By: bujnos zupelnie niewinna akcja - wstal nowy dzien, impreza dobiegla konca, udalismy sie na afterek do ogródka, kocyk, piwko, sloneczko, ptaszki, wkropilismy sobie po miligramie DOI i byl to dla nas akt zupelnie niefrasobliwy i beztroski, zupelnie jak wypicie Mocnego Warszawiaka z malej oldschoolowej buteleczki, i oczywiscie bardzo sie mylilismy w tej kwestii. DOI to taka specyficzna odmiana amfy (fenetylamina, konkretnie 2,5-dimetoksy-4-jodoamfetamina), której dzialanie juz od pierwszych minut polega na zejsciu. no i tak sobie schodzilismy 20 godzin. z poczatku bylo to troche irytujace - wewnetrzne rozdygotanie, w moim przypadku - gadatliwosc, jednoczesnie bezradnosc wobec tego stanu, gdy nie mozna zasnac i gdy co chwila zadaje sobie pytanie: kiedy to nas pusci? do tego wszystkiego dosc szybko zaczela mnie ta sytuacja bawic. O co chwila jeczala ze ten stan jest nie do wytrzymania, ja robilem sobie z niej jaja, ze "no popatrz przeciez juz sie konczy", O tak ma ogólnie ze emanuje defetyzmem i fatalem, a teraz byla w tym tak groteskowa ze chyba sama musiala ten absurd dostrzec. po kilku godzinach takiego dziwnego nastymulowania, kiedy wszystkie szczególy wizualu ulegly przerysowaniu, kiedy twarze, przedmioty i wszystko stalo sie dosc karykaturalne, absurdem mozna bylo smialo nazywac wszystko wokól, wydarzenia i kontekst. W tzw miedzyczasie pomagalem kolezance odpalic jakies dvd na knoppixie (tlumaczyla liste dialogowa) i drobne problemy z obrazem czy dzwiekiem tez ja nadzwyczajnie irytowaly - nie wiem czy to my zDOIeni odnieslismy takie wrazenie, czy tak nasza obecnosc i zachowanie dzialaly na nia, w kazdym razie byla dziewczyna znacznie bardziej nerwowa niz zwykle ;-) . O dosc szybko poszla po rozum do glowy, zorganizowala wino, zaliczyla ciepla kapiel i puscila z kompa jakies poscielówy, air mi sie bardzo podoba, ale tym razem rozpieral mnie zachwyt, do tego wszystkiego pokój O jest idealny na zejscia - przytulne fioletowe zaslony, szerokie wyrko z quasi-baldachimkiem, zestaw poduszek. leglismy tam i czekalismy az przeczekamy. ja w zasadzie nie narzekalem, bylo mi cieplo, i to chyba dzieki temu przestalem odczuwac dziwne rwanie w biodrach (O je czula caly czas, ale widac nie chciala sie przykryc bo wolala od czasu do czasu wyjeczec "wez mi rozmasuj nery" ;-) ). czyli oswoilismy sytuacje. w tzw miedzyczasie orzeklismy zgodnie, ze narkotyki sa do pupy i w zasadzie nie zaszkodziloby ostrzec sasiadów i mieszkanców naszego pueblo przed zdradzieckim DOI czajacym sie przed szkolami na nieswiadome dziatki, ale tak nas chwycila ta atmosfera czilaltu ze sprawa rozklejania alarmujacych ulotek zostala odlozona na potem. trzeba za to uczciwie przyznac, ze DOI troche zblizylo nasze mentale. Przez kilka godzin ryjek mi sie praktycznie nie zamykal, gadalem tak budujace rzeczy, ze az sam sie sobie dziwie - glównie o nas - bialkowych istotach, bytach samoafirmujacych sie w tym galaktycznym szczesciu, które na codzien jest szczesciem malym, wlasnym, skurczonym jak te pozostale wymiary z przedzialu 5 do 11 w chwile po wielkim JEB, co oczywiscie wcale nas nie odszczesliwia, wszak najciemniejszy nawet pokój przestanie byc ciemny, gdy sie pstryczkiem zrobi pstryk, a bozia nam poinstalowala w jazniach najprzerózniejsze pstryczki, galki i suwaki i dala nam narzedzia by do nich siegac i je ustawiac adekwatnie do sytuacji tzn miejsca, w którym sie rodzimy, itd, itp... tematów poruszylismy wieeele, nie ma sensu przytaczac reszty. dosc, ze sobie pogadalismy. O sie otworzyla, ja sie otwarlem, troche ja poprowokowalem, pokomplementowalem, ona pozostala nieobojetna. byly takie chwile, gdy Prawda, Piekno i Dobro nie schodzily mi z ust, darzylismy sie z O takim glebokim i oczywistym zrozumieniem i miloscia, ze chlupotala ona w naszych ciezkich do granic bólu glowach, wylewala sie z nas i wsiakala z powrotem, stworzylismy na pare godzin autentyczna przepompownie. ogólnie cale to DOI nas uwrazliwilo i spoufalilo w granicach rozsadku. ale wszystko to kosztem calej nieprzespanej nocy po calym nieprzespanym dniu, po calej nieprzespanej nocy. i przez ten czas nie dalo sie jesc praktycznie nic poza winogronkiem, i zupelnie nic nie dawalo picie wina, inna sprawa ze - jak sie potem okazalo - przez cala noc O opróznila tylko pól butelki a przeciez w opróznianiu butelek jest dziewuszka naprawde niezla. pare razy przygladalem sie swoim zrenicom. zupelnie normalne, nawet w chwilach najmocniejszej bani. podsumowujac - DOI jest warte uwagi, o ile zachowa sie zdroworozsadkowe zasady BHP, o które jednak trudno w sytuacjach kiedy najebka goni najebke. czyli zasadniczo - podobnie jak inne dragi, DOI jest dla ludzi trzezwych :) .
Komentarze