Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek tutaj się zarejestruję, a co dopiero napiszę tekst, lecz chęć podzielenia się ze światem zainteresowanych moim małym mistycznym przeżyciem jest tak spory, że nie mogłam się powstrzymać.
***
W czasie epidemii koronawirusa w Portugalii i Hiszpanii wzrosła konsumpcja narkotyków - wynika z badania wód ściekowych przeprowadzonego przez uniwersytet w Santiago de Compostela. Jego wyniki zaprezentował w czwartek dziennik “El Mundo”.
W czasie epidemii koronawirusa w Portugalii i Hiszpanii wzrosła konsumpcja narkotyków - wynika z badania wód ściekowych przeprowadzonego przez uniwersytet w Santiago de Compostela. Jego wyniki zaprezentował w czwartek dziennik “El Mundo”.
Z dokumentu wynika, że od marca, czyli od rozpoczęcia pandemii Covid-19, na Półwyspie Iberyjskim zaobserwowano “bardzo wysoką” konsumpcję narkotyków, w szczególności ecstasy.
Jak poinformowała Rosario Rodil, koordynatorka studium, od marca w wodach ściekowych największych miast Hiszpanii i Portugalii wzrosło także stężenie kokainy i marihuany.
“Bardzo duże ilości ecstasy w wodach ściekowych na Półwyspie Iberyjskim dowodzą, że wraz z epidemią mogło dojść do zmian w konsumpcji narkotyków” - stwierdziła Rodil, przypominając, że dotychczas w tej części Europy najlepiej sprzedawały się marihuana i kokaina.
Według szacunków “El Mundo” roczny obrót kokainą wynosi na Płw. Iberyjskim 6 mld euro, zaś marihuaną - 3 mld euro.
Madrycki dziennik wskazuje, że drastyczny wzrost spożycia narkotyków w Hiszpanii i Portugalii potwierdziły w ostatnich tygodniach także dwa inne ośrodki badawcze.
We wrześniu Europejskie Centrum Monitorowania Narkotyków i Narkomanii (EMCDDA), unijna agenda ds. narkotyków z siedzibą w Lizbonie, poinformowało, że zarówno w Portugalii, Hiszpanii, jak i w innych krajach UE nasilił się proceder zamawiania substancji uzależniających przez internet oraz ich wysyłania przez kurierów do domów konsumentów.
Według unijnej agendy zorganizowane grupy przestępcze zajmujące się handlem narkotykami szybko dostosowują się do warunków pandemii i częściej korzystają z rynków online.
Zgodnie z prognozami władz EMCDDA wraz ze zubożeniem społeczeństw wskutek koronakryzysu część osób stanie się narażonych na problemy związane z uzależnieniem od narkotyków lub handlem tymi substancjami.
Wiecznie pozytywne nastawienie pomaga w doświadczaniu nowych przeżyć, zwłaszcza psychodelicznych. Koniecznie chciałam być w bliskim otoczeniu, w swoim mieszkaniu. Tak też było. Trójka bliskich kumpli, własny pokój, ogólna ciekawość i radość z doświadczenia czegoś nowego. Ekscytacja.
Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek tutaj się zarejestruję, a co dopiero napiszę tekst, lecz chęć podzielenia się ze światem zainteresowanych moim małym mistycznym przeżyciem jest tak spory, że nie mogłam się powstrzymać.
***
Mnie sie sylvek zaczal dosc wczesnie, cos kolo 9 rano. co 4-5 godzin pol warszawskiego mitsu (pozdro dla tego co on juz wie :)) w sumie jakies 150-200mg w ciagu 12 godzin. wszystko na pusty zolad4k, w ciagu calego dnia nie bylo mowy o uczuciu glodu a po jakichs 16 godzinach postu poczulem ze cos tam ssie w srodku. ale nic nieprzyjemnego. z poltorej godziny od pierwszego gorzkiego przyszlo to genialne ciepelko. pani szefowa restauracji byla aniolem, teraz mi sie nasunelo zajebiste okreslenie- muminek. kobieta byla czysto muminkowa.
Na samym początku chciałbym się podzielić moją nabytą wiedzą w związku z gałką. Otóż, na rynku możemy wyróżnić 4 ''rodzaje'' tego specyfiku:
-pierwszą i za razem najlepszą z dostępnych gałek jest oczywiście ta w całości (orzechy), jednak sami musimy wyciągnąć tarke i zmielić nasze maleństwa. Tak przygotowana gałka jest najlepsza, gdyż jest świeża i żadne z jej cennych substancji (w tym przypadku mirystycyny) nie zwietrzały. Za 2/3 takie orzechy zapłacimy od 3zł do 8zł.
Tego dnia czułem się spełniony jak nigdy. Nawet nie wiedziałem że taki trip nagle się nasunie. Była idealna pogoda, słonecznie, cieplutko. Nie miałem żadnych intencji ani oczekiwań.
To było jakieś 2 lata temu. Szedłem akurat do garażu po jakieś nieistotne narzędzie i rzuciła mi się w oczy ona - 3 kilogramowa pomarańczowa świeżo napełniana butl gazu. "Trippowałem" wcześniej po izopropanie, ale izo przy tym to chuj. Sprawdziłem dokładnie czy nie ma nikogo, kto może mnie nakryć albo zdemaskować i przystąpiłem do obrzędu. Siadłem po turecku na betonowej posadzce i zacząłem ceremonię. Wziąłem jednego strzała. Nie wiedziałem że po tym ma się tak zajebisty głos.