"Raport": dopalacze zrujnowały życie 16-latki

Była piękną, zdolną i towarzyską 16-latką. Dziś z trudem wykonuje najprostsze czynności, ma problemy z mówieniem, jest na poziomie rozwojowym dziecka. Dwa lata temu zażyła z chłopakiem dopalacze. On nie przeżył, ona straciła przyszłość i zdrowie. Potrzebna jest kosztowna rehabilitacja, a możliwości samotnej matki są bardzo ograniczone. "Raport", materiał Beaty Glinkowskiej.

pokolenie Ł.K.

Kategorie

Źródło

polsatnews.pl

Odsłony

427

Była piękną, zdolną i towarzyską 16-latką. Dziś z trudem wykonuje najprostsze czynności, ma problemy z mówieniem, jest na poziomie rozwojowym dziecka. Dwa lata temu zażyła z chłopakiem dopalacze. On nie przeżył, ona straciła przyszłość i zdrowie. Potrzebna jest kosztowna rehabilitacja, a możliwości samotnej matki są bardzo ograniczone. "Raport", materiał Beaty Glinkowskiej.

Zuzę i jej mamę ekipa "Raportu" odwiedza w ich domu, w jednej z nadmorskich miejscowości, dwa lata po ostrym zatruciu środkami psychoaktywnymi. Dziś dziewczyna ma 18 lat. Na prośbę mamy nie pokazujemy tego, jak Zuza aktualnie wygląda.

Życie rodziny stanęło na głowie w październiku 2018 roku. To była sobota. Poszła do kolegi, w domu byli też jego rodzice.

- Dostałam telefon od mamy właśnie tego jej kolegi, że coś się stało, nie wiedzą dokładnie co, ale chyba zażyli jakieś substancje, bo wezwali pogotowie, bo Zuza wymiotuje, a on jest nieprzytomny – wspomina pani Joanna. - Z racji rocznicy swojej chcieli sobie poświętować, że tak powiem i zabawić się. I ktoś im skądś załatwił jakieś środki – tłumaczy matka Zuzy.

- Jak dojechałam, było już pogotowie. Nie pozwolili mi jej zobaczyć, bo trwała reanimacja. Zabrali Zuzię do karetki i kazali mi jechać do szpitala. Najgorszym szokiem było to, jak pani doktor przyszła i powiedziała, że nie wie, co będzie. Nie wie, czy Zuzia przeżyje – wspomina.

16-latka zapadła w śpiączkę

Lekarzom udało się ją uratować. Kolega Zuzi zmarł.

Nastolatka zapadła w śpiączkę. - Była pod respiratorem wcześniej, ale funkcje oddychania wróciły, natomiast świadomość nie wróciła. Niby miała oczy otwarte, ale kontakt był zerowy. Osoby z personelu mówiły, że może być różnie, ona może być takim warzywem, leżeć tak w łóżku – mówi pani Joanna.

Dziewczyna trafiła do kliniki Budzik w Warszawie. Wybudziła się ze śpiączki. Po dwóch tygodniach powiedziała pierwsze słowa.

- Ja sobie powiedziałam, że nie będę tam pół roku, ani rok - chce wrócić z nią do domu. Tam jest taka tradycja, że rodzice wieszają na drzwiach zdjęcia dzieci, że tutaj jest pokój tego dziecka, tu tego. A ja sobie powiedziałam, że nie będę wieszała żadnych zdjęć, bo my tam nie będziemy długo, że ona dojdzie do siebie i tak się stało – podkreśla matka.

Po wybudzeniu Zuza była w ciężkim stanie, nie potrafiła siadać, chodzić, jeść. Po kilku tygodniach zaczęła stawiać pierwsze kroki. Z Budzika wróciła do domu.

- Jakaś poprawa jest, jest niewielka, ale i tak jestem szczęśliwa, że córka jest w takim stanie, że chodzi, że mówi, że można ją wziąć za ręce, że można z nią pójść na spacer. Ona jest w tej chwili na etapie takiego małego dziecka. Nie jest w stanie się samodzielnie sobą zająć. Trzeba być cały czas przy niej, nie można jej absolutnie zostawić samej na dłużej. We wszystkim jest pomoc, przy myciu, przy ubieraniu – wyjaśnia matka, zaznaczając, że córka straciła także pamięć, wszystkiego uczy się od początku.

- Ja mam tylko ją, to moja jedyna córka, ona ma tylko mnie. Dwie rzeczy, których się boje najbardziej to tego, że właśnie z powodu tego, że Zuzia ma cały czas napady padaczki i coś się może wydarzyć, że może mieć napad w nocy, ja tego nie usłyszę i może stać się nieszczęście. A druga rzecz, której się boję to tego, że coś mi się stanie i nie będzie miała opieki, że nie będzie miał się nią kto zająć – przyznaje pani Joanna.

Kobieta apeluje do wszystkich młodych ludzi. - Żeby pomyśleli i wyobrazili sobie to, co może być następstwem, że mogą wylądować na intensywnej terapii, że rodzice mogą siedzieć obok i płakać, i cierpieć. A co najgorsze, mogą wylądować na cmentarzu. Apeluję przede wszystkim o to, żeby szanowali swoje życie i zdrowie. Bo to jest najważniejsze. Z tego sobie nie zdają sprawy, że to jest chwila zabawy, chwila fajniejszego samopoczucia. A mogą stracić wszystko, naprawdę wszystko. I to nie jest warte cierpienia później rodziców, rodziny, ich cierpienia – podkreśla.

Dopalacze - bardzo toksyczne i niebezpieczne

Dopalacze szybko i mocno uzależniają. Nieodwracalnie porażają układ nerwowy. Często powstają w brudnych, zapuszczonych, nielegalnych laboratoriach. Pełnych groźnej dla zdrowia i życia chemii. Przy ich produkcji używane są substancje żrące. Między innymi udrażniacze do rur.

- Obserwując to, co te środki robią pacjentom, którzy tutaj trafiają, to mam wrażenie, że to są środki, które są dużo bardziej inwazyjne, brutalniej działają na organizm nawet niż narkotyki konwencjonalne – podkreśla Adam Nyk, specjalista terapii uzależnień w poradni Monar w Warszawie.

Wciąż zdarzają się historie, które szokują nawet lekarzy. Doktor Karol Kukowka, pediatra, wspomina nastolatkę, która trafiła na jego oddział. - Ona przyglądała się swojemu koledze, który uderzał głową o ziemię, był do tego stopnia w "bad tripie", że był w stanie wyrywać włosy, drapać się do krwi, ona jedynie zadzwoniła do kolegów i zapytała, czy to może tak wyglądać, czy to może być jeden z objawów o których ona wie. Dowiedziała się że tak, zostawiła go, patrzyła na niego. Ta historia skończyła się tragicznie, ponieważ ten człowiek nie przeżył. Ona przeżyła – wspomina lekarz.

Ludzie szykują się na to i biorą. Mając świadomość na przykład, że mogą wyłamać sobie zęby, że czeka je szczękościsk. – Są poinformowani, jaką wodą należy popić - czy mineralną czy gotowaną. Wiedzą również, że trzeba do buzi napakować gumy do żucia, żeby nie pogryźć sobie policzków od wewnątrz. Dla mnie to jest totalnie przerażające – przyznaje dr Kukowka.

Tragiczne statystki

Tylko w 2019 roku w Polsce po zażyciu po zażyciu nowych substancji psychoaktywnych zmarły 184 osoby. Najwięcej osób zmarło w województwach mazowieckim (72), śląskim (41) oraz dolnośląskim (13). I niestety, najczęściej byli to ludzie młodzi. W wieku od 20 do 29 lat.

Pomocy medycznej po zażyciu substancji psychoaktywnych w 2019 roku potrzebowało 2148 osób. Niemal o połowę mniej niż rok wcześniej (4260). Rekordowy był rok 2015, kiedy zgłoszonych zatruć było ponad siedem tysięcy. Dokładnych danych z zeszłego roku jeszcze nie ma.

Oceń treść:

Average: 8.5 (2 votes)
Zajawki z NeuroGroove
  • Gałka muszkatołowa

Gałkę zarzuciłem 3 razy w życiu. Ostatnio wczoraj...


  • Alprazolam
  • Heroina
  • Klonazepam
  • Tramadol
  • Uzależnienie

pokój w piwnicy, nastrój słaby, oczekiwania niesprecyzowane, kanapa, fotel, kino domowe bose 700

Więc moje życie od lipca 2020 poświęcam wyłącznie opiatom/opioidom. Najpierw zaczęło się niewinnie, jak zawsze... byłem w szpitalu i jedyna pielęgniarka, która została na oddziale sobie spała i ponadto chrapała XD. To też wymknąłem się koło 1-wszej, czy 2giej w nocy i wszedłem do pokoju zabiegowego i ujrzałem syrop tramal z którego odpompowałem jakieś 2,800mg. Następnie będąc na sali zaaplikowałem 350mg i było tak pięknie, że nigdy tego niezapomnę... Działanie 10/10, nieporównywalne z jakimkolwiek innym high'em opioidowym który przeżyłem w późniejszym czasie.

  • Muchomor czerwony


Poniższy rysunek i tekst został stworzony pod wpływem muchomora czerwonego.



  • Heroina
  • Tripraport

Pisze znajomy: załatw H. Nie załatwię, mówię, nie załatwiam tego nikomu. Weź grama, przyjadę, oddam kasę, ćwiara dla ciebie - odbija znajomy.

Siedzę w autobusie, tłok jak cholera, ludzie wracają z roboty. Telefon - 'będę czekał na przystanku, kasa w drzwiach, zostawię Ci tam gdzie zawsze'. Ok, więc nie dostanę sreberka do ręki, muszę liczyć, że faktycznie będzie leżało tam gdzie leżeć powinno. Na każdym przystanku wykręcam głowę próbując przeczytać jego nazwę. Jeszcze 3, może 4.