Ten nobliwie wyglądający szpakowaty 50-latek zaliczany jest do najbliższego kręgu Jurczyka. W jego imieniu wypowiada się w telewizji, bywa w prezydenckiej altance, jest wiceprzewodniczącym Niezależnego Ruchu Społecznego. Szczecińskim radnym został, zdobywając 629 głosów. W radzie miasta jest wiceprzewodniczącym komisji rozwoju, promocji i gospodarki morskiej. Bierze też udział w pracach komisji bezpieczeństwa publicznego i samorządności. Kompetencje: średniej szkoły gastronomicznej nie ukończył, przez rok był kucharzem w Kaskadzie, potem kierownikiem wagonu barowego Warsu. Tyle oficjalnych informacji.
"Gazeta" odkryła fragment jego życiorysu przemilczany w oficjalnym cv umieszczonym na stronie internetowej Urzędu Miejskiego, raczej nietypowy dla osób publicznych. Na przełomie minionej i obecnej dekady Trzos - już jako prominentny działacz NRS-u - był kierowcą Artura R. oskarżonego przez szczecińską prokuraturę okręgową o udział w związku przestępczym i przemyt narkotyków (R. został w Hamburgu prawomocnie skazany za udział w przemycie 2,5 tony narkotyków). W roli kierowcy Artura R. widziało obecnego radnego kilka osób, z którymi rozmawiała "Gazeta".
- Trzos nieraz wspominał o jakimś swoim szefie Arturze, ale nie domyśliłem się, że chodzi o tego R. - mówi szczeciński radny, który chce pozostać anonimowy. - Nie odpowiada za winy szefa, ale w sumie głupia sprawa.
Sam radny Trzos był zaskoczony pytaniami "Gazety". - Byłem u pana R. tylko administratorem budynku, a nie kierowcą - mówi.
- Z luksusowym samochodem służbowym?
- Tak. Czasami trzeba było kogoś gdzieś zawieźć.
- Dobrze pan zna Artura R.?
- Nie. I nic o jego sprawach nie wiem.
- Do kiedy pan u niego pracował?
- Nie pamiętam. Wyraźnie jednak widzę, że zaczęła się na mnie nagonka.
Kim jest Artur R.
Oficjalnie biznesmen (do niedawna właściciel firmy spedycyjnej). Muzyk z wykształcenia, mecenas kultury z zamiłowania. Bywa na salonach - podczas rotariańskiego balu charytatywnego kupił za 25 tys. zł gitarę Rudolfa Schenkera, lidera metalowej grupy Scorpions. W przeszłości związany z Fundacją Teatru Polskiego w Szczecinie, był też założycielem Teatru Kameralnego Miejsce.
Od lat wiązany przez policję i służby specjalne z przemytem alkoholu i papierosów. Ostatnio także narkotyków. Chodzi o dwa kontenery wypełnione 2534 kg marihuany, jakie odkryli 22 maja 2000 r. w hamburskim porcie tamtejsi celnicy. Na podstawie dokumentów, jakie armator otrzymał od moskiewskiej firmy A. (odbiorca kontenerów), policja trafiła na ślad dwóch Polaków. Artur R. został skazany w Niemczech na trzy lata i dziewięć miesięcy więzienia. Odsiedział połowę kary. Teraz czeka go proces przed szczecińskim sądem.
Adam Zadworny
Komentarze