Warszawa wciąga

Rozmowa z Tomaszem Lipiński o rynku muzycznym i najnowszej płycie zespołu Tilt "Emocjonalny terror"

Anonim

Kategorie

Odsłony

2405
Rozmowa z Tomaszem Lipiński o rynku muzycznym i najnowszej płycie zespołu Tilt "Emocjonalny terror"

Warszawa wciąga

- Kiedy zdałem do liceum w 1970 r., narkotyki torowały sobie drogę - mówi Tomek Lipiński. - Wydawało się, że substancje psychozmieniające potrafią uczynić świat lepszym. To okazało się bzdurą. Żaden środek nie może nas zmienić na lepsze, zmienić świata, może tylko wyrządzić szkodę.

Tomasz Lipiński
Tomasz Lipiński
Rz: Czy płytę, która mówi szczerą, chwilami nawet brutalną prawdę o współczesnej Polsce, taką, jaką nagrał pan ostatnio z Tiltem, można teraz wydać już tylko w małej niezależnej firmie fonograficznej?

Duże firmy nie ogarniają wszystkiego, co dzieje się na rynku, właśnie dlatego, że są duże, a więc i powolne. Są też uzależnione od globalnej polityki międzynarodowych koncernów. Nastawione na zysk, nie zawsze mają powód, by wydawać płyty, które więcej mówią o współczesnym świecie, niż zarabiają. Małe firmy nie mają takich obciążeń. Nie interesują ich muzyczne hamburgery. Decyzje o podpisaniu kontraktu podejmuje jeden człowiek, czasami w ciągu minuty.

Rz: Jak długo Tilt, jedna z najsłynniejszych polskich grup, chodziła i prosiła dyrektorów dużych firm o podpisanie umowy?

Zaczęliśmy nagrywać płytę w 1996 r. To był bardzo niedobry okres dla fonografii, zagraniczne koncerny umocniły swą pozycję, próbowały kreować własną politykę repertuarową. Tworzyły boysbandy, girlsbandy i inne bzdury, co skończyło się dramatycznie. Popsuty rynek załamał się, ludzie, którzy odpowiadali za repertuar w tamtych latach, bywa, że już nie pracują. Gdy mieliśmy już dosyć wiszenia u klamki prezesów, spotykania się z dyrektorami, wysłuchiwania, że nagraliśmy ciekawe piosenki, ale niezgodne z repertuarem wydawnictw, postanowiliśmy zrobić wszystko sami. Zazwyczaj zespół nagrywa wersję demonstracyjną płyty za własne pieniądze. Kiedy materiał podoba się firmie, wtedy pokrywa ona koszty sesji. My musieliśmy stworzyć od podstaw własne zaplecze nagraniowe. Po paru latach udało nam się zbudować w przydomowym ogrodzie typowe niezależne studio, w garażu. Uczyliśmy się nagrywać. Teraz możemy już sami produkować wideo. Mamy wszystkich gdzieś.

Rz: Wszyscy uciekają z Krakowa do Warszawy, pan jakby na przekór, znalazł przystań w Krakowie.

Kiedy byłem mały, bawiłem się na gruzach starej Warszawy, teraz wiem, że była wtedy bardziej sobą niż teraz. Najpierw Gierek zbudował blokowiska, w ostatniej dekadzie przyszedł czas ulicznych bazarów i pseudo-Ameryki, w której trwa wyścig szczurów. Niestety, kiedy nie ma pieniędzy, trzeba wracać do stolicy. To dotyczy także mnie. Raz próbowałem być dyrektorem w koncernie BMG, ale po roku zrezygnowałem. Uruchamiałem też z Pawłem Sito Radiostację. Nie oglądając się na boki, po kilku latach ciężkiej pracy w Warszawie można stanąć na nogi. Jak tylko się da, rzucam jednak pracę zarobkową i wracam do muzyki. Tak trafiłem do Krakowa. Nawiązałem ponownie współpracę z Franzem Dreadhunterem, z którym napisaliśmy wcześniej kilka udanych piosenek.

Rz: Na nowej płycie znalazła się piosenka "Miasto wciąga". Jak duża jest plaga narkomanii w Polsce?

Kiedy zdałem do liceum w 1970 r., narkotyki torowały sobie drogę. Wydawało się, że substancje psychozmieniające potrafią uczynić świat lepszym. To okazało się bzdurą. Żaden środek nie może nas zmienić na lepsze, zmienić świata, może tylko wyrządzić szkodę.
Rozmawiał Jacek Cieślak

TeleRzeczpospolita Nr 185 09-08-2002

Oceń treść:

0
Brak głosów

Komentarze

Rafał14 (niezweryfikowany)

dajcie wkońcu do ściągnięcia ,,ostatnią piosenke o miłości,, ja musze ją mniec bo to jest super piosenka. pozdro
Zajawki z NeuroGroove
  • Dekstrometorfan

Set&setting: 900mg DXM z czego zażytych zostało 750. Miejsce podróży to Warszawa, pokój w akademiku i dwóch śpiących kolegów obok.

Wiek: 21 lat

Doświadczenie: Jeszcze nic nie pokazało mi tego co wtedy widziałem (a sporo świństwa w życiu zjadłem) więc myślę, że z czystym sercem mogę napisać, że zerowe.

  • LSD
  • Przeżycie mistyczne

Sierpień, ostatni weekend wakacji tego roku. Zgodnie z planem spotkałem się z przyjacielem o 13 w lesie. Od razu zarzuciliśmy kartony. On jeden, ja dwa. Zaczęliśmy jechać rowerami w głąb lasu gdzie potem rozłożyliśmy koc i czekaliśmy aż zaczną nam się szczerzyć ząbki. Minęło z 40 min i czuć było już znajomą ciężkość w okolicach klatki z powodu spadku seretoniny. Chwilę po tym zaczęło się robić coraz lżej. Cały czas śmialiśmy się do siebie i zaczęliśmy chodzić po lesie. Gdy doszliśmy do altany w środku rezerwatu postanowiliśmy się tam zatrzymać.

  • Amfetamina
  • Etanol (alkohol)
  • Marihuana
  • Miks

Dzień wolny, weekend a rodzice w pracy. Na początku obce miasto, obcy ludzie, mieszkanie jakaś melina - strach, niepewność. Potem z moją ekipą w domu jednego z ziomków - spokojnie, luźno.

Ten dzień miał być spokojnym dniem z koleżanką z klasy. Zabrała mnie do obcego miasta do swojego dostawcy. Złożyłyśmy się na porządną porcje amfy ale ja z góry powiedziałam ,że nie chce przesadzać bo to mój drugi raz dopiero. Ona już jest bardziej doświadczona z tą substancją. Dodam jeszcze ,że jestem młodą, drobną dziewczyną.

15:00 Pierwsza krecha: Uczucie świetne, rozluźniłam się nieco, zachciało mi się gadać, zrobiło mi się swobodniej chociaż byłam w obcym miejscu. Serce i oddech mi przyspieszyło. Włączyliśmy dosyć energiczną muzykę i oczywiście leciała fajka za fajką.

  • Inhalanty

poziom doswiadczenia:


-marysia duuuzo razy :]


-hasz jak wyzej


-efedryna w zyciu zjadlem dwa opakowania czyli 40 tablet


-speed 4 moze 5 razy


-extaza jeden raz


-grzybki jeden raz


-gaz Ronson jedna 2 godzinna sesja :]





Cel zazycia :


-chec przezycia czegos niesamowitego :]


-badanie tajnikow mojego umyslu :]


-ciekawosc