Amfetamina i do pracy

Benzedryna, psychedryna, α-metylofenyloetyloamina
Więcej informacji: Amfetamina w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Stymulanty

Posty: 64 Strona 7 z 7
Rejestracja: 2018
Użytkownik nieaktywny
  • 170 / 18 / 0


Ja lubiłam pracować nafukana, praca wydawała mi sie wtedy wręcz fascynująca, wszystko szybko zalatwialam. A zaczelo sie od tego, ze raz musialam sie "naprawić" po zarwanej nocce. Zdecydowanie gorzej bylo, gdy po odstawieniu przez dobry tydzień chodziłam do tylu. Na dłuższą metę nie polecam, trudno wrocic do normalnego trybu, przez pewien czas chujowo mi sie pracowało, bo ciagle myslalam o tym jak dobrze by bylo sobie przypierdolic, przez co wydajność na jakis czas dosyc mocno spadła.
Rejestracja: 2015
  • 188 / 28 / 0


Też mi sie zdarzyło ostatnio fryknąć w pracy.'Pracowałem jak rakieta ; ))
Praca sprawiała mi przyjemnosc, chyba o to chodzi..

Lewico, dlaczego się boisz marihuany?

Jaś Kapela przypomina Lewicy o polityce narkotykowej, bo chyba zapomniała.
Rejestracja: 2011
  • 7241 / 724 / 0


Ja za to na spidowany pracowałem na polu przy zbiorze owoców.Ciągle zapierdalałem, nie czułem żadnych boli dopiero jak dopadła mnie zwala to nie mogłem w ogóle ruszyć się z łóżka.

P.S. Na szczęście jest takie dobrodziejstwo jak opio.Poszło 300 mg kody i od razu jak nowo narodzony.Bóle odeszły w niepamięć.
Rejestracja: 2018
  • 293 / 34 / 0


Przez całą klasę maturalną stawiałam się na nogi fetą w szkole. Rzecz jasna nie były to duże dawki, tylko malutkie. Nie wysiedziałabym na lekcji bo zbyt dużej dawce. Raz sobie za dużo wysypałam i moja pazerność nie pozwoliła mi odsypać nic spowrotem do woreczka, więc zjadłam ogromnego szczura i poszłam na matmę(którą zresztą miałam w liceum rozszerzoną więc materiał sam w sobie był dość wymagający, do tego nauczycielka która miała z nami co roku 7-8 godzin w tygodniu nie za bardzo nas lubiła). Jak usiadłam w klasie to już wiedziałam, że to był błąd %-D Nie mogłam kupić wzroku na niczym, dostałam pokurwnego szczękościku, dłonie mi się okropnie pociły. No i pani od matmy widząc jak bardzo się wiercę na krześle kazała mi rozwiązac zadanie. Byłam tak zryta, że w ogóle nie ogarniałam co mam robić, ale miałam przy tym tak przerażony wyraz twarzy, że zostałam odesłana do higienistki której wmówiłam że bardzo źle się czuję %-D Oprócz tej jednej akcji chyba nie zdarzyło mi się nic złego. Jak mówiłam, całą klasę maturalną brałam fetę w szkole, praktycznie codziennie. Pomagało mi się to skupić i być bardziej produktywną, do tego miałam wyjebane na pewne sprawy więc i życie mi się łatwiejsze wydawało.

Drugą sprawą jest, że po szkole pracowałam jako korepetytor języka angielskiego i czasem w weekendy dorabiałam sobie jako niania %-D Jeśli chodzi o pracę korepetytora to nie ćpałam nigdy podczas godzin pracy. To znaczy tak, wracałam do domu około godziny 14:30, jadłam malutką kreskę, taką jak w szkole, o 15 zaczynałam pracę, kończyłam o 18. I tak codziennie. Później jeśli się uczyłam to w zależności czy chciałam ciągnąć nockę czy nie - brałam lub nie. W pracy niani nie odważyłam się nigdy ćpać, nawet jak zostawałam komuś z dzieckiem na noc i musiałam być w trybie czuwania bez przerwy. Po prostu wydaje mi się, że jednak jakby temu dziecku coś się stało to jakimś cudem mogłoby to wyjść. Poza tym uwielbiam dzieci i takie zachowanie wydawało mi się skrajnie nieodpowiedzialne, więc zdarzało się że piłam mocną kawę po prostu, byle nie ćpać fety. Nawet jej nie brałam nigdy do tego typu pracy, żeby nie kusiło :trucizna:
Posty: 64 Strona 7 z 7
Wróć do „Amfetamina”
Na czacie siedzi 56 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: pomasujplecki i 8 gości