USA: odkryto 600-metrowy tunel na granicy z Meksykiem

Amerykańskie organy ścigania odkryły 600-metrowy tunel przemytników prowadzący od granicy z Meksykiem do miasta San Diego i zatrzymały narkotyki o wartości prawie 30 milionów dolarów, poinformowano w komunikacie prasowym opublikowanym na stronie internetowej policji imigracyjnej i celnej USA.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

pl.sputniknews.com

Komentarz [H]yperreala: 
Tekst stanowi przedruk z podanego źródła.

Odsłony

257

Amerykańskie organy ścigania odkryły 600-metrowy tunel przemytników prowadzący od granicy z Meksykiem do miasta San Diego i zatrzymały narkotyki o wartości prawie 30 milionów dolarów, poinformowano w komunikacie prasowym opublikowanym na stronie internetowej policji imigracyjnej i celnej USA.

Znaleziska dokonano 19 marca w wyniku wspólnej operacji meksykańskich i amerykańskich służb. Wejścia do tuneli znajdowały się na terytorium dwóch magazynów, z których jeden znajduje się w amerykańskim San Diego, a drugi w meksykańskim mieście Tijuana. Według ekspertów tunel był używany przez kilka miesięcy i był dobrze wyposażony. Niektóre części ścian zostały wzmocnione, w środku zastosowano system wentylacji i oświetlenia, a także ułożono szyny.

Zgodnie z treścią komunikatu prasowego funkcjonariusze organów ścigania znaleźli w tunelu prawie 590 kilogramów kokainy, 39 kilogramów metamfetaminy, prawie 8 kilogramów heroiny, ponad 1,3 tony marihuany i prawie kilogram fentanylu.

„Pierwszy przypadek w historii San Diego, kiedy w tunelu odkryto pięć różnych rodzajów narkotyków. Łączna suma skonfiskowanych narkotyków szacowana jest na 29,6 miliona dolarów” – czytamy w raporcie. Nie poinformowano jeszcze o aresztowanych.

Oceń treść:

Average: 9 (1 vote)

Komentarze

Mordarg

El Chapo wyznaczył nowy trend i teraz wszyscy Meksykańce ruszyli z tunelami ;)
ZX

Cena policzona w ogole z dupy, to by ten koks musial byc po $50k/kg a tyle nigdzie w usa nie kosztuje, do tego byl po stronie meksykanskiej a nie amerykanskiej.
Zajawki z NeuroGroove
  • LSD-25

Zaczeły się wakacje. Wybraliśmy się ze znajmymi nad jezioro pod namioty. Pogoda była raczej kiepska, męczyły nas przelotne deszcze i przenikliwe zimno. Miałem ze sobą kwacha ale bałem się w taki pochmurny dzień brać bo wiem, że bardzo by mi się nie podobała jazda. W końcu chyba czwartego dnia wyjazdu zdecydowałem się. Nie załuję...a wszystko zaczeło się tak:

  • Dekstrometorfan
  • Katastrofa

Nastawienie pozytywne, okoliczności ryzykowne- wszyscy domownicy byli ze mną w domu

Dzień wcześniej razem z M. zaplanowaliśmy tą podróż, niestety (jak zobaczycie później) nie wszystko poszło po naszej myśli...

Wyruszyliśmy więc do apteki koło 15:00, pod pretekstem pojechania do maka. Zrobiliśmy zakupy i udaliśmy się w jakieś spokojne miejsce niedaleko mojego domu. Koło 16:00 już zjedliśmy po 2 opakowania Dexacaps. Chwilę jeszcze tam zostaliśmy, a następnie poszliśmy do mnie.

Jak dotarliśmy (koło 16:20) zaczęły się już pierwsze, delikatne efekty. Zaczęliśmy oglądać jakieś pierdoły na YouTube'ie, w sumie nie wiem przez ile.

  • 1P-LSD
  • Inne
  • Marihuana
  • Miks

Ponury lipcowy wieczór w środku tygodnia, deszczowo. Wnętrze mieszkania.

– To w końcu bierzemy dwa papiery czy jeden? – dopytuje się F.

– Bierzemy dwa. Ja się nie boję. – odpowiadam.

– Dobra, to po jednym z każdego.

  • Grzyby halucynogenne

Zdarzyło się to kilka dni temu. Konkretnie trzynastego października, w mieszkaniu osoby D (chciala zostac anonimowa a jest mi to dosc bliska osoba). Z pozoru miało to być inicjacyjne grzybienie jej w konkretnej ilości (40 sztuk). O ironio, chciałem z nią przy tym być wiedząc że mnie grzyby nie czeszą w sposób znaczący. Nawet dzień wcześniej wygłaszałem Mancie alias Lwu, że utarta kontroli nad grzybami to raczej cecha osobowościowa niż coś dotyczące każdego i że mnie nigdy to nie spotkało i raczej nie spotka. Tu się strasznie pomyliłem i "nagrzeszyłem" butą.