Intoksykacja
W ciągu zaledwie trzech tygodni nowojorskie organy ścigania przechwyciły dziesiątki worków z marihuaną i produktami zawierającymi narkotyk od nieautoryzowanych sprzedawców z całego stanu – przekazała gubernator. Kathy Hochul (65 l.) w czwartek ogłosiła sukces Biura ds. Konopi Indyjskich i Departamentu Podatku i Finansów, dodając, że to dopiero początek walki z nielegalnym handlem trawką zalewającym Nowy Jork.
W ciągu zaledwie trzech tygodni nowojorskie organy ścigania przechwyciły dziesiątki worków z marihuaną i produktami zawierającymi narkotyk od nieautoryzowanych sprzedawców z całego stanu – przekazała gubernator. Kathy Hochul (65 l.) w czwartek ogłosiła sukces Biura ds. Konopi Indyjskich i Departamentu Podatku i Finansów, dodając, że to dopiero początek walki z nielegalnym handlem trawką zalewającym Nowy Jork.
– Nielicencjonowane firmy naruszają nasze prawa, zagrażają zdrowiu publicznemu i podkopują legalny rynek konopi indyjskich, a dzięki nowym, potężnym narzędziom (…) wysyłamy jasny i mocny komunikat: jeśli sprzedajesz nielegalną marihuanę w Nowym Jorku, zostaniesz złapany i zatrzymany – powiedziała demokratka podczas czwartkowej konferencji prasowej.
Gubernator poinformowała, że w czasie inspekcji rozpoczętych na początku czerwca audytorzy odkryli, iż 31 sklepów z marihuaną złamało obowiązujące prawo, a władze przejęły nielegalny towar o wartości aż $11 mln. Jak wykazały audyty, w wielu punktach oferowano produkty zawierające toksyczne chemikalia, a nawet bakterie E. coli, które były sprzedawane również nieletnim. Kilka miejsc złamało także zasądzone wcześniej zakazy dalszej sprzedaży towarów.
W sumie 22 nielegalne sklepy znajdowały się na Manhattanie – wśród nich znalazły się m.in. Varieties, Roll 2 Nation czy Baby Jeeter przy Broadwayu. Inne nieautoryzowane punkty sprzedaży odkryto w miejscowościach Ithaca, Endicott i Binghamton. Na mocy przepisów, które znalazły się w tegorocznym budżecie, sklepy łamiące prawo muszą liczyć się z grzywnami w wysokości od $10 tys. do $20 tys. dziennie.
Miłość i zaufanie, chęć przeżycia cudownych chwil bliskości i przygody z uwagi na miejsce w którym wszystko się odbyło. Ulice Zakopanego, Krupówki, zwłaszcza boczna uliczna i teren kościoła leżącego przy dolnym wejściu na deptak. Pub i długa droga na Kalatówki.
Intoksykacja
Substancja:LSD-25 pod postacią małego kartonika z nadrukiem
(kot z Alicji w krainę czarów).
Jestem mężczyzną, wiek: 21 lat, waga: 81kg.
Doświadczenie: konopie: prawie codziennie od 5 lat, DXM -
kilkanaście razy, grzybki: kilka razy, meskalina - kilka razy
(w bardzo małych dawkach), amfetamina: kilka razy, LSD - 1 raz
zjadłem 0,5 kartonika, ale wypiłem do tego 6 piw, więc moje
doświadczenie z kwasem zostało zatarte przez katatoniczne
zejście alkoholowe:(.
Humor bardzo zły, chęć odcięcia się od świata w zaciszu własnego pokoju
Opiszę swoje pierwsze prawdziwe spotkanie z opiatami, nie wliczając w to kodeiny z prostej przyczyny nie "trawienia" jej odpowiednio przez mój organizm.
Historia zaczyna się od bardzo podłego humoru spowodowanego dużą ilością stresu, kłótni i utraty sporej ilości znajomości w przeciągu ostatnich paru dni. Myślałem, czym by się tu tego dnia dobić przeglądając podręczną apteczkę ćpuna, wybór stanął między snem po benzo a tabletką morfiny, którą miałem wziąć parę miesięcy wcześniej, lecz zdecydowałem, że jedno uzależnienie już mi wystarczy.
Miałem całkiem udany dzień. Mieszkam z bratem i jednym koleżką, który bardzo lubi maryśkę. Ten drugi namówił mnie, żeby spróbował nowego sortu ganji, którego niedawno kupił. Myślałem, żeby tego nie robić, bo zażyłem już karmelka, ale potem powiedziałem sobie, że raz się żyje. Całe zdarzenie miało miejsce wieczorem, w naszym mieszkaniu. Puściliśmy muzykę, która z początku była przyjemna, ale później to się zmieniło. Tripowałem z bratem i jego koleżką. Byłem zrelaksowany i nic za bardzo mnie nie dręczyło.
Ten dzień uchodził do przeszłości, więc pomyślałem, że zarzucę sobie karmelka z THC i posłucham sobie ulubionych nutek, które zaprawią mnie do pięknych wizji sennych. Nagle do mieszkania wpada koleżka i rozmawia z moim bratem o tym, że trzeba dziś spróbować tego Green Cracku, który został zakupiony jakiś czas temu, ale w sumie to nie tak dawno temu. Wbija do mojego pokoju i pyta sie czy będę z nimi jarał. Ja nieco zaskoczony i podjarany, mówię że jeszcze jak, jak najbardziej.