29.X - Mira - kto skradl mire?

Dzis w nocy na lodke Drzymaly znowy przyszly golabki. On, zapytal sie ich o skradziony memory-stick. Skradziony zeszlej nocy przez ich kolegow w mundurach. Nie bylo tam nic tajnego, ale byl nad wyraz sentymentalny. Poza tym, zdarzyl opisac tylko jedna strone - ta jasna strone ksiezyca - Wspolnoty Europejskiej. Marzenia mlodych Europejczykow... Tak bardzo chcial dokonczyc ten list i opisac patologie sluzb - ta druga, ta mroczna strone Euro Sojuzu...

slu

Odsłony

2013

Dzis w nocy na lodke Drzymaly znowy przyszly golabki. On, zapytal sie ich o skradziony memory-stick. Skradziony zeszlej nocy przez ich kolegow w mundurach. Nie bylo tam nic tajnego, ale byl nad wyraz sentymentalny. Poza tym, zdarzyl opisac tylko jedna strone - ta jasna strone ksiezyca - Wspolnoty Europejskiej. Marzenia mlodych Europejczykow... Tak bardzo chcial dokonczyc ten list i opisac patologie sluzb - ta druga, ta mroczna strone Euro Sojuzu...

Zmarzniety i glodny czekal, az skoncza wystawiac kolejny mandat. Nie chcieli sluchac o zbrodniach swoich kolegow i jego protescie. Poszli. Wyrzucil mandat do rzeki i przysiagl sobie, iz juz nigdy wiecej nie nikt nie zniewarzy go na ziemi jego przesladowcow...

* * *

Minister wszedl na posiedzenie Rady Gabinetowej. W kuluarach, az wrzalo. Ponoc sluzby przyniosly jakies nowe dowody. Usmiechnal sie tylko. W jego glowie jednak bily sie na przemian wspomnienia Afganistanu, gdzies na skraju pamieci majaczyl Maltanski Krzyz.

Gdy wszedl na sale, rozszedl sie po niej szmer. Gdzie jest general - pytal tlum. A moze mu sie tylko tak wydawalo. Odkad pewien czlowiek przypomnial mu ta sprawe, ciagle wracala. A w oddali zawsze widzial ten krzyz...

Posiedzenie bylo krotkie i tresciwe. Prezydent przybral dobra mine do zlej gry. Zdajsie, ze ktos z jego otoczenia opowiadal o jakims liscie do Baroso i jakims wysmienitym zarcie. Donek byl spokojny i wyrachowany. Niech Prezydent mowi co chce. Dajmy mu sie zaprezentowac od najlepszej strony.

Na szczescie nie zabral glosu. Jak powiedzielii mediom - obylo sie bez kwestii spornych. Merytoryczna dyskusje prowadzily wszak osoby postronne, a samolot na szczyt US-EU, prezydent mial juz pewny...

Po posiedzeniu, zajrzal na strone. Ciekawil go harmider wokol tych nowych sladow czy tez dowcipu, jak mowili niektorzy.

* * *

Od tygodnia On nie bral przysznica. Dzisiaj mu sie udalo, mial piate miejsce w Armii Zbawienia. Spojrzal w lustro, powoli zaczal rozumiec kobiety w ciazy i sufrarzystki. To bardzo dziwne uczucie kiedy czujesz jak zoladek ociera ci sie o zebra. Caly czas.

Za drzwiami czekala zupa, laska Beatricze, krolowej tego niby-landu. Zjadl ja lapczywie i wzial dokladke. Myslal o swoim ultimatum. Przypomnialo mu sie inne, ktore w czasie schizmy zachodzacej wlasnie na lonie kosciola katolickiego, wydal Papiez Benedykt XVI. Znow wrocil przed jego oczy ten obraz z tla. Pomyslal, ile sa gotowi zrobic ludzie stojacy za ta kabala.

Znow wrocil obraz Baronowej. Tej, Prawie Tej Baronowej z listy tysiaca i jednej nocy. Zawsze myslal wtedy o Gebelsie. Tym razem jednak, przypomnial sobie, jak rozmawiali ze soba rok temu w Aurorze. Mowila, ze w noc rozstania, ktos zbil jej lusterko w samochodzie rabich. Nie wierzyl w to, ta rozmowa przypominala rozmowe z automatem, tak jak by ktos dyktowal jej mysli.

* * *

Premier Rosji, otworzyl oczy i przetarl je jeszcze raz ze zdziwienia. Dzisiejszy wpis na jego ulubionym blogu, zaszokowal go. Siegnal po telefon, zadzwonil do Baszara, oni zawsze maja dobre informacje, z pierwszej reki.

Podchodza do tych incydentow z przedwczorajszej nocy, bardzo powaznie, bardzo zasadniczo. Mowia, ze jesli swiatki nie przejrza na oczy, symbolicznie zamkna amerykanska ambasade. Tez uwazali, ze ultimatum z Watykanu bylo zbyt slabe.

Premier, nie mogl uwierzyc. Pomyslal o tej nocy i mirze. Skradzionej mirze. Tez mial czarna liste. A ta historia z flagami i inspiracjami, tez gotowala mu krew w zylach. Postanowil dodac mu troche otuchy. Kazal sporzadzic meldunek, tak jakby militarny. Meldunek o tym, iz tez by chcial miec taki blog.

* * *

On stal na peronie, czekal na pociag do Krakowa. Mial jechac na nagranie debaty, popularnego talk-show. Stal i myslal o tym co mialo go czekac. Z jednej strony, obawial sie tego doswiadczenia. Choc byl uzbrojony w ciezki raport ze strony Komisji Europejskiej. Przeciez zglosilo sie tylu innych, ktorzy siedzieli w tym temacie znacznie dluzej. Caly czas myslal o tym, zeby nie wsiadac do tego pociagu i zamiast tego wykorzystac dzien lewego chrobowego na sjeste z duza iloscia ziola.

Nie zylo mu sie tak zle, pracowal dla jednej z czolowych firm telekomunikacyjnych i wiodl prym na polu nowych technologii. Niestety trafil na zarzad rodem z poprzedniej epoki. Jego szefowi powiedziano, iz nie ma co liczyc na milion dolarow, o ktore walczyl dla niego. Dzial czekaly ciecia. To wkurzylo go. Jak odchodzic, to odchodzic z hukiem. Wsiadl do pociagu...

* * *

Juz bylo po nagraniu. W eter polecial tez juz zwiastun programu. Nie uszlo to uwadze jednego z dyrektorow pewnego lodzkiego banku, ktoremu w swej opierzalosci wytknal kiedys na naradzie razace bledy w mysleniu o bezpieczenstwie. Czy z wlasnej zawisci, czy z innych powodow, wyslal on do Prezesa, list z zdjeciem z tego zwiastuna i podpisem, iz nie zyczy sobie by 'cpun prowadzil jego projekty'. List ten pozniej, krazyl miedzy menadzerami.

Nie zdziwil sie wiec, kiedy nastepnego dnia otrzymal wypowiedzenie. Pamietal jak dzis, gdy w windzie mijal sie z Prezesem Francuzem. Wygladal jak rasowy myslywy.

On sie zacial, naprawde sie zacial. Nie mogl uwierzyc, ze w wolnej Rzeczpospolitej Polskiej mozna kogos potraktowac w taki sposob. I zrobil pierwsza manifestacje w historii swojego kraju. O wolnosci czlowieka i jego godnosci, kazdego czlowieka, bez wzgledu na to czego uzywa, lub od czego jest uzalezniony. Bylo tysiac ludzi, jedna z telewizji, zrobila nawet reportaz na zywo w trakcie trwania marszu - Spread the Seed. I tak to ruszylo w Polsce w 2003 roku...

* * *

Garry byl zdruzgotany, niedawno rzucila go zona. Od miesiecy nie mogl znalezc zadnej sensownej pracy. Coraz czesciej zagladal do szklaneczki, przestal dbac o siebie. Wiedzial, ze podpadl tym z Waszyngtonu. W zasadzie nie mial juz szans w zawodzie. Wiedzial, jak niebezpiecznie jest mowic prawde swojemu rzadowi. Byl zdesperowany, ale ciagle wierzyl. Noc przyniosla mu ukojenie. To byly dwa strzaly. Wiesz, roznie gadaja...

* * *

Juz bylo po, ale on ciagle tego nie rozumial. Kanaba zostala rozbita. Siedzial wlasnie w muzemu konopi w Berlinie nad szachownica. Po drugiej stronie siedzial byly ambasador Holandii w Niemczech. Jego kolega, zdecydowanie nie przyjaciel. On zaczynal powoli rozumiec, do czego, sluzby wykorzysytwaly tych ludzi. Ale ciagle sie ludzil. Troche niepokoju budzilo w nim zaproszenie od pewnego amerykanskiego koncernu, niepokoju i ciekawosci.

Odlecial troche myslami, przy joincie z konopi nie bylo to trudne. Rozmazyl sie i zaczal snuc plany na przyszlosc, marzyl o nowej konwencji narkotykowej. Ktora naprawila by bledy tych poprzednich. W koncu minelo juz 20 lat od ostatniej, a w ONZ zblizal sie krytyczny czas.

Rozmawiali, byly ambasador, powiedzial mu, ze sproboje poszukac jakiegos micro-grantu u kolegow. On wrocil do Warszawy pelen optymizmu, choc nie mial ani grosza. Jak to zwykle bywa w jego profesji. Czekala go jednak wizyta w Radzie Europy. Mial przedstawic opinie swojej europejskiej koalicji na temat testow narkotykowych w europejskich szkolach.

Dla pewnych ludzi jednak, nie liczyla sie etyka, czy wzgledy socjologiczne i techniczne, a po prostu, gruby pieniadz, z sprzedazy tych testow...

* * *

On byl naprawde w szoku. Ta rozmow o prace okazal sie proba rekrutacji do amerykanskich sluzb specjalnych. Gosc z ktorym rozmawial, byl bardzo precyzyjny i bardzo klarowny. W grunice rzeczy chodzilo o bardzo proste sprawy, pisanie raportow i wysylanie swoich tekstow, przed publikacja, do Centrali, gdzies w Stanach'. Sprawdzil wizytowke, nikt taki tam nie pracowal...

Potem? Potem przyszly grozby, nie tylko slowne..

* * *

Byl koniec 2002 roku. Zblizal sie krytyczny moment w ONZ, polowa oceny glboalnego planu walki z narkotykami, czy jak wkrotce miala pokazac, pelna inspiracji Tajlanida, wojna z ich uzytkownikami. Choc, wlasciwie, niektore z ich ofiar, nic z narkotykami wspolnego nie mialy.

Mike zdecydowal sie objac proponawne mu stanowisko w Biurze ds. Narkotykow ONZ, zartowal nawet na liscie ENCOD, ze bedzie sial tam ferment i ich przypilnuje. Ale to bylo jeszcze przed...

Wkrotce dali ognia. W The Daily Mail puscili na pierwszej stronie, fragmenty dyskusji z listy ENCOD i stek durnych oskarzen. Ale ich krzyczacy naglowek 'Czy to jest zlowroga konspiracja, ktora chce nacpac swiat?' zrobil swoje. Nazwali go V kolumna. Mike musial odejsc z ONZ. Znow sprawami narkotykow mogli sie zajmowac tylko wojskowi i policja. Znow, mozna bylo odetchnac z ulga.

* * *

I znow bylo po. On wracal z Rady Europy, pelen pesymizmu. Okazalo sie, ze ludzi, ktorych tak potraktowano, bylo wiecej. Niektore kraje, wogole nie wyslaly swoich reprezentantow, lecz garstka tych, ktorzy byli tam, walczylo bardzo ostro. Jego przemowienie zrobilo swoje. To dodawalo otuchy. Nie na dlugo jednak...

Po tym jak odmowil wspolpracy, wysmienite realcje z ENCOD zaczynaly ulegac pogarszaniu. Nie liczylo sie juz to co osiagneli razem za pomoca kampanii wspierajacej Raport Catani, te tysiace podpisow, wygrane - > glosami LPR - glosowanie, zaczatek reform w Polsce, ktore podjal na tej fali Minister Marek Balicki. Byly wazniejsze wytyczne.

Coraz bardziej uswiadamial sobie, jak swiat wokol niego, ten fragment spoleczenstwa obywatelskiego przesiakniety jest sluzbami specjalnymi. Takze jego zycie prywatne. Powoli zaczal snuc przerazajace przypuszczenia. Zwlaszcza, ze tuz przed powrotem spotkali sie z Baronowa, na filizance kawy...

Kolejne tygodnie utwierdzaly go w jego przypuszczeniach. Szef grupy zajmujacej sie narkotykami, pod naciskami, zlozyl rezygnacje i udal sie na wczesniejsza emeryture gdzies w slodkiej Szwajcarii. Ciezko sie dziwic, autor raportu, nie mial tyle szczescia co On, nie dotarl na spotkanie. Dzien przed, mial wypadek samochodowy. Nic wiec dziwnego, ze sprawe odlozono na wiele lat na bok.

* * *

On, wyszedl na zewnatrz biblioteki, bylo zimno. Przerwal na chwile pisanie. Pomyslal o wieczerzy i kolejnej lasce krolowej. Na dworze bylo tak zimno. Zanucil sobie Rote. Tylu ludzi co dzien walczy o cos. On walczyl, takze o ich godnosc i historie.

ROTA
Nie rzucim ziemi, skąd nasz ród,
Nie damy pogrzeć mowy!
Polski my naród, polski lud,
Królewski szczep piastowy,
Nie damy by nas zniemczył wróg...


- Tak nam dopomóż Bóg!

Do krwi ostatniej kropli z żył
Bronić będziemy Ducha,
Aż się rozpadnie w proch i w pył
Krzyżacka zawierucha.
Twierdz? nam będzie każdy próg...


- Tak nam dopomóż Bóg!
Nie będzie Niemiec pluł nam w twarz,
Ni dzieci nam germanił.
Orężny wstanie hufiec nam,
Duch będzie nam hetmanił,
Pójdziem, gdy zabrzmi złoty róg...


- Tak nam dopomóż Bóg!

* * *

W Jego Ojczyznie, w Palacu Prezydenckim zaczelo sie robic naprawde goraco. Media caly czas spekuluja o sledczych, ktorzy juz przesluchali Ministra i maja sie udac do Palacu Prezydenckiego. Pytaja, nie o ministra, ale o jakiegos amerykanina, co ponoc za dobrze chcial Polsce zrobic.

* * *

Wracajac, za potrzeba udal sie tam, gdzie nawet krol chadza piechota. Niestety toaleta w podziemiach jest w remoncie. Musial wiec, chcac czy nie chcac udac sie na gore i przejsc wokol ludzi spozywajacych posilki. Staral sie nie patrzec na stol. Czul, jak w srodku o zebra obijaja sie mu wnetrznosci. * * *
Stalo sie, amerykanski Times oglosil Mahatme czlowiekiem roku. Docenil tym samem i to za oceanem, wieloletnia walke satyagrahy (nie stosowania przemocy) i jego olbrzymi marsz solny.

Po drodze do Dandi, na kazdym kilometrze z 400, dolaczaly do Bapu tysiace rodakow. To nic, ze imperialne wladze aresztowaly 60 000 ludzi. W narod wstapil nowy duch, wiedzial juz jak i o co walczyc. Choc droga do prawdziwej niepodleglosci i suwerennosci, byla dla Indii ciagle daleka.
* * *

On stanal na wilczym sznacu. Byl juz po rozmowie na temat nowego silnika, na temat zmian. Myslal jednak o polityce, o tym gdzie sie znalazl i dlaczego go tu nagle sprowadzono. Dopiero po powrocie, odkryl pewna prowokacje, transport, ponoc przechwycony, kokainy ze Szwecji, gdzies do zaglebia Ruhry. Stalo sie juz jasne, dlaczego plotkowano o nim jak o zakladniku...

A moze, nie spodobal sie film, ktory mial na laptopie. Przez ciemne zwierciadlo, bardzo schematyczna, kowbojska opowiesc o maltanskich karetkach i narko-biznesie. Faktycznie, ten film, w tym miejscu, byl jak fo pa.

Spojrzal w dol miasta. Juz bylo po rozwodzie korporacji. Najwiekszego w historii tego landu. Jemu jednak dano wilczy bilet, bez pieniedzy, radz sobie. Miasto pokryla mgla, ktora towarzyszyla mu od pierszych krokow tutaj, jeszcze w Polsce, jeszcze w Krakowie.

* * *
Co to wogole jest ta mira? To pewne marzenie, marzeniu mlodych ludzi z nowych i starych krajow Wspolnoty i nie tylko. O europejskich wartosciach, o prawach czlowieka, o ludzkiej godnosci i o wojnie z nia, ktora sformalizowal George W. Bush. Otwierajac zupelnie nowe mozliwosci. Ale to wszystko bylo obok, jego czekala kolejna silly night w krolestwie pejsji.

Kiedy wychodzil z Biblioteki, nucil sobie rote. Zmienil jednak w niej slowa i myslal o ultimatu, ktore dal sobie i swiatu.

SKRADLI OSTATNIE NARZEDZIE,
ZAGLODZIC OPOZYCJE

JAK ZYJA JEGO KACI,
JAK ZYLA ICH OFIARA....

CIAG DALSZY... JUZ NIE NASTAPI.

TO JUZ WSZYSTKO... O TYM BYL TEN LIST,
O MOJEJ MIRZE, LECZ I LIST I MIRA, ZOSTALY
SKRADZIONE. NIE PYTAJ JUZ PRZEZ KOGO..


ZOBACZ TAKZE WYRYWKI AMSTERDAMSKIE - SPIS TRESCI

Komentarze

slu
dzisiaj w ramach dadaizacji, proboje piora w troche innej formie, ktora mam nadzieje (traktuj to jak moja wole), znajdzie sie w tomiku poezji ide cos zjesc, konam z glodu dokoncze po poludniu
Anonim (niezweryfikowany)
nie kończ. i tak nikt nie ma ochoty słuchać twoich miernych wypocin
Anonim (niezweryfikowany)
co to wogole ma byc? jak zobaczylem ze nie napisal tego ENCOD to myslalem ze bedzie dobre do przeczytania, ale stracilem znowu czas :P
Anonim (niezweryfikowany)
PSY NIEWIERNE NIC WAS NIE UCHRONI I ZNOW PORCJA PERSKIEJ POEZJI... [quote=Uno Sur] Narody Zjednoczone, Pazdziernik 28 (Prensa Latina) Nikaraguanin Miguel d" Escoto, prezydent Sesji Specjalnej Narodow Zjednoczonych, powiedzial w ten Wtorek, iz ekonomiczna blokada nalozona przez Stany Zjednoczone na Kube jest wyrazem "niezdrowej obsesji Waszyngtonu przeciw tej wsypie." "Rzad Stanow Zjednoczonych po prostu nie toleruje, iz kraj taki jak Kuba moze bronic solidarnosci i wartosci, ktorych swiat potrzebuje dla przetrwania ludzkiego gatunku.", dodal. Ten weteran, dyplomata, polityk i kaplan wyglosil te slowa przed 16 dorocznym glosowaniem przeciwko blokadzie nalozonej przez Stany Zjednoczone ponad 50 lat temu. Zrodlo: www.plenglish.com [/quote] Mam i ja kilka komentarzy solidarnosciowych od braci z Iranu, odnosnie wczorajszego artykulu o zlocie i nadchodzacej konferencji w Teheranie... [quote=PressTV] US blasted over global econ crisis "Bledne wyniki zachodnich systemow inwestycyjnych, jak i firm oferujacych mieszkania wraz z negatywna reakcja finansowych i kredytowych instytucji stworzylo ten kryzys i roznioslo go na inne swiatowe ekonomie." said Mohammad Nahavandian, szef Iran's Chamber of Commerce, Industries, and Mines (ICCIM). "Te akcje doprowadzily do nowego ekonomicznego kryzysu. ktory nie tylko pograzyl ich wlasne firmy, lecz usadowil swiatowa ekonomie twarza w twarz z glowna przeszkoda´, dodal. Zrodlo: www.presstv.com [/quote]
slu

I WIECEJ JEST TAKICH LODZI I LUDZI:

<img src="http://www.presstv.com/photo/20081029/pirhayati20081029185939312.JPG" style='left'> Human right activists from the Free Gaza Movement aboard the SS Dignity have arrived in Gaza in spite of Israeli threats to stop them. <BR> <BR> "Whatever risks we face are nothing compared to the daily violence, brutality and suffering imposed against Palestinians," Irish human rights activist Caoimhe Butterly told Press TV correspondent Ashraf Shannon upon arrival in the coastal strip on Wednesday. <BR> <BR> "We saw our legal right to come here and saw it necessary to break the criminality of the Israeli siege on Gaza in order to represent an alternative face of the world," she added. <BR> Zrodlo: <a href="http://www.presstv.com/Detail.aspx?id=73668&sectionid=351020202">Press TV</a>

slu

I WIECEJ JEST TAKICH LODZI I LUDZI:

<img src="http://www.presstv.com/photo/20081029/pirhayati20081029185939312.JPG" style='left'> Human right activists from the Free Gaza Movement aboard the SS Dignity have arrived in Gaza in spite of Israeli threats to stop them. <BR> <BR> "Whatever risks we face are nothing compared to the daily violence, brutality and suffering imposed against Palestinians," Irish human rights activist Caoimhe Butterly told Press TV correspondent Ashraf Shannon upon arrival in the coastal strip on Wednesday. <BR> <BR> "We saw our legal right to come here and saw it necessary to break the criminality of the Israeli siege on Gaza in order to represent an alternative face of the world," she added. <BR> Zrodlo: <a href="http://www.presstv.com/Detail.aspx?id=73668&sectionid=351020202">Press TV</a>

slu
Ide na ostatnia fajke. Chcialbym wam jeszcze napisac o Zielonych Swiatkach i kadzidle, ale juz nie dam rady... Coz moge powiedziec, do jutra (hahaha) i powodzenia... [quote] - Mogę tylko wyrazić życzliwe zdziwienie i życzyć Polsce powodzenia w tej pierwszej sprawie - powiedział legendarny rosyjski dysydent i obrońca praw człowieka Siergiej Kowalow, komentując wtorkową decyzję Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczącą ... [/quote]
Anonim (niezweryfikowany)
głupi ciul
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby halucynogenne
  • Przeżycie mistyczne

Set: Z racji tego, że jestem osobą uzależnioną miałem lekkie obawy przed przyjęciem grzybów, tym bardziej iż uczestniczę aktualnie w terapii uzależnień. Z drugiej strony miałem świadomość tego co robię, jaki wpływ ma na mnie psylocybina i co chcę osiągnąć (zgłębić siebie, nawiązać kontakt z naturą). Nie używałem żadnych innych substancji psychoaktywnych od ponad czterech miesięcy. Z przyjęciem grzybów czekałem na odpowiedni moment w życiu od ich ususzenia, to jest od pół roku. Setting: Z samego początku mieszkanie w bloku. Następnie, gdzie odbyła się większa część podróży - łąki, lasy i góry. To był słoneczny, wiosenny dzień. Cały czas byłem z trzema znajomymi, z tymże jedna z tych osób była mi szczególnie bliska - był to mój przyjaciel.

Wstałem rano z myślą, że to właśnie dziś jest ten dzień. Czekałem na niego pół roku, nie śpieszyło mi się. Wiedziałem, że jeśli chodzi o psylocybinę nie ma się co pośpieszać - w końcu nadejdzie odpowiedni moment.

T -60 do -30 minut
Wypiłem nektar z czarnej porzeczki.

T 0
Zjadłem z przyjacielem po około trzy i pół grama ususzonych cubensisów.

  • Morfina

Dla leków tej grupy stosuje się nazwę opioidy bądź dawniej opiaty. Nazwa opioidy odnosi się do każdej substancji endogennej bądź syntetycznej wywołującej działanie podobne do morfiny. Opiaty ograniczają się tylko do substancji syntetycznych. Opioidy działają za pośrednictwem receptorów opioidowych. Istnieje kilka typów tych receptorów, wśród nich najważniejsze są m (mi), d (delta) i k (kappa).

  • Marihuana

Wiek: 20lat

Dawka: Mały blancik zwinięty na szybko. Ja wiem jak duży? Jakieś 5 machów z niego było, chyba nie więcej.

Doświadczenie: etanol, tytoń (fajki i tabaka), herbata, yerba, kawa, konopie, dekstrometorfan, LSD, ecstasy, 2C-E

  • Benzydamina
  • Dekstrometorfan
  • Etanol (alkohol)

S&S: Wolna chata, większość czasu siedzieliśmy w małym (7,5m2) pokoju z zasłoniętymi firanami i ze zgaszonym światłem, podczas tripu raz wyszliśmy kupić browary

Dawka: 1,5g Benzydaminy, 225mg DXM i 2 piwa

O mnie: 16lat, 175cm, 55kg

Doświadczenie: THC, Amfetamina, Mefedron, Metedron, DXM, Alkohol, Datura, Gałka, Kodeina, Inhalanty, sporo shitu z dopalaczy

randomness