LSA w postaci wilca purpurowego (ipomea purprea) firmy plantico.
Wyprawa planowana była przez dłuższy czas i odkładana w nieskończoność dzięki moim domniemanym współtowarzyszom (miało być ich trzech o zrobił się jeden, nazwę go „zdziwiony”).
Ryszard Grobelny, prezydent Poznania odebrał wczoraj specjalną walizke z najnowszymi próbkami substancji narkotycznych. Potem oddał ja Zdzisławowi Stachowiakowi, komendantowi miejskiemu policji.
Nie było to na szczęście przestepstwo - prezydent otrzymał walizke od brytyjskich policjantów i członków cywilnego zarzadu policji z hrabstwa Nottinghamshire, którzy w ramach współpracy z Poznaniem chcieli w ten sposób wzbogacić nasza policje.
- To jest zestaw wykorzystywany przez nasza policje i zespoły antynarkotykowe, najnowszy komplet substytutów obecnie dostepnych na rynku narkotyków - mówi John Clarke, cywilny szef policji hrabstwa. - Sa tu idealnie wykonane bezpieczne podróbki, sprzet do ich dozowania, a także płyty CD z nagranymi informacjami, jak sa one zażywane i jakie skutki pociagaja. Jest to materiał, który ma pomóc w wyszkoleniu policjantów, by mogli od razu orientować sie we wszystkich zagadnieniach problemu.
- Chcemy, by ten dar pomógł policji chronić młodych ludzi przed narkotykami, pomógł podnosić poziom wiedzy o tym zagrożeniu - dodaja Ken O'Toole i Malcolm Matthews z Nottinghamshire.
Zdzisław Stachowiak zapewnił, że walizka zostanie przekazana policjantowi nadzorującemu prace antynarkotykowe, a z jej zawartościa zapoznają sie nie tylko funkcjonariusze, ale też młodzież szkolna w czasie objazdowych prelekcji.
W walizce są kasety z liśćmi konopii, tabletkami, proszkami, strzykawkami i... specjalnie spreparowanym papierosem. GOK
LSA w postaci wilca purpurowego (ipomea purprea) firmy plantico.
Wyprawa planowana była przez dłuższy czas i odkładana w nieskończoność dzięki moim domniemanym współtowarzyszom (miało być ich trzech o zrobił się jeden, nazwę go „zdziwiony”).
chłodny listopadowy dzień, ulice i środki komunikacji miejskiej Trójmiasta, zimny i niewygodny garaż na jakimś zadupiu, wspaniały humor w związku ze spotkaniem z moimi ulubionymi ćpunkami ;)
To spotkanie planowaliśmy już od dłuższego czasu, w planach przybierało różne formy (mieliśmy różne pomysły na to co ćpać), jednak ostatecznie z braku środków i możliwości stanęło na tym że znowu będziemy truć się dxm. Przed wejściem do pociągu zaopatrzyłem się w przydworcowej aptece w dwie paczki Acodinu, mając też w kieszeni troszkę mj zakupionej dnia poprzedniego.
Prezentowany poniżej tekst został zamieszczony w wątku serwisu hyperreal przez użytkownika NegerHollands:
Set: Niby w porządku, bo wyniki badań lekarskich wykluczyły wszystkie "złe rzeczy", ale ponad miesiąc potężnego stresu jednak został w ciele i głowie... "Coś" mi mówiło, że to zły pomysł, ale nie - ja zawsze wiem lepiej... Chciałam zabawy, relaksu, fajnych wkrętów przy mantrach. Pozytywne nastawienie po lekturze fajnych raportów. Setting: mój pokój, zapas Coli i jedzenia - łóżko, kocyk, lapek, muza - wszystko co do przeżycia potrzebne. W razie czego - Z. przybiegnie na pomoc.
* tytuł raportu wymyśliła dla jaj kumpela (nazwijmy ją Z.). Wtedy jeszcze nas bawił… Drugą część dopisałam już post factum.
Kończę ten opis przeżycia 21.10.14., po powrocie z toksykologii, w 65 godzinie od zażycia – ciągle lekko rozbita, wystraszona, pokłuta, z przykurczami mięśni i chyba na kacu po klonazepamie. Zimno.
Tylko wątki od 17.46 do 22.00 pisałam na bieżąco, czyli 18.10. Reszta powstaje tej chwili.
So, 18.10.14…
Komentarze