17.06.2008
Załoga brytyjskiego niszczyciela, patrolującego Morze Arabskie, przejęła z przemytniczej łodzi 11 worków metamfetaminy wartej w przeliczeniu ponad 164 miliony złotych. Sukces z walce z narkobiznesem oficer dowodzący oddziałem Royal Marines na pokładzie nazwał "najlepszym prezentem na Boże Narodzenie".
Załoga brytyjskiego niszczyciela, patrolującego Morze Arabskie, przejęła z przemytniczej łodzi 11 worków metamfetaminy wartej w przeliczeniu ponad 164 miliony złotych. Sukces z walce z narkobiznesem oficer dowodzący oddziałem Royal Marines na pokładzie nazwał "najlepszym prezentem na Boże Narodzenie".
Załoga niszczyciela HMS Defender patrolowała Zatokę Omańską, łączącą Morze Arabskie z Zatoką Perską, w poszukiwaniu przemytników i handlarzy ludźmi, gdy zauważyła łódź, która nie miała żadnej flagi, nie widać też było, aby prowadziła połowy ryb. To wzbudziło podejrzenia załogi Defendera.
W stronę jednostki wysłano żołnierzy brytyjskiej piechoty morskiej Royal Marines i marynarzy Royal Navy. Podpłynęło na motorówkach, wsparcie z powietrza zapewniał śmigłowiec AW159 Wildcat.
Na pokładzie znaleziono 11 dużych worków z metamfetaminą, łącznie ponad 130 kilogramów narkotyków. Ich wartość oszacowano na 3,3 miliona funtów, czyli ponad 164 miliony złotych.
- Dzięki HMS Defender i jej załodze narkotyki nie trafią na ulice, a gangi odpowiedzialne za ten zabójczy proceder ucierpią finansowo - powiedziała brytyjska minister zamówień obronnych Anne-Marie Trevelyan.
- Po wszystkich szkoleniach i przygotowaniach fantastycznie było móc wykazać się naszymi umiejętnościami - powiedział porucznik Ben Clink, dowodzący oddziałem Royal Marines na pokładzie Defendera. - To najlepszy prezent na Boże Narodzenie, na jaki mogliśmy liczyć - dodał.
Dowódca niszczyciela, komandor Richard Hewitt, stwierdził: - Jestem dumny, że HMS Defender był w stanie przechwycić tak dużą ilość narkotyków i zapobiec ich przedostaniu się na ulice Wielkiej Brytanii.
HMS Defender jest jednym z kilku brytyjskich okrętów wojennych rozmieszczonych w tym roku na Bliskim Wschodzie po tym, jak Iran w lipcu przechwycił w Cieśninie Ormuz tankowiec pod banderą Wielkiej Brytanii. Celem obecności tych jednostek jest zabezpieczenie żeglugi handlowej w regionie.
mieszkanie, pokój, przyciemnione światło, muzyczka (metal), godzina 20.
17.06.2008
Totalny spontan, nieodpowiedzialność i szczypta głupoty.. Raz się żyje. Duży bałagan w głowie, wiele niewiadomych.. Ale mimo wszystko ogromne zaufanie do samego siebie, dosyć dobrze ograniam temat medytacji, doświadczeń mistycznych i psychodelików.
Z góry uprzedzam, że miejsca i ludzie obecni w mojej historii pozostaną anonimowe. Większe miasto, w którym byłem, będę nazywać Dużą i przechyloną literą "M", a tę drugą pomniejszą miejscowość oznaczę analogicznie jej mniejszym odpowiednikiem - "m".
Spalono 1,2 g mieszanki (stosunek 1:1) Lobelia Inflanta i Ganjii (a
jednak :)). Nastepnie 40 mg SD i 3,2 g wysuszonego i skruszonego Peyotla
(biedaczek zmarl dwa dni temu, zostalolo jeszcze 6 roslin o ktore bardzo
dbam, no i San Pedrosy sztuk 6, wielkie jak.... niewazne jak co wielkie :)).
Nastawienie do palenia jak zawsze dobre, ale czułem lekkie poddenerwowanie, nastrój dobry. Działo się to w parku miejskim, sporo w nim ludzi, pogoda genialna - bardzo ciepło, zero wiatru i chmur.
Zacznijmy może od tego, że cały trip spędzony był z moją lubą, którą tradycyjnie nazywać będę "X". W ramach wstępu wspomnę również o tym, iż za każdym razem po paleniu czułem się genialnie, opisywana przeze mnie sytuacja jest moim pierwszym (a był to mój +/- 30 raz) negatywnym wspomnieniem z tą substancją.