 wygląda jak Stany Zjednoczone w 1996
O polskim systemie leczenia uzależnień opioidowych - z perspektywy pacjenta po dziewięciu ośrodkach.
Diler z Anglii przyjmował nietypową walutę. Uzależnieni spłacali długi rzadkimi kartami Pokemon
Nietypowa waluta w narkotykowym biznesie pod lupą angielskich śledczych. Podczas przeszukania domu 26-letniego dilera policjanci zabezpieczyli nie tylko kokainę, marihuanę i gotówkę, ale także pudełko z rzadkimi kartami Pokemon. Szybko wyszło na jaw, że służyły one uzależnionym do spłacania długów u przestępcy.
Ibogaina a uzależnienie od ketaminy: co pokazał jeden opis przypadku
Recenzowany opis przypadku opublikowany w „Frontiers in Psychiatry” opisuje 30-letniego mężczyznę, u którego po podaniu ibogainy ustąpił jednoczesny głód ketaminy, kokainy i alkoholu, a abstynencja utrzymała się przez 17 miesięcy. To relacja o jednym pacjencie (n=1), a nie badanie kliniczne — i właśnie od tego ograniczenia trzeba zacząć, żeby dobrze zrozumieć, co ta praca wnosi, a czego nie rozstrzyga.
FDA zorganizowała publiczne wysłuchanie w sprawie terapii psychodelicznych
14 września amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) przeprowadziła w swojej siedzibie w White Oak w stanie Maryland czterogodzinne wysłuchanie publiczne poświęcone przyszłości terapii psychodelicznych w Stanach Zjednoczonych. Spotkanie trwało od 12:30 do 16:30 czasu wschodniego (18:30–22:30 w Polsce), na miejscu zjawiło się około 300 osób, a transmisję na żywo oglądał kolejny tysiąc widzów.
