Tego raporta miałam wrzucac zaraz po odbyciu poniższego tripa, lecz nie wiem dlaczego sprawa przeciągnęła się aż 2 lata. Także nadrabiam zaległości i udostępniam teraz.
23.04.2013
Gdy wyruszysz na północ drogą 101. z mostu Golden Gate, dotrzesz do skalistych wzgórz, które kryją wszystkim znaną tajemnicę. Ukryte między drzewami plantacje marihuany są podporą tutejszej ekonomii. Witamy w kalifornijskim "Szmaragdowym Trójkącie". Dla członków rolniczej społeczności rzadko zaludnionych obszarów hrabstw Mendocino, Humboldt i Trinity, marihuana stała się powszechnie akceptowaną częścią lokalnej kultury.
Gdy wyruszysz na północ drogą 101. z mostu Golden Gate, dotrzesz do skalistych wzgórz, które kryją wszystkim znaną tajemnicę. Ukryte między drzewami plantacje marihuany są podporą tutejszej ekonomii. Witamy w kalifornijskim "Szmaragdowym Trójkącie". Dla członków rolniczej społeczności rzadko zaludnionych obszarów hrabstw Mendocino, Humboldt i Trinity, marihuana stała się powszechnie akceptowaną częścią lokalnej kultury.
- Okoliczne łąki i lasy wyglądają jak jedna, wielka plantacja - mówi szeryf Rusty Noe z Mendocino.
Dochody z upraw stanowią połowę przychodów tego hrabstwa, które wciąż cierpi z powodu trwającego dziesiątki lat zastoju w zapotrzebowaniu na drewno - od czasów zasiedlania tradycyjnie głównego źródła przychodu mieszkających tutaj ludzi. Oprócz sprzedaży popularnej "ganji", wytworzył się wokół niej biznes towarzyszący. Lokalni producenci wytwarzają wszystko, co potrzebne do jej uprawy i konsumpcji - od ogrodniczych narzędzi, po fajki do palenia. Według Tony'ego Linegara, komisarza ds. rolnictwa w hrabstwie Mendocino, marihuana to główne źródło przychodów większości mieszkańców. Tutaj pali się trawkę przed lokalnym sądem Tegoroczne seminarium z socjologii na tutejszym Stanowym Uniwersytecie Humboldta zatytułowano "Rozwój ekonomii opartej na marihuanie", a punkt sprzedaży marihuany do celów medycznych w Ukiah, największym mieście regionu, sąsiaduje z punktem rekrutacji US Air Force i Marines. Palacze "zioła" nie kryją się i bezczelnie odpalają jointy na trawniku przed gmachem lokalnego sądu, a krzewy konopi indyjskich wystają po sąsiedzku przez płot z ogródków sąsiadujących z miejscową szkołą.
- Policjant powiedział mi "rób to w miejscu, gdzie tego nie widzę i nie wyczuję" - tłumaczy 39-letni Just. - Palę codziennie, a odkąd przeniosłem się tutaj 5 lat temu, specjalnie się ze swoim nawykiem nie kryję. Ani razu nie byłem przez ten czas aresztowany - opowiada.
Szeryfowie ze Szmaragdowego Trójkąta skupiają się na niszczeniu wielkich, nielegalnych upraw. Wiele z nich ukrytych jest w okolicznych parkach narodowych. Noe tłumaczy, że jego biuro stara się nie dręczyć mieszkańców, posiadających tzw. kartą medyczną, która potwierdza, że korzystają z marihuany ze względu na stan swojego zdrowia. Ale, co stanowczo podkreśla w rozmowie, nie ma tolerancji dla plantatorów, którzy czerpią zyski z produkcji daleko przekraczającej zapotrzebowania medycyny. Oczywiście, przypomina to trochę walkę z wiatrakami, a pracę szeryfów utrudnia fakt, że wszyscy są tutaj przeciwko ich poczynaniom. Czy legalizacja będzie kalifornijskim skutkiem kryzysu?
Marihuana do celów medycznych jest legalna w całej Kalifornii. W ten poniedziałek Amerykański Sąd Najwyższy oddalił wniosek dwóch konserwatywnych hrabstw, które chciały powrotu bezwarunkowego zakazu. W okolicach San Francisco, słynnej mekki hipisów, i Berkeley, gdzie znajduje się uniwersytet, uchodzący za bastion amerykańskiej liberalnej lewicy, nikt jednak nie myśli o powrocie. Politycy rozważają, czy zrobić kolejny duży krok naprzód i całkowicie zdekryminalizować marihuanę. Gubernator Kalifornii Arnold Schwarzenegger powiedział ostatnio, że nadszedł właściwy czas na debatę na ten temat, choć on sam byłby "raczej przeciwny". Jeden z członków Zgromadzenia Stanowego, Tom Ammiano, przygotował już konkretny projekt, który uczyniłby z Kalifornii pierwszy stan USA, traktujący marihuanę na równi z alkoholem. Jego propozycja to sprzedaż dostępna dla każdego, kto ukończył 21 lat. Ammiano powołuje się na badanie, z którego wynika, że 56 proc. Kalifornijczyków opowiada się za legalizacją i opodatkowaniem obrotów marihuaną. Jego propozycja zakłada wysokie podatki nałożone na producentów i sprzedawców, które miałyby szacunkowo przynieść stanowi 1,3 mld dolarów rocznego przychodu do budżetu. Teraz, gdy Kalifornia boryka się z wielką dziurą budżetową, ten argument może okazać się decydujący.
- Jesteśmy w środku ekonomicznego kryzysu na historyczną skalę. Ruch w stronę opodatkowania marihuany to po prostu przejaw zdrowego rozsądku - mówi Ammiano.
Według niego, Kalifornia "ma szansę być pierwszym stanem USA, który uchwali mądre, odpowiedzialne prawo dotyczące kontroli obrotów marihuaną". Kalifornia jako pierwsza zalegalizowała marihuanę do celów medycznych w 1996 roku, gdy przegłosowano 215. poprawkę. Od tego czasu marihuana zapisywana jest m.in. jako środek łagodzący ból. Pomaga także zwalczyć mdłości pacjentom przechodzącym chemioterapię. Dzisiaj w całym stanie jest 200 tys. osób z licencją na palenie. Krytycy twierdzą, że większość to tzw. rekreacyjni użytkownicy, którzy zdobyli receptę u zaprzyjaźnionego lekarza. Policjanci protestują, a hodowcy nie chcą dzielić się marihuanowym tortem W trakcie prezydentury George'a Busha służby federalne robiły najazdy na plantacje, powołując się na sprzeczność kalifornijskiego prawa z prawem federalnym. Choć na mocy prawa federalnego nie wolno hodować, kupować, sprzedawać ani posiadać marihuany, administracja Baracka Obamy ogłosiła, że praktyki nękania kalifornijskich hodowców zostaną zaprzestane.
Główni przeciwnicy legalizacji są w policji. Kalifornijskie Stowarzyszenie Oficerów Policji wydało w kwietniu raport, w którym stwierdza, że ponieważ prawo federalne tego zakazuje, "plantacje nie powinny istnieć". Policjanci twierdzą, że plantacje są siedliskami zorganizowanej przestępczości i znajdując się w ich sąsiedztwie, "narażają zdrowie i dobytek muszących to znosić praworządnych obywateli". W czasach kryzysu ich głos spychany jest jednak na margines. Według entuzjastów legalizacji, marihuanowy tort jest wart 14 miliardów dolarów rocznie. Nawet jeśli podzielimy te szacunki przez połowę, to rynek marihuany wart jest tyle samo, ile rynek mleka i śmietany wyceniany na 7 mld dolarów rocznie (to największa gałąź kalifornijskiego rolnictwa) i dwa razy więcej niż znajdujący się na drugim miejscu rynek winogron (3 mld rocznie). Już dzisiaj stan gromadzi 18 mln podatków pochodzących ze sprzedaży marihuany do celów medycznych. W samym Ukiah demonstracja zwolenników legalizacji zebrała jednak tylko 10 uczestników. Niektórzy mieszkańcy uważają, że legalizacja marihuany może sprawić, że Szmaragdowy Trójkąt zostanie drugą Doliną Napa, która dzięki winoroślom stała się malowniczą krainą dobrobytu. Ale większość woli, żeby zostało tak, jak jest. Czyli bez podatków. Just, który przeniósł się tutaj z Północnej Karoliny głównie z powodu sprzyjającej marihuanie kultury, żałuje, że tubylcy nie walczą o legalizację.
- Większość hodowców, których spotykam, są jej zagorzałymi przeciwnikami.
Ekscytacja możliwością odbycia swojego drugiego tripa, tym razem na zewnątrz, w pełnej krasie uroków wiosny. Nadzieja na kolejne mistyczne doświadczenia i to, że psychodelik coś mi pokaże. Pragnienie przesłuchania niektórych albumów psytransowych w czwartym wymiarze. Akurat wtedy miałam kilka dni wolnych z powodu matur. Trip planowałam już jakiś czas wstecz. Nastrój podwyższony. Byłam sama, dopiero pod koniec poszłam do koleżanki. Miejsca, w których przebywałam, wymieniłam w samym raporcie, aczkolwiek nadmienię, że przez większość czasu przebywałam blisko natury, w miejscach takich jak las, pola, pobliże strumienia.
Tego raporta miałam wrzucac zaraz po odbyciu poniższego tripa, lecz nie wiem dlaczego sprawa przeciągnęła się aż 2 lata. Także nadrabiam zaległości i udostępniam teraz.
23.04.2013
Dobry nastrój
Jesienne popołudnie październik 2007 roku, po 3 tygodniach złotej polskiej jesieni nadszedl czas oderwać moja smukłą 2 metrową, pełną pachnących lepkich kwiatów istotę od matki ziemi, postanowiłam zachmurzyć niebo aby mój opiekun wreszcie znalazł powód uwolnienia moich korzenii z gruntu za szopką i zaniósł mnie na stryszek abym tam w zacienieniu mogła odpocząć uwieszona na więźbie i dała spłynąć ostatnim sokom do kwiatu aby nie zabrakło podstawy. M przyszedł do mnie pod osłona nocy i w ukryciu starannie poprzycinał wszystkie listki tak jak scina się włosy gdy posiądą już swoja mądrośc.
jako że decydującą rolę odegrały okoliczności, to by dowiedzieć się o nich, proszę o przeczytanie moją skromną relację poniżej;
Opowiem Wam dziś o tym jak S&S wpływają na opiat, jakim jest kodeina. Będzie to mój dziewiczy opis przeżyć, gdzie głównym elementem będą okoliczności, które doprowadziły do stanu opisanego w kolejnych wersach. Proszę więc o zrozumienie dla mnie, jako początkującego.
najpotezniejszy mix jakiego w zyciu zapodalem i ktorego byc moze jeszcze zapodam ale sie baaardzo boje bo chyba od tamtej pory nie jestem taki jak bylem wczesniej, choc niewiem czy nie bylo to spowodowane ciągiem kwasowym było
DXM + LSD w dawce 420mg DXM + 3 papierki (wrony) LSD, powiem krotko.
To te:
Rano zjedlismy po 3 kwasniki z Y., był jeszcze z nami ewangelik Ł. który w dalszych epizodach pragnął wyssać suczkę, ale nie o nim mowa .
Komentarze