Amfetamina i do pracy

Benzedryna, psychedryna, α-metylofenyloetyloamina
Więcej informacji: Amfetamina w Narkopedii [H]yperreala

Moderator: Stymulanty

Posty: 74 Strona 7 z 8
Rejestracja: 2018
  • 288 / 33 / 0

Ja lubiłam pracować nafukana, praca wydawała mi sie wtedy wręcz fascynująca, wszystko szybko zalatwialam. A zaczelo sie od tego, ze raz musialam sie "naprawić" po zarwanej nocce. Zdecydowanie gorzej bylo, gdy po odstawieniu przez dobry tydzień chodziłam do tylu. Na dłuższą metę nie polecam, trudno wrocic do normalnego trybu, przez pewien czas chujowo mi sie pracowało, bo ciagle myslalam o tym jak dobrze by bylo sobie przypierdolic, przez co wydajność na jakis czas dosyc mocno spadła.
Rejestracja: 2015
Użytkownik zbanowany
  • 275 / 39 / 0

Też mi sie zdarzyło ostatnio fryknąć w pracy.'Pracowałem jak rakieta ; ))
Praca sprawiała mi przyjemnosc, chyba o to chodzi..

Terapia z użyciem MDMA pozwala przepracować traumy?

"Jakbyś patrzył na przeszłość przez aparat fotograficzny z obiektywem szerokokątnym”.

Trawka w pluszaku

Funkcjonariusze z Wydziału do walki z Przestępczością Narkotykową kieleckiej komendy zatrzymali we wtorkowe przedpołudnie 24- letnią mieszkankę miasta. Nienotowana w przeszłości kobieta posiadała w swoim mieszkaniu 61 gramów suszu, wstępnie określonego jako marihuana.
Rejestracja: 2011
  • 7235 / 751 / 0

Ja za to na spidowany pracowałem na polu przy zbiorze owoców.Ciągle zapierdalałem, nie czułem żadnych boli dopiero jak dopadła mnie zwala to nie mogłem w ogóle ruszyć się z łóżka.

P.S. Na szczęście jest takie dobrodziejstwo jak opio.Poszło 300 mg kody i od razu jak nowo narodzony.Bóle odeszły w niepamięć.
Rejestracja: 2018
  • 409 / 57 / 0

Przez całą klasę maturalną stawiałam się na nogi fetą w szkole. Rzecz jasna nie były to duże dawki, tylko malutkie. Nie wysiedziałabym na lekcji bo zbyt dużej dawce. Raz sobie za dużo wysypałam i moja pazerność nie pozwoliła mi odsypać nic spowrotem do woreczka, więc zjadłam ogromnego szczura i poszłam na matmę(którą zresztą miałam w liceum rozszerzoną więc materiał sam w sobie był dość wymagający, do tego nauczycielka która miała z nami co roku 7-8 godzin w tygodniu nie za bardzo nas lubiła). Jak usiadłam w klasie to już wiedziałam, że to był błąd %-D Nie mogłam kupić wzroku na niczym, dostałam pokurwnego szczękościku, dłonie mi się okropnie pociły. No i pani od matmy widząc jak bardzo się wiercę na krześle kazała mi rozwiązac zadanie. Byłam tak zryta, że w ogóle nie ogarniałam co mam robić, ale miałam przy tym tak przerażony wyraz twarzy, że zostałam odesłana do higienistki której wmówiłam że bardzo źle się czuję %-D Oprócz tej jednej akcji chyba nie zdarzyło mi się nic złego. Jak mówiłam, całą klasę maturalną brałam fetę w szkole, praktycznie codziennie. Pomagało mi się to skupić i być bardziej produktywną, do tego miałam wyjebane na pewne sprawy więc i życie mi się łatwiejsze wydawało.

Drugą sprawą jest, że po szkole pracowałam jako korepetytor języka angielskiego i czasem w weekendy dorabiałam sobie jako niania %-D Jeśli chodzi o pracę korepetytora to nie ćpałam nigdy podczas godzin pracy. To znaczy tak, wracałam do domu około godziny 14:30, jadłam malutką kreskę, taką jak w szkole, o 15 zaczynałam pracę, kończyłam o 18. I tak codziennie. Później jeśli się uczyłam to w zależności czy chciałam ciągnąć nockę czy nie - brałam lub nie. W pracy niani nie odważyłam się nigdy ćpać, nawet jak zostawałam komuś z dzieckiem na noc i musiałam być w trybie czuwania bez przerwy. Po prostu wydaje mi się, że jednak jakby temu dziecku coś się stało to jakimś cudem mogłoby to wyjść. Poza tym uwielbiam dzieci i takie zachowanie wydawało mi się skrajnie nieodpowiedzialne, więc zdarzało się że piłam mocną kawę po prostu, byle nie ćpać fety. Nawet jej nie brałam nigdy do tego typu pracy, żeby nie kusiło :trucizna:
Rejestracja: 2020
Użytkownik nieaktywny
  • 11 / 1 / 0

Ja mam pracę intelektualna, siedzę przed pc, biorę żeby sie obudzic, kreska zamiast kawy ale nie codziennie tylko ja mam zmiany takie ze śpię po 4 czy 5h. Muzyka na uszach, noga lata do bitu. Full ogarnianie. Minus taki, że jak wchodzą dreszcze albo schodzi faza to trzeba kolejną. Potem wracam po 13h na temacie, wchodzi głód żarcie, jaranie na noc. Tylko jak za dużo się przyjebie to problem, bo ani nie zasniesz potem no i lekka paranoja, że ktoś wyczai :amfa:
Rejestracja: 2020
  • 6 / 2 / 0

Mi się zdarza często, jasność umysłu się wyostrza, szczególnie o 8 rano ;)
Rejestracja: 2019
  • 1 / / 0

Siema wszystkim. Cieszę się że nie jestem jedyny. Może nie regularnie wale w robocie ale prawie na każdej nocnej zmianie. Świetnie noc mija, na wyjściu poprawka i do domu. Tylko mam straszna paranoje ze każdy pracownik wie ze jestem na bombie :D
Rejestracja: 2020
  • 2 / 1 / 0

Ja po amfetaminie nie lubię pracować, nie umiem sie skupić dobrze na jednej konkretnej rzeczy, która muszę wykonać w danej chwili. Jeżeli stymulanty do pracy to wdg mnie ewentualnie metamfetamına ale ja mam tylko w Czechach źródło więc rzadko wpada
Rejestracja: 2017
  • 41 / 2 / 0

Podziwiam, ze po kresce niektorzy moga isc do pracy i normalnie gadac z innymi. U mnie wkretka jest, ze oni wiedza tak samo na zwale. Z kolei jak mam dzien wolny to rzadko zdarzaja sie takie sytuacje
Rejestracja: 2018
  • 615 / 26 / 0

No podziwiam jednak wtedy wystarczy dobrać odpowiednio dawkę do pracy i częściej dociągać i jest git.
Posty: 74 Strona 7 z 8
Wróć do „Amfetamina”
Na czacie siedzi 1225 uczestników Wejdź na czata

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Walekzwa i 9 gości