Ramy czasowe podane przeze mnie są umowne, ale zbytnio nie odbiegają od rzeczywistości.
Regularnie palisz marihuanę? Jesteś zdrowy psychicznie? Czy chciałbyś udowodnić światu, że te dwie kwestie nie wykluczają się wzajemnie?
Regularnie palisz marihuanę? Jesteś zdrowy psychicznie? Czy chciałbyś udowodnić światu, że te dwie kwestie nie wykluczają się wzajemnie? Jeśli odpowiedź na te trzy pytania brzmi tak, to być może będziesz tym zainteresowany!
Zespół naukowców w Berlinie poszukuje regularnych użytkowników marihuany, którzy mają wziąć udział w badaniu, które będzie badań wpływ używania marihuany na zdrowie psychiczne zdrowych osób.
Uczestnicy muszą mieć ukończone 18 lat, mieszkać w berlinie i regularnie używać marihuany. Chętni do badań nie mogą być jednak uzależnieni od marihuany, a żaden z użytkowników nie może jej użyć pierwszy raz podczas prowadzenia badań.
Ponadto, osoby z rozpoznaną chorobą psychiczną nie mogą uczestniczyć w badaniach. Nie jest to dyskryminacja – po prostu badanie ma na celu zbadanie, czy regularne używanie marihuany przez zdrowe psychiczne dorosłe osoby może być związane z powstaniem lub nasileniem choroby psychicznej.
Badanie nadal oczekuje na zatwierdzenie – jeśli zostanie zatwierdzone, rozpocznie się niezwłocznie. Uczestnicy dostaną 30g marihuany co miesiąc przez cały okres trwania badań, a do tego zezwolenie prawne, które sprawi, że posiadając przy sobie susz nie wpadnie w kłopoty z prawem.
Badania naukowe rzadko bywają tak atrakcyjne. Jeśli spełniacie warunki niezbędne do możliwości bycia uczestnikiem badań, to sprawdźcie tę stronę (w języku niemieckiem).
Wielki mętlik i wszechogarniający smutek w głowie po dość traumatycznych przeżyciach, które miały miejsce parę dni wcześniej. Żal i niemożliwość wybaczenia bliskim osobom pewnych czynów. Totalne załamanie, zagubienie i brak chęci do życia. Noc, łóżko we własnym pokoju. Ok. 2 tygodnie temu odstawiłem antydepresanty.
Ramy czasowe podane przeze mnie są umowne, ale zbytnio nie odbiegają od rzeczywistości.
Start: Mieszkanie kumpla, za oknem od paru godzin noc - ja trochę niepewny jak to bywa przed pierwszym razem. Czekamy godzinę na ewentualne skutki uboczne po czym opuszczamy lokal. Po próbie: Wędrujemy po mieście załatwić parę spraw (całość zajmuje nam jakieś 2h). Noc trwa w najlepsze, już trochę bardziej pewny siebie zapraszam kumpla do siebie. U mnie: Jesteśmy zrelaksowani i spokojni, a co więcej sami. Zaczynamy chill out przy cichej muzyce, pojedyncza lampka tworzy odpowiedni nastrój żeby zapomnieć o wszelkich zmartwieniach. Po wszystkim: Późną porą odprowadzam kumpla, nie ma prawie nikogo na ulicy, powiewa chłodem. Odkąd wyszliśmy z mojego mieszkania w słuchawkach rozbrzmiewa psychotrance (moje pierwsze zetknięcie z nim tak by the way), w drugą stronę idę sam - moją uwagę zwraca przede wszystkim muzyka i światła miasta.
Mówiąc szczerze to mój pierwszy taki artykuł, więc chyba najlepiej zrobię rozpoczynając go przedstawieniem krok po kroku jak się miała sytuacja "wtedy". Miejcie cierpliwość, a kto wie? Może znajdziecie tu nawet coś dla siebie.
Tego dnia prawie dwie godziny spędziłem na rozmowie z dziewczyną o niczym. Mrok nocy przecinają światła miasta, a my rozchodzimy się w swoją stronę - ona do domu i ja do domu. Ponieważ jednak nigdy się nie nudzę już w chwilę po rozejściu przychodzi do mnie sms od dobrego kumpla.
"Wbijaj do mnie, mam niespodziankę."
Popołudniowy, czwartkowy chillout. Jutro tylko dwie informatyki w szkole więc postanowiłem zaszaleć. Miejsce: Miasto (apteka), mieszkanie przyjaciela 'H', mój pokój.
Tak więc szperając od paru dni na neuro o kodeinie postanowiłem w końcu się przełamać i zajrzeć do "aptekowej oferty".
18:30 wkraczam do apteki, rzucam krótkie acz stanowcze "Poproszę Antidol 15, 2 paczki". Kobieta nic nie mówiąc położyła na ladę dwie zgrabne paczuszki szczęścia. Zapłaciłem 14zł, włożyłem paczki do prawej kieszeni dresu oraz opuściłem to kliniczne miejsce.
Otoz jakies cztery miesiace wczesniej czesto zagladalem na ta strone aby sie dowiedziec o psyloscybkach w celach oczywistych;] uparlem sie bardzo i znalazlem te male diabelki bylo ich z pietnascie cieszylem sie nie ziemsko ze je mam pelen w uczuciu szcescia i radosci zjadlem je ok 22 w domu. gdzies tak pol godziny po tym przyszla matka i zaczela mowic jaki ze mnie len ze ze szkola do dupy i takie pierdoly - jak to matka;].