Zmarli w trakcie interwencji policji. Wcześniej prawdopodobnie zażywali dopalacze

Już trzy osoby w różnych częściach Polski zmarły w podobnych okolicznościach, prawdopodobnie po zażyciu dopalaczy. Historie mają bardzo podobny przebieg: agresywne zachowanie, interwencja policji, utrata przytomności i zgon. Przyczyny wyjaśnią sekcje zwłok.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

rmf24.pl
mch

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

186

Już trzy osoby w różnych częściach Polski zmarły w podobnych okolicznościach, prawdopodobnie po zażyciu dopalaczy. Historie mają bardzo podobny przebieg: agresywne zachowanie, interwencja policji, utrata przytomności i zgon. Przyczyny wyjaśnią sekcje zwłok.

W nocy policja otrzymała zgłoszenie o agresywnym mężczyźnie na katowickim osiedlu Tysiąclecia. Miał on między innymi zaczepiać przechodniów. Wysłani na miejsce policjanci chcieli go zatrzymać, ale nadal był agresywny. Konieczne było użycie gazu. Kiedy mężczyzna był już obezwładniony, nagle zaczął tracić przytomność.

Niestety, nie pomogła reanimacja - najpierw prowadzona przez policjantów, a potem przez ratowników medycznych. Mężczyzna zmarł. Jego zachowanie, najpierw agresja i pobudzenie, a potem nagła utrata przytomności, mogą sugerować, że był pod wpływem dopalaczy. Faktyczną przyczynę śmierci wyjaśni sekcja zwłok. Policja musi też ustalić tożsamość mężczyzny, bo nie miał przy sobie żadnych dokumentów.

To już druga w ciągu ostatnich dni podobna historia ze Śląska. W niedzielę w Tychach również zmarł mężczyzna, który najpierw był agresywny i mocno pobudzony, a potem nagle stracił przytomność. Przyczynę jego zgonu również ma wyjaśnić sekcja zwłok.

Podobna historia rozegrała się w województwie warmińsko-mazurskim

Niemal identyczna historia wydarzyła się w Sępopolu w pobliżu Bartoszyc w województwie warmińsko-mazurskiem. Tam w czasie interwencji zmarł 27-latek.

Policjantów wezwała jego rodzina, która nie mogła go uspokoić. Mężczyzna groził swoim bliskim, mówił też, że się zabije. Funkcjonariusze po przybyciu na miejsce próbowali z nim rozmawiać, ale 27-latek nie reagował na polecenia, był bardzo pobudzony. Po obezwładnieniu i zakuciu w kajdanki mężczyzna stracił przytomność i oddech. Mimo szybko podjętej reanimacji, kontynuowanej potem przez załogę karetki, zmarł. Według rodziny przez kilka dni miał zażywać nieznane substancje. Przyczyny śmierci pomoże ustalić sekcja zwłok.

Sekcja zwłok nie wyjaśniła przyczyn zgonu w Wałbrzychu

Dramatyczna historia rozegrała się też trakcie policyjnej interwencji w Wałbrzychu. 34-latek podczas zatrzymania 16 sierpnia zaczął wymiotować i dławić się. Stracił przytomność. Policjanci rozpoczęli reanimację i wezwali pogotowie. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził jednak zgon. Sekcja zwłok nie wyjaśniła przyczyny śmierci mężczyzny. W wyjaśnieniu przyczyny śmierci mają pomóc dodatkowe badania toksykologiczne i histopatologiczne.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że Krzysztof S. w nocy z 15 na 16 sierpnia ukradł ze stacji benzynowej kanapki, później zniszczył kilka samochodów, po których skakał i okradł przypadkowego mężczyznę. Ten zawiadomił policję i wtedy rozpoczęła się interwencja.

34-latek w czasie interwencji miał być bardzo pobudzony i agresywny. Policjanci musieli wezwać wsparcie. Po założeniu kajdanek Krzysztof S. zaczął wymiotować i dławić się. Stracił przytomność. Reanimacja podjęta najpierw przez policjantów, a później przez zespół pogotowia ratunkowego nie przywróciła funkcji życiowych.

Poza przyczyną śmierci, policjanci będą ustalali także czy policjanci odpowiednio przeprowadzili interwencję.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)
Zajawki z NeuroGroove
  • Bad trip
  • Marihuana
  • MDMA

Impreza techno po 13 godzinach pracy z najlepszym przyjacielem. Nastrój pełen ulgi z powodu zakończonej właśnie pracy oraz zmęczenie z tego samego powodu. Chęć relaksu, odrealnienia . Żołądek pusty wedle zaleceń.

Cały raport jest moją próbą poradzenia sobie z tym przeżyciem i przetrawienia go w głowie raz na zawsze. Nie uważałem się nigdy za człowieka o mocnej głowie i zawsze traktowałem przyjmowane substancje z należytym respektem i ostrożnością. MDMA było dla mnie po prostu za mocnym przeżyciem , na które zdecydowałem się w nieodpowiednim miejscu ,które już od 1.5 miesiąca ciąży mi na sercu i nie pozwala o sobie zapomnieć. Ale od początku..

  • Inne

Ja: kobieta, 22 lata, 170 cm wzrost, 55 kg waga

Doświadczenie: MJ, hasz, DXM, mieszankie ziołowe, Fungeez. Towarzysz podróży: bardzo duże doświadczenie z psychodelikami (wszystkie pozytywne).

Co: 2 kapsułki Fungeez

S&S: letnie sierpniowe popołudnie, niebo zachmurzone ale pogoda przyjemna, nastrój bardzo dobry - w końcu tak długo planowany wypad wypalił, chęć przeżycia czegoś nowego (przyjemnego)

Osoby: ja i kumpel towarzysz, nazwijmy go T.

  • Benzydamina
  • Pierwszy raz

Jak zwykle podniecenie i ciekawość przed zarzuceniem czegoś nowego, nastrój pozytywny. Miejsca: Dom koleżanki, początkowo ja + 3 kumpli i 2 koleżanki, potem kumple się zwinęli zostaliśmy we 3 (na dole brat koleżanki robił grubą imprezę). Ogólnie decyzja podjęta w 5 minut (niespodziewanie możliwość nie wrócenia do domu na noc) aczkolwiek do bezny przygotowywałem się już od jakiegoś czasu.

Ok. Godziny 21:00 rozpuściłem 2 saszetki w połowie kubka wody (jak się potem dowiedziałem troche za dużo tej wody dałem ale nieistotne) 
Dużo się nasłuchałem o paskudnym smaku benzy, jednak nie zrobił na mnie większego wrażenia – oczywiście paskudny ale nie taki zły jak sobie wyobrażałem. Miałem na zagryzanie zrobioną zupkę chińską – pomysł okazał się spalony do zupka była słona, a słone rzeczy to ostatnie na co miałem ochotę po wypiciu 1/3 szklanki. 

  • Dekstrometorfan
  • Pozytywne przeżycie

Oczekiwania: Ogromne Nastrój: Mój pokój lekko przyciemnione światło Stan psychiczny: Źle, chęć pocieszenia się DXM po kłótni z bliską osobą

Zacznijmy od tego, że brałem DXM na pocieszenie. Tego dnia ostro pokłóciłem się z ważną w moim życiu osobą. Nie myśląc zbyt wiele udałem się do apteki w której kupiłem dwa opakowania acodinów. Oczywiście nie obyło się bez tego, że farmaceutka wyleciała z pytaniem do koleżanki z branży - "Zdzisia, ACODIN?! To już trzeci raz!!!" no ale cóż to chyba już nie jest rzadkość. O godzinie 19:30 byłem w domu, przygotowywałem się do tripa (sprzątnąłem pokój, pościeliłem łóżko, wykąpałem się) i kiedy byłem gotowy już o godzinie 20:00 zacząłem zarzucać DXM.