Narkotyki dla policji

Ryszard Grobelny, prezydent Poznania odebrał wczoraj specjalną walizke z najnowszymi próbkami substancji narkotycznych. Potem oddał ja Zdzisławowi Stachowiakowi, komendantowi miejskiemu policji.

Anonim

Kategorie

Źródło

Gazeta Poznańska

Odsłony

1677

Nie było to na szczęście przestepstwo - prezydent otrzymał walizke od brytyjskich policjantów i członków cywilnego zarzadu policji z hrabstwa Nottinghamshire, którzy w ramach współpracy z Poznaniem chcieli w ten sposób wzbogacić nasza policje.

- To jest zestaw wykorzystywany przez nasza policje i zespoły antynarkotykowe, najnowszy komplet substytutów obecnie dostepnych na rynku narkotyków - mówi John Clarke, cywilny szef policji hrabstwa. - Sa tu idealnie wykonane bezpieczne podróbki, sprzet do ich dozowania, a także płyty CD z nagranymi informacjami, jak sa one zażywane i jakie skutki pociagaja. Jest to materiał, który ma pomóc w wyszkoleniu policjantów, by mogli od razu orientować sie we wszystkich zagadnieniach problemu.
- Chcemy, by ten dar pomógł policji chronić młodych ludzi przed narkotykami, pomógł podnosić poziom wiedzy o tym zagrożeniu - dodaja Ken O'Toole i Malcolm Matthews z Nottinghamshire.

Zdzisław Stachowiak zapewnił, że walizka zostanie przekazana policjantowi nadzorującemu prace antynarkotykowe, a z jej zawartościa zapoznają sie nie tylko funkcjonariusze, ale też młodzież szkolna w czasie objazdowych prelekcji.

W walizce są kasety z liśćmi konopii, tabletkami, proszkami, strzykawkami i... specjalnie spreparowanym papierosem. GOK

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

.chudy. (niezweryfikowany)

i drugą podobną walizkę też dostał ale juz nie oddał
AleX (niezweryfikowany)

klawy sprzet instruktarzowy :P
KRET (niezweryfikowany)

pamietacie las vegas parano?? <br>chlopaki tez mialy wlizeczke i tez na zjezdzie psów
Zajawki z NeuroGroove
  • Grzyby Psylocybinowe
  • Przeżycie mistyczne

Byłem przez około 4 miesiące w stanach depresyjnych spowodowanych brakiem celu i prokrastynacją po rozwiązaniu wcześniejszych pewnych problemów z życia prywatnego, do tego dochodziło uzależnienie od marihuany, które z perspektywy czasu bardzo mocno wzmacniało prokrastynacje. Moi rodzice wyjechali na wakacje i zostawili mi wolne mieszkanie na tydzień, już wcześniej miałem ogarnięte grzyby, które tylko czekały na swój moment. Bardzo się stresowałem (jak przed każdym tripem, z tym że dochodził tu aspekt, że nigdy nie brałem tak dużej dawki). Moje oczekiwania były bardzo jasne, lecz jednak starałem się ich nie przekłuwać w wymagania, dlatego że zawsze gdy miałem zbyt duże oczekiwania to nie mogłem doznać prawdziwego oświecenia. Chciałem przemyśleć swoje uzależnienie od marihuany, to co chce w przyszłości robić w życiu, prokrastynacje i kilka prywatnych spraw.

Był wieczór około godziny 18, pogryzłem gorzki pokarm bogów i po około godzinie się zaczęło. Wszystko zaczęło się powoli kręcić, lampy na suficie były bardzo wyraźnie roztrojone, jednak byłem finalnie zdziwiony, że wizualizacje były słabsze niż na moim najmocniejszym tripie (2.8g), później okazało się, że odbiło się to na myślach, bo w mojej głowie był taki meksyk jakbym zjadł co najmniej 8g.

  • Kodeina
  • Pierwszy raz

Raczej dobre, bezstresowe nastawienie

Pierwszy raz z kodeiną

Szczerze mówiąc nie jest to pierwszy raz. Pierwszy był nieudany, to była dawka 120mg, która nie miała kompletnie żadnych efektów. Dzisiaj dawka 270mg na raz + 30mg dxm 

bo zostały mi tabletki i nie wiem co z nimi zrobić, to zeżrę a co tam.

 

8.30 

Właśnie wróciłem z apteki z paczuszką thioco, miałem jeszcze 8 tabletek w szafce, które czekały przez kilka dni właśnie na ten dzień.

  • Marihuana
  • Przeżycie mistyczne

nastawienie idealnie tak jak otoczenie

nie czekam dłużej i wpycham czarną od opalania śmierdzącą lufę do gęby, pierwsza, druga, po trzeciej piszę gówniany esej o tym jak bardzo słabe zielsko kupiłem, ale co mogę więcej poza tym zrobić? dopale sobie jeszcze jedną, dwie tak na sen chociąż bo jedyne co czuję to przymulenie, czyli bez fajerwerków.

gówniane zielsko.

  • Grzyby halucynogenne
  • Odrzucone TR
  • Pierwszy raz

Wówczas 16 lat, pierwsze razy.

Podróż do Konstancina była żmudna, ale cel był szczytny- 150 suszonych grzybków . Ja i Pingwin zostaliśmy wydelegowani po tenże zakup i jadąc niecierpliwie czekaliśmy na nasz przystanek.

Bez zbędnych opisów. Jest nas piątka- Ja, Pingwin, Ślimak, Rybka i Kaktus. Jedziemy na działkę Kaktusa, oddaloną od Warszawy godzinę drogi. Po dotarciu dzielimy nasz zakup- każdy łyka 30 grzybków (pogryzamy kromkami chleba).

Czekamy.