Nazwa chemiczna: alfa-metyltryptamina; 3-(2-aminopropyl)indol; IT-290; 3-IT
Z pomocą wszystkim zestresowanym pracownikom, przychodzi kalifornijska firma Mondo – producent pierwszego preparatu z jadalną marihuaną w proszku.
Po lunchu z dodatkiem tego wynalazku, szybko będzie się mieć ochotę na następny. O co chodzi z amerykańskim "proszkiem dla zestresowanych"?
Z pomocą wszystkim zestresowanym pracownikom, przychodzi kalifornijska firma Mondo – producent pierwszego preparatu z jadalną marihuaną w proszku. Co czyni ten produkt wyjątkowym? Jeśli wierzyć zapewnieniom twórców, ich specyfik zapewni ci "szybko działający, subtelny haj, umożliwiający funkcjonowanie i wzmagający produktywność". Firma zapewnia także, że rośliny, z których otrzymano produkt, nie były chemicznie nawożone ani uzyskiwane przy użyciu GMO.
Do zakupionego proszku, firma dodaje także łyżeczkę dawkującą porcje, z której każda ma 6 kalorii i 5 mg czystego THC. Proszek zrobiony jest na bazie masła kakaowego i oleju z kokosa. Poleca się używać go do kawy, smoothies i wypieków.
Czy Modo zrewolucjonizuje kalifornijskie biura? O tym dowiemy się, śledząc, czy wytwórnie z Hollywood będą wypuszczać swoje premiery filmowe w zapowiedzianych terminach. My jednak musimy obejść się smakiem i jak zwykle czekać do wieczora, by wyjść na piwko.
Nazwa chemiczna: alfa-metyltryptamina; 3-(2-aminopropyl)indol; IT-290; 3-IT
Zwyczajne październikowe popołudnie w prywatnym mieszkaniu. Nastawienie psychiczne jak najbardziej pozytywne. Chillout.
Przechadzałem się leniwie zatłoczonymi ulicami w blasku jesiennego słońca i nagle w mej głowie narodziła się koncepcja, aby patronat nad dzisiejszym wieczorem objęła kodeina. Toteż swoje kroki skierowałem do najbliższej apteki. Zbytnio nie uśmiechała mi się ekstrakcja kodeiny z Antidolu, więc doszedłem do wniosku, że zakupię po prostu Neoazarinę, która to oprócz samego fosforanu kodeiny zawiera jedynie ziele tymianku i substancje pomocnicze. Niestety już w samej aptece spotkał mnie gorzki zawód. Okazało się bowiem, że w asortymencie apteki zabrakło upragnionego specyfiku.
Mój wpis z wątku o bieluniu
Bielunia jadłem wielokrotnie, głównie w zamierzchłych czasach szkoły średniej, ale też kilka razy później. Nie był to nasz rodzimy Bieluń dziędzierzawa, a ten często spotykany jako kwiat ozdobny, sadzony w donicach, drzewiasty bieluń z pięknymi, długimi kwiatami. Zawsze jadłem liście, a nie kasztany i mimo to działał.
Opowiem moją najlepszą jazdę. Cieszę się, że mam takie wspomnienie w pamięci, niemniej jednak bielunia nikomu nie polecam.
Około roku 2001 już nie miałam ochoty zmagać się ze sobą. Nic nie
przeżywałam, nic w moim życiu się nie działo, prócz tego, że musiałam lizać
dupy osobnikom poważanym w stadzie, ogólnie wpasowywać się w panujące
porządki i status quo. Męczyło mnie to jak klatka. Byłam zawsze tą złą, tą
mało tajemniczą, tą nieemanującą kobiecością, po prostu dobrym kumplem do
kieliszka i zwierzeń. Ale też podobno miałam takie hobbi, że obrażałam
ludzi. Po śmierci matki miałam napady lęku i poszłam do doktora, który od